Dodaj do ulubionych

Szympans nie człowiek

07.06.03, 15:51
Dotychczas definicja czlowieka opierala sie na jego "hardware ".
Kto ma rece, nogi i inne czlowiekopodobne czesci ciala uwazany
jest za czlowieka . Moze to byc tez osoba ulomna fizycznie lub
uposledzona umyslowo . Autor podajac nowe kryteria
czlowieczenstwa otwiera furtke dla potencjalnie niebezpiecznych
mozliwosci nowych podzialow ze wzgledu na zdolnosci intelektualne
, rodzaj inteligencji , sprawnosci manualne itp.I stad juz tylko
krok na podzielenie ludzi na genialnych , uczonych , technicznych
, fizycznych i grupa ostatnia -niewyuczalnych , do niczego
nieprzydatnych i przypisanie kazdej z tych odmian odpowiednich
uprawnien . Cos jakby odpowiednik nowoczesnego podzialu kastowego .
Obserwuj wątek
    • Gość: afacz Re: Szympans nie człowiek IP: *.met.pl 08.06.03, 08:04
      Autor porownal dusze czlowieka z oprogramowaniem komputera. W
      mojej ksiazeczce "Komputery i my" (Proszynski 2001)postapilem
      podobnie, ale porownywalem w druga strone: oprogramowanie z
      dusza (umyslem, intelektem) czlowieka. Atrykul mi sie podobal.
      Ciekawe, czy moja ksiazeczka podobala by sie autorowi artykulu? -
      Adam Faudrowicz.
      • pan_paniscus Glupi wniosek z madrych przeslanek ! 09.06.03, 21:24
        "Badania porównawcze genów szympansa i człowieka doprowadziły do
        odkrycia nieoczekiwanej prawdy: to nie liczba lub jakość genów
        określa poziom i charakter naszego człowieczeństwa. Zależy ono
        znacznie mniej od „sprzętu”, znacznie bardziej
        od „oprogramowania”. Udało się nam określić kolejność
        wszystkich „liter” naszego genomu, ale teraz, by zrozumieć, co z
        nich wynika, trzeba oddać głos specjalistom od znacznie mniej
        materialnych dziedzin wiedzy. Neurologom, by pokazali, jak
        funkcjonują struktury ludzkiego mózgu. A także - a może przede
        wszystkim - „informatykom”, by odczytali „programy” (kiedyś
        nazywano to duszą), które w te struktury zostały „wgrane”. "

        Jesli ktos wyciaga glupi wniosek z madrych przeslanek, to jego
        wnioskowanie nie staje sie przez to madrzejsze!
        Jesli hardware to cialo i geny, a software to programy mozgu i
        dusza, to nalezaloby sie wpierw zastanowic, na jakim to poziomie
        funkcjonuje ow software?
        Jest rzecza raczej bezdyskusyjna (chyba, ze odwolujemy sie do
        wiary i religii), ze na poziomie kultury i jej rozwoju w drodze
        okreslonych uwarunkowan spolecznych (zmudne wyksztalcenie jezyka
        stanowilo tu znakomite ulatwienie dla zbudowania pamieci
        pokolen - stworzenia pisma)...
        Jednak najnowsze badania pokazuja, ze mozliwe jest nalozenie
        praktycznie takiego samego oprogramowania na poszczegolnych
        przedstawicieli Pan paniscus (wystarczy je probowac wychowywac
        jak ludzkie dzieci i dodatkowo stworzyc ulatwiajace kontakt
        mechanizmy interakcji jak dla niemowy), a spontanicznie opanuja
        dajmy na to jezyk angielski i to znacznie bardziej skutecznie
        niz wiekszosc Homo sapiens odmiany polonais:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6113314&a=6188183

        • Gość: bol.chro o to, to!!! Srajmy na Homo Sapiens polonaise... IP: *.chelmnet.pl 12.06.03, 14:33
          Masz racje Drogi Internauto! Szympans wychowywany wsrod Zydow
          Nowojorskich na pewno szybciej i lepiej nauczy sie jezyka
          angielskiego niz najinteligentniejszy z Polakow. Jedyny powod
          dla ktorego Polska istnieje, to znaczna domieszka krwi czolowego
          narodu swiata. Apeluje o wiecej Twoich przemyslen. Jestes
          genialny. Tylko my Zydzi moglismy wpasc na cos takiego.
          Ponizajmy polakow!!
          • bonobo44 Przydaloby sie nieco luzu i dystansu... 12.06.03, 19:35
            Panu Marcinowi Ryszkiewiczowi zapewne go nie brakuje, moze dlatego, ze
            angielski zapewne zna swietnie i nie ma w tym wzgledzie zadnych kompleksow...
            a to, ze nasz narod zdaje sie byc najblizej spokrewniony z Pan paniscus
            (wszak slowo Pan, Pani funkcjonuje przed kazdym nazwiskiem szanujacego sie
            przedstawiciela naszej nacji nie od parady) nikogo nie zmusza do zaakceptowania
            tego faktu - nawet Pana M. Ryszkiewicza, a tym bardziej Pana, zwlaszcza jesli z
            angielskim jest Pan na bakier 8)
            • Gość: bol.chro Re: Przydaloby sie nieco luzu i dystansu... IP: *.nsm.pl 12.06.03, 21:25
              O tym wlasnie mowie! Jak najwiecej luzu i dystansu przy sraniu
              na polakow (podkreslam: mala litera!). Wiecej takich komentarzy
              jak ten ktorego Pan broni. W koncu na "polactwo" mozna paskudzic
              bezkarnie.
              • bonobo44 Re: Przydaloby sie nieco luzu i dystansu... 13.06.03, 18:21
                Gość portalu: bol.chro napisał(a):

                > O tym wlasnie mowie! Jak najwiecej luzu i dystansu przy sraniu
                > na polakow (podkreslam: mala litera!). Wiecej takich komentarzy
                > jak ten ktorego Pan broni. W koncu na "polactwo" mozna paskudzic
                > bezkarnie.

                co ty chromolisz bolo?
                przykladem Polakow posluzylem sie, bo pisze do Polakow...
                gdybym pisal w Niemczech lub Francji - odwolalbym sie do lingwistycznych
                problemow z j.ang. tych nacji...
                zamiast sie obrazac lepiej ucz sie chlopie jezykow...
                musisz chyba przyznac, ze nawet malpy to robia skuteczniej niz wiekszosc
                naszych rodakow...
                co nie znaczy, ze nasza nacja jest jakims wyjatkiem...
                amerykanie na ogol sa jeszcze bardziej tepi - rzadko kto z nich odczuwa
                jakakolwiek potrzebe opanowania jakiegos obcego jezyka...

                jesli Polacy sa szczegolnie uzyteczni w w/w temacie to ze wzgledu na pretensje
                do tytulu Pan (pewnie dlatego tez da sie rozdzielic osobnikow tej naszej nacji
                wg znanego kryterium podzialu: panisko - troglodyta; ze znaczna przwewaga tych
                ostatnich na tym forum)...
                • Gość: bol.chro Re: Przydaloby sie nieco luzu i dystansu... IP: *.nsm.pl 14.06.03, 16:27
                  Znowu Ci brakuje luzu i dystansu, o kulturze juz nie wspominam. Radzic nauke
                  czegokolwiek mozesz sobie i swojej rodzinie, chociaz watpie czy Ci to pomoze.
                  Tak sie akurat sklada, ze po pierwsze nie jestem Polakiem tylko Zydem. Po
                  drugie w mojej rodzinie wszyscy(!) od szesciu pokolen maja wyzsze
                  wyksztalcenie. Ja jakos sobie z angielskim radze bo kilka lat wykladalem w USA.
                  A Tobie, przyszly erudyto, doradzam zebys czytal cos wiecej niz Gazete
                  Wyborcza, wtedy moze sie zorientujesz, ze mozna pisac, mowic i zyc inaczej niz
                  tylko srajac przy kazdej okazji na Polakow. B.CH.
                  • bonobo44 Re: Przydaloby sie nieco luzu i dystansu... 14.06.03, 18:24
                    Bolo, to jak bedzie 'srac' po angielsku?
                    • bonobo44 Re: Przydaloby sie nieco luzu i dystansu... 16.06.03, 16:32
                      Nie wie Pan, Panie Bolej Slawy dla naszej nacji niz dla innych?
                      Kazde amerykanskie bonobo wie, ze: 'to shit' 8)
    • Gość: Double Re: Szympans nie człowiek IP: *.pppool.de 08.06.03, 09:48
      Doskonaly przyklad ubrania w naukowe slowa marnych argumentow.
      Czy autor na prawde wierzy, ze jesli wrzucimy szympansy do
      gatunku homo to zasiada one w ONZ? Przepraszam, to smieszne.

      A argument o istocie czlowieczenstwa? Homo sapiens pozostanie
      homo sapiens, nawet jesli nie bedzie jedynym z rodziny.
    • ziuta Szympans nie człowiek, a szkoda........ 08.06.03, 11:58
      juz zaczynalam oswajac sie z ta mysla powoli.....

      a swoja droga, czyzby autor przeczytal moje "teorie" na temat "starozytnych Polakow" ???
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6113314&a=6114006
    • Gość: genetyk Re: Szympans nie człowiek IP: *.ruc.dk 08.06.03, 12:29
      Autor porownujac organizm z komputerem nazywa geny hardwarem.
      Jest to bardzo mylace. Jesli organizm porownac z komputerem, to
      bedzie to komputer samoreprodukujacy sie. Informacja genetyczna
      to software zawierajacy m..in. instrukcje do produkcji hardware:
      enzymow, rybosomow itd..
      Inne rodzaje “software” przede wszystkim informacja
      przechowywana i przetwarzana w ukladzie nerwowym nie jest
      biologicznie dziedziczna. Dziedziczenie tego typu informacji ma
      charakter spoleczny (“memy” Dawkinsa). Biologicznie dziedziczny
      jest natomiast zawarty w genach “system operacyjny” tej
      informacji. Dlatego niemowle ludzkie sprzed kilkunastu tysiecy
      lat, gdyby je przeniesc w nasze czasy, nie rozniloby sie od
      innych niemowląt rozniloby siê natomiast od niemowlecia
      szympansiego niewielka liczba kluczowych genow które wlasnie
      trzeba zidentyfikowac.
      • Gość: Z Re: Szympans nie człowiek IP: *.amwaw.edu.pl 16.06.03, 15:38
        Drogi Genetyku,

        > to software zawierajacy m..in. instrukcje do produkcji
        hardware:
        > enzymow, rybosomow itd..

        czy dysk twardy, z namagnesowana "zerojedynkowo" powierzchnią to
        Twoim zdaniem hardwere czy softwere???

        Czy nie nastapiło tutaj przypadkiem pomieszanie pojec: informacji
        genecznej z nośnikiem informacji -> geny.

        Z

        • bonobo44 Re: Szympans nie człowiek 16.06.03, 17:36
          Stary i dobrze (?) postawiony problem...
          W istocie wiemy tak niewiele o rozwoju osobniczym (przeplywie informacji
          towarzyszacemu roznicowaniu sie tkanek i narzadow), ze wlasciwie mozemy
          powiedziec, ze nic nadal nie wiemy o istocie zycia...
          Ta lub owa ceche potrafimy utozsamic z ta lub owa sekwencja DNA, a cala reszta
          to zwykle spekulacje...

          Jesli DNA to zapisana magnetycznie sciezka na dysku twardym, to gdzie jest w
          nim m-ce na glowice odczytujaca, bufor pamieci, magistrale przesylania danych,
          procesor do ich przetwarzania, a takze program do 'tlumaczenia' zapisu
          zawartego w DNA (tzw. program interpretacyjny)...
          Tylko niech mi nikt nie mowi, ze wszystko to zawarte jest w tych paru nitkach
          kodu... a taka jest dzis powszechna (jak mniemam) wiara (paradygmat
          wspolczesnej biologii?).

          Wiem, ze nic tu nie musi byc takie "proste", jak w przypadku PC-ta...
          Jednak nieodparcie nasuwa sie przypuszczenie, ze samo DNA to zero bez
          znaczenia, jak HDD, FDD kostka ROMu lub karta Flash, a cala istota komputera
          zawarta jest w reszcie komorki... Wielce prawdopodobne, ze wszystkie istniejace
          na ziemi komorki sa wzgledem siebie klonami podobnymi do wszystkich
          dzialajacych w miare ze soba kompatybilnych PC-tow...
          Innymi slowy: gdyby nam przyszlo stworzyc zycie od tego 'zera', tzn. dysponujac
          jedynie dokladna wiedza o pelnej sekwencji DNA, to za cholere by sie nam to nie
          moglo udac, nawet gdybysmy sie nauczyli syntetyzowac funkcjonalne DNA w oparciu
          o taka informacje. Wystarczy powiedzic, ze wszyscy ci, ktorzy z pompa porownaja
          sie ze Stworca (bo udalo im sie cos sklonowac), osiagneliby totalne g..., gdyby
          ich pozostawic bez dostepu do gotowej zywej komorki, ktora mogliby zainfekowac
          owym 'zerem'. Przypominaliby producenta komputerow (z nazwy), ktory opanowal
          jedynie wytwarzanie dyskietek. Bez dostawcy wszystkich pozostalych czesci
          komputera, byliby oni niczym. A dokladniej: ich dostawca dostarcza im caly
          gotowy komputer (komorke), a oni wprowadzaja don jedynie skradziony system
          operacyjny na wytwarzanym przez siebie nosniku (nawet to jeszcze nie),
          naklejaja nalepke i mienia sie Stworca.

          Brzmi jak herezja ?
          Tak wlasnie mialo zabrzmiec !
          pozdr

          bonobo44
          www.bonobo.org/images/splash.jpg
          WOLNOSC DLA BONOBO, BONOBIANEK I ICH BONOBIONTEK!
          Niech zyje wolna Bonobolita !
          www.bonobo.org/
          • Gość: Z Re: Szympans nie człowiek IP: *.amwaw.edu.pl 17.06.03, 18:35
            Drogi Bonobo,

            masz szalenie interesujace poglady na temat przyrody, jednak nie jestem pewien czy wszystkie one maja potwierdzenie rzeczywistosci (mam na mysli te materialna, nas otaczajaca.

            bonobo44 napisał:
            > Jesli DNA to zapisana magnetycznie sciezka na dysku twardym, to gdzie jest w
            > nim m-ce na glowice odczytujaca, bufor pamieci, magistrale przesylania danych,
            > procesor do ich przetwarzania, a takze program do 'tlumaczenia' zapisu
            > zawartego w DNA (tzw. program interpretacyjny)...

            w istocie jest to bardzo duze uproszczenie, jednak, cechy powyszych instrumentow posiadaja struktury subkomorkowe.

            > Tylko niech mi nikt nie mowi, ze wszystko to zawarte jest w tych paru nitkach
            > kodu...

            Obawiam sie ze sa na to dosc mocne dowody...

            > Wiem, ze nic tu nie musi byc takie "proste", jak w przypadku PC-ta...
            > Jednak nieodparcie nasuwa sie przypuszczenie, ze samo DNA to zero bez
            > znaczenia, jak HDD, FDD kostka ROMu lub karta Flash, a cala istota komputera
            > zawarta jest w reszcie komorki...

            Oczywiscie samo DNA nic nie zdziala, jednak czy to akceptujemy czy nie, w nim zapisana jest struktura bialek tworzacych komorke i odpowiadajacych za jej funkcjonowanie.

            > na ziemi komorki sa wzgledem siebie klonami podobnymi do wszystkich
            > dzialajacych w miare ze soba kompatybilnych PC-tow...
            > Innymi slowy: gdyby nam przyszlo stworzyc zycie od tego 'zera', tzn. dysponujac
            >
            > jedynie dokladna wiedza o pelnej sekwencji DNA, to za cholere by sie nam to nie moglo udac, nawet gdybysmy sie nauczyli syntetyzowac funkcjonalne DNA w oparciu o taka informacje.
            Wystarczy powiedzic, ze wszyscy ci, ktorzy z pompa porownaja
            >
            > sie ze Stworca (bo udalo im sie cos sklonowac), osiagneliby totalne g..., gdyby
            >
            > ich pozostawic bez dostepu do gotowej zywej komorki, ktora mogliby zainfekowac
            > owym 'zerem'. Przypominaliby producenta komputerow (z nazwy), ktory opanowal
            > jedynie wytwarzanie dyskietek. Bez dostawcy wszystkich pozostalych czesci
            > komputera, byliby oni niczym. A dokladniej: ich dostawca dostarcza im caly
            > gotowy komputer (komorke), a oni wprowadzaja don jedynie skradziony system
            > operacyjny na wytwarzanym przez siebie nosniku (nawet to jeszcze nie),
            > naklejaja nalepke i mienia sie Stworca.
            >
            > Brzmi jak herezja ?

            Raczej brak elementarnej wiedzy z biologii,(jednak szkoda ze bonobo nie chodza do szkoly sredniej...) jednak niesamowita fantazja oraz gracja z jaka Autor laczy fakty naukowe ze swoimi,zaskakujacymi teoriami, pozwala czytac powyszy, niesamowity, tekst z zapartym tchem.
            Gdybys jeszcze tylko dodal choc w jednym zdaniu w jaki sposob powyszy tekst, szczegolnie II jego czesc laczy sie z tematem, byl bym dozgonnie wdzieczy.

            Lacze wyrazy szacunku
            Z
            • bonobo44 Re: Szympans nie człowiek 17.06.03, 23:23
              Drogi Z,
              zupelnie niepotrzebna ta twoja wycieczka do szkoly sredniej...
              gdyby nie to, twoj post bylby balsamem dla ducha kazdego bonobo,
              a zwlaszcza tego 44-go 8)
              44-ka uczeszczala wbrew twojej sugestii do szkoly sredniej
              i chociaz bylo to wieki temu, to twoje intuicje oparte na wspolczesnym
              paradygmacie biologii nie sa jej bynajmniej obce...
              innymi slowy nie powiedziales nic, co nie byloby politycznie poprawne,
              jak to ktos tu wczesniej ujal...

              nie ustosunkowales sie tez do zasadniczej mojej tezy, a jedynie potepiles
              ja w czambul (chociaz przez papierek lakmusowy), wlasnie z pktu widzenia owego
              paradygmatu...
              tymczasem brak mi (na jego bazie) ciagle odpowiedzi na zasadnicze moje pytanie:
              CZY SAM KOMPLETNY DNA WYSTARCZY DO UZYSKANIA ŻYJĄCEJ KOMÓRKI?
              Wezmy taki wirus - praktycznie czyste DNA. Czy ktokolwiek na innej planecie,
              gdzie zycie oparte jest dajmy na to na krzemie, uznalby to za forme zycia,
              gdyby toto tam trafilo i nie bylo w stanie zainfekowac jakiejkolwiek krzemo-
              komorki?
              Czy na naszej, ktokolwiek, kiedykolwiek (w dajacym sie przewidziec okresie
              czasu) bedzie w stanie wykonac operacje, o ktorej mowisz, tzn. odtworzyc
              pojedynczy nawet jednokomorkowy organizm wychodzac z samego kodu DNA i dowolnie
              skomplikowanego (jednak skonczonego) laboratorium bio-chemicznego, w ktorym na
              wejscie procesu nie jest jednak dostarczana jakakolwiek zywa (czy nawet tylko
              liofilizowana) komorka, nawet jesli laboratorium to bedzie potrafilo
              zsyntetyzowac kazde pojedyncze bialko wchodzace w sklad takiej komorki,
              poslugujac sie owymi lancuchami DNA?

              Innymi slowy, czy da sie wychodowac kure bez jajka, tylko na podstawie
              znajomosci jej pelnego genomu? (Ale pamietaj - 'jajko' dla mnie to gotowa
              komorka!)

              Dodam tylko, ze oczywiscie nie jestem biologiem, ale na moim podworku podobnie
              reaguja ludzie, gdy takie bonobo jak ja podrzuca im takie oto zdanie: W ciagu
              ostatniego wieku nasza wiedza o swietle nie posunela sie ani na jote! Jedyne co
              potrafimy powiedziec o fotonie, to to, ze najbardziej przypomina znak
              widniejacy na koncu tego zdania ?
              Jest po trochu fala (symbolizuje ja ta gorna czesc tego znaku) i czastka (co
              symbolizuje ta dolna) 8)
              Na ogol wszyscy technicy, ktorzy do perfekcji opanowali mechanizm obliczeniowy
              bazujacy na osiagnieciach elektrodynamiki kwantowej, oburzaja sie nieslychanie.
              Nikt z nich jednak nie ma zadnego klarownego pomyslu na to, czym w istocie jest
              swiatlo?
              Podobnie oburzali sie ekonomisci, ktorzy funkcjonujac na poziomie tej czy owej
              teorii przeplywu kapitalu, nie byli w stanie mi odpowiedziec, czym w istocie
              jest pieniadz swiatowy. (A dokladniej, jak to jest, ze USA - nie majac - od
              blisko pół wieku jakiegokolwiek sensownego pokrycia na obecna mase USD na rynku
              swiatowym uczynila zen pieniadz swiatowy i dalej drukuje go pelna para w
              najlepsze.)
              Spodziewam sie dokladnie takiej samej reakcji ze strony praktykujacych
              biologow. W tym sensie - bez obrazy - twoja, jako symptomatyczna, jest dla mnie
              w pelni zrozumiala. Teoretycy na ogol nie znizaja sie do dyskusji na forach
              popularnych - nazbyt wiele tam ryzukuja (glownie wlasnym samopoczuciem, a co za
              tym idzie, turgorem), bo brak zrozumienia (poza wyjasnianiem strywializowanym
              przez zasade masla maslanego) jest raczej totalny i obowiazuje na wszystkich
              frontach poznania w wykonaniu wiekszosci szacownych przedstawicieli homo
              sapiens (i jedynie niektore nie majace juz nic do stracenia - bo na skraju
              eksterminacji gatunkowej - pan paniscus od czasu do czasu wylamuja sie z tego
              schematu 8)

              Pozdr

              bonobo44
              www.bonobo.org/images/splash.jpg
              WOLNOSC DLA BONOBO, BONOBIANEK I ICH BONOBIONTEK!
              Niech zyje wolna Bonobolita !
              www.bonobo.org/
              • bonobo44 Czy da sie wychodowac kure bez jajka ? - errata 17.06.03, 23:34
                bonobo44 napisał:

                > Innymi slowy, czy da sie wychodowac kure bez jajka, tylko na podstawie
                > znajomosci jej pelnego genomu? (Ale pamietaj - 'jajko' dla mnie to gotowa
                > komorka!)


                'wyhodowac' a nie 'wychodowac', rzecz jasna, no chyba, ze bonobo ma
                akurat 'wychodne' w swoich 'chodakach' 8)

                [palce bonobo zatracily sie w swobodnej ortografii,
                na szczescie jego oczy jeszcze co nieco widza]

                • Gość: bol.chro Drogi Panie Z... IP: *.nsm.pl 18.06.03, 09:07
                  Niepotrzebnie probuje Pan cokolwiek wytlumaczyc bonobo44. On twierdzi tym
                  swoim pseudonaukowym belkotem, ze szkole srednia konczyl rowniez w zakresie
                  biologii. O tym, ze jest takze poliglota mialo swiadczyc (przepisane pewnie za
                  slownikiem wulgaryzmow) angielskie slowo ktorego chcial mnie nauczyc w jednym z
                  poprzednich postow. Zalosne jest nie tylko to, ze tak niski jest poziom wiedzy
                  ogolnej w naszym spoleczenstwie, ale i to, ze tacy ludzie nie maja swiadomosci
                  swojej ulomnosci i sila sie na wypowiedzi uzywajac slow i okreslen ktorych nie
                  rozumieja i pewnie nie sa w stanie pojac.
                  Pozdrawiam B.Ch.
                  • bonobo44 Re: Drogi Panie Bolejsciwy Ch. 18.06.03, 10:01
                    Gość portalu: bol.chro napisał(a):

                    > O tym, ze jest takze poliglota mialo swiadczyc (przepisane pewnie za
                    > slownikiem wulgaryzmow) angielskie slowo ktorego chcial mnie nauczyc w jednym
                    z poprzednich postow.

                    a o tym, ze nie zapomnial pam na saksach rodzimej mowy, mialo zapewne swiadczyc
                    uzycie w panskich kolejnych 3 postach tego samego slowa w jezyku ojcow...
                    tak sie panskim zdaniem ma manifestowac inteligencja od 7 pokolenia ?
                    • Gość: bol.chro Re: Drogi Panie Bolejsciwy Ch. IP: *.chelmnet.pl 18.06.03, 21:06
                      Nawet i tego Pan nie wie, ze slowo ktorego uzylem, jakkolwiek wulgarne,
                      wystepuje w slowniku jezyka polskiego. I jego uzycie jest adekwatne do mysli
                      ktora chcialem przekazac. Pisalem dla Polakow i po polsku. Pan byc moze wolalby
                      uzyc jakiegos eufemizmu typu: zrobic na kogos kupe lub moze: zwalic na kogos
                      batona. Ja napisalem wprost. Rozumiem Pana zazdrosc i zgryzliwe uwagi na temat
                      wyksztalcenia mojej rodziny, bo pewnie nie pochodzi Pan z rodziny tak
                      wyksztalconej jak moja. Mam wplyw wylacznie na wyksztalcenie moich dzieci. Na
                      wyksztalcenie moich przodkow wplywu nie mialem, podobnie jak do pewnego okresu
                      zycia na wlasne (robilem to co mi rodzice kazali). Niech Pan goni do nauki
                      swoje dzieci - sukcesy przy takim ojcu gwarantowane.
                      • bonobo44 Re: Drogi Panie Bolejsciwy a Chrobry 22.06.03, 20:51
                        Gość portalu: bol.chro napisał(a):

                        > Nawet i tego Pan nie wie, ze slowo ktorego uzylem, jakkolwiek wulgarne,
                        > wystepuje w slowniku jezyka polskiego. I jego uzycie jest adekwatne do mysli
                        > ktora chcialem przekazac. Pisalem dla Polakow i po polsku. Pan byc moze
                        > wolalby uzyc jakiegos eufemizmu typu: zrobic na kogos kupe lub moze: zwalic
                        > na kogos batona. Ja napisalem wprost.


                        jak juz pan jestes do tego stopnia intelighentny inaczej, to zmuszony jestem
                        nadmienic, ze pretensje, jakowe zes pan zglosil pod moim adresem odnosnie proby
                        nauki angielskiego wulgaryzmu, jakowym w wersji polskiej pan tak szczodrze
                        szermujesz, w wersji angielskiej kazde polskie bonobo znajdzie w popularnym
                        slowniku pana paniska stanislawskiego; pozwolilem sobie na jego uzycie wlasnie
                        w celu podkreslenia niezwyklego krasomowczego bogactwa jezyka, jakie wyniosl
                        pan z panskiej 7-pokoleniowo-inteligientnej inaczej rodziny; ufam, ze zadba pan
                        o to, aby krasomowstwo owo nie zaginelo i w 8-mym pokoleniu...

                        unizony podnozek, ktory zapewne nie zasluguje na to, aby byc sluga waszmosci,
                        nawet jesli uda mu sie uniknac pohybelu eksterminacji gatunkowej,

                        bonobo44


                        Gość portalu: bol.chro napisał(a):

                        > Rozumiem Pana zazdrosc i zgryzliwe uwagi na temat
                        > wyksztalcenia mojej rodziny, bo pewnie nie pochodzi Pan z rodziny tak
                        > wyksztalconej jak moja. Mam wplyw wylacznie na wyksztalcenie moich dzieci.
                        > Na wyksztalcenie moich przodkow wplywu nie mialem, podobnie jak do pewnego
                        > okresu zycia na wlasne (robilem to co mi rodzice kazali). Niech Pan goni do
                        > nauki swoje dzieci - sukcesy przy takim ojcu gwarantowane.


                        jak juz wczesniej nadmienilem w innym miejscu, w niezwykle glebokim powazaniu
                        my bonobo mamy intelighenckie ksztalcenie naszych bonobich dzieci nawet na wzor
                        edukacji dzieci najjasniejszej rzeczypospolitej;
                        to, na czym nam jedynie zalezy, to wylacznie to, aby takie sarmackie paniska
                        pochodzenia chasydzkiego, jak pan, odbonobily sie od nas raz i na zawsze...

                        z calym bonobim dostojenstwem, na jakie stac jeszcze niedobitkow bonobolitej,
                        i bez najmniejszego cienia szacunku dla panskiej rzadkiej proby glupoty,

                        bonobo44
                • bonobo44 Znaczenie zycia 05.07.03, 21:56
                  Tylko dla porzadku - bo biolodzy jakos nie kwapia sie do podjecia paleczki,
                  informuje, ze przenioslem interesujaca mnie czesc tego fragmentu watku na watek
                  z pogranicza fizyki:

                  Znaczenie zycia
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6768851

                  Zapraszam tam wszystkich chetnych,
                  ktorzy maja cos ciekawego do powiedzenia,
                  do dalszej dyskusji,
                  pozdr

                  bonobo44
                  www.bonobo.org/
                  • bonobo44 Szympans nie człowiek (1) 06.07.03, 21:23
                    Szympans nie człowiek? Homo zaspiewa inaczej gdy szympansow zabraknie 8(
                    ------------------------------------------------------------------------
                    Szympans nie człowiek

                    Marcin Ryszkiewicz 06-06-2003, ostatnia aktualizacja 06-06-2003 18:50

                    To nie liczba lub jakość genów określa charakter naszego człowieczeństwa.
                    Zależy ono bardziej od "oprogramowania" - czyli tego, co kiedyś nazywano duszą,
                    niż od"komputera" (genetycznie ukształtowanej struktury mózgu)

                    Stało się. Amerykanie zaproponowali, żeby szympansa zaprosić do klubu.
                    Najbardziej ekskluzywnego klubu na Ziemi. Klubu Homo sapiens ("Szympans też
                    człowiek", "Gazeta" z 21 maja br.). Czy słusznie?

                    Argument jest poważny - 99,5 proc. wspólnych genów. Liczby nie kłamią.
                    Genetycznie jesteśmy prawie tacy sami. Jesteśmy też bardzo podobni do goryla,
                    ale jednak mniej (niecałe 99 proc.). Co więcej, nasze podobieństwo do szympansa
                    jest większe niż szympansa do goryla - należałoby więc rozdzielić te
                    dwie "małpy człekokształtne", jedną z nich (szympansa) łącząc z człowiekiem.
                    Można to zrobić na dwa sposoby - albo awansując szympansa na człowieka, albo
                    degradując człowieka do szympansa (Jared Diamond w książce "Trzeci szympans"
                    wybrał tę drugą opcję).

                    Językowo byłoby to nawet zabawne rozwiązanie - a polszczyzna jest do takiego
                    kroku szczególnie predestynowana. Naukowo nasz rodzaj to Homo, ale szympans
                    brzmi bardziej dostojnie - Pan. Gdy przejdziemy na poziom gatunkowy, obie formy
                    nazywają się równie dobrze - my jesteśmy "myślący" (Homo sapiens), ale jeden z
                    szympansów (bonobo) to panisko pełną gębą - Pan paniscus. Gorzej jest z drugim -
                    Pan troglodytes, ale o tym Panu możemy chwilowo zapomnieć; może uda się go
                    później ucywilizować. Czy więc nazwiemy szympansa Homo paniscus, czy nas - Pan
                    sapiens, zawsze będzie można powiedzieć, że człowiek - a teraz i szympans - to
                    brzmi dumnie!

                    Pytanie tylko, czy powinniśmy tak robić...

                    Ostatni wspólny przodek

                    Spróbujmy podążyć tokiem rozumowania uczonych z Wayne State University w
                    Detroit. Możliwość porównywania genów ludzkich i szympansich pozwoliła nie
                    tylko uchwycić ich niebywałe podobieństwo, ale też określić, że ostatni wspólny
                    przodek obu tych gatunków żył 5-7 mln lat temu. Ów fakt (znany już od 20 lat)
                    okazał się zaskakujący, gdyż eliminował z listy naszych bezpośrednich przodków
                    wszystkie istoty, które żyły wcześniej - w tym ramapiteka sprzed ponad 10 mln
                    lat, którego powszechnie uważano za wczesnego protohominida - i które
                    wykazywały cechy nieraz bardzo ludzkie. Ramapiteka podejrzewano, chyba
                    słusznie, o przynajmniej częściową dwunożność - co dowodzi, że próby
                    ewolucyjnego "uczłowieczenia" mogły zachodzić w różnych liniach, nie tylko
                    naszej. Ramapitek okazał się później przodkiem orangutana, najwyraźniej więc
                    jego potomkowie powrócili na drzewa.

                    Wróćmy do naszego "wspólnego przodka", a zwłaszcza jego genów. Jakie było jego
                    podobieństwo do człowieka? Nic nie wiemy na ten temat, ale jedno można
                    powiedzieć na pewno - większe niż szympansa! Od niego bowiem nasze drogi
                    zaczęły się rozchodzić, a więc różnice genetyczne dzielące obie linie rodowe z
                    czasem się powiększały. Licząc przebytą drogę, szympans ma za sobą te same 5-7
                    mln lat ewolucji co człowiek - w tym czasie gromadziły się genetyczne różnice
                    między nami. Do dziś nagromadziło się ich pół procent - a to oznacza, że ów
                    ostatni wspólny przodek różnił się od nas zaledwie połową tej różnicy. Miał
                    więc z nami (średnio) 99,75 proc. wspólnych genów!

                    Nawiasem mówiąc, niewykluczone, że właśnie poznaliśmy ostatniego wspólnego
                    przodka - mam na myśli odkryte niedawno afrykańskie gatunki sprzed 6 mln lat,
                    Orrorin tugenensis i Ardipithecus ramidus kadabba. Oba gatunki żyły więc we
                    właściwym miejscu i czasie.

                    Od orrorina, ardipiteka lub nieznanego jeszcze, ale z pewnością podobnego,
                    gatunku minęło 5-7 mln lat. Nasza linia wydała w tym czasie wiele gatunków
                    zaliczanych głównie do rodzajów Australopithecus i Homo. Do dziś opisano ich
                    około 15, ale to z pewnością zaledwie wierzchołek góry lodowej - Colin Tudge z
                    londyńskiego Muzeum Historii Naturalnej ocenia, że w istocie żyło ich zapewne z
                    dziesięć razy więcej. Sądząc z tempa odkrywania i opisywania nowych gatunków,
                    nie jest chyba daleki od prawdy.

                    Przyjmijmy więc, że Homo sapiens to zaledwie jeden z ponad stu gatunków
                    hominidów, które żyły dotąd na świecie. Ogromna większość tych gatunków to z
                    pewnością boczne i bezpotomnie wymarłe linie, ale jakaś część - powiedzmy
                    ostrożnie, dziesięć gatunków - to nasi bezpośredni przodkowie, ogniwa łańcucha
                    prowadzącego wprost do człowieka. Jakie było ich podobieństwo genetyczne do
                    nas? Nie wiadomo, ale na pewno większe od owych 99,75 proc., a w linii ludzkiej
                    stopniowo (i kierunkowo) rosnące. Dzieląc te brakujące 0,25 proc. na dziesięć
                    odcinków, otrzymalibyśmy kolejne "przybliżenia do człowieka" o 0,025 proc. -
                    wielkość tak znikomą, że w istocie można ją pominąć.

                    Przyjmując taką arytmetyczną systematykę, jaką zastosowali uczeni z Detroit,
                    należałoby większość tych "brakujących ogniw" zaliczyć wprost do naszego
                    gatunku - bo genetycznie to już właściwie to samo. Genetycznie takie gatunki,
                    jak: Homo habilis, Homo erectus, Homo antecessor i Homo neanderthalensis były
                    właściwie równoważne z Homo sapiens. Prawie na pewno mogłyby się z nim
                    krzyżować i wydawać na świat płodne potomstwo. Tak mówi genetyka. A geny nie
                    kłamią.

                    Drożdże myślące

                    Tyle że nie mówią całej prawdy. Richard Dawkins, pisząc kiedyś o nadzwyczajnym
                    podobieństwie człowieka i wielkich małp, postulował, by zmienić zasady moralne,
                    którymi się kierujemy. Jeśli "prawa człowieka" przysługują Homo sapiens, a
                    szympans i goryl dzielą z nami prawie 100 proc. genetycznego dziedzictwa, to
                    dlaczego nie przysługują im żadne z naszych praw? Dlaczego zabójstwo człowieka
                    to zbrodnia największa, a zabójstwo szympansa (99,5 proc. człowieka) to
                    zaledwie wykroczenie? Czy nie należałoby pomyśleć - pisał - o przyznaniu choćby
                    statusu obserwatora w ONZ przedstawicielom tych dwu tak bliskich nam gatunków?

                    Przyznaję, że obserwując poczynania zasiadających w tym gremium państw, można
                    dojść do wniosku, iż dopuszczenie wielkich małp na salę obrad nie obniżyłoby
                    poziomu debaty. Jednakże taka arytmetyczna wizja człowieczeństwa kryje w sobie
                    pułapki. Niemowlęta mają z "nami" pełne 100 proc. wspólnych genów, ale ich
                    udział w ONZ - bez wątpienia donośny - nie dodałby raczej sensu obradom. Istoty
                    człowieczeństwa najwyraźniej nie da się mierzyć liczbą wspólnych genów.

                    Genetyka odkryła nowe zaskakujące pokrewieństwo człowieka nie tylko z
                    najbliższymi biologicznie kuzynami, ale z całym światem ożywionym. Odkrycia owe
                    przyniosły nam same niespodzianki. Okazało się, że wspólnota genetyczna w
                    obrębie Homo sapiens jest większa niż pośród jakiegokolwiek gatunku małp -
                    innymi słowy, 6 miliardów ludzi wykazuje mniejsze zróżnicowanie niż parę
                    tysięcy szympansów. Okazało się też, że jesteśmy genetycznie bardzo podobni nie
                    tylko do innych małp, ale także do owadów, robaków, a nawet drożdży - bardzo
                    wiele genów robi wciąż to samo u wszystkich tych stworzeń. Okazało się
                    wreszcie, że wszystkie w ogóle zwierzęta - a nawet wszystkie rośliny, grzyby i
                    pierwotniaki - stanowią tylko jeden, niezbyt wielki konar na drzewie życia,
                    którego najbardziej fundamentalny podział nastąpił, zanim jeszcze zwierzęta
                    zjawiły się na świecie. Różnice między człowiekiem a drożdżami są - zgodnie z
                    tą genetyczną wizją życia - znacznie mniej istotne od różnic dzielących różne
                    grupy bakterii.

                    A przecież ludzie "myślący" są inni - nie tylko od drożdży, ryjówek, czy nawet
                    szympansów, ale też od wszystkich wcześniejszych gatunków rodziny
                    człowiekowatych (hominidów). Co więcej, są inni od wczesnych przedstawicieli
                    naszego własnego gatunku Homo sapiens, od których genetycznie w ogóle się nie
                    różnimy - w każdym razie nie bardziej ni
                    • bonobo44 Re: Szympans nie człowiek (2) 06.07.03, 21:26
                      ż różni ludzie współcześni od siebie nawzajem.

                      Alfabet i język

                      Jeszcze 100 tys. lat temu na Ziemi żyły trzy gatunki ludzkie - "my",
                      neandertalczycy i - prawdopodobnie - pitekantropy (Homo erectus). Były to czasy
                      ostatniego zlodowacenia, gdy poziom oceanów obniżył się o prawie 100 metrów,
                      odsłaniając przejścia lądowe do Ameryki i ułatwiając przejście, choć nie
                      całkiem suchą stopą, do Australii. Później, po stopieniu lądolodów, te
                      przejścia zostały zalane i dalsze wędrówki transkontynentalne stały się
                      niemożliwe.

                      Można się tylko zastanawiać, jak wyglądałby dziś świat, gdyby neandertalczykom
                      udało się wtedy przejść do Ameryki, a pitekantropom do Australii - a taka
                      możliwość istniała! Jak definiowalibyśmy prawa człowieka i określali
                      reprezentację w ONZ, gdyby przedstawiciele Nowego Świata należeli do innych
                      gatunków i mówili nie tylko innymi językami, ale też w zupełnie inny sposób?
                      Lub gdyby nie mówili wcale? Czy prawo dopuszczałoby mieszane małżeństwa -
                      potencjalnie pewnie możliwe, choć biologicznie niewskazane? Czy wartościowałoby
                      poszczególne gatunki np. ze względu na wielkość mózgu - u Homo erectus wyraźnie
                      mniejszą od naszej, u neandertalczyków - nieco większą? Co oznaczałoby
                      pojęcie "równości" wszystkich ludzi, gdyby ci byli biologicznie wyraźnie różni?

                      Los oszczędził nam tych dylematów i dziś wszyscy ludzie należą nie tylko do
                      jednego gatunku, ale w dodatku do gatunku niebywale wręcz jednorodnego. To
                      zapewne wynik tzw. wąskiego gardła w naszej stosunkowo niedalekiej przeszłości.
                      Przed 30-40 tysiącami lat ludzka populacja stanęła - zapewne nie po raz
                      pierwszy w dziejach tak biologicznie kruchego gatunku - w obliczu zagłady.
                      Jednakże gatunek zdołał się odrodzić z garstki niedobitków, a potem
                      skolonizował cały świat. Wszyscy jesteśmy potomkami tych, którzy przeżyli...


                      Ujawniając tak ogromną zbieżność genetyczną człowieka i szympansa, genetyka w
                      istocie odsłoniła swoją słabość. Podobieństwo sekwencji DNA dwóch gatunków mówi
                      bowiem dużo o stopniu ich pokrewieństwa, ale nie daje wskazówek na temat ich
                      biologicznych możliwości.

                      Powiada się często, że dzięki odkryciu Francisa Cricka i Jamesa Watsona znamy
                      już język DNA - ale to niezupełnie tak. Znamy jedynie alfabet, którym posługuje
                      się genom. Odczytaliśmy wszystkie litery naszego genomu, ale wciąż nie wiemy,
                      gdzie w nich tkwi istota człowieczeństwa. To tylko niekończący się ciąg liter
                      ACGT w różnych kombinacjach - tak samo wygląda ciąg liter genomu drożdży,
                      bakterii i ryjówki. Poznanie alfabetu nie oznacza jeszcze, że rozumiemy dany
                      język - do dziś nie odczytaliśmy tekstów w języku z Mohendżo-Daro ani pisma
                      linearnego A z Krety, choć dysponujemy zapisanymi w nich dokumentami.

                      Ludzki software

                      Z pewnością to nie kolejność liter naszego genomu ani nie jego wielkość
                      wyróżnia nas pośród innych gatunków. Więc co? Co sprawiło, że pojawienie się na
                      Ziemi dwóch gatunków szympansów przeszło niezauważone, ale ten "trzeci
                      szympans" wprowadził - po 4 miliardach lat ewolucji życia na Ziemi - zupełnie
                      nowy wymiar do funkcjonowania biosfery, a może i całego Kosmosu? Czy tylko ten
                      ułamek procenta genów spowodował, że w geologii poważnie postulowano, by od
                      człowieka nazwać cały ostatni okres geologiczny ("antropozoik" - zamiast
                      czwartorzędu)? By w budowie naszej planety wyróżnić odrębną warstwę - noosferę,
                      czyli sferę ducha (pojęcie to, ukute przez francuskiego filozofa Pierre'a
                      Teilharda de Chardin, wprowadził do geologii Władimir Wiernadski)? By rolę
                      antropogenezy (powstania człowieka) porównać z rolą biogenezy (powstania życia)?

                      Zważmy - wszystkie nasze sukcesy i nasze osobliwości nie zaczęły się wraz z
                      ostatnim wspólnym przodkiem ani z pierwszym Homo (np. Homo habilis), ani nawet
                      z narodzinami pierwszych Homo sapiens. Były to różne gatunki naczelnych, ale
                      żaden nie mógł się nazwać panem wszelkiego stworzenia. Gdyby inteligentny
                      obserwator z kosmosu odwiedził Ziemię 100 tys. lat temu, nie wskazałby pewnie
                      na ludzi jako na potencjalnych budowniczych miast, wynalazców komputerów i
                      amatorów podróży międzyplanetarnych.

                      Z początku Homo sapiens zachowywał się tak samo jak jego poprzednicy - nawet
                      jego narzędzia były takie jak neandertalskie. Wszystko to, czym się szczycimy,
                      powstało znacznie później - gdy całe "sto procent człowieka" od dawna było już
                      na Ziemi. To, co łączymy z naszym człowieczeństwem - język, sztuka, nauka,
                      religia, technologia - narodziło się w czasie, gdy nasza biologiczna ewolucja
                      już się właściwie zakończyła. Tzw. rewolucja górnego paleolitu - wraz z którą
                      ludzkość wstąpiła na drogę przyspieszonego rozwoju - stała się możliwa nie za
                      sprawą samych tylko nowych genów i białek, lecz dzięki wprowadzeniu nowego
                      czynnika, który uruchomił ewolucję nowego typu - ewolucję idei i poglądów.

                      Naszą biologiczną kondycję można przyrównać do komputerowego hardware'u -
                      sprzętu, którego budowa umożliwia, choć nie gwarantuje, obsługę najróżniejszych
                      programów i wykonywanie najrozmaitszych zadań. Ale, jak wiadomo, nawet
                      najpotężniejszy komputer jest bezużyteczny bez odpowiedniego systemu
                      operacyjnego (np. DOS, Windows lub UNIX) i bez różnorodnych programów, a te -
                      najwyraźniej - nie były jeszcze gotowe w chwili pojawienia się Homo sapiens na
                      Ziemi. Później dopiero nastąpił okres powolnego i pewnie chaotycznego
                      ich "wgrywania" w neuronowe struktury naszego mózgu. Był to proces stopniowy,
                      zawiły i nieprzewidywalny. Zanim w czasie rewolucji późnego paleolitu
                      doczekaliśmy się wreszcie nowej, funkcjonalnej i wydajnej wersji biologicznych
                      Windowsów, eksperymentowaliśmy długo z innymi, zapewne mniej sprawnymi
                      systemami. (Piszę o tym szerzej w artykule "Ten pierwszy raz", który Czytelnik
                      znajdzie w czerwcowym numerze "Wiedzy i Życia").

                      Wszystko to odbywało się na bazie gotowego - genetycznie - hardware'u lub przy
                      jedynie minimalnych jego modyfikacjach. Zmiany nie były już potrzebne - w
                      naszego peceta też można wgrać systemy operacyjne różnych generacji, o różnej
                      sprawności i wydajności.

                      Badania porównawcze genów szympansa i człowieka doprowadziły do odkrycia
                      nieoczekiwanej prawdy: to nie liczba lub jakość genów określa poziom i
                      charakter naszego człowieczeństwa. Zależy ono znacznie mniej od „sprzętu”,
                      znacznie bardziej od „oprogramowania”. Udało się nam określić kolejność
                      wszystkich „liter” naszego genomu, ale teraz, by zrozumieć, co z nich wynika,
                      trzeba oddać głos specjalistom od znacznie mniej materialnych dziedzin wiedzy.
                      Neurologom, by pokazali, jak funkcjonują struktury ludzkiego mózgu. A także - a
                      może przede wszystkim - „informatykom”, by odczytali „programy” (kiedyś
                      nazywano to duszą), które w te struktury zostały „wgrane”.
                      Dr Marcin Ryszkiewicz pracuje w Muzeum Ziemi PAN, zajmuje się ewolucją i
                      geologią

                      Szympans też człowiek

                      Najnowszy "PNAS" opisuje wyniki badań genetyka Dereka Wildmana i jego zespołu z
                      Wayne State University w Detroit. Uczeni porównywali geny Homo sapiens oraz
                      dwóch gatunków szympansów (zwyczajnego i bonobo). Tym razem jednak wzięli pod
                      uwagę nie cały genom, lecz wyłącznie DNA kodujące białko - czyli te geny,
                      których mutacja zmienia funkcjonowanie organizmu. Okazało się, że wyliczone w
                      ten sposób podobieństwo nasze i szympansa wynosi... 99,4 proc. Uczeni wsparli
                      zaproponowaną parę lat wcześniej hipotezę, by oba szympansy uznać po prostu za
                      dwa inne gatunki człowieka.

                      miko


                      Marcin Ryszkiewicz
          • here.tyk Re: Szympans nie człowiek 07.07.03, 09:50
            Komputer też trudno wytworzyć, nie używając komputerów. Podobnie życie się
            replikuje w środowisku żywym. Słaby argument.
    • mrb4 Re: Szympans nie człowiek 08.06.03, 12:36
      Według Karla Poppera wraz z ukształtowaniem się człowieka powstały dwa nowe
      światy. Obok świata fizycznego rozwinął się świat zjawisk psychicznych, który
      w zalążkowej postaci mógł już występować w świecie zwierzęcym (niższe
      uczucia), ale u człowieka wzbogacony został o uczucia wyższe i zdolność do
      wydawania indywidualnych sądów. Wraz z człowiekiem pojawiło się jednak również
      coś zupełnie nowego: świat abstrakcyjnych tworów, takich jak dzieła sztuki,
      czy teorie naukowe. W świecie ludzkim ewolucja biologiczna zastąpiona została
      przez ewolucję tych abstrakcyjnych tworów, która odmieniła również otaczającą
      nas rzeczywistość. Szczególnie twórcza okazała się ewolucja teorii naukowych:
      w jej wyniku nie musiały już ginąć gorzej przystosowane jednostki, zamiast
      nich ginęły stare teorie. Osoby ludzkie mogły przyjmować te nowe teorie (a
      także normy moralne itp.) i w ten sposób się doskonalić. Jest to coś zupełnie
      innego niż doskonalenie się zwierząt, choćby tak ewolucyjnie zaawansowanych,
      jak szympansy. Dlatego właśnie szympansy nie mogą być uznane za ludzi.
      • Gość: sobota Re: Szympans nie człowiek IP: *.poczta.okay.pl 10.06.03, 08:21
        mrb4 napisał:

        > Jest to coś zupełnie
        > innego niż doskonalenie się zwierząt, choćby tak ewolucyjnie zaawansowanych,
        > jak szympansy. Dlatego właśnie szympansy nie mogą być uznane za ludzi.



        Jesli dobrze rozumiem to istota problemu tkwi w pytaniu -skad " prawo moralne
        we mnie ?"
        Uczeni obserwowali dzikie szympanse. Samice z grupy dreczyly matke z nowo
        narodzonym dzieckiem , w koncu wyrwaly jej dziecko i zabily . Jedna z samic
        ktora w tym uczestniczyla , widzac rozpacz matki objela ja ramieniem i zaczela
        pocieszac.
        Wniosek : tam gdzie zdolnosc do wspolodczuwania ,tam za chwile /ewolucyjna /
        pojawia sie prawa moralne .
        Inna sprawa jest dlaczego mysmy tak przyspieszyli a nie one .
        • bonobo44 Re: Szympans nie człowiek 18.06.03, 10:35
          Gość portalu: sobota napisał(a):

          > Uczeni obserwowali dzikie szympanse. Samice z grupy dreczyly matke z nowo
          > narodzonym dzieckiem , w koncu wyrwaly jej dziecko i zabily . Jedna z samic
          > ktora w tym uczestniczyla , widzac rozpacz matki objela ja ramieniem i
          zaczela pocieszac.

          Tego typu zachowania nie byly zapewne obce w przeszlosci takze samicom naszego
          gatunku, o czym swiadczy byc moze czystosc genotypu, przypisywana na ogol
          jedynie waskiemu gardlu (jedynie z rzadka podkresla sie role swiadomego
          doboru). Istnieja przypuszczenia, ze dzieci z wadami wrodzonymi byly
          eliminowane zaraz po urodzeniu przez starszyzne plemienna (w czasach
          matriarchatu zajmowac sie tym mialy kobiety szamanki, pozniej - mezczyzni
          szamani). Szkoda, ze nie podalas blizszego opisu (namiaru na te informacje) -
          byc moze z takim przypadkiem mielismy i tu do czynienia? Opis przebiegu
          zdarzenia wyraznie na to wskazuje.
          pozdr

          bonobo44
          www.bonobo.org/images/splash.jpg
          WOLNOSC DLA BONOBO, BONOBIANEK I ICH BONOBIONTEK!
          Niech zyje wolna Bonobolita !
          www.bonobo.org/
    • Gość: genetykGK Re: Szympans nie człowiek IP: *.ruc.dk 08.06.03, 14:46
      Uwaga dodatkowa:
      Alfabet genetyczny (kod) odcyfrowano ostatecznie w 1966r.
      Najnowsze osiagniecie to pelne odczytanie tekstu napisanego tym
      alfabetem. Teraz pracuje siê nad zrozumieniem tego tekstu t.j.
      nad rozpoznaniem wszystkich ( 30-40 tysiecy) genow i poznaniem
      ich funkcji.
      G.K.
    • bonobo44 Marcin Ryszkiewicz to nie-Pan ? 09.06.03, 20:57
      "Jak definiowalibyśmy prawa człowieka i określali reprezentację w ONZ, gdyby
      przedstawiciele Nowego Świata należeli do innych gatunków i mówili nie tylko
      innymi językami, ale też w zupełnie inny sposób? Lub gdyby nie mówili wcale? Co
      oznaczałoby pojęcie "równości" wszystkich ludzi, gdyby ci byli biologicznie
      wyraźnie różni?"

      To proste: Wytepilibysmy ich bez najmniejszych skrupolow - na pewno o wiele
      bardziej skutecznie niz Indian Polnocnoamerykanskich.

      "Los oszczędził nam tych dylematów i dziś wszyscy ludzie należą nie tylko do
      jednego gatunku, ale w dodatku do gatunku niebywale wręcz jednorodnego. "

      Co za zaklamanie nie tylko u autora tego artykulu! Z jednej strony pytanie o
      "pojęcie 'równości' wszystkich ludzi, gdyby ci byli biologicznie wyraźnie
      różni?", a z drugiej brak zgody na przyznanie jakichkolwiek praw ludzkich takim
      wlasnie istotom, ktore najwyrazniej krzyzuja szyki autorowi... tym gorzej dla
      nich! Wybic wszystkie bonobo, zanim ktos rzeczywiscie nie posle ich dzieci do
      szkol podstawowych i byc moze - o zgrozo - ponadpodstawowych, aby dac im
      podobne szanse jak Kenziemu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6113314&a=6188183
      Graja tu bez watpienia pierwsze skrzypce lek i uprzedzenia oparte zapewne
      jedynie na tak 'kultowych' produkcjach jak "Planeta malp" i "Godzilla"
      A wszystko to podszyte juz nie tylko rasizmem, ale - nazwalbym to -
      'specyzmem', ktory sluzy budowaniu swiatopogladow pozwalajacych nie tylko na
      bezkarne zabijanie (jak rasizm), ale i zjadanie. Na to wszak milczaco zezwala
      specyzm, ktory oddziela wszystkie inne gatunki od czlowieka gruba czerwona
      krecha - czerwona jak krew zjadanych (w pelnej zgodzie z ta ideologia) w
      Zairze ostatnich przedstawicieli gatunku bonobo.

      Klasyfikacja wg Homo sapiens i Pan paniscus patrz:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6113314&a=6187589
      • Gość: bol.chro Re: Marcin Ryszkiewicz to nie-Pan ? IP: *.chelmnet.pl 13.06.03, 10:48
        Nie zamierzam bronic M. Ryszkiewicza, bo na temat jego publicystyki mam od 25
        lat doskonale wyrobione zdanie. Podobnie znam poziom "angielszczyzny" tego
        pana. Mnie tylko zaskakuje poziom panskiej politycznej poprawnosci. Oczywiscie
        wobec malp, murzynow, abrygenow, bo nie wobec Homo Sapiens polonaise, bo ten
        absolutnie nie zasluguje na jakikolwiek szacunek. Co Pan postuluje? Bonobo do
        polskiego parlamentu? Przypuszczam, ze do Knesetu by ich Pan nie poslal,
        chociaz tam mialyby one znacznie lepszy klimat i do tego palmy. Tak jak Pan
        uwazam, ze zyciu w kazdej postaci nalezy sie szacunek i ochrona, ale przydaloby
        sie troche rozsadku. Chyba nie jest dla Pana tajemnica, ze Bonobo w swoim
        srodowisku naturalym to szkodniki. I to nie byle jakie bo bardzo inteligentne.
        Co maja robic ludzie obrabowywani plonow? Lapac te malpy stawiac przed sadem i
        zamykac we wiezieniach, a potem karmic i opiekowac sie nimi? Tylko dlatego, ze
        sa do nas podobne genetycznie? Dla ludzi mieszkajacych w miastach malpa to
        egzotyka, dla tych ktorzy musza zyc w ich sasiedztwie na codzien to koszmar.
        Mimo, ze stroi sie Pan w piora erudyty, to co Pan powtarza z entuzjazmem
        kolejny raz o malpie Kenzie, swiadczy raczej o plyciznie poznawczej. Nikt nie
        kwestionuje faktu, ze malpy sa bardzo inteligentne i sa w stanie rozpoznawac
        slowa. Psy, swinie nie mowiac juz o delfinach tez sa do tego zdolne. I co z
        tego, wszystkie te gatunki chcialby Pan uczyc pisac? Polityczna poprawnosc nie
        pozwala niektorym widziec jako osobne gatunki ludzi i malp. Najpierw chcieliby
        nazwac malpe "czlowiek inaczej", a pozniej pewnie obudowac to administracja (z
        odpowiednimi pensjami) ktora bedzie sie zajmowac sprawami tych "ludzi inaczej".
        Pewnie niedlugo w parlamentach pojawia sie przyciski do glosowania w ksztalcie
        banana i jabluszka.
        Niektorzy wydaja sie zapominac, ze swiat wyglada tak, a nie inaczej, w wyniku
        tego, ze kazdy gatunek walczy o wlasne przetrwanie. Jedynym od tego wyjatkiem
        jest czlowiek ktory potrafi troszczyc sie o inne gatunki. I jest to jedna z
        cech czlowieczenstwa. I jednoczesnie ten sam czlowiek potrafi w imie obrony
        najblizszych, czy swojego spoleczenstwa bezlitosnie zabijac osobniki wlasnego
        gatunku. I to tez jest cecha specyficznie ludzka. Rozpatrujac osobniki roznych
        gatunkow jako "kawalki miesa" mozna dojsc do, jak to napisal Pan_Paniscus,
        glupich wnioskow z madrych przeslanek.
        PS Z innej beczki. Podobienstwo genetyczne miedzy czlowiekim i szympansem jest
        tak wielkie, ze mozliwe jest krzyzowanie sie tych gatunkow. Istnieja
        udokumentowane przypadki!
        • Gość: R K Ze coooo????? IP: 134.76.132.* 13.06.03, 10:59
          > PS Z innej beczki. Podobienstwo genetyczne miedzy czlowiekim i szympansem
          jest
          > tak wielkie, ze mozliwe jest krzyzowanie sie tych gatunkow. Istnieja
          > udokumentowane przypadki!

          He he, no krzyzowac to sie ludzie ze wszystkim krzyzuja, kobiety z konmi,
          faceci z owcami... ale chyba nie miales na mysli "krzyzowania" w sensie
          rozrodu, dajacego w dodatku plodne potmstwo :)

          Szympansy maja o jedna pare chromosomow wiecej.. :))) ot kiedys ona tam pekla i
          material zintegrowal sie w chromosomi X, stad taki on duzy u czlowieka i tyle w
          nim waznych genow ....

          I ty sie "biol." podpisujesz????.....

          R K
          • Gość: bol.chro Drogi Panie KRZESZ IP: *.chelmnet.pl 16.06.03, 10:13
            Stroisz sie bracie w piora erudyty, a nie masz podstawowej wiedzy

            > He he, no krzyzowac to sie ludzie ze wszystkim krzyzuja, kobiety z konmi,
            > faceci z owcami... ale chyba nie miales na mysli "krzyzowania" w sensie
            > rozrodu, dajacego w dodatku plodne potmstwo :)

            Nie dziwie Ci sie czlowieku, ze wszystko kojarzy Ci sie z kopulacja. Pewnie
            jeszcze jestes bardzo mlody. Mieszance miedzygatunkowe tylko wyjatkowo bywaja
            plodne. Jak rozumiem nie slyszales nigdy o tym, ze pojawianie sie mieszancow
            miedzygatunkowych u roslin jest dosc czeste. Zdarzaja sie mieszance
            miedzygatunkowe u ryb. Powszechnie znane jest zwierze uzytkowe o nazwie mul,
            jesli o takim slyszales, troglodyto. Mieszance miedzygatunkowe wystepuja w
            rodzinie kotowatych trzymanych w niewoli (sprawdz geniuszu biologiczny co
            takiego np. leopon). Ze wzgledu na wystepowanie mieszancow miedzygatunkowych w
            definicji gatunku podkresla sie, ze potomstwo musi byc plodne. Inaczej
            rozmyloby sie pojecie gatunku. Nie chodzi o sama kopulacje przyjacielu. I dla
            wystapienia mieszanca miedzygatunkowego ilosc chromosomow u obu gatunkow
            rodzicielskich wcale nie musi byc taka sama.

            > Szympansy maja o jedna pare chromosomow wiecej.. :))) ot kiedys ona tam pekla
            i
            >
            > material zintegrowal sie w chromosomi X, stad taki on duzy u czlowieka i tyle
            w
            >
            > nim waznych genow ....

            Piszesz bracie rzeczy ktorych nie bardzo rozumiesz. Rzeczywiscie szympansy
            maja jedna pare chromosomow wiecej. Przypuszcza sie (!), ze ilosc chromosomow u
            szympansa jest wieksza z powodu pekniecia jednego z chromosomow, ale jest to
            tylko hipoteza. Przypuszcza sie (!), ze ta mutacja zaszla pierwotnie u samca w
            komorce szlaku plciowego. Czyli w jednej gamecie bylo 24 chromosomy, a w
            gamecie od samicy 23 chromosomy. I jak widzisz nie przeszkodzilo to
            powstaniu "mieszanca" w dodatku plodnego. Co bylo dalej musisz sobie doczytac,
            ale radze nie z ksiazek Pana Ryszkiewicza ktore tak lubisz czytac i na ktorym
            opierasz swoja wiedze.

            > I ty sie "biol." podpisujesz????.....

            Ze wzrokiem rownie kiepsko jak z ortografia i wiedza biologiczna. Nigdy nie
            podpisywalem sie biol tylko bol, bo biologiem nie jestem.

            PS Stworzeniu o ktorym pisalem nadano imie Cezar i bylo o nim glosno pod
            koniec lat 70-tych ubieglego wieku. Dla Ciebie to pewnie prehistoria. B.Ch.

        • bonobo44 Re: Marcin Ryszkiewicz to nie-Pan ? 13.06.03, 18:11
          Gość portalu: bol.chro napisał(a):

          "Psy, swinie nie mowiac juz o delfinach tez sa do tego zdolne. I co z
          tego, wszystkie te gatunki chcialby Pan uczyc pisac? Polityczna poprawnosc nie
          pozwala niektorym widziec jako osobne gatunki ludzi i malp."

          'polityczna poprawnosc' o ktorej piszesz dotyczy raczej oddzielenia gruba
          krecha swiata zwierzat od swiata ludzi...
          Na poczatek nie zgadzam sie na zjadanie bonobo (nawiasem mowiac nie zjadam tez
          psow, krow, swin ani delfinow) - zarowno ja jak i one maja w d... posylanie ich
          dzieci do naszych szkol i przedszkoli... zarowno one jak i ja chca po prostu,
          aby zostawiono je w swietym spokoju...
          a to oznacza objecie bezwzgledna skuteczna ochrona...
          bezwzgledna i skuteczna oznacza dla mnie nawet kule w leb kazdemu, kto sprobuje
          zapolowac na ta istote...

          i niech nikt nie pisze, ze to sa szkodniki...
          za takie "szkody", jakie one moga spowodowac powinna byc wyplacana pelna
          rekompensata...

          to wprost nieslychane, zeby posilkowac sie takim argumentem w celu
          usankcjonowania eksterminacji tego inteligentnego gatunku...

          "inteligentny szkodnik" ? kazdy kto tak pisze jest szkodnikiem i to bynajmniej
          nie inteligentnym!
      • pan_paniscus Re: Marcin Ryszkiewicz to nie-Pan ? 16.06.03, 16:26
        bonobo44 napisał:

        > skrupolow

        oczywiscie nie pisze sie 'skrupolow' ani tym, bardziej 'skropoluf'
        tylko: 'skrupulow'... przynosisz Pan wstyd wszystkim Pan paniscus
        panie bonobo44 8)
    • Gość: Misiek Ale szympansy tez maja kulture .. IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 10.06.03, 08:24

      Porozumiewaja sie, uzywaja narzedzi, potrafia postawic sie
      w sytuacji innego osobnika, zdaja sobie sprawe z niewiedzy
      innego osobnika.

      Poza tym mi blizej jest do przecietnego szympansa
      niz do Hitlera czy Lepera ...
    • Gość: programmer a człowiek to maszyna ? IP: 157.25.43.* 10.06.03, 11:23
      Znamy już budowę hardware'u, znamy kod software'u (na razie pseudobinarny
      ACGT), próbujemy poznać język programowania. Być może w programie pozostały
      jakieś komentarze i uda nam się zidentyfikować Programistę.
      • Gość: MaDeR Re: a człowiek to maszyna ? IP: *.ima.pl 11.06.03, 12:28
        Co zrobisz jak będzie napisane "(c) by UFO all rights reserved"?
        • Gość: programmer Re: a człowiek to maszyna ? IP: 157.25.43.* 11.06.03, 13:58
          Ja?
          Raczej co zrobią naukowcy ze swoimi teoriami?
    • Gość: gary Re: Szympans nie człowiek IP: 11.11.11.* 12.06.03, 11:05
      Najwcześniejsze Australopiteki (3-5 mln lat temu) fizycznie nie
      różniły się wiele od szympansów. Podejrzewam, że minimalne były
      też różnice w rozwoju kulturowym. Dlaczego więc na nich miałaby
      się kończyć się grupa homo?
    • Gość: R K Drogi Panie Marcinie Ryszkiewicz IP: 134.76.132.* 12.06.03, 17:48
      Wielce szanuje Panskie publikacje. Panskie ksiazki "Mieszkancy
      Swiatow Alternatywnych" oraz "Przepis Ewolucyjny - Jak Stac Sie
      Czlowiekiem" stanowia glowne zrodlo mojej wiedzy o
      Ewolucjonizmie.

      Zgadzam sie z Panem, iz wyniki badan wykazujace tak wielkie
      podobienstwo miedzy genomem czlowieka i szympansa nie sa
      wystarczajaca przeslanka do zrownania w systematyce obu
      gatunkow.

      Dlaczego? Zaczynajac mniej powaznie mozna sparafrazowac znana
      definicje i powiedziec "Jaki jest czlowiek, a jaki szympans
      kazdy widzi".
      Ale dlaczego "kazdy to widzi"? Wydaje mi sie, ze nie poruszyl
      Pan w swoim artykule jednego bardzo istotnego problemu -
      regulacji ekspresji genow. Informacja genetyczna zajmuje nie
      wiecej niz 5% DNA. Ale juz teraz wiadomo ze sekwencje
      regulatorowe czyli promotory, sekwencje wzmacjaniajace i
      hamujace stanowia conajmniej kolejne 30%!!!!! genomu.
      Mutacja pojedynczego nukleotydu w obrebie genu czesto nie
      powoduje zadnych zmain fenotypowych, bo kod jest zdegenorowany.
      Mutacja powodujaca kodowanie innego aminokwasu tez wielokrotnie
      nie jest krytyczna, bo jesli ta zmiana zachodzi poza centrum
      aktywnym oraz jesli np. nowy aminokwas jest tego samego typu co
      prawidlowy (np. hydrofilowy) to taka mutacja nie musi prowadzic
      do dramatycznych zmian. Natomiast zmiana jednego nukleotydu w
      sekwecji do ktorej wiaze sie okreslony czynnik transkrypcyjny
      (bialko regulujace ekspresje danego genu, czyli decydujace o
      tym, czy informacja zawarta w genie zostanie przepisana na mRNA
      na podstawie ktorego zostanie zsyntezowane konkretne bialko - to
      dla osob z poza dziedziny, nie dla Pana MR ;) moze calkowicie
      zablokowac ekspresje tego genu, lub zmienic warunki w ktorych
      ulegnie on ekspresji. Czasem jedna zmiana jednej litery
      decyduje, ze sekwencja obojetna staje sie celem dla jakiegos
      silnego represora lub aktywatora.

      Sam Pan pisal, ze jednym ze sposobow patrzenia na fenomen
      czolwieczenstwa jest traktowanie nas jako jakgdyby forme
      neoteniczna malp czlekoksztaltnych. Noworodki szympansa i
      czlowieka sa znacznie bardziej do siebie podobne niz dojzale
      osobniki. Moza oczywiscie pojsc dalej i powiedziec, ze my do
      konca jestesmy dziecmi, bo do poznej starosci do pewnego stopnia
      mozemy sie uczyc, bawic, jestesmy plastyczni.
      Zatem byc moze wrecz jakas grupa genow, ktora uczynila by z
      nas "tryglodytow" zostala zablokowana. Nie dochodzi do jej
      ekspresji.
      Mozliwosci sa dziesiatki.

      Nalezy rowniez pamietac o "alternativ splicing". Mozemy miec
      identyczne geny, ale bardzo rozne bialka. Nikt tak naprawde nie
      wie ile bialek ma czlowiek, a co dopiero szympans i jakich.
      Napewno mamy ich zdecydowanie wiecej niz genow.

      Serdecznie pozdrawiam

      Robert Krzesz
      • bonobo44 Zagadamy sprawe na smierc... bonobo ? 12.06.03, 19:52
        Przypowiesc o Kainie i Ablu, to wcale nie jakas tam dykteryjka z zycia rodziny
        homo sapiens. Wspolczesny Kain (homo sapiens) dokonuje wlasnie eksterminacji
        wspolczesnego Abla (pan paniscus), a co swiatlejsi rzecznicy tego pierwszego
        probuja - droga watpliwej jakosci spekulacji, nie ogladajac sie na krzyczace
        fakty - jedynie to uzasadnic, a nie temu przeciwdzialac...

        A fakty sa takie:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6113314&a=6188183
        I co Pan na to, Panie Homo?
        • Gość: R K Re: Zagadamy sprawe na smierc... bonobo ? IP: 134.76.132.* 13.06.03, 10:43
          Nie rozumiem co ma tytul Twojej wypowiedzi do tresci po nizej.
          Oczywiscie ze szympansy NIE sa ludzmi. Natomiast wyniki badan
          lingwistycznych dowodzace, iz szympansy moga opanowac znaczenia
          nawet kilkuset znakow jezyka migowego oraz kreatywnie sie nim
          poslugiwac wskazuja, ze szympansy byc moze sa
          obdarzone "swiadomoscia refleksyjna". Samo to przypuszczenie
          (przypuszczenie, a nie dowod) moim zdaniem wyklucza
          dopuszczalnosc wszelkich eksperymentow dokonywanych na tych
          istotach.
          Nie rozumiem czemu sie tak emocjonujesz. Tutaj rozmowa dotyczy
          systematyki, a nie etyki.

          Pozdrawiam

          RK
          • bonobo44 Re: Zagadamy sprawe na smierc... bonobo ? 13.06.03, 18:53


            Pan (?) Robert Krzesz napisal:

            (znak zapytania postawilem bo zapewne wiekszosci uczestnikow tej
            dyskusji nie w smak jest dzielenie tego tytulu z malpa
            - moze lepiej byloby, bez obrazy gdybym uzyl ponizszego sformulowania)

            Homo Robert Krzesz napisal:

            "Nie rozumiem co ma tytul Twojej wypowiedzi do tresci po nizej."

            TYTUL: Zagadamy sprawe na smierc... bonobo ?

            TRESC: Przypowiesc o Kainie i Ablu, to wcale nie jakas tam dykteryjka z zycia
            rodziny homo sapiens. Wspolczesny Kain (homo sapiens) dokonuje wlasnie
            eksterminacji wspolczesnego Abla (pan paniscus), a co swiatlejsi rzecznicy tego
            pierwszego probuja - droga watpliwej jakosci spekulacji, nie ogladajac sie na
            krzyczace fakty - jedynie to uzasadnic, a nie temu przeciwdzialac...

            Jak to co? Oczywiscie nie sa to te same GATUNKI!
            Propozycja dotyczy umieszczenia ich pod tym samym RODZAJEM a nie tylko RODZINA !
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6113314&a=6187589
            mialem tu na mysli to, ze KAIN i ABEL powinni byc odczytani jako alegoria
            eksterminacji gatunku przez inny gatunek tego samego RODZAJU...
            cos podobnego w przeszlosci mialo juz przynajmniej raz miejsce, gdy dokonalismy
            eksterminacji neandertalczykow...


            Pan (?) Homo Robert Krzesz napisal:
            "Natomiast wyniki badan lingwistycznych dowodzace, iz szympansy moga opanowac
            znaczenia nawet kilkuset znakow jezyka migowego oraz kreatywnie sie nim
            poslugiwac wskazuja, ze szympansy byc moze sa obdarzone "swiadomoscia
            refleksyjna". "

            Nie ma najmniejszej koniecznosci literowania slow w obecnosci
            osobnika wladajacego zasobem slownictwa liczacego zaledwie
            kilkaset slow...
            Umniejszasz znaczenie Kanzi'ego... On STANOWI zywy dowod na posiadanie
            przez te istoty swiadomosci refleksyjnej - i to wlasnie (przyznaj)
            jest ci i wielu dyskutantom na tym forum nie w smak!

            "Samo to przypuszczenie (przypuszczenie, a nie dowod) moim zdaniem wyklucza
            dopuszczalnosc wszelkich eksperymentow dokonywanych na tych istotach."

            Problem polega juz nie tylko na eksperymentach - chociaz wszelkie inne
            poza tymi, ktore moga uratowac ten gatunek powinny to byc zakazane...
            problem polega na fizycznej eksterminacji gatunku - poprzez proste jego
            zjadanie...
            ludzie zjadaja bonobo przy milczacej aprobacie innych ludzi i w ten sposob
            caly problem bonobo przestanie istniec jeszcze w tym dziesiecioleciu...

            "Nie rozumiem czemu sie tak emocjonujesz. Tutaj rozmowa dotyczy
            systematyki, a nie etyki. "

            A czego tu nie rozumiec? Cala ta sprawa systematyki to byc moze ni mniej ni
            wiecej tylko byc albo nie byc dla tego gatunku...
            byc moze jedynie zakwalifikowanie go do tego samego rodzaju, co homo, stwarza
            ostatnia szanse dla ich uratowania...
            wlasnie dlatego, ze kwestia klasyfikacji staje sie tu tozsama z kwestiami
            etycznymi...

            Pozdrawiam wszystkich tych, ktorym los tych stworzen przestal byc obojetny
            i przesylam swoj wizerunek oraz szeroki usmiech 8)

            bonobo44
            www.bonobo.org/images/splash.jpg
            WOLNOSC DLA BONOBO, BONOBIANEK I ICH BONOBIONTEK!
            Niech zyje wolna Bonobolita !
            www.bonobo.org/
            • Gość: Z Re: Zagadamy sprawe na smierc... bonobo ? IP: *.amwaw.edu.pl 16.06.03, 16:33

              > A czego tu nie rozumiec? Cala ta sprawa systematyki to byc moze
              ni mniej ni
              > wiecej tylko byc albo nie byc dla tego gatunku...
              > byc moze jedynie zakwalifikowanie go do tego samego rodzaju, co
              homo, stwarza
              > ostatnia szanse dla ich uratowania...
              > wlasnie dlatego, ze kwestia klasyfikacji staje sie tu tozsama z
              kwestiami
              > etycznymi...

              Czy aby ocalic malpy nie nalezalo by ich wpisac np na liste gat.
              zagrozonych a nie do gat. homo sapiens?
              Gdy systematyka naczelnych zajma sie politycy a nie biolodzy, to
              znow dowiemy sie ze np. mieczaki to ryby (bo dotacje UE dla
              hodowcow ryb nie obejmowala produkcji mieczakow i politycy
              zakwalifikowali mieczaki jako ryby); a szympans to czlowiek (zeby
              go nie zjedli), niezaleznie od stopnia jego czlowieczenstwa...

              Z
              • bonobo44 Re: Zagadamy sprawe na smierc... bonobo ? 16.06.03, 17:02
                Gość portalu: Z napisał(a):

                > Czy aby ocalic malpy nie nalezalo by ich wpisac np na liste gat.
                > zagrozonych a nie do gat. homo sapiens?
                > Gdy systematyka naczelnych zajma sie politycy a nie biolodzy, to
                > znow dowiemy sie ze np. mieczaki to ryby (bo dotacje UE dla
                > hodowcow ryb nie obejmowala produkcji mieczakow i politycy
                > zakwalifikowali mieczaki jako ryby); a szympans to czlowiek (zeby
                > go nie zjedli), niezaleznie od stopnia jego czlowieczenstwa...
                >
                > Z

                1. Wpisywanie na liste gatunkow zagrozonych nic im (bonobo) nie pomoglo...
                2. Wiekszosc politykow zalicza sie do mollusca i zwyklo nabierac jak ryby wody
                w usta, nic wiec w tym dziwnego - ich tez nalezaloby tam zaliczyc...
                3. Jest pewna wyzsza kategoria czlowieczenstwa niz zaliczanie sie do tego
                samego biologicznie rodzaju (w tym wypadku przemawia za tym niezwykly stopien
                zbieznosci kodu genetycznego - i o tym cala ta dyskusja):

                Okreslenia 'Czlowiek' zwyklo sie czesto uzywac w SF do nazywania innych istot
                rozumnych w ogole nie spowinowaconych z zyciem na ziemi...
                W tym sensie, zanim zaczniemy sie przymierzac do dokonania takiego przegladu
                stworzen na innych planetach, dobrze byloby sie rozejrzec wokol siebie,
                chociazby po to, zeby nie zapisano nas w archiwach cywilizacji na rowni z
                troglodytami za wytepienie: bonobo, szympansow, goryli, sloni, delfinow i
                wielorybow, ktore byc moze posluguja sie swiadomoscia refleksyjna w nieco
                bardziej wyrafinowany niz my sposob (blizszy ogladowi bezposredniemu niz
                werbalizowanemu abstrakcyjnymi kategoriami pojeciowymi), ale czynia tak glownie
                dlatego, ze nie mialy tego szczescia (niekoniecznie predyspozycji), aby
                wyksztalcic podobna do naszej kulture jezyka (chociaz... coz my tak naprawde
                wiemy, dajmy na to, o jezyku delfinow i wielorybow)...
                pozdr

                bonobo44
          • Gość: bol.chro Drogi Panie KRZESZ IP: *.chelmnet.pl 16.06.03, 09:24
            Gość portalu: R K napisał(a):

            > Nie rozumiem co ma tytul Twojej wypowiedzi do tresci po nizej.

            Pan jak sie wydaje wogole niewiele rozumie. A z ortografia kiepsciutko.
            Ponizej pisze sie jednak razem...


            > Oczywiscie ze szympansy NIE sa ludzmi. Natomiast wyniki badan
            > lingwistycznych dowodzace, iz szympansy moga opanowac znaczenia
            > nawet kilkuset znakow jezyka migowego oraz kreatywnie sie nim
            > poslugiwac wskazuja, ze szympansy byc moze sa
            > obdarzone "swiadomoscia refleksyjna".

            O swiadomosci refleksyjnej (nie wiem czemu Pan ujmuje to sformulowanie w
            cudzyslow) swiadczy nie tylko umiejetnosc uczenia sie znakow migowych. Ale to
            oczywiscie nie obniza wartosci panskiego stwierdzenia.
            Samo to przypuszczenie
            > (przypuszczenie, a nie dowod) moim zdaniem wyklucza
            > dopuszczalnosc wszelkich eksperymentow dokonywanych na tych
            > istotach.

            Eksperymenty na jakiejkolwiek zywej istocie sa nieetyczne. Wczesny embrion
            ludzki (chyba) nie posiada swiadomosci, a nikt nie ma watpliwosci, ze
            doswiadczenia na nim sa nieetyczne. Moze z wyjatkiem Pani Sierakowskiej i Pani
            Jarugi-Nowackiej.


            > Nie rozumiem czemu sie tak emocjonujesz. Tutaj rozmowa dotyczy
            > systematyki, a nie etyki.


            Znowu nie rozumiesz. Ale to nic nowego. Autorowi wypowiedzi chodzilo o to, ze
            zagrozony wyginieciem jest interesujacy gatunek z ktorego badan mozemy sie
            dowiedziec wiele interesujacych rzeczy o nas samych. B.CH.
        • Gość: bol.chro Re: Zagadamy sprawe na smierc... bonobo ? IP: *.chelmnet.pl 13.06.03, 11:07
          Fakty to sa takie jakie sa naprawde, a nie takie jakie stworzy Gazeta i jej
          dyskutanci. A jesli mowimy o faktach (tych prawdziwych) to sa one takie (tylko
          kilka przykladow).
          1. Sasiedzi pigmejow poluja na nich i ich zjadaja. Ci ostatni zlozyli ostatnio
          protest w ONZ. Czy pigmeje zasluguja na mniejsza ochrone i opieke bo sa "tylko"
          zadka rasa, a nie zadkim gatunkiem?
          2. W Palestynie dwie rasy, w dodatku bardzo blisko spokrewnione, morduja sie na
          wszelkie sposoby. Biedniejsi walcza w sposob mniej wyrafinowany, a zamozniejsi
          bardziej. Czy objecie obu tych ras skuteczna ochrona zmieniloby cokolwiek?
          3. Wewnatrz wielkiego panstwa na litere R, morduje sie systematycznie maly
          narod na litere C. Swiat widzi to i milczy. Czy poslanie do szkol Bonobo,
          naprawi te sytacje?
          4. Mocarstwo swiatowe, pod pretekstem obecnosci na terenie innego panstwa,
          zakazanej broni, napada na to panstwo. Sieje spustoszenie, zabija ludzi,
          rozkrada muzea. Broni masowej zaglady nie znajduje, bo co oczywiste,
          spoleczenstwo zlozone w wiekszosci z ludzi o poziomie intelektualnym Bonobo,
          nie bylo w stanie czegos takiego produkowac. Na szczescie,
          Hosanna, "przypadkowo" w tym panstwie znajduja sie wielkie poklady ropy. Coz za
          niesamowity i szczesliwy zbieg okolicznosci!
          CHRONMY BONOBO. B.CH.
          • bonobo44 Re: Zagadamy sprawe na smierc... bonobo ? 13.06.03, 18:00
            czy to wszystko usprawiedliwia twoim zdaniem zaglade bonobo,
            czy tez moze wszystko to razem usprawiedliwia nawzajem wszystkie te fakty
            traktowane z osobna?

            wszystkie one powinny bowiem byc potraktowane z osobna:
            zlo jest zlem we wszelkich swoich przejawach i nalezy z nim walczyc
            na kazdym froncie...

            jesli bardziej cie bola Czeczeni - zawalcz o nich...
            jesli bardziej Pigmeje - zawalcz o nich, to prawdziwie godni tego ludzie...
            jesli bardziej dzieci Iraku - zawalcz o nie, zeby wiecej nie byly okaleczane i
            zabijane...
            a jesli bardzo cie obchodzi los Bonobo - walcz i o ich ocalenie...

            jesli nie stac cie na walke, nie wyrazaj zgody na zlo milczac,
            krzycz, ze jestes przeciw - a moze uslysza cie inni - mozniejsi i wiecej
            wladni...
            tylko przypadkiem nie powtarzaj, ze nic od ciebie nie zalezy...
            to WSZYSTKO zalezy od nas, od naszej milczacej zgody lub sprzeciwu...



      • Gość: bol.chro Re: Drogi Panie Marcinie Ryszkiewicz IP: *.chelmnet.pl 16.06.03, 08:53


        > Wielce szanuje Panskie publikacje. Panskie ksiazki "Mieszkancy
        > Swiatow Alternatywnych" oraz "Przepis Ewolucyjny - Jak Stac Sie
        > Czlowiekiem" stanowia glowne zrodlo mojej wiedzy o
        > Ewolucjonizmie.

        Taka ma wiedze i tak pisze osoba dla ktorej zrodlami wiedzy sa ksiazki Pana
        Ryszkiewicza, "dziela" wtorne, bedace nieudolnymi kompilacjami prac innych
        autorow. Doradzam lepsze zrodla, bo "mysli" Pana Ryszkiewicza naleza raczej do
        tzw. nurtu alternatywnego, a nie glownego nauki.

        > Zgadzam sie z Panem, iz wyniki badan wykazujace tak wielkie
        > podobienstwo miedzy genomem czlowieka i szympansa nie sa
        > wystarczajaca przeslanka do zrownania w systematyce obu
        > gatunkow.

        Autor z pewnoscia bedzie zachwycony, ze nawet tak wybitna osoba jak Pan zgadza
        sie z jego pogladami.



        > Ale dlaczego "kazdy to widzi"? Wydaje mi sie, ze nie poruszyl
        > Pan w swoim artykule jednego bardzo istotnego problemu -
        > regulacji ekspresji genow.

        Niech Pan koniecznie napisze publikacje uzupelniajaca. Gazeta ktora chetnie
        drukuje rozne gnioty pseudonaukowe udzieli Panu miejsca.
        Informacja genetyczna zajmuje nie
        > wiecej niz 5% DNA. Ale juz teraz wiadomo ze sekwencje
        > regulatorowe czyli promotory, sekwencje wzmacjaniajace i
        > hamujace stanowia conajmniej kolejne 30%!!!!! genomu.

        O k....! Ale Pan ma niezwykla wiedze.


        > Mutacja pojedynczego nukleotydu w obrebie genu czesto nie
        > powoduje zadnych zmain fenotypowych, bo kod jest zdegenorowany.
        > Mutacja powodujaca kodowanie innego aminokwasu tez wielokrotnie
        > nie jest krytyczna, bo jesli ta zmiana zachodzi poza centrum
        > aktywnym oraz jesli np. nowy aminokwas jest tego samego typu co
        > prawidlowy (np. hydrofilowy) to taka mutacja nie musi prowadzic
        > do dramatycznych zmian.

        W dalszym ciagu jestem pod wrazeniem...


        Natomiast zmiana jednego nukleotydu w
        > sekwecji do ktorej wiaze sie okreslony czynnik transkrypcyjny
        > (bialko regulujace ekspresje danego genu, czyli decydujace o
        > tym, czy informacja zawarta w genie zostanie przepisana na mRNA
        > na podstawie ktorego zostanie zsyntezowane konkretne bialko - to
        > dla osob z poza dziedziny, nie dla Pana MR ;)

        No oczywiscie, nikt poza Panem, i oczywiscie Panem Ryszkiewiczem o tym nie wie.



        moze calkowicie
        > zablokowac ekspresje tego genu, lub zmienic warunki w ktorych
        > ulegnie on ekspresji. Czasem jedna zmiana jednej litery
        > decyduje, ze sekwencja obojetna staje sie celem dla jakiegos
        > silnego represora lub aktywatora.


        A nie boi sie Pan ujawniac ogolowi wiedzy tak tajemnej? Czy ludziska z tej
        wiedzy nie uczynia jakiegos niewlasciwego uzytku?


        >
        > Sam Pan pisal, ze jednym ze sposobow patrzenia na fenomen
        > czolwieczenstwa jest traktowanie nas jako jakgdyby forme
        > neoteniczna malp czlekoksztaltnych.

        Jak Pan bedzie mial okazje podlizywac sie Panu Ryszkiewiczowi osobiscie
        (dostepny stale w Muzeum Nauk o Ziemi), to niech Pan spyta od kogo "pozyczyl"
        ten pomysl.

        Noworodki szympansa i
        > czlowieka sa znacznie bardziej do siebie podobne niz dojzale
        > osobniki. Moza oczywiscie pojsc dalej i powiedziec, ze my do
        > konca jestesmy dziecmi, bo do poznej starosci do pewnego stopnia
        > mozemy sie uczyc, bawic, jestesmy plastyczni.

        Nie sa to cechy wylacznie ludzkie drogi Panie. Znowu pudlo.



        > Zatem byc moze wrecz jakas grupa genow, ktora uczynila by z
        > nas "tryglodytow" zostala zablokowana. Nie dochodzi do jej
        > ekspresji.
        > Mozliwosci sa dziesiatki.

        Jak w kazdej dziedzinie, szczegolnie w sexie.
        >
        > Nalezy rowniez pamietac o "alternativ splicing". Mozemy miec
        > identyczne geny, ale bardzo rozne bialka. Nikt tak naprawde nie
        > wie ile bialek ma czlowiek, a co dopiero szympans i jakich.

        To fakt niezaprzeczalny.


        > Napewno mamy ich zdecydowanie wiecej niz genow.

        A to juz skrajna glupota i brak podstawowej wiedzy.


        Podsumowujac. Chciales sie bracie popisac wiedza i umiejetnosciami
        samodzielnego myslenia, a wyszlo beznadziejnie. Ponadto z ortografia podobnie
        cieniutko jak z wiedza biologiczna. Jak gdyby pisze sie osobno, podobnie pisze
        sie troglodyta, a nie tryglodyta chyba, ze dokonal Pan jakiegos epokowego
        wynalazku.
        Ale niech sie Pan nie zraza. Pan Ryszkiewicz z pewnoscia zauwazy lizidupstwo
        ktorego sie Pan wobec niego dopuscil i z pewnoscia spojzy na pana laskawszym
        okiem jak bedzie Pan aspirowal do pracy w "jego" muzeum. Bol. Chro
        • Gość: bol.chro Re: Drogi Panie KRZESZ IP: *.chelmnet.pl 16.06.03, 09:01
          Gość portalu: bol.chro napisał(a):

          >
          >
          > > Wielce szanuje Panskie publikacje. Panskie ksiazki "Mieszkancy
          > > Swiatow Alternatywnych" oraz "Przepis Ewolucyjny - Jak Stac Sie
          > > Czlowiekiem" stanowia glowne zrodlo mojej wiedzy o
          > > Ewolucjonizmie.
          >
          > Taka ma wiedze i tak pisze osoba dla ktorej zrodlami wiedzy sa ksiazki Pana
          > Ryszkiewicza, "dziela" wtorne, bedace nieudolnymi kompilacjami prac innych
          > autorow. Doradzam lepsze zrodla, bo "mysli" Pana Ryszkiewicza naleza raczej
          do
          > tzw. nurtu alternatywnego, a nie glownego nauki.
          >
          > > Zgadzam sie z Panem, iz wyniki badan wykazujace tak wielkie
          > > podobienstwo miedzy genomem czlowieka i szympansa nie sa
          > > wystarczajaca przeslanka do zrownania w systematyce obu
          > > gatunkow.
          >
          > Autor z pewnoscia bedzie zachwycony, ze nawet tak wybitna osoba jak Pan
          zgadza
          >
          > sie z jego pogladami.
          >
          >
          >
          > > Ale dlaczego "kazdy to widzi"? Wydaje mi sie, ze nie poruszyl
          > > Pan w swoim artykule jednego bardzo istotnego problemu -
          > > regulacji ekspresji genow.
          >
          > Niech Pan koniecznie napisze publikacje uzupelniajaca. Gazeta ktora
          chetnie
          > drukuje rozne gnioty pseudonaukowe udzieli Panu miejsca.
          > Informacja genetyczna zajmuje nie
          > > wiecej niz 5% DNA. Ale juz teraz wiadomo ze sekwencje
          > > regulatorowe czyli promotory, sekwencje wzmacjaniajace i
          > > hamujace stanowia conajmniej kolejne 30%!!!!! genomu.
          >
          > O k....! Ale Pan ma niezwykla wiedze.
          >
          >
          > > Mutacja pojedynczego nukleotydu w obrebie genu czesto nie
          > > powoduje zadnych zmain fenotypowych, bo kod jest zdegenorowany.
          > > Mutacja powodujaca kodowanie innego aminokwasu tez wielokrotnie
          > > nie jest krytyczna, bo jesli ta zmiana zachodzi poza centrum
          > > aktywnym oraz jesli np. nowy aminokwas jest tego samego typu co
          > > prawidlowy (np. hydrofilowy) to taka mutacja nie musi prowadzic
          > > do dramatycznych zmian.
          >
          > W dalszym ciagu jestem pod wrazeniem...
          >
          >
          > Natomiast zmiana jednego nukleotydu w
          > > sekwecji do ktorej wiaze sie okreslony czynnik transkrypcyjny
          > > (bialko regulujace ekspresje danego genu, czyli decydujace o
          > > tym, czy informacja zawarta w genie zostanie przepisana na mRNA
          > > na podstawie ktorego zostanie zsyntezowane konkretne bialko - to
          > > dla osob z poza dziedziny, nie dla Pana MR ;)
          >
          > No oczywiscie, nikt poza Panem, i oczywiscie Panem Ryszkiewiczem o tym nie
          wie
          > .
          >
          >
          >
          > moze calkowicie
          > > zablokowac ekspresje tego genu, lub zmienic warunki w ktorych
          > > ulegnie on ekspresji. Czasem jedna zmiana jednej litery
          > > decyduje, ze sekwencja obojetna staje sie celem dla jakiegos
          > > silnego represora lub aktywatora.
          >
          >
          > A nie boi sie Pan ujawniac ogolowi wiedzy tak tajemnej? Czy ludziska z tej
          > wiedzy nie uczynia jakiegos niewlasciwego uzytku?
          >
          >
          > >
          > > Sam Pan pisal, ze jednym ze sposobow patrzenia na fenomen
          > > czolwieczenstwa jest traktowanie nas jako jakgdyby forme
          > > neoteniczna malp czlekoksztaltnych.
          >
          > Jak Pan bedzie mial okazje podlizywac sie Panu Ryszkiewiczowi osobiscie
          > (dostepny stale w Muzeum Nauk o Ziemi), to niech Pan spyta od kogo "pozyczyl"
          > ten pomysl.
          >
          > Noworodki szympansa i
          > > czlowieka sa znacznie bardziej do siebie podobne niz dojzale
          > > osobniki. Moza oczywiscie pojsc dalej i powiedziec, ze my do
          > > konca jestesmy dziecmi, bo do poznej starosci do pewnego stopnia
          > > mozemy sie uczyc, bawic, jestesmy plastyczni.
          >
          > Nie sa to cechy wylacznie ludzkie drogi Panie. Znowu pudlo.
          >
          >
          >
          > > Zatem byc moze wrecz jakas grupa genow, ktora uczynila by z
          > > nas "tryglodytow" zostala zablokowana. Nie dochodzi do jej
          > > ekspresji.
          > > Mozliwosci sa dziesiatki.
          >
          > Jak w kazdej dziedzinie, szczegolnie w sexie.
          > >
          > > Nalezy rowniez pamietac o "alternativ splicing". Mozemy miec
          > > identyczne geny, ale bardzo rozne bialka. Nikt tak naprawde nie
          > > wie ile bialek ma czlowiek, a co dopiero szympans i jakich.
          >
          > To fakt niezaprzeczalny.
          >
          >
          > > Napewno mamy ich zdecydowanie wiecej niz genow.
          >
          > A to juz skrajna glupota i brak podstawowej wiedzy.
          >
          >
          > Podsumowujac. Chciales sie bracie popisac wiedza i umiejetnosciami
          > samodzielnego myslenia, a wyszlo beznadziejnie. Ponadto z ortografia podobnie
          > cieniutko jak z wiedza biologiczna. Jak gdyby pisze sie osobno, podobnie
          pisze
          > sie troglodyta, a nie tryglodyta chyba, ze dokonal Pan jakiegos epokowego
          > wynalazku.
          > Ale niech sie Pan nie zraza. Pan Ryszkiewicz z pewnoscia zauwazy lizidupstwo
          > ktorego sie Pan wobec niego dopuscil i z pewnoscia spojzy na Pana laskawszym
          > okiem jak bedzie Pan aspirowal do pracy w "jego" muzeum. Bol. Chro
          >
    • Gość: Robert Szanowny Panie Redaktorze IP: *.net.nih.gov 25.06.03, 00:56
      "Przyjmując taką arytmetyczną systematykę, jaką zastosowali
      uczeni z Detroit, należałoby większość tych "brakujących ogniw"
      zaliczyć wprost do naszego gatunku - bo genetycznie to już
      właściwie to samo. Genetycznie takie gatunki, jak: Homo habilis,
      Homo erectus, Homo antecessor i Homo neanderthalensis były
      właściwie równoważne z Homo sapiens. Prawie na pewno mogłyby się
      z nim krzyżować i wydawać na świat płodne potomstwo. Tak mówi
      genetyka. A geny nie kłamią."

      Wydaje mi sie, ze poszedl Pan troche za daleko z powyzsza
      argumentacja. Przypuszczam, ze punktem wyjscia rozumowania byla
      praca stwierdzajaca, ze czlowieka i 2 gat. szympansow nalezaloby
      zaliczyc do jednego rodzaju i idac dalej postanowil Pan rowniez
      obnizyc range systematyczna gatunkow Homo sapiens, czy Homo
      erectus, np. do podgatunkow. Jezeli tak to powinny sie
      krzyzowac. Moze i ma Pan racje, ale nie poszedl bym az tak
      daleko, przynajmniej w odniesieniu do Homo sapiens i Homo
      habilis. Prosze zwrocic, ze dzieli je 2 mln lat, czyli mniej
      wiecej tyle ile Pan tryglodytes i Pan paniscus z ostatnimi
      wspolnymi przodkami obu gatunkow szympansow. Co wiecej wiadomo,
      ze przedstawiciele Homo ergaster przewedrowali z Afryki do Azji
      Pld-Wsch jakies 1.8 mln lat temu dajac poczatek H. erectus (=
      pitekantrop, czlowiek jawajski). Ten ostatni gatunek zostal
      wyparty przez Homo sapiens 40-50 tys. lat temu. Jednakze
      porownujac DNA Australijczykow (Aborygenow) i Chinczykow z
      Afrykanami czy Europejczykami nie dostrzega sie znaczacej
      roznicy. A wiec nie doszlo do krzyzowania co wyklucza teze, ze
      H. erectus (pozny) i H. sapiens powinno sie zaliczyc do jednego
      gatunku. Podobnie zreszta wyglada sytuacja z H. neandertalensis.
    • Gość: Robert Szanowny Panie Redaktorze (2) IP: *.net.nih.gov 25.06.03, 00:59
      "Dlaczego zabójstwo człowieka to zbrodnia największa, a
      zabójstwo szympansa (99,5 proc. człowieka) to zaledwie
      wykroczenie?"

      Nie zawsze zabojstwo czlowieka jest traktowane przez czesc ludzi
      jako zbrodnia najwieksza. Patrz dyskusja o przerywaniu ciazy.
      • bonobo44 zabicie bonobo - zbrodnia najwieksza ! 25.06.03, 10:35
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > "Dlaczego zabójstwo człowieka to zbrodnia największa, a
        > zabójstwo szympansa (99,5 proc. człowieka) to zaledwie
        > wykroczenie?"
        >
        > Nie zawsze zabojstwo czlowieka jest traktowane przez czesc ludzi
        > jako zbrodnia najwieksza. Patrz dyskusja o przerywaniu ciazy.

        Patrz tez chociazby ostatnia interwencja amerykanska w Iraku...

        Ale nie zmienia to ani na jote istoty samego pytania...
        To, ze Homo sapiens tepia sie nawzajem, nie powinno oznaczac automatycznego
        nabycia prawa do tepienia Pan paniscus...
        Warto zwrocic uwage na fakt, ze wzajemne tepienie sie w ramach tego ostatniego
        gatunku to RZECZYWISTA zbrodnia najwieksza, poniewaz w praktyce nigdy sie chyba
        nie zdarzylo, aby bonobo zabilo bonobo!
        Pozdr dla wszystkich rzeczywiscie myslacych homo,

        bonobo44
        • Gość: F.LAHA Przestan wreszcie bredzic!!! IP: *.chelmnet.pl 25.06.03, 14:29
          Podpisujesz sie bonobo i pewnie taki jest wlasnie Twoj poziom umyslowy.
          Wszystkie zwierzeta zasluguja na ochrone i zycie w kazdej postaci nalezy
          szanowac. Czy widziales Czlowieku kiedykolwiek Bonobo w srodowisku naturalnym?
          Czy wiesz jak zyja te zwierzaki, jakie wyrzadzaja szkody? Czy tak Ci imponuje
          zwierze ktore tak wiele czasu poswieca na zajecia seksualne? Moze wydaje Ci sie
          to imponujace, ze Bonobo jest jedynym zwierzeciem umiacym kopulowac w
          pozycji "misjonarskiej"? Bog ofiarowal ludziom swiat i rozkazal im czynic go
          sobie poddanym. I nic tu nie pomoga Twoje jeki, ze ma byc inaczej. Szkodniki
          sie tepi. Bez wzgledu na to czy jest to stonka ziemniaczana, malpa czy czlowiek
          lamiacy prawo. Jesli tak kochasz zwierzeta to czemu nie protestujesz przeciwko
          bezwzglednej eksterminacji dzikow w polskich lasach, ktore sa pozbawione
          jakiejkolwiek ochrony? Czemu nie walczysz o calkowity zakaz polowan?
          • bonobo44 Szanowny panie bol.chro vel F.LAHA 25.06.03, 20:27
            bol.chro IP: *.nsm.pl;*.chelmnet.pl:
            "Bonobo w swoim srodowisku naturalym to szkodniki. I to nie byle jakie bo
            bardzo inteligentne. "
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6380011&a=6480775
            F.LAHA IP: *.chelmnet.pl: "Szkodniki sie tepi."

            Odpowiedzialem panu w poscie:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6380011&a=6488861

            Nie widze zeby probowal pan podjac konstruktywna polemike - nawet pan nie
            sprobowal odpowiedziec.

            Powiem tak: Sprowokowal mnie pan - nie pozostalem dluzny - nie jest to dla mnie
            zwykly sposob reagowania - jednak gdy juz to robie, reakcja bywa
            nieproporcjonalna (w mysl odwiecznej zasady, jaka przejalem na potrzeby tego
            forum od Homo: najlepsza forma obrony jest atak).
            Zwykle nie lamie sie, gdy ktos sobie na to zasluzyl. Jednak mysle, ze tak nie
            jest do konca w panskim przypadku. Wyciagam zatem swoja malpia lape do zgody,
            chociaz nie podzielam panskiej opinii n/t koniecznosci doszczetnego (widze
            zreszta, ze chyba nie do konca jest pan co do tego przekonany) wytepienia
            bonobo, jako szczegolnie groznych bo inteligentnych szkodnikow.

            Przyzna pan, ze dzikom to nie grozi, a jednak nasze panstwo i tak bierze je pod
            opieke chociazby systemem odszkodowan dla rolnikow.
            W kwestii seksu bonobo: Czy rzeczywiscie uwaza pan, ze korzystniejsza jest
            postawa Homo, ktore wola rozladowywac napiecia miedzy soba poprzez wzajemne
            fizyczne eliminowanie sie, podczas gdy w zanadrzu maja  pozycji, z ktorych
            jedynie nieznaczna czesc znana jest zapewne bonobo?

            bonobo44
            • Gość: F.LAHA Re: Szanowny panie bol.chro vel F.LAHA IP: *.chelmnet.pl 27.06.03, 13:35


              > bol.chro IP: *.nsm.pl;*.chelmnet.pl:
              > "Bonobo w swoim srodowisku naturalym to szkodniki. I to nie byle jakie bo
              > bardzo inteligentne. "
              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6380011&a=6480775
              > F.LAHA IP: *.chelmnet.pl: "Szkodniki sie tepi."

              Podziwiam dociekliwosc warta Sherlocka Holmesa, dr Watsona, inspektora Maigre,
              Herkulesa Poirot razem wzietych. Z przykroscia informuje, ze F.LAHA i bol.chro
              to nie ta sama osoba. Podziwiam bol.chro za doskonale umiejetnosci literackie,
              duza wiedze, a takze za postawe obywatelska ktora prezentowal w dyskusjach.
              Mnie tego wszystkiego jeszcze troche brakuje.
              Chelmnet to siec obslugujaca kilkanascie tysiecy abonentow w gdanskiej
              dzielnicy Chelm. Wyprowadzanie wniosku o tozsamosci osob na podstawie
              niedokladnego IP i tego, ze dwie osoby uzyly tego samego slowa (szkodnik) jest
              smieszne. Czy rozumujac tym tokiem uwaza Pan, ze wszyscy ktorzy uzyja slowa "to
              shit" to ta sama osoba? Ja nie kryje, ze uzylem slowa szkodnik za bol.chro gdyz
              to slowo najlepiej oddaje czym sa Bonobo.

              > Odpowiedzialem panu w poscie:
              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6380011&a=6488861

              Mnie (F.LAHA) na nic Pan nie odpowiedzial, bo o nic Pana nie pytalem. Za
              listy Pana bol.chro nie odpowiadam. Poniewaz probuje Pan jednak zmieszac dwie
              osoby to odpowiem w ten sposob. Zauwazylem, ze bez wzgledu na ton prowadzonej
              dyskusji, bol.chro nikogo nie obraza, odnoszac sie do osob z ktorymi toczy
              polemiki z najwyzszym szacunkiem. Jesli szacunku brakuje z drugiej strony to
              dyskusja urywa sie. Nie wiem gdzie sie Pan wychowywal, do jakich szkol Pan
              chodzil, ale zwracajac sie do osob ktorych sie nie zna nie pisze sie ci, wy,
              twoj etc. w dodatku mala litera. Rowniez slowo pan, zwracajac sie do kogos,
              pisze sie duza litera. Szanowny Panie tez sie pisze duza litera. Brak wiedzy o
              tym wszystkim swiadczy, niestety, o prostactwie piszacego.

              > Nie widze zeby probowal pan podjac konstruktywna polemike - nawet pan nie
              > sprobowal odpowiedziec.

              Cos Pan napisal i nawet podaje odnosnik. Czy jest Pan pewny, ze ma to sie w
              jakikolwiek sposob do tego co napisal bol.chro? Toz to jeden ideologiczny
              belkot.

              > Powiem tak: Sprowokowal mnie pan - nie pozostalem dluzny - nie jest to dla
              mnie
              >
              > zwykly sposob reagowania - jednak gdy juz to robie, reakcja bywa
              > nieproporcjonalna (w mysl odwiecznej zasady, jaka przejalem na potrzeby tego
              > forum od Homo: najlepsza forma obrony jest atak).

              Wyraznie sie Pan osmieszyl i robi Pan to ponownie. Do tego wyraznie sie Pan
              przecenia.

              > Zwykle nie lamie sie, gdy ktos sobie na to zasluzyl. Jednak mysle, ze tak nie
              > jest do konca w panskim przypadku. Wyciagam zatem swoja malpia lape do zgody,
              > chociaz nie podzielam panskiej opinii n/t koniecznosci doszczetnego (widze
              > zreszta, ze chyba nie do konca jest pan co do tego przekonany) wytepienia
              > bonobo, jako szczegolnie groznych bo inteligentnych szkodnikow.

              Gdzie Pan na forum zauwazyl opinie o koniecznosci wytepienia jakiegokolwiek
              gatunku? Slepy Pan czy nawiedzony? Czemu Pan przypisuje takie poglady akurat
              mnie?

              >
              > Przyzna pan, ze dzikom to nie grozi, a jednak nasze panstwo i tak bierze je
              pod
              >
              > opieke chociazby systemem odszkodowan dla rolnikow.

              Pan pisze o czyms o czym nie ma bladego pojecia! Czy wie Pan, ze dziki nie
              maja praktycznie okresu ochronnego? Czy wie Pan, ze poluje sie na
              kilkutygodniowe warchlaki i lochy? Czy wie Pan, ze w Polsce prowadzi sie
              polowania bez psow? Czy wie Pan, ze morale przecietnego mysliwego jest takie,
              ze nie uwaza za stosowne tropic tzw. postrzalkow (to dla nich zbyt wyczerpujace
              fizycznie i nie maja czasu). A czy wie Pan ile dzikow ginie od pierwszego
              strzalu? Okolo 15 procent. A kilkadziesiat procent umiera w cierpieniach,
              czesto przez kilka dni. I Pan smie pisac o opiece "naszego panstwa"? To o czym
              napisalem to tylko fragment tragedii jaka przezywaja zwierzeta w polskich
              lasach. I o tym wiedza prawie wszyscy. I nikt nie moze nic zrobic, bo lobby
              mysliwych jest tak wplywowe. A system odszkodowan za straty rolnikow to jedna
              wielka afera. O szczegolach bedzie moze okazja napisac innym razem.
              Ja widze, ze Pan jest pieknoduchem ktory najchetniej zawalczylby o egzotyczne
              malpy, rekiny ktorym obcina sie pletwy "na zywca" i okaleczone wypuszcza do
              wody, okrutnie zabija delfiny etc. To wszystko jest straszne.
              Moze myle sie, ale ja to co pisal bol.chro odebralem nieco inaczej niz Pan.
              Otoz zrozumialem, ze proba ratowania jednego szczegolnego gatunku i lansowanie
              postawy, ze uratowanie go, niezwyklym wysilkiem organizacyjnym i finansowym,
              uczyni swiat wspanialym, to zwyczajne mydlenie oczu. Najlepiej rozejzec sie
              wokol siebie. Pomyslec o traktowaniu koni, kondycji polskiego lowiectwa, tuczu
              przemyslowym swin i drobiu, losie wiejskich Burkow na polmetrowym lancuchu...
              Zyc sie odechciewa.
              PS Tak tylko dla porzadku bo ciagle lansuje Pan to haslo. Bonobiatek sie pisze
              po polsku, a nie Bonobiontek....
              Wyrazy sympatii, sciskam kosmata lape :) F.LAHA
              (niestety nie bol.chro, a tak mogloby byc pieknie...)
              • Gość: +++Ignorant A ile mln $ wydali na to "odkrycie"...?nt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.06.03, 15:54
              • bonobo44 Re: S.P. F.LAHA 27.06.03, 16:34
                Gość portalu: F.LAHA napisał(a):

                > Z przykroscia informuje, ze F.LAHA i bol.chro to nie ta sama osoba.

                no coz, jesli tak jest istotnie, to naleza sie S.P. moje przeprosiny za nazbyt
                pochopne i daleko posuniete wyciaganie wnioskow...

                > Rowniez slowo pan, zwracajac sie do kogos,
                > pisze sie duza litera. Szanowny Panie tez sie pisze duza litera. Brak wiedzy
                o tym wszystkim swiadczy, niestety, o prostactwie piszacego.

                ...lub o tym ,ze slowo Pan (z duzej litery) rezerwuje tylko do nazwy rodzajowej
                wlasnego gatunku ;) [koniec koncow S.P. tez do mnie nie zwraca sie per Homo 8)]

                > Toz to jeden ideologiczny belkot.

                'Ideologiczny'? - zgoda, ale pisanie w tym m-cu 'belkot' jest juz samo w sobie
                belkotem: To poniekad zabawne, ze gdy ktos nie ma ochoty podjac dyskusji, to
                zamiast po prostu jej nie podejmowac, woli obrzucic 'niewygodnego'
                potencjalnego oponenta argumentami '2-go rodzaju', ze tak je okresle
                (bezpieczna regula na anonimowym forum?).

                > Wyraznie sie Pan osmieszyl i robi Pan to ponownie.

                A o to juz S.P. nie musi w zaden sposob bolec glowa - to najwyrazniej moj
                sposob bycia i to ja sie osmieszam - mam do tego nieklamane prawo... 8)

                > Do tego wyraznie sie Pan przecenia.

                A to qui modo?

                > Gdzie Pan na forum zauwazyl opinie o koniecznosci wytepienia jakiegokolwiek
                > gatunku? Slepy Pan czy nawiedzony? Czemu Pan przypisuje takie poglady akurat
                > mnie?

                'nawiedzony'? - moze; ale nie 'slepy': Jesli ktos podciaga jakis gatunek pod
                okreslenie 'szkodnik', oznacza to dla mnie automatycznie, ze najchetniej
                widzialby adekwatna do okreslenia reakcje reszty spolecznosci w stosunku do
                tegoz gatunku - a czyz w tym wypadku 'adekwatna', to nie znaczy 'wytepic'...

                > Pan pisze o czyms o czym nie ma bladego pojecia!

                Ponownie jak najbardziej 'uzasadniony' wg S.P. argument 2-go rodzaju!

                > I Pan smie pisac o opiece "naszego panstwa"? (...)
                > A system odszkodowan za straty rolnikow to jedna
                > wielka afera. (...)

                Jesli to akurat S.P. tak boli, niech S.P. sprobuje cos z tym zrobic...
                przynajmniej wplynac na zdanie innych, niekoniecznie od razu w taki sposob, w
                jaki ja to robie w sprawie swoich ginacych pobratymcow 8(

                > Ja widze, ze Pan jest pieknoduchem ktory najchetniej zawalczylby o
                > egzotyczne malpy...

                Tak - zawalczylbym o nie - bo uwazam, ze warto... co wiecej - nawet tocze swoja
                prywatna wojne m.in. na tym forum z wszystkimi, ktorzy o to (aktywnie) nie
                dbaja, zaslaniajac sie wszelkimi innymi cierpieniami na tej planecie... czy to,
                zdaniem S.P., upowaznia ich do ostatecznego przypieczetowania losu gatunku,
                ktorego ocalenie jest - nie tylko dla mnie - sprawa pierwszorzednej wagi?
                Rzadko kto wie, co to za gatunek, a wielu zapewne dowie sie, ze w ogole
                istnialy jakies bonobo dopiero, gdy pokaza skorke ostatniego z 'okazow', ktory
                umrze w niewoli...

                > Moze myle sie, ale ja to co pisal bol.chro odebralem nieco inaczej niz Pan.
                > Otoz zrozumialem, ze proba ratowania jednego szczegolnego gatunku i
                > lansowanie postawy, ze uratowanie go, niezwyklym wysilkiem organizacyjnym i
                > finansowym, uczyni swiat wspanialym, to zwyczajne mydlenie oczu.

                O to... to... o tym wlasnie mowie...
                moze nie wspanialym, ale na pewno odrobine lepszym i... mniej pustym
                (mowie o prawdziwej pustce duchowej, a nie o tej, ktora zdaniem S.P. wyraza sie
                brakiem gotowosci uzywania szlachetnej nazwy gatunkowej w stosunku do
                osobnikow, ktorzy Pana zwyczajnie i to w sposob swiadomy obrazaja i to na
                dodatek z falszywym usmieszkiem na ustach i bez zadnego zdania racji, strojac
                sie przy tym w piorka wyroczni moralnej)

                > Zyc sie odechciewa.

                A zupelnie nieslusznie... zyc warto... jesli juz nie w innym celu, to chociazby
                po to, zeby starac sie ulzyc cierpieniom innych, takze tych, o ktorych S.P.
                raczyl przelotnie wspomniec...

                > PS Tak tylko dla porzadku bo ciagle lansuje Pan to haslo. Bonobiatek sie
                > pisze po polsku, a nie Bonobiontek....

                Nie wiem, jak Homo, moze i mowia o swoich mlodych 'ludziatka' - my nazywamy
                swoje pieszczotliwie 'bonobiontkami', a swoje dziewczyny 'bonobiankami' (a nie
                np. 'bonobkami' czy 'bonobabkami' 8)

                > Wyrazy sympatii, sciskam kosmata lape :) F.LAHA

                Rowniez bylo mi przyjemnie uscisnac nieuzbrojona dlon S.P.,
                chociazby ze wzgledu na dostrzegalna odrobine dystansu i przebijajace sie z
                rzadka poczucie humoru, na ktorym wielu uczestnikom tego forum zdaje sie po
                prostu nie zbywac (stad bierze sie na ogol wiekszosc nieporozumien 3-go rodzaju
                8)

                bonobo44
                www.bonobo.org/images/splash.jpg
                WOLNOSC DLA BONOBO, BONOBIANEK I ICH BONOBIONTEK!
                Niech zyje wolna Bonobolita !
                www.bonobo.org/
    • bonobo44 Re: Patrz - Znaczenie zycia (wyzej) 05.07.03, 21:57
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=6380011&a=6832740
    • here.tyk Re: Szympans nie człowiek 07.07.03, 10:07
      A człowiek nie szympans. I co z tego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka