Dodaj do ulubionych

asysta grawitacyjna

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.07, 22:27
Ciekawy manewr zwiększania prędkości satelity:
www.esa.int/esaCP/SEMXLE0P4HD_index_0.html
Ewidentnie widać że rakieta przyspiesza istotnie, a planeta zwalnia oczywiście
o 0.0 m/s (z precyzją do kilkunastu cyfr po przecinku).

Może stojąc na powierzchni ziemi też można wykonać taki manewr -
ma ktoś pomysł jak to zrobić?
Obserwuj wątek
    • madcio Re: asysta grawitacyjna 12.12.07, 22:51
      > Może stojąc na powierzchni ziemi też można wykonać taki manewr -
      > ma ktoś pomysł jak to zrobić?
      Jak to "stojąc na powierzchni ziemi"? Z definicji tego manewru wynika, że żadnej
      asysty grawitacyjnej nie będzie przy startowaniu z planety.
      • Gość: Felek Re: asysta grawitacyjna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 00:28
        Nie chodzi o wyskok na orbitę, a o rozpędzanie.
        Grawitacji jest tu od cholery, że tak powiem, o wiele więcej niż na orbicie
        nawet, a i rotacja jest.
        Np. takie wahadło Foucaulta samo się obraca raz na dobę*sin(a).

        Wiem, wiem, zaraz palniesz coś o potencjalnych siłach lub innych pierdołach, z
        przełomu epoki kamienia szukanego i wieku Newtona Wielkiego...

        Z żyroskopu wiem jak wyciągnąć energię (on ciągnie z obrotu ziemi),
        wystarczy ustawić odpowiednio - samonapędzające się żyroskopy, od dawna znana rzecz.
        • madcio Re: asysta grawitacyjna 13.12.07, 00:50
          > Nie chodzi o wyskok na orbitę, a o rozpędzanie.
          Rozumiem więc, że masz na myśli zrobienie asysty grawitacyjnej tak blisko
          planety, jak się da? Czy co?

          > Grawitacji jest tu od cholery
          Ummm. Grawitacji jest wszędzie od cholery.

          > Wiem, wiem, zaraz palniesz coś o potencjalnych siłach lub innych
          > pierdołach, z przełomu epoki kamienia szukanego i wieku Newtona
          > Wielkiego...
          Nie kwicz tak. Zaczniemy od pierwszego problemu - atmosfery. Zasadniczo to
          troszeczkę... komplikuje... asystę grawitacyjną na wysokości powiedzmy 10 km nad
          powierzchnią morza. ;>
          • Gość: Felek Re: asysta grawitacyjna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 01:11
            Chodzi o taką malutką asystę, lokalną, np. w stodole na kole.

            Coś jest w ruchu, np. ciężkie koło, jest w innym układzie
            odniesienia (rotującym) i ciągnie tam, lokalnie, a siła
            jest wtedy transformowana do innego układu, nie spoczynkowego.

            Przyspiesza nam jakiś lekki elemencik, który nadlatuje jak ten satelita, ale
            trzeba tak wykombinować, aby koło nie zahamowało się,
            co jest raczej niemożliwe, strata będzie.
            Trzeba znaleźć sposób doładowania koła, ale z układu ruchomego, bo jeśli
            zasilimy ze spoczynkowego, cykl się zamknie i efekt netto będzie zerowy.

            Czy czujesz już tę moc?
            • madcio Re: asysta grawitacyjna 13.12.07, 01:29
              > Czy czujesz już tę moc?
              Nie.

              Żadnej mocy nie będzie, gdyż zjawiska takiej asysty nie da się wykorzystać na
              powierzchni planety. Wiesz ty w ogóle, DLACZEGO asysta grawitacyjna działa?
              • Gość: Felek Re: asysta grawitacyjna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 01:51
                > Żadnej mocy nie będzie, gdyż zjawiska takiej asysty
                > nie da się wykorzystać na powierzchni planety.

                Da się, tylko trzeba pomyśleć - kuli o masie miliona ton nie planuję rozpędzać
                (no, może później pomyślimy o tym);
                ale tak z marszu: nawet ten efekt żyroskopowy mogę tu wykorzystać do zasilania
                ciężkiego koła... i jeszcze magnetyzm ziemi oraz pole elektryczne i efekt
                kapilarny, adhezja, itd.

                > Wiesz ty w ogóle, DLACZEGO asysta grawitacyjna działa?

                To jest oczywiste - planeta jest w innym układzie i jest ciężka.
                Tak, tak - popatrz na transformację energii kinet. pomiędzy układami.
                • madcio Re: asysta grawitacyjna 13.12.07, 14:24
                  Może coś wymyślisz, ale na pewno nie bedzie się to nazywało asystą grawitacyjną.
                  :) Tylko, powiedzmy, efektem żyroskopowym.
    • cs137 Re: A propos nazwy 12.12.07, 23:34
      Poniewaz w pracy ja muszę kazdego dnia po kilka godzin gadac po angielsku, wiec
      nie lubie, jak jeszcze ten angielski do mojej ojczystej mowy się wsadza na
      siłe. Słowo "asysta" oczywiscie nie pochodzi z angielskiego, ale zwrot "asysta
      grawitacyjna" juz jak najbardziej tak, bo to jest dosłowne przysposobienie
      "gravity assist" do polsczyzny. A można powiedziec ładniej - "wspomożenie
      grawitacyjne"? Jedno ze znaczeń słowa "asysta" to jest "akt wspomagania". Lub
      jezeli koniecznie sie upierac przy malpowaniu angielskich określeń, to dalczego
      nie "gravity sling", czyli "grawitacyjna proca"? To określenie jest tym lepsze,
      ze sam przebieg wspomagania grawitacyjnego nader przypomina dzialanie procy
      (nie takiej na gumę, ale tego klasycznego modelu, przy pomocy ktorego Dawid
      zwyciezyl Goliata).
      • petrucchio Re: A propos nazwy 13.12.07, 00:02
        cs137 napisał:

        > Poniewaz w pracy ja muszę kazdego dnia po kilka godzin gadac po angielsku, wiec
        > nie lubie, jak jeszcze ten angielski do mojej ojczystej mowy się wsadza na
        > siłe. Słowo "asysta" oczywiscie nie pochodzi z angielskiego, ale zwrot "asysta
        > grawitacyjna" juz jak najbardziej tak, bo to jest dosłowne przysposobienie
        > "gravity assist" do polsczyzny. A można powiedziec ładniej - "wspomożenie
        > grawitacyjne"? Jedno ze znaczeń słowa "asysta" to jest "akt wspomagania". Lub
        > jezeli koniecznie sie upierac przy malpowaniu angielskich określeń, to dalczego
        > nie "gravity sling", czyli "grawitacyjna proca"? To określenie jest tym lepsze,
        > ze sam przebieg wspomagania grawitacyjnego nader przypomina dzialanie procy
        > (nie takiej na gumę, ale tego klasycznego modelu, przy pomocy ktorego Dawid
        > zwyciezyl Goliata).

        Określeń "proca grawitacyjna" i "efekt procy" używa się po polsku i ja bym je
        gorąco polecał, bo są ładne i obrazowe (lepsze nawet niż trochę bezpłciowe
        "wspomaganie grawitacyjne"). Pamiętam, jak w ten sposób określano w
        doniesieniach prasowych manewry Cassiniego czy Voyagera 1. Nie wiem, komu to
        przeszkadzało. Dziś zwrot "asysta grawitacyjna" daje w Googlu 382 trafienia,
        "efekt procy"
        • cs137 Re: Nowłaśnie! Jak w dobrej bajce wszystko szło, 13.12.07, 00:34
          I komu to przesz-ka-dza-ło?!

          Róbta tak dalej, głebiej fedrujcie,..."

      • Gość: Felek Re: A propos nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 00:42
        Co tam, i tak już mamy 50% nazw technicznych poch. ang., i 50 z łaciny,
        a reszta jest pure polish, hehe!

        'Wspomaganie grawitacyjne' kojarzy się z jakąś protezą organu, czy kończyny.
        Proca jest urządzeniem wojennym - jeszcze gorzej.

        Odnośnie procy - słyszałem że tam jest dziwna anomalia kinematyczna:
        skręcany moment pęd, daje tzw. stereopęd (ruch prosty w 3D, nierozkładalny na
        obroty płaskie i translacje), a ten ma wyższą rangę w hierarchii symetri od
        energii (wiadomo, że pęd nie jest zachowany w ruchu obrotowym - moment pędu stoi
        wyżej, jako dwuwymiarowy, a pęd tylko jedno), i stąd ta moc Dawida.
        • petrucchio Re: A propos nazwy 13.12.07, 01:00
          Gość portalu: Felek napisał(a):

          > Proca jest urządzeniem wojennym - jeszcze gorzej.

          Ale mamy od wieków wyrażenie "jak (kamień) z procy", dzięki któremu nawet laik
          mniej więcej pojmuje, o co chodzi. Jak w "Panu Tadeuszu":

          I dobywszy zza pasa swe żelazne klucze,
          Zakręcił koło głowy, puścił z całej mocy;
          Pęk żelaza wyleciał jako kamień z procy.

          > (wiadomo, że pęd nie jest zachowany w ruchu obrotowym - moment pędu
          > stoi wyżej, jako dwuwymiarowy, a pęd tylko jedno)

          E, jak to nie jest zachowany? W układzie izolowanym?
          • Gość: Felek Re: A propos nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 01:20
            > E, jak to nie jest zachowany? W układzie izolowanym?

            Przecież stale zmienia kierunek, zatem jak może być zachowany?
            • petrucchio Re: A propos nazwy 13.12.07, 01:40
              Gość portalu: Felek napisał(a):

              > > E, jak to nie jest zachowany? W układzie izolowanym?
              >
              > Przecież stale zmienia kierunek, zatem jak może być zachowany?

              Całkowity pęd układu? Przecież dla wirującego ciała wszystkie liniowe pędy
              sumują się wektorowo do zera. To samo dla układu okrążających się mas.
              • Gość: Felek Re: A propos nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 02:17
                > Całkowity pęd układu? Przecież dla wirującego ciała wszystkie liniowe pędy
                > sumują się wektorowo do zera. To samo dla układu okrążających się mas.

                W takim razie po co jest zasada zachowania krętu?
                Wystarczy sam pęd zachować, a kręt sam wychodzi z III Newtona akcji-reakcji.
                • petrucchio Re: A propos nazwy 13.12.07, 02:22
                  Gość portalu: Felek napisał(a):

                  > W takim razie po co jest zasada zachowania krętu?
                  > Wystarczy sam pęd zachować, a kręt sam wychodzi z III Newtona
                  > akcji-reakcji.

                  Nie. Zasada zachowania pędu nie byłaby naruszona, gdyby np. obracająca się kula,
                  nie zmieniając rozmiarów ani rozkładu masy, zwiększyła "sama z siebie" prędkość
                  wirowania, bo wypadkowy pęd w dalszym ciągu byłby zerowy. Mogłaby także
                  spontanicznie zatrzymać się albo zacząć się obracać w przeciwną stronę. Zasada
                  zachowania momentu pędu zabrania takich zabaw.
                  • Gość: Felek Re: A propos nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 03:53
                    > Mogłaby także spontanicznie zatrzymać się albo zacząć
                    > się obracać w przeciwną stronę. Zasada
                    > zachowania momentu pędu zabrania takich zabaw.

                    Chce się rozkręcić samoistnie, czyli pojawia się jakaś tajna siła,
                    i kręci?
                    Nic z tego - wchodzi tajna reakcja z III Newtona i kontruje.

                    Tu wystarczy liniowy pęd i Newton.
                    • petrucchio Re: A propos nazwy 13.12.07, 09:02
                      Gość portalu: Felek napisał(a):

                      > Nic z tego - wchodzi tajna reakcja z III Newtona i kontruje.

                      Newton to wyprowadzał z III zasady, ale dziś wiadomo, że zachowanie momentu pędu
                      jest bardziej fundamentalne niż sama III zasada, wynika (podobnie jak inne
                      zasady zachowania w mechanice) z twierdzenia Noether i działa nadal tam, gdzie
                      III zasada się załamuje, czyli np. w mechanice kwantowej.
                      • Gość: Felek Re: A propos nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 19:31
                        > Newton to wyprowadzał z III zasady, ale dziś wiadomo,
                        > że zachowanie momentu pędu jest bardziej fundamentalne
                        > niż sama III zasada,

                        Newton nie wyprowadził zasad zachowania.
                        Wtedy chyba nawet pojęcia energii nie używano -
                        z samych siły wszystko można obliczać.

                        > wynika (podobnie jak inne zasady zachowania w mechanice) z twierdzenia Noether

                        Noether wyprowadziła to samo, ale przy pomocy lagrangianów, które z kolei
                        używają pojęcia potencjałów, i tu wszystko jest zachowane z definicji - nie
                        trzeba tego nawet obliczać.
                        Znając wynik łatwo się oblicza.
                        Nie ma tu nic nowego poza formalizmem matematycznym.

                        > gdzie III zasada się załamuje, czyli np. w mechanice kwantowej.

                        Tak, jeden nawet pokazał to praktycznie - baron Munchausen.
                        • petrucchio Re: A propos nazwy 13.12.07, 19:51
                          Gość portalu: Felek napisał(a):

                          > Newton nie wyprowadził zasad zachowania.
                          > Wtedy chyba nawet pojęcia energii nie używano -
                          > z samych siły wszystko można obliczać.

                          Tylko po co, jeśli pęd i moment pędu są pojęciami bardziej podstawowymi. Pojęcie
                          "siły" jest redundantne.


                          > Noether wyprowadziła to samo, ale przy pomocy lagrangianów, które z kolei
                          > używają pojęcia potencjałów, i tu wszystko jest zachowane z definicji - nie
                          > trzeba tego nawet obliczać.
                          > Znając wynik łatwo się oblicza.
                          > Nie ma tu nic nowego poza formalizmem matematycznym.

                          W czasoprzestrzeni Galileusza z zerową krzywizną i absolutnym czasem na jedno
                          wychodzi, ale w bardziej skomplikowanych modelach
                          • Gość: Felek Re: A propos nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.07, 02:29
                            > W czasoprzestrzeni Galileusza z zerową krzywizną i absolutnym czasem na jedno
                            > wychodzi, ale w bardziej skomplikowanych modelach
                            • petrucchio Re: A propos nazwy 14.12.07, 03:04
                              Gość portalu: Felek napisał(a):

                              > Tak, w krzywej energia nie jest zachowana, i fizycy się z tym
                              > zgadzają.
                              > Zaraz zbudujemy maszynę do produkcji energii poprzez prostowanie
                              > przestrzeni.

                              Wiesz, co to znaczy "straw man argument"?

                              > > Czy fizyka Newtona mówi np. coś o momencie pędu światła? I czy tłumaczy g
                              > o III
                              > zasadą?
                              >
                              > Zły przykład, pęd światła jest jedną z zagadek fizyki.

                              Doprawdy? Zresztą napisałem "moment pędu" (spin), nie "pęd". Ale i o pędzie
                              światła teoria Newtona nic nie mówi.

                              > Dopiero od niedawna zaczęto sprawę badać praktycznie.
                              > Optyka rozwija się ostro od kilku(nastu) lat, a wcześniej było to
                              > mało ważne.

                              No comment.
                              • Gość: Felek Re: A propos nazwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.07, 04:10
                                > Doprawdy? Zresztą napisałem "moment pędu" (spin), nie "pęd".
                                > Ale i o pędzie światła teoria Newtona nic nie mówi.

                                Spin fotonów jest jeszcze większą zagadką,
                                sprawa prawie wcale nie badana praktycznie.

                                Nie ma i nie było teorii Newtona.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka