babcia_eulalia
30.09.08, 13:02
Chyba niejako "obok" w wątku o depresji mężczyzn pojawiła się uwaga
Klaudiusza o wartościach, preferowanych przez obecnych "małolatów".
Autor tych wypowiedzi sam jest młodym człowiekiem, ale jego
spostrzeżenia przynajmniej na mnie wywarły spore
zdziwienie/zaciekawienie. Czy naprawdę młodzi ludzie kierują się
obecnie w życiu tylko ukonkretnionymi, bezpolotowymi wartościami?
Re: Mężczyzna w depresji przestaje być mężczyzną
klaudiusz.koziol 29.09.08, 21:52 Odpowiedz cytując Odpowiedz
cywilizaja już teraz osiagneła ten "idealny" model: popatrz na
amerykanów
wzglenie młode polskie pokolenie:
"nie mysleć, nie zastanawiać się, planować tylko to co można bez
problemu
osiągnąć i czerpać z życia jak najwięcej przyjemności" (tej
podstawowej
fizycznej - która dzięki postepowi cywilizacji stała się
ogólnodostępna i
nielimitowana...
czyt: mało wysiłku, stresu(związanego z dążeniem do ambitnych celów)
jak
najmniej myslenia (już niepotrzebnego bo każdą dziecinę życia opisują
odpowiednie poradniki - a nadmiar myślenia grozi osiągnięciem stanu
intelektualnego w którym zadamy sobie pytania PO CO ja to robie
(czyt o sens
życia) - a to jest rownoznacze z koncem wygodnej przyjemnej
zwierzecej
egzystencji...
(..)
Re: Mężczyzna w depresji przestaje być mężczyzną
klaudiusz.koziol 30.09.08, 12:07 Odpowiedz cytując Odpowiedz
parafrazując autora artykułu pod ktorym sie znajdujemy - moje dane
pochodzą z
wywiadu :)
jeszcze stosunkowo młodym człowiekiem jestem... rocznik 84 - moja
młodośc
przypadała na przełom - dzieki czemu aż nadto wyraźnie widze różnice
pomiedzy
moim pokoleniem a ludźmi kilka lat młodszymi... bardzo łatwo
zauważyć kierunek w
którym ida "światopoglądy" tych dzieciaków... przede wszystkim
tendencja do
ograniczania, zawężania wszystkiego, do tego, co najprostsze i
najefektywniejsze... niby to bardzo mądre (pragmatyzm? :) ) ale w
przypadku
życia ludzkiego oznacza regres... bo wszystko co ludzkie
osiągnęliśmy właśnie
dzieki udziwnieniom i robieniu rzeczy niepraktycznych (sam nasz
wielki mózg jest
szczytem niefunkcjonalności - i ewolucja już pracuje nad jego
zmniejszaniem)...
honor, religia, sztuka, moralność - w świecie w ktorym wszystkiego
jest pod
dostatkiem - a przede wszystkim, w świecie w ktorym życie jednostki
jest
zupełnie niezagrozone - wszystkie te sztuczne (bo stworzone,
funkcjonujące
dzieki potrzebie zapewniena sobie bezpieczeństwa (nie zabijaj - a
nie zostaniesz
zabity)- sztuczne wartości, przestają być potrzebne, tracą rację
bytu, a uwaga i
energia człowieka kieruje sie w strone osiągani przyjemności... ale
nasz
organizm jest wciąż organizmem zwierzęcia i najwiekszą przyjemność
sprawia nam
seks... żadna inna nie bedzie w stanie z nią rywalizować (na razie
jeszcze
zdażają sie wyjątki, bo dużo zalezy od wychowania - ale postępujący
liberalizm i
sprawi ze za kilka pokoleń ten "problem" zniknie... oczywiscie nie
mówie że seks
jest zły - a jedynie że niekontrolowany, będzie w stanie
zupełnie "zużyc" całą
ludzką motywację do poszukiwania szczescia i przyjemnosci - która
kiedyś - przy
ograniczonym dostepie do seksu - zużywana była w różne twórcze
sposoby
zapewniając "cywilizacji" postep... ale oczywiście nie sposob
określi czy to
dobrze czy źle... może naprawde człowiek powinien w ten wlaśnie
sposob osiągać
pełnie sowjego istenienia, a cywilizacja i sztuka to rzeczywiscie
tylko
neurotyczne formy kompensacji... trudno powiedzieć, ale jedno jest
pewne -
czekają nas wielkie zmiany, a wartosc ludzkiego życia dramatycznie
spada
("smierć tysiąca nie będzie tragednia bo na całym świecie żyć będą
miliony
takich samych ludzi")