Dodaj do ulubionych

Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi

24.03.09, 08:58
Nie jestem specem od ekologii, ale miejscami to trochę mało
przekonujące.

1.) Przyjęcie wskaźnika stałego corocznego wzrostu emisji freonów o
3% oznaczałoby, że w prognozowanym mniej więcej 80-letnim okresie
ich światowa emisja musiałaby wzrosnąć ponad 10-krotnie. Czemu tak?
Co miałoby spowodować aż taki wzrost?
2.) Dlaczego w ogóle przyjęto do badania ten 3-procentowy wskaźnik,
charakterystyczny ponoć dla wczesnych lat 70. - podczas gdy układ o
ograniczeniu emisji podpisano dopiero w 1987, kiedy wskaźnik był
znacznie niższy (nie mogę dokładnej wartości nigdzie znaleźć, ale z
danych pośrednich wynika, że chyba poniżej 1%)?
3.) Czy rzeczywiście emisja freonów i halonów przez człowieka ma tu
decydujące znaczenie? Przecież obecnie ludzie emitują do atmosfery
kilkaset tysięcy ton freonów rocznie, a i przed protokołem
montrealskim nie było tego o wiele więcej niż milion. Tymczasem
roczna emisja chloru ze źródeł naturalnych, na skutek m.in.
działalności wulkanicznej - szacowana jest na dziesiętki milionów
ton! Czy w tej sytuacji naprawdę ma takie znaczenie dla warstwy
ozonowej spadek lub wzrost emisji globalnej np. o 1%...? Czy to
przypadkiem nie chodzi bardziej o zmiany aktywności słonecznej?
4.) Zakładając antropogeniczne pochodzenie okresowego spadku ilości
ozonu - dlaczego największe spadki występują akurat nad biegunami,
gdzie wszak emisja wszelakich gazów przemysłowych jest bodaj
najmniejsza?

Jeśli są to pytania głupie i ekologia już na nie dawno
odpowiedziała, to bardzo przepraszam - nie siedzę "w temacie" :-)

Pzdr
Obserwuj wątek
    • legal.alien Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 09:55
      Prawda jest taka, ze DuPoint mial zamiennik freonow, tylko wiele
      drozszy i szukal mozliwosci postawienia sie w pozycji monopolisty.
      Oplacilo sie im zasponsorowac pare "badan naukowych", podpuscic
      pismakow i sprawa zalatwiona. A dziura jak byla tak i jest.
      • jazmig No właśnie - Du Point miał gaz 24.03.09, 12:19
        który miał być stosowany zamiast freonu, a nikt go nie potrzebował.
        Więc zaczęto bajdy z ozonem, chociaż obserwacja ozonu trwała nieco
        ponad 20 lat, czyli praktycznie wcale.

        Teraz podobne androny wypisuje się na temat CO2, chociał były
        okresy, gdy CO2 było w atmosferze znacznie więcej, a trwała w
        najlepsze epoka lodowcowa.

        Doskonale wiadomo, że CO2 ma znikomy wpływ na temperaturę ziemi, ale
        można zarobić ogromne pieniądze na wale z CO2, no więc mamy tę walkę.
        • norman_bates pycha ludzka 25.03.09, 17:01
          Jakiż potężny musi być ten człowiek skoro ma moc regulowania dziury ozonowej i
          wpływania na klimat ziemski.

          Drodzy ekolodzy dorośnijcie! Człowiek i jego sprawy są niczym w porównaniu z
          naturą. Jak nie wierzycie to proponuję dać się wywieźć na daleką Syberię, albo
          przepłynąć się statkiem w czasie sztormu - będziecie mogli sami odczuć siłę natury

          jazmig napisał:

          > Doskonale wiadomo, że CO2 ma znikomy wpływ na temperaturę ziemi, ale
          > można zarobić ogromne pieniądze na wale z CO2, no więc mamy tę walkę.

          Na przykład sprzedając limity na CO2.
        • ereta Re:...- Du Point miał gaz# Za duże uproszczenie!!! 25.03.09, 20:49
          jazmig napisał:


          >
          > Teraz podobne androny wypisuje się na temat CO2, chociał były
          > okresy, gdy CO2 było w atmosferze znacznie więcej, a trwała w
          > najlepsze epoka lodowcowa.
          >
          > Doskonale wiadomo, że CO2 ma znikomy wpływ na temperaturę ziemi,
          ale
          > można zarobić ogromne pieniądze na wale z CO2, no więc mamy tę
          walkę.
          #################################Uproszczenie. Patrz wyżej. Czy aby
          nie pomyliły Ci się epoki? Może było akurat odwrotnie?
          • kalkstain Re:...- Du Point miał gaz# Za duże uproszczenie!! 25.03.09, 21:34
            Ależ tu mamy mądrali. Może to wam powinna przypaść nagroda Nobla. W dziedzinie tropienia spisków w kategorii juniorów. Bo jak? Nie było znaczy się tej dziury ozonowej wcale? Czy była, ale zmalała sama z siebie, takie naturalne cykle. Związek ze zmniejszeniem emisji freonu całkiem przypadkowy. Związek globalnego ocieplenia z uwalnianiem do atmosfery dwutlenku węgla, który przez miliony lat był wiązany w paliwach kopalnych to drugi tego typu zbieg okoliczności.
        • acid.jazz Re: No właśnie - Du Point miał gaz 25.03.09, 21:45
          jazmig napisał:
          > Doskonale wiadomo, że CO2 ma znikomy wpływ na temperaturę ziemi

          Ciekawe, a skąd wiadomo?
          • erg_samowzbudnik Re: No właśnie - Du Point miał gaz 08.04.09, 20:19
            jazmig napisał:
            > Doskonale wiadomo, że CO2 ma znikomy wpływ na temperaturę ziemi

            Ciekawe, a skąd wiadomo?

            Ano stąd że najpierw robi cie ciepło a potem powstaje CO2 -nie odwrotnie.Proste?
      • ereta Re:Jak uniknęliśmy piekła..# Za duże uproszczenie? 25.03.09, 20:44
        legal.alien napisał:

        > Prawda jest taka, ze DuPoint mial zamiennik freonow, tylko wiele
        > drozszy i szukal mozliwosci postawienia sie w pozycji monopolisty.
        > Oplacilo sie im zasponsorowac pare "badan naukowych", podpuscic
        > pismakow i sprawa zalatwiona. A dziura jak byla tak i jest.
        ########################## Czy to nie za duże uproszczenie tematu?
        A konkurencja co? Milczała?
        • kalkstain Re:Jak uniknęliśmy piekła..# Za duże uproszczenie 25.03.09, 21:41
          Filmów nie oglądasz. Konkurencja nie istnieje, koproraceje już dawno dogadały się i zawiązały megakartel. Konkurencyjny rynek to tylko spetakl odgrywany, żeby zwieść obywateli. To Żydzi, oni zawsze trzymają się razem. Spotykaj się w Bildembergu co rok, Olechowski jest wśród nich, a czasem Kwaśniewski. Cały świat nauki chodzi na ich sznurku, nikt się nie wyłamie, no chyba że z kompletnie niezwiązanej z badaniami klimatu dyscypliny. Ale małolaci, którzy podostawali kompy na pierwszą komunię rozgryźli ten sposek bez trudu. Nie z nami dzieciakami takie numery.
        • erg_samowzbudnik Re:Jak uniknęliśmy piekła..# Za duże uproszczenie 08.04.09, 20:21
          A konkurencja co? Milczała?

          Konkurenca byłaq za cienka w uszach ,tak samo jak w sprawie CO2.
    • tomalap Niestety, to nie są głupie pytania... 24.03.09, 10:16
      Piszę niestety, bo logiczne pytania które zadajesz nigdy nie
      spotykają się z rzetelną odpowiedzią. Są jeszcze inne... Czy
      zwróciłeś na przykład uwagę, że mówi się o tym zjawisku i pokazuje
      zdjęcia głównie w kontekście Antarktydy, podczas gdy większość
      emisji freonów i podobnych destruktorów ozonu emitowana jest na
      pólkuli północnej? Pewnie ma to jakiś związek z biegunowością pola
      magnetycznego Ziemi i właściwościami ozonu (diamagnetyk), ale kto by
      się tym przejmował. W samym artykule jest zresztą podany między
      wierszami naturalny mechanizm zmian stężenia tej odmiany
      cząsteczkowej tlenu - podczas zimy polarnej ozon nie powstaje, a
      ponieważ jest bardzo aktywny chemicznie, to jego stężenie spada.
      Oczywiście, że masz rację... Ale co to obchodzi tych, którzy usiłują
      manipulować opinią publiczną strasząc nas wszystkich, jak nie dziurą
      ozonową to globalnym ociepleniem. W tej drugiej kwestii wczoraj
      przeczytałem dość ciekawy artykuł -

      wiadomosci.onet.pl/1939257,12,item.html
      Tylko patrzeć, jak się dowiemy, że ci naukowcy, którzy próbują
      zweryfikować bzdety na temat globalnego ocieplenia, to jacyś
      zwyrodnialcy,albo paranoicy, a więc niewiarygodni zupełnie. A że
      fakty świadczą o czymś innym, a przzynajmniej nakazują rozważyć
      wątplwości to tym GORZEJ DLA FAKTÓW.
      • norman_bates chcą kastrować ludzi żeby walczyć z CO2! 25.03.09, 17:07
        tomalap napisał:


        > wiadomosci.onet.pl/1939257,12,item.html
        > Tylko patrzeć, jak się dowiemy, że ci naukowcy, którzy próbują
        > zweryfikować bzdety na temat globalnego ocieplenia, to jacyś
        > zwyrodnialcy,albo paranoicy, a więc niewiarygodni zupełnie. A że
        > fakty świadczą o czymś innym, a przzynajmniej nakazują rozważyć
        > wątplwości to tym GORZEJ DLA FAKTÓW.

        Australijscy naukowcy wpadli jakiś czas temu na pomysł, że należy nakładać
        wyższe podatki na rodziny wielodzietne bo "wytwarzają" przyszłych producentów
        CO2, ulgi podatkowe miałyby natomiast te małżeństwa które po urodzeniu np.
        dwójki dzieci poddałyby się kastracji.


        Cóż dr. Joseph Mengele też miał oficjalny tytuł naukowy....
        • ereta Re: chcą kastrować ludzi żeby walczyć z CO2! 25.03.09, 20:56
          norman_bates napisał:

          > tomalap napisał:
          >

          >
          > Australijscy naukowcy wpadli jakiś czas temu na pomysł, że należy
          nakładać
          > wyższe podatki na rodziny wielodzietne bo "wytwarzają" przyszłych
          producentów
          > CO2, ulgi podatkowe miałyby natomiast te małżeństwa które po
          urodzeniu np.
          > dwójki dzieci poddałyby się kastracji.
          >
          >
          > Cóż dr. Joseph Mengele też miał oficjalny tytuł naukowy....
          ########## Na takie głupoty i włączanie w to dr Mengele jest
          określenie: "Pier..lenie kotka za pomocą młotka".
        • kalkstain Re: chcą kastrować ludzi żeby walczyć z CO2! 25.03.09, 21:47
          > Australijscy naukowcy wpadli jakiś czas temu na pomysł, że należy nakładać
          > wyższe podatki na rodziny wielodzietne bo "wytwarzają" przyszłych producentów
          > CO2, ulgi podatkowe miałyby natomiast te małżeństwa które po urodzeniu np.
          > dwójki dzieci poddałyby się kastracji.
          >
          >
          > Cóż dr. Joseph Mengele też miał oficjalny tytuł naukowy....

          Czy to ma jakiś związek z robieniem macy z niemowląt?
    • test1410 Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 11:34
      Zapomnieli dodać, że freony dalej stosuje się m.in. w Chinach - ale co tam.
      Grunt, że ludzie mają wroga.
    • marcinguzek Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 13:25
      tez nie jestem znawcą ale artykuł wygląda na nierzetelny bo nie przedstawia
      argumentów "przeciw" które były przy protokole "montrealskim" wystarczy zajrzeć
      do wiki żeby potwierdzić fakt że nie wszyscy zgadzali się z teoria wpływu CFC na
      zmniejszanie się powłoki ozonowej
      pl.wikipedia.org/wiki/Freony
      nie jestem dobry z chemii ale słyszałem że freon po wydostaniu się np. z
      dezodorantu spada na ziemię bo jest ciężki, proszę o potwierdzenie tej "teorii"
      że nikt nie podał racjonalnie w jaki sposób ciężki freon dostaje sie w ogóle tak
      wysoko żeby niszczyć ozon?

      jeszcze raz chciałem podkreślić że nie jestem specjalista ani znawca tematu ale
      skoro laik słyszał coś o wątpliwościach to dziennikarz "zawodowo" zajmujący się
      nauką i ekologią winien w imię rzetelności dziennikarskiej przedstawić
      wątpliwości, które pojawiły się wokół tematu
      • jacgg Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 14:44
        "Mimo pewnych wątpliwości większość krajów przystąpiła do Konwencji Wiedeńskiej
        oraz Protokołu Montrealskiego, gdyż dowody na szkodliwe działanie freonów były
        dobrze udokumentowane. Największe gospodarki świata zgodziły się na zamrożenie
        produkcji freonów na poziomie z roku 1986. Aktualnie istnieje szereg badań,
        prowadzonych przez niezależne ośrodki naukowe potwierdzające szkodliwość
        działania freonów i wskazujące na ich kumulację w atmosferze, ze względu na ich
        trwałość."

        Źródło: wikipedia, ten link do którego odsyłasz.

        Jeżeli możemy - zmniejszajmy emisję własną szkodliwych substancji, zwłaszcza
        takich, które nie występują naturalnie. Właśnie dlatego, że nie wiemy
        wszystkiego o ich działaniu, szczególnie długofalowym.
        Oczywiście trzeba szukać definicji, co jest "szkodliwe" i dlaczego.
        • ereta Re:Jak uniknęliśmy piekła... # Zmniejszajmy emisję 25.03.09, 21:09
          jacgg napisał:

          >
          >
          > Jeżeli możemy - zmniejszajmy emisję własną szkodliwych substancji,
          zwłaszcza
          > takich, które nie występują naturalnie. Właśnie dlatego, że nie
          wiemy
          > wszystkiego o ich działaniu, szczególnie długofalowym.
          > Oczywiście trzeba szukać definicji, co jest "szkodliwe" i dlaczego.
          ############################# Zmniejszajmy emisję WSZYSTKICH
          nienaturalnych substancji, nie tylko szkodliwych!
          • mkle Re:Jak uniknęliśmy piekła... # Zmniejszajmy emisj 26.03.09, 02:41
            Błagam, niech mi ktoś powie wreszcie, co to jest "nienaturalna substancja"?
            • jacgg Re:Jak uniknęliśmy piekła... # Zmniejszajmy emisj 26.03.09, 12:41
              Już spieszę na ratunek cierpiącemu w mękach niewiedzy: większość tego, co
              wytwarza np. przemysł chemiczny (tzw. tworzywa SZTUCZNE, jak sama nazwa
              wskazuje... jest taka opozycja: naturalny-nienaturalny czyli sztuczny;
              nienaturalna substancja = tworzywo sztuczne: stworzone przez człowieka, nie
              występujące w przyrodzie), emisje rozmaitych gazów i ich mieszanek (wskutek np.
              spalania czy rozmaitych procesów technologicznych czy użytkowych),
              niespotykanych w naturze (przynajmniej na Ziemi)...
              • legal.alien A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy sztuczny 26.03.09, 13:47
                Pytanie do niecierpiace na meki niewiedzy. Czy CO2 jest naturalny,
                czy tez sztuczny? Paliwa kopalne, z ktorych w procesie spalania
                powstaje CO2 sa pochodzenia orgnaicznego, czyli naturalne. Idac
                dalej mozna powiedziec, ze wegiel w nich zawarty jest tez
                pochodzenia naturalnego i byl od zawsze w obiegu w przyrodzie pod
                roznymi postaciami w tym wystepowal juz kiedys w postaci CO2. Czyli
                mozna przyjac, ze wegiel krazy w przyrodzie w pewnym obiegu
                zamknietym.
                Ale tworzywa sztuczne pochodza z naturalnych skladnikow pochodzenia
                organicznego!
                Czy wszechwioedzacy wie, ze gdyby nie tworzywa sztuczne to nie
                moglby korzystac z komputera, chodzilby goly - bo rozumiem skory
                zwierzat odpadaja z ideologicznego punktu widzenia? Proponuje byc
                konsekwentnym w dzialniu i przestac kupowac produkty zawierajace
                tworzywa sztuczne i pieprzyc glupoty na forum.
                • ereta Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 26.03.09, 15:29
                  legal.alien napisał:

                  >
                  > Ale tworzywa sztuczne pochodza z naturalnych skladnikow
                  pochodzenia
                  > organicznego!
                  > Czy wszechwioedzacy wie, ze gdyby nie tworzywa sztuczne to nie
                  > moglby korzystac z komputera, chodzilby goly - bo rozumiem skory
                  > zwierzat odpadaja z ideologicznego punktu widzenia? Proponuje byc
                  > konsekwentnym w dzialniu i przestac kupowac produkty zawierajace
                  > tworzywa sztuczne i pieprzyc glupoty na forum.
                  >
                  ############ Tworzywa sztuczne są z naturalnych składników, ale
                  tworzywa te wytworzono sztucznie i przy dużym zatruciu środowiska.
                  Po co mówić, że bez używania skór człowiek chodzilby goły? Są
                  jeszcze naturalne: bawełna, len, sizal, wełna itp. Sztucznie
                  wytworzony jest właśnie np freon, a również silnie promieniotwórcze
                  pierwiastki jak choćby pluton.
                  • legal.alien Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 26.03.09, 16:45
                    Rozumiem, ze nosisz tylko i wylacznie ubrania wykonane z naturalnych wlokien,
                    nosisz buty z lyka, albo walonki.
                    Byles kiedys w nowoczesnych zakladach petrochemicznych? Widziales te
                    zanieczyszczenia i emisje?
                    No i proponuje odciac sie od komputera. Wiesz jak zanieczyszcza srodowisko
                    produkcja elemntow elektronicznych?
                    • jacgg Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 26.03.09, 17:33
                      Ja noszę niemal wyłącznie odzież ze 100-procentowej bawełny, wełny i lnu -
                      zwłaszcza bieliznę, ponieważ jest przyjemna w dotyku, "oddycha" i nie drażni mi
                      skóry. Poliestry są obrzydliwe, przynajmniej dla mnie, wyjątek: chwalę sobie
                      wstawki goretexu w ciepłych czapkach i rękawiczkach.

                      Zamiast plastikowych zamków i guzików o wiele lepsze są metalowe.

                      Buty - tylko z naturalnej skóry, względnie płótna (tenisówki). W innych noga
                      może ci się niemal "ugotować" (zwłaszcza masowej produkcji w supermarketach,
                      głównie z ropy naftowej, te buciki same z siebie od nowości śmierdzą już z
                      daleka), poza tym skóra dobrej jakości i odpowiednio pielęgnowana jest piękna i
                      bardzo trwała.

                      Jak można chodzić w butach i odzieży z ropy naftowej?...
                      Pomijając fakt, że to jest surowiec kopalny, nieodnawialny...

                      Ogólnie: nie przepadam za wszechobecnymi tworzywami sztucznymi w naszym
                      otoczeniu. Wolę szklane, drewniane i metalowe opakowania, czy np. meble od
                      plastikowych. Surowce naturalne zawsze dobrze komponują się też z otoczeniem np.
                      w budownictwie, zwłaszcza drewno, cegła i kamień - czego bardzo często nie można
                      powiedzieć o sztucznych. I są odnawialne.

                      O chemii w żywności (np. konserwanty...) nie wspominam...
                      • legal.alien Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 27.03.09, 11:32
                        Rozumiem, ze buty sa na skorzanej podeszwie i szyte bawelnianymi
                        nicmi?
                        Chyba sa wstawki z Polaru jesli juz, goretex to membrana wododporna.
                        • jacgg Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 27.03.09, 13:46
                          Szyte obuwie na skórzanej podeszwie to Rolls Royce wśród obuwia. Nie
                          wiedziałeś?... Ogólnie: szyte zawsze lepsze od klejonego. Są nici poliestrowe,
                          są też bawełniane i wiskozowe. Przypuszczam, że bawełniane nici do szycia obuwia
                          nadają się doskonale.

                          "Polar" to polartec, a goretex to goretex. Mam parę dresów i rękawiczek z
                          polaru, chętnie używam w drodze wyjątku od zasady: naturalne materiały
                          najlepsze. Pod tym dresem zawsze coś z bawełny mam... :)
                          Zaś we wspomnianej ciepłej czapce mam pomiędzy wełniano-poliakrylowymi
                          warstwami goretex. Mniej się głowa poci, z pożytkiem dla jasności umysłu :)

                          Jest jeszcze jeden wspaniały materiał naturalny: jedwab. W postaci satyny -
                          najlepszy do spania, idealny wręcz.
                      • erg_samowzbudnik Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 08.04.09, 20:26
                        Ja tam wole piwo w naturalnym szkle, niż w naturalnej puszce aluminiowej.Tylko
                        że zarówno aluminium jak i szkło nie jest naturalne.
                • jacgg Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 26.03.09, 16:02
                  Nie cierpię, gdyż głód zaspokajam.

                  Czy ja pisałem o CO2, czy o freonach w komentarzu ze zwrotem: "nienaturalne
                  substancje"? Są jakieś "naturalne" freony?

                  Czy napisałem gdzieś, by nie używać tworzyw sztucznych i zakazać ich produkcji?
                  Czy napisałem gdzieś, by nie używać skór zwierzęcych?

                  Czy pokłady ropy i węgla powszechnie wydobywają się w naturalny sposób na
                  powierzchnię i samorzutnie płoną? Czy kraking, koksowanie piroliza, reforming
                  bądź izomeryzacja prowadzą do wytworzenia "naturalnych" substancji, a procesy te
                  są bezemisyjne?

                  Czy napisałem gdzieś, że jestem wszechwiedzący?

                  Proponuję:

                  1. Nauczyć się czytać ze zrozumieniem.
                  2. Kupić walerianę i użyć podwójną dawkę, potrójna też może być.
                  3. Udać się na kurs dobrego wychowania do jakiejś cioci.
                  4. Zapisać się na jogę i zacząć medytować. Systematycznie.

                  Jeżeli to nie pomoże - zgłosić się do psychoterapeuty.
                  • jacgg Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 26.03.09, 16:09
                    Jeszcze jedno, alien: czy nie przebywasz aby w środowisku zatrutym ołowiem?
                    mieszkasz w mieście, przy ruchliwej ulicy? Zdradzasz pewne objawy zatrucia tą
                    "naturalną" substancją, obecną w "naturalnych" spalinach.

                    "Ołów uszkadza komórki nerwowe, powoduje upośledzenie umysłowe, niedorozwój
                    dzieci, AGRESYWNOŚĆ, zaburzenia w odbieraniu wrażeń, objawy encefalopatii.
                    Początkowe objawy ołowicy to pogorszenie samopoczucia, nudności, obstrukcja,
                    dolegliwości sercowe i inne dysfunkcje fizjologiczne. Większe zatrucie powoduje
                    kolkę jelitową, niebieskoczarne zabarwienie dziąseł, szarość skóry,
                    niedokrwistość i uszkodzenia układu nerwowego. Ołów powoduje powstawanie
                    nowotworów żołądka, jajników, nerek, białaczek, mięsaków limfatycznych itp.
                    Statystyki wykazują duże zwiększenie tych chorób wśród ludności mieszkającej
                    przy autostradach i innych miejscach o dużym zatruciu powietrza spalinami
                    samochodów. Wprowadzanie benzyny bezołowiowej i katalizatorów zmniejsza
                    zagrożenie zatrucia ołowiem, chociaż nie likwiduje szkodliwego oddziaływania
                    innych substancji wydzielanych przez samochody."

                    Zajrzyj do ściągi: www.sciaga.pl/tekst/6485-7-zatrucia_olowiem
                    • conveyor Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 27.03.09, 09:27
                      To bardzo ciekawe co piszesz, zwlaszcza w kontekscie tego ze uzywanie benzyny olowiowej zostalo zakazane w USA juz w polowie lat 80', w Europie i w Polsce w 2005, a w praktyce nie uzywa sie jej juz od ok. 10 lat.
                      • jacgg Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 27.03.09, 10:30
                        Dziękuję za krzepiące wiadomości. Niestety:

                        "Ołów tworzy toksyczne złogi w organizmie wywołując liczne dolegliwości i
                        choroby. Uszkadza i niszczy krwinki czerwone, enzymy, wątrobę, powoduje utratę
                        apetytu, wywołuje kolki skurcze mięśniowe z objawami paralitycznymi włącznie,
                        uszkadza nerki, poważnie podnosi ciśnienie krwi. Kumuluje się w tkance mózgowej,
                        co manifestuje się nerwowością, niewyrównanym temperamentem i zaburzonym
                        zachowaniem. Ołów wprowadzony do organizmu przechodzi prawie w całości do krwi i
                        łączy się z białkami osocza. Część jego podlega ODKŁADANIU W KOŚCIACH I TKANKACH
                        MIĘKKICH, a reszta zostaje wydalana. W kościach ołów jest akumulowany zarówno w
                        postaci związków koloidalnych, jak i krystalicznych, ale MOŻE PRZECHODZIĆ Z
                        POWROTEM DO KRWI, zwłaszcza pod wpływem zaburzeń metabolicznych (np. w przypadku
                        niektórych chorób infekcyjnych, kwasicy lub wzmożonych procesów
                        kościotwórczych), a także procesów psychicznych. URUCHOMIENIE NIEROZPUSZCZALNYCH
                        ZWIĄZKÓW OŁOWIU I WZROST ZAWARTOŚCI WE KRWI MOŻE NASTĄPIĆ PO WIELU LATACH OD
                        OKRESU NARAŻENIA NA TEN METAL. Ołów nagromadzony w tkankach nie powoduje
                        początkowo zatrucia; DO 90 % POBIERANEGO METALU JEST ODKŁADANE W KOŚCIACH."

                        www.salve.net.pl/info.php?id=pierwiastki/olow
                        • jacgg Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 27.03.09, 10:31
                          Jak widzisz więc: zepsuć, zatruć można bardzo łatwo. Naprawić to - bardzo trudno...
                          • legal.alien Re: A czy dwutlenek wegla jest naturalny, czy szt 27.03.09, 11:30
                            jacgg napisał:

                            > Jak widzisz więc: zepsuć, zatruć można bardzo łatwo. Naprawić to -
                            bardzo trudn
                            > o...

                            To sie daje odczuc czytajac twoje posty.
              • legal.alien A co na przyklad ze stala, miedzia, aluminium itp? 26.03.09, 13:47
                To sa tez produkty sztuczne, bo w przyrodzie nie wystepuja w stanie
                wolnym!! Tez trzeba przestac produkowac?
                • ereta Re: A co na przyklad ze stala, miedzia, aluminium 26.03.09, 15:33
                  legal.alien napisał:

                  > To sa tez produkty sztuczne, bo w przyrodzie nie wystepuja w
                  stanie
                  > wolnym!! Tez trzeba przestac produkowac?
                  A slyszałeś o metalach rodzimych występującychnie tylko jako rudy,
                  ale czste chemicznie złoża.
                  • legal.alien Re: A co na przyklad ze stala, miedzia, aluminium 26.03.09, 16:16
                    Slyszalem o zlocie, platynie, irydzie, palladzie i srebrze wystepujacych
                    naturalnie w czystej postaci.
                    Jakos o zelazie, miedzi, aluminium w naturalnej postaci nie slyszalem.
                    • jacgg Re: A co na przyklad ze stala, miedzia, aluminium 26.03.09, 16:26
                      Miedź występuje w czystej postaci w stanie naturalnym, choć rzadko. Jest to tzw.
                      miedź rodzima - w Polsce możesz ją znaleźć np. w Górach Świętokrzyskich lub na
                      Dolnym Śląsku.
                  • jacgg Re: A co na przyklad ze stala, miedzia, aluminium 26.03.09, 16:21
                    Otóż na przykład wycofano w latach 80-tych ze sprzedaży naczynia aluminiowe, bo
                    okazało się że glin w nadmiarze jest rakotwórczy i niszczy wątrobę oraz
                    upośledza wchłanianie wapna (zatem rozwój kości), zaś aluminiowe gary wchodzą w
                    intensywną reakcję przy obróbce termicznej z udziałem wody... Spisek producentów
                    garów ze stali?

                    • legal.alien Re: A co na przyklad ze stala, miedzia, aluminium 26.03.09, 16:40
                      Ale z samolotow jakos nie wycofali...
                      A ta miedz w stanie naturalnym to na wiele wystarczy.....
                      Troche realizmu!!!
                      • jacgg Re: A co na przyklad ze stala, miedzia, aluminium 26.03.09, 17:38
                        Bo samolotów nie używa się do gotowania...

                        A propos: o roli bezustannie rosnącego ruchu lotniczego w niszczeniu powłoki
                        ozonowej i zanieczyszczeniu górnych warstw atmosfery jakoś się nie wspomina na
                        konferencjach... DuPont nie ma zamiennika...
        • paul8550 Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 26.03.09, 03:57
          napisali to musibyc prawda
      • jacgg Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 11:01
        It is sometimes stated that since CFC molecules are much heavier than nitrogen
        or oxygen, they cannot reach the stratosphere in significant quantities.[48] But
        atmospheric gases are not sorted by weight; the forces of wind (turbulence) are
        strong enough to fully intermix gases in the atmosphere. CFCs are heavier than
        air, but just like argon, krypton and other heavy gases with a long lifetime,
        they are uniformly distributed throughout the turbosphere and reach the upper
        atmosphere.[49]

        en.wikipedia.org/wiki/Ozone_depletion#The_Ozone_Hole
        • jacgg Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 11:06
          Zatem: prądy wznoszące, turbulencje stale występujące w atmosferze pozwala
          cięższym, zwłaszcza trwałym ("with a long lifetime") gazom osiągać wyższe partie
          atmosfery.
          • marcinguzek Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 19:42
            brzmi rozsądnie - prądy termiczne unoszą ciężkie freony z ziemi (tak jak szybowce)
            pl.wikipedia.org/wiki/Pr%C4%85dy_termiczne
            czy masz może wiedzę albo może ktoś z formowniczy czy to teoretyczne rozważanie
            czy przeprowadzono faktyczne eksperymenty lub obserwacje np. wypuszczono freon
            na ciepły grunt (np. pustynia?) został on porwany przez prądy termiczne,
            rozłożony w chmurach stratosferycznych (bo tam są warunki - zimno i
            promieniowanie słoneczne)
            www.platforma.org/forum/index.php?s=3d6b3414671a2b4b3f3fd8e5b521a666&showtopic=17541&st=100
            na chlor i pozostałe, ten właśnie chlor dostał się do warstwy ozonowej i
            spowodował rozpad cząsteczek ozonu?
            • kalkstain Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 22:03
              Nie no coś ty, po co. Naukowcy są tacy sami jak mądrale z tego forum, żadnych eksperymentów nie prowadzą, wszystko biorą na chłopski rozum.

              A fajny swoją drogą link wrzuciłeś do dyskusji, a w tej dyskusji fajny blog doskonaleszare.blox.pl/html , gdzie pisze ktoś kto zdecydowanie ma wiedzę na te tematy
              • ereta Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 26.03.09, 15:36
                kalkstain napisał:

                > Nie no coś ty, po co. Naukowcy są tacy sami jak mądrale z tego
                forum, żadnych e
                > ksperymentów nie prowadzą, wszystko biorą na chłopski rozum.
                >
                > A fajny swoją drogą link wrzuciłeś do dyskusji, a w tej dyskusji
                fajny blog doskonaleszare.blox.pl/html , gdzie pisze ktoś
                kto zdecydowanie ma wiedzę na te tematy
                ######################################## Wart Pac palaca, a pałac
                Paca. Jesteś niedouczony miernota umysłowy.
      • ereta Re: Jak uniknęliśmy piekła... # Ruchy powietrza! 25.03.09, 21:04
        marcinguzek napisał:

        >
        > nie jestem dobry z chemii ale słyszałem że freon po wydostaniu się
        np. z
        > dezodorantu spada na ziemię bo jest ciężki, proszę o potwierdzenie
        tej "teorii"
        > że nikt nie podał racjonalnie w jaki sposób ciężki freon dostaje
        sie w ogóle ta
        > k
        > wysoko żeby niszczyć ozon?
        >
        > jeszcze raz chciałem podkreślić że nie jestem specjalista ani
        znawca tematu ale
        >
        ####################################################################
        A słyszałeś o przenoszeniu ryb, a nawet większych stworów i
        przedmiotów przez wiatr czyli powietrze na odległość wielu km. To są
        skutki ruchów powietrza.
        • marcinguzek Re: Jak uniknęliśmy piekła... # Ruchy powietrza! 25.03.09, 21:36
          nie słyszałem o rybach porywanych przez ruchy powietrza (wyciągane z rzek i
          oceanów?) natomiast słyszałem o szybowcach które unoszą się dzięki prądom
          termicznym ... jakbyś przeczytał uważnie forum to kwestia jest poruszana powyżej...

          dla osób zainteresowanych jak freon a w zasadzie związki chloru powodujące
          destrukcję ozonu dostają się w górne warstwy atmosfery znalazłem
          www.atmosphere.mpg.de/enid/2__Ozon/-_Chlor_3qy.html
          z artykułu wynika że musi być spełnione 5 warunków żeby freon zaszkodził ozonowi
          jeżeli nie zostanie spełnionych to związki chloru nie będą szkodziły warstwie
          ozonowej

          jeszcze raz chciałem podkreślić, że nie twierdzę że CFC nie przyczynia się do
          zmniejszania sie powłoki ozonowej tylko że artykuł jest nierzetelny bo nie
          przedstawia wszystkich wątpliwości np. że musi wystąpić wszystkie 5 czynników -
          czyli nie cały chlor pochodzący z CFC niszczy ozon

          dziennikarz winien przedstawić "wszystkie okoliczności" a nie lasować jedną
          teorie w tym wypadku symulacje o wątpliwych założeniach
          • ereta Re: Jak uniknęliśmy piekła... # Ruchy powietrza! 26.03.09, 15:40
            marcinguzek napisał:

            > nie słyszałem o rybach porywanych przez ruchy powietrza (wyciągane
            z rzek i
            > oceanów?) natomiast słyszałem o szybowcach które unoszą się dzięki
            prądom
            > termicznym ... jakbyś przeczytał uważnie forum to kwestia jest
            poruszana powyże
            > j...
            >
            ##################### Dla jasności, należy zwracać uwagę nie tylko
            na kolejność postow, ale też na czas ich napisania bo nie wszyscy
            tkwią na okrągło przy internecie.
      • kalkstain Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 21:52
        > tez nie jestem znawcą ale artykuł wygląda na nierzetelny bo nie przedstawia
        > argumentów "przeciw" które były przy protokole "montrealskim" wystarczy zajrzeć
        > do wiki żeby potwierdzić fakt że nie wszyscy zgadzali się z teoria wpływu CFC n
        > a
        > zmniejszanie się powłoki ozonowej
        > pl.wikipedia.org/wiki/Freony

        Jeśli w tym artykule z wikipedii znalazłeś cokolwieck, co by cię nastawiło sceptycznie co do wpływu cfc na powstanie dziury ozonowej, to chyba jesteś mistrzem czytania między wierszami.
        Ale to moża ja coś przeoczyłem, wskaż więc może konkretne zdania, które cię tak utwierdziły w twoich podejrzeniach
        • marcinguzek Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 26.03.09, 11:32
          proszę bardzo:
          "Wątpliwości skupiły się na powiązaniu freonów z tym zjawiskiem. Niektórzy
          naukowcy twierdzili, że niszczenie ozonu mogą powodować ogólne zmiany zachodzące
          w klimacie Ziemi."

          nie napisałem że utwierdziły, napisałem że były wątpliwości a autor artykułu w
          Wyborczej bezkrytycznie relacjonuje symulacje, która wieszczy piekło na ziemi a
          ja proszę żeby rzetelnie opisać wątpliwości

          zalałem artykuł który w sposób wyważony relacjonuje sprawy wpływu na klimat i o
          takie podejście mi chodzi...
          www.polityka.pl/na-dwoje-klimatolog-wrozyl/Lead30,1252,210114,18/
          • jacgg Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 26.03.09, 12:56
            Dzięki Marcin - jeden z lepszych artykułów na modny w ostatnich latach temat.

            Pozdrawiam.
    • stefan4 Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 13:59
      kapitan.kirk:
      > Przyjęcie wskaźnika stałego corocznego wzrostu emisji freonów o
      > 3% oznaczałoby, że w prognozowanym mniej więcej 80-letnim okresie
      > ich światowa emisja musiałaby wzrosnąć ponad 10-krotnie. Czemu tak?
      > Co miałoby spowodować aż taki wzrost?

      No jak to co? Tak się liczy oprocentowanie składane:
      1.03^80 =~= 10.64 .

      kapitan.kirk:
      > Tymczasem roczna emisja chloru ze źródeł naturalnych, na skutek m.in.
      > działalności wulkanicznej - szacowana jest na dziesiętki milionów ton!

      Znowu wulkan... To już nie tylko CO_2, ale jeszcze chlor?

      kapitan.kirk:
      > Zakładając antropogeniczne pochodzenie okresowego spadku ilości
      > ozonu - dlaczego największe spadki występują akurat nad biegunami,
      > gdzie wszak emisja wszelakich gazów przemysłowych jest bodaj
      > najmniejsza?

      Powietrze ogrzewa się blisko równika i idzie do góry, a przy biegunach opada.
      Po drodze robi jeszcze inne hocki, patrz np.
      www.mhhe.com/biosci/genbio/tlw3/eBridge/Chp29/animations/ch29/global_wind_circulation.swf
      , ale dla Twojego pytania ważne jest tylko, że opada na biegunach. Górny wiatr
      przenosi zanieczyszczenia na większe odległości, dolny osadza je w miarę blisko
      źródła. Wobec tego rzęch będzie zbierać się blisko źródła zanieczyszczeń oraz
      przy ,,antykominach'', takich jak biegunowe. Inne antykominy nie są tak
      skoncetroane jak biegunowe, więc zbieranie rzęchu jest w nich słabiej widoczne.

      kapitan.kirk:
      > Jeśli są to pytania głupie i ekologia już na nie dawno odpowiedziała

      Jak widać, nie tylko ekologia. Moje pierwsze wyjaśnienie było czysto
      arytmetyczne, a drugie czerpało z fizyki atmosfery.

      Odpowiedzi na pozostałe wątpliwości nie znam, pytaj kogoś innego. Najlepiej
      takiego, kto na część pytań będzie umiał odpowiedzieć a na inne nie, a nie
      takiego, kto będzie w posiadaniu niewzruszonej wiedzy, że to wszystko spisek i
      głupota.

      - Stefan
      • superbart Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 14:52
        Tylko że kirk pisał w drugim podpunkcie że dokopał się do danych że potem był 1%
        a nie 3. Ja tego nie sprawdzałem bo nie mam teraz czasu ale jeśli tak to
        faktycznie nie będzie 10x więcej, bo później będziesz mnożył przez 1.01. A że
        sam rachunek prosty to fakt, pytanie tylko czy metodologia właściwa.
      • jacgg Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 14:52
        Z drugiej strony...:

        "Roczna produkcja freonów (CFC) do atmosfery wynosi ok. 750.000 ton w
        przeliczeniu na czysty chlor. Taką samą ilość chloru jest w stanie
        „wyprodukować” i „wpuścić” do atmosfery sam jeden wulkan Mount Erebus i to w
        ciągu tygodnia! Wszystkie wulkany świata wypuszczają w ciągu roku ok. 36 mln ton
        chloru. Gdy zdarzają się wielkie erupcje jest tego znacznie więcej (dochodzi
        jeszcze spalanie lasów i parowanie oceanów).[...]

        Dziś znane zamienniki dla CFC (tzw. HCFC z dodatkowym atomem wodoru) są ponad
        dziesięciokrotnie droższe od freonów, a ich wymianie musiałoby podlec tysiące
        urządzeń (co wiąże się z setkami milionami $)."

        Źródło: wyborca.blox.pl/2005/08/Dziura-Ozonowa-fakty-i-mity.html
        • stefan4 Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 19:09
          jacgg (w oparciu o blog Michalkiewicza):
          > "Roczna produkcja freonów (CFC) do atmosfery wynosi ok. 750.000 ton w
          > przeliczeniu na czysty chlor. Taką samą ilość chloru jest w stanie
          > „wyprodukować” i „wpuścić” do atmosfery sam jeden wulkan Mount Erebus i to w
          > ciągu tygodnia!"

          A adsabs.harvard.edu/abs/2008AGUFM.V51E2085J podaje:
          > (>103 kg of gas in ~0.5 s)

          To daje na tydzień 125tys. ton WSZYSTKICH gazów, a nie tylko chloru. Albo
          badacze wulkanów sie mylą, a pan Michalkiewicz słusznie im to wytknął, albo to
          pan Michalkiewicz znowu coś pomylił.

          - Stefan
          • madcio Znowu wulkany? 24.03.09, 20:14
            Jak tak czytam to wszystko, co ostatnio wypisują co poniektórzy na temat
            wulkanów, to dochodzę do wniosku, że są wszystkiemu winne, łącznie z bombą
            atomową, ADIS i zbyt niską pensją niżej podpisanego.

            Tak na marginesie, zgadzam się, że tytuł jest przesadą, a warunki obliczeń wątpliwe.
            • jacgg Re: Znowu wulkany? 25.03.09, 11:29
              Zajrzałem do wikipedii anglojęzycznej (
              en.wikipedia.org/wiki/Ozone_depletion#The_Ozone_Hole ), ogólnie: BARDZO
              CIĘŻKO ZNALEŹĆ JAKIEŚ KONKRETNE DANE, ILE wulkany emitują chloru i jaki to ma
              wpływ na powłokę ozonową, zastanawiam się czy są w ogóle jakieś wiarygodne,
              konkretne dane, czy ktokolwiek RZETELNIE próbował to zmierzyć, oszacować...:

              "Very large volcanic eruptions can inject HCl directly into the stratosphere,
              but direct measurements[52] have shown that their contribution is small compared
              to that of chlorine from CFCs. A similar erroneous assertion is that soluble
              halogen compounds from the volcanic plume of Mount Erebus on Ross Island,
              Antarctica are a major contributor to the Antarctic ozone hole"

              Te "direct measurements [52]" dotyczyły ostatnich 20 lat i poziomu chloru w
              atmosferze (który ma być "w 80% spowodowany przez człowieka", bo "nie mieliśmy
              wielkiej aktywności wulkanicznej, która usprawiedliwiałaby skokową zmianę ilości
              chloru w tym czasie"), a nie wielkości emisji wulkanów np. w ciągu ostatnich
              kilkudziesięciu tysięcy lat, czy choćby w ciągu ostatnich 20 lat...

              Chwalebna jest walka z niszczycielskim wpływem człowieka na naturalne procesy
              przyrodnicze oraz równowagę ekosystemów. Uważam zresztą, że liczebność naszej
              populacji jest już wręcz przerażająca. Czy jednak mamy stać się wyznawcami nowej
              religii, czy szukać prawdy w rzetelnych badaniach?

              Powinniśmy badać całościowo pewne zjawiska - nie wycinkowo: wpływ człowieka i
              freonów na powstanie "dziury ozonowej" lecz ogólną genezę zjawiska. Nie wiemy
              chyba nawet, czy taka "dziura" nie tworzy się aby co jakiś czas nad biegunem
              południowym od milionów lat...
              • madcio Re: Znowu wulkany? 25.03.09, 18:47
                > BARDZO CIĘŻKO ZNALEŹĆ JAKIEŚ KONKRETNE DANE
                ...a sam chwilę potem je podajesz. Nie podobają ci się? To na to narzekaj, a nie
                na to, że ich brak.

                Ogólnie odniosłem wrażenie, że podważasz aktualne pomiary z powodu "a nuż a
                widelec przed kilkudziesięcioma tysiącami lat było inaczej". No sorry...

                > Nie wiemy chyba nawet, czy taka "dziura" nie tworzy się aby co
                > jakiś czas nad biegunem południowym od milionów lat...
                Spekulować sobie można ile wlezie. Masz na to jakieś dowody?
                • jacgg Re: Znowu wulkany? 26.03.09, 12:55
                  Mistrzu: te 80%/20% to są szacunku gościa, który najwyraźniej wyssał je ze
                  swojego paluszka na podstawie twierdzenia, że "w ostatnich dziesięcioleciach nie
                  było wzmożenia aktywności wulkanicznej"!!! To przenikliwe spostrzeżenie zdaje
                  się jest podstawą (i to jedyną!) jego "naukowego" oszacowania!!! Autor tego
                  oszacowania nigdzie nie podaje wielkości emisji wulkanicznej, bo jej najpewniej
                  NIE ZNA!

                  "Podważam aktualne pomiary"??? Które i gdzie niby?

                  Rozumiem, że skoro nie badano wcześniej czegoś takiego jak powłoka ozonowa i jej
                  "dziura", to znaczy że "dziury" nad Antarktydą też nigdy nie było. Kołderka była
                  cacy - modelowa, Bozia rozsmarowała równiutko jak masełko na chlebku. Przyszedł
                  brudas człowiek i porobił dziury dezodorantami, świnia.


                  • madcio Re: Znowu wulkany? 26.03.09, 17:20
                    > "Podważam aktualne pomiary"??? Które i gdzie niby?
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=93138226&a=93204260
                    Co to jest, jak nie podważanie?

                    > Rozumiem, że skoro nie badano wcześniej czegoś takiego jak powłoka
                    > ozonowa i jej "dziura", to znaczy że "dziury" nad Antarktydą też
                    > nigdy nie było.
                    Ty twierdzisz, że wczesniej była dziura, ty przedstawiaj na to dowody.

                    Moje stanowisko jest proste: jeśli wcześniej nie było pomiarów, oznacza to, że
                    NIE WIADOMO, czy była, czy nie. I najwyżej można próbować o tym wnioskować na
                    podstawie dowodów pośrednich, innych pomiarów, które mogą mieć związek itd.

                    Twoje Głębokie Przekonanie o tym, że była dziura już wcześniej, to za mało,
                    niestety..
                    • jacgg Re: Znowu wulkany? 26.03.09, 17:43
                      Madcio - jakieś halucynacje? Głosy słyszysz?

                      Gdzie wyraziłem Głębokie Przekonanie, że "dziura" była wcześniej?

                      I czytaj ze zrozumieniem: "direct measurements" nazwano szacunki gościa, który
                      napisał, że 80% emisji chloru do atmosfery powoduje człowiek, bo "w ostatnich 20
                      latach aktywność wulkaniczna nie wzrosła". Gdzie tu są liczby jakieś, te
                      bezpośrednie pomiary czegokolwiek?
                      • madcio Re: Znowu wulkany? 28.03.09, 00:41
                        > Gdzie wyraziłem Głębokie Przekonanie, że "dziura" była wcześniej?
                        Nie napisałeś tego wprost, ale wyraźnie sugerujesz w wielu miejscach. Choćby
                        przez pytania typu "jak nie było pomiarów, to znaczy, że dziury nie było?".

                        > I czytaj ze zrozumieniem: "direct measurements" nazwano szacunki
                        > gościa, który napisał, że 80% emisji chloru do atmosfery powoduje
                        > człowiek, bo "w ostatnich 20 latach aktywność wulkaniczna nie
                        > wzrosła".
                        Facet napisał troszeczkę coś innego. I troszeczkę wiecej, niż to, co napisałeś.
                        Ładnie tak przekręcać?

                        On twierdzi, że od 1975 ilość chloru w stratosferze wzrosła 2,5 razy, podczas
                        gdy nie stwierdzono znaczącego wzrostu emisji chloru z naturalnych źródeł (w tym
                        rzecz jasna z tych nieszczęsnych wulkanów, winnych całemu złu na tej planecie).
                        Ponadto w tym okresie znacząco wzrosła ilość produktów ludzkich, o których
                        wiadomo, że wpływają dodatnio na ilość chloru w atmosferze.
                        To skąd się wziął dodatkowy chlor, z kosmosu? Twoje jęczenie o tym, że nie
                        wiemy, jak to było przed kilkudziesięcioma tysiącami lat, nie ma nic do rzeczy.

                        > Gdzie tu są liczby jakieś, te bezpośrednie pomiary czegokolwiek?
                        W tym samym miejscu, w [52]?

                        www.faqs.org/faqs/ozone-depletion/stratcl/
                        Nie moja wina, że przeczytałeś tylko punkt 1 (a i to kulawo) i się przezornie
                        zwinąłeś. Będę łaskawy i rzucę ci to do przemyślenia: 2.6 (liczby! liczby! i ja,
                        i ty niewiele z nimi zrobimy, ale chciałeś je to masz) oraz jakby dla ciebie
                        4.4, które odpowiada na dokładnie takie wąty, jakie ty prezentujesz, włącznie z
                        podaniem liczb dotyczących przykładowych dużych erupcji wulkanów.

                        Ten punkt jest tak istotny, że pozwolę przytoczyć skrócony cytat fragmentu tego
                        punktu. Całość sobie sam poczytaj w podanym linku.

                        "The issue has now been largely resolved by _direct_ measurements of the
                        stratospheric HCl produced by El Chichon, the most important eruption of the
                        1980's, and Pinatubo, the largest since 1912. (...) It is clear, then, that even
                        though major eruptions produce large amounts of chlorine in the form of HCl,
                        most of that HCl either never enters the stratosphere, or is very rapidly
                        removed from it."

                        Tak więc są i liczby, i pomiary, i wnioski, które dokładnie upupiają
                        twierdzenia, jakoby kontrybucja chloru pochodzenia ludzkiego była mało znacząca.
                        Twoja nagła niezdolność do ich znalezienia w podanych źródłach to naprawdę nie
                        mój problem. :>
                        • jacgg Re: Znowu wulkany? 29.03.09, 13:05
                          "Twoje jęczenie", "się przezornie zwinąłeś", "wąty, jakie ty prezentujesz",
                          "upupiają twierdzenia"
                          "Będę łaskawy i rzucę ci to do przemyślenia"

                          Wielka jest Twoja Łaskawość Autorze kongenialnego "Motyla" (wstrząsnął mną i
                          przeraził...), z jaką "rzucasz mi do przemyślenia" treść linków przeze mnie
                          powołanych, niczym perły przed wieprza - arystokrato ducha, arbitrze
                          elegantiarum forów internetowych, twórco oryginalnych, własnych myśli i
                          spostrzeżeń, chwilowo niespełniony literato-filozofie (zapewne dołączysz do
                          długiego szeregu olbrzymów, których dopiero potomność doceni, przerastasz epokę
                          - jak Motyl poczwarkę).

                          Żelazna logika, z jaką wytropiłeś i zdemaskowałeś moje ukryte między pokrętnymi
                          wierszami, szczurze intencje - "upupiła" je i uciszyła moje "jęczenie" z
                          pożytkiem dla "dziury ozonowej" doczesnym i wiecznym. Nie ośmielę się
                          kontynuować dyskusji z tak wytrawnym i dociekliwym znawcą zarówno wyników badań
                          naukowych, jak i ich metodologii, "pławiącym się w orgazmie Zrozumienia"...

                          Chodziło ci o Gombrowiczowskie "upupianie" (=dorabianie gęby, co oznaczałoby, że
                          pewne liczby "i pomiary i wnioski" dorabiają gębę pewnym twierdzeniom...), czy
                          chodziło ci o "udupienie" pewnych twierdzeń lecz uznałeś, że wyraz "udupienie"
                          nie pasuje do twojego co prawda miażdżącego lecz przecież niebywale eleganckiego
                          i kunsztownego wywodu, przedmiotu zazdrości i podziwu maluczkich (w końcu nie
                          napisałeś: "skowyt" tylko "jęczenie", "zwinąłeś" a nie "sp.doliłeś", itd.)?

                          • madcio Re: Znowu wulkany? 01.04.09, 18:14
                            Heh. Nie przeżywaj już tak moich zwrotów retorycznych. :>

                            Dla mnie było warto podjąć dyskusję, bo zmusiłeś mnie do bliższego przyjrzenia
                            się całkiem interesującemu samemu w sobie źródłu. Ty tego nie zrobiłeś. To było
                            sedno mojego postu: twoje wątpliwości JUŻ miały odpowiedź.

                            To, że nie znalazłes jej, nie jest dziwne ani nadzwyczajne. Ja tez nie
                            przeczesuję z zapartym tchem kilometrowych źródeł w poszukiwaniu rzeczy
                            obalających moje tezy. Trzeba precyzyjnych namiarów, dokładnych linków i
                            dobijających cytatów. Wymagam od innych źródeł, więc wypada, żebym sam się tego
                            trzymał.

                            A wracając do metrium tematu, mały recap. Rzeczy, które podałem, moim zdaniem
                            wystarczająco wyjaśniły sprawę, jeśli chodzi o udział wulkanizmu i ludzkości w:
                            - generacji chloru w jego związkach: tu wulkany są przewagą,
                            - jak też wpływu tegoż na dziurę ozonową: z kilku powodów ludzkiego pochodzenia
                            chlor bierze nieproporcjonalnie duży udział w porównaniu do naturalnych źródeł.

                            Dlatego też, w moich oczach twoja teza o znaczącym wpływie naturalnych źródeł na
                            istnienie dziury ozonowej jest, jak to się wyraziłem, "upupiona".

                            Coś mi się wydaje, że EOT.
          • petrucchio Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 26.03.09, 08:44
            stefan4 napisał:

            > To daje na tydzień 125tys. ton WSZYSTKICH gazów, a nie tylko chloru. Albo
            > badacze wulkanów sie mylą, a pan Michalkiewicz słusznie im to wytknął, albo to
            > pan Michalkiewicz znowu coś pomylił.

            W 1991 było to 13,3 tys. ton *chlorowodoru* (chlor jest emitowany głównie w tej
            postaci, a HCl jest w większości spłukiwany przez deszcze, zanim przeniknie do
            atmosfery). Nawet jeśli dodać do tego inne flourowce (6 tys. t fluorowodoru),
            oznacza to uwolnienie Mt. Erebus od zarzutów.
            • petrucchio PS 26.03.09, 08:46
              www.agu.org/pubs/crossref/1997/97JB00155.shtml
              www.mfe.govt.nz/publications/ser/ser1997/html/chapter5.8.html
      • kornel-1 Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 14:56
        tefan4 napisał:

        > kapitan.kirk:
        > > Przyjęcie wskaźnika stałego corocznego wzrostu emisji freonów o
        > > 3% oznaczałoby, że w prognozowanym mniej więcej 80-letnim okresie
        > > ich światowa emisja musiałaby wzrosnąć ponad 10-krotnie. Czemu tak?
        > > Co miałoby spowodować aż taki wzrost?
        >
        > No jak to co? Tak się liczy oprocentowanie składane:
        > 1.03^80 =~= 10.64 .



        Jeśli dobrze zrozumiałem Kapitana Kirka, nie pyta on o matematykę lecz o gospodarkę.
        Zapotrzebowanie rynku na różne towary i usługi nie rośnie w sposób stały,
        niezmienny. Jeśli nawet w jakimś okresie przyrost produkcji freonów wynosił 3%
        rocznie, to nie znaczy, że w późniejszym okresie te przyrosty nie mogą być
        większe lub mniejsze.
        Ekstrapolacja w gospodarce jest ryzykowna a wybieganie naprzód o kilkadziesiąt
        lat przy zachowaniu stałych parametrów jest oczywistym błędem.
        Klasycznym przykładem jest XIX-wieczna prognoza, że w Paryżu zabraknie owsa dla
        koni, z powodu rosnącej liczby dorożek.

        Innym przykładem zahamowania wzrostu jest produkcja stali. Mimo że złoża rudy
        nie wyczerpują się, produkcja stali w Polsce, w Europie, w USA nie rozwija się
        tak jak w okresie powojennym. Okazuje się, że nie potrzebujemy aż tyle stali,
        możemy wykorzystywać stal już wyprodukowaną (złom).

        Liczba lodówek na jedną rodzinę NIE MOŻE rosnąć w nieskończoność, rynek ulega
        NASYCENIU. Przy sprawnie zorganizowanym recyklingu - freony z lodówki nie byłyby
        zagrożeniem dla środowiska. Podobnie - w przemyśle. Źródłem emisji freonów
        byłyby urządzenia wykorzystujące je jako środek napędowy (np. dezodoranty). Ale
        i tu końcowym wskaźnikiem przyrostu emisji (po nasyceniu rynku) byłby
        rzeczywisty przyrost naturalny na świecie. A ten - jak wiadomo zmalał od 1.7% do
        1,2%.

        Tak więc dla długiej perspektywy należałoby przyjąć znacznie niższy wskaźnik
        przyrostu produkcji freonów. Na pewno nie 3%.

        I co warte podkreślenia - tu nie jest istotna sama PRODUKCJA freonów lecz ich
        EMISJA. Bo, jak wiadomo ludzkość stawia na recykling, bez względu na traktaty.

        W mojej skromnej opinii nie należało przyjmować _żadnych_ wskaźników wzrostu
        produkcji freonów w ciągu kilkudziesięciu lat, lecz OKREŚLIĆ ilość produkowanych
        obecnie ZAMIENNIKÓW FREONÓW i przeliczyć te wielkości na ilość potencjalnie
        potrzebnego freonu. I dopiero wtedy roztaczać wizję piekła na Ziemi.

        Kornel
      • kapitan.kirk Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 16:20
        stefan4 napisał:

        > No jak to co? Tak się liczy oprocentowanie składane:
        > 1.03^80 =~= 10.64 .

        Dokładnie tak samo to policzyłem :-) Ale chodzi mi właśnie o to,
        dlaczego właściwie emisja freonów miałaby się zwiększyć aż
        dziesięciokrotnie? Czego takiego emitującego freony miałoby być 10
        razy więcej i dlaczego?

        > Znowu wulkan... To już nie tylko CO_2, ale jeszcze chlor?

        To już proszę z pretensjami nie do mnie, tylko do wulkanów ;-)

        > Powietrze ogrzewa się blisko równika i idzie do góry, a przy
        biegunach opada.
        > Po drodze robi jeszcze inne hocki, patrz np.
        (...)

        Hmmm, oczywiście iwiem że stnieje cyrkulacja atmosferyczna; ale czy
        w takiej sytuacji nie powinno to dotyczyć wszystkich w ogóle
        zanieczyszczeń, a nie tylko freonów? A przecież to nie jest tak
        chyba, że wszystkie zanieczyszczenia gazowe en masse kumulują swoje
        negatywne oddziaływania w strefach podbiegunowych, ZAMIAST w
        rejonach ich emisji...?

        > Odpowiedzi na pozostałe wątpliwości nie znam, pytaj kogoś innego.
        Najlepiej
        > takiego, kto na część pytań będzie umiał odpowiedzieć a na inne
        nie, a nie
        > takiego, kto będzie w posiadaniu niewzruszonej wiedzy, że to
        wszystko spisek i
        > głupota.

        Wcale tak nie uważam i ogólnie jestem zawsze za tym, żeby redukować
        wszelakie emisje przemysłowe, bo w końcu nigdy nie wiadomo, co na co
        kiedyś zadziała. Tyle, że po prostu czasem wydaje mi się, iż robi
        się tzw. z igły widły w pewnych sytuacjach :-/

        Pozdrawiam
        • stefan4 Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 19:17
          stefan4:
          > Znowu wulkan... To już nie tylko CO_2, ale jeszcze chlor?

          kapitan.kirk:
          > To już proszę z pretensjami nie do mnie, tylko do wulkanów ;-)

          Albo do ludzi, którzy podają takie informacje na podstawie blogów felietonistów
          politycznych...

          kapitan.kirk:
          > Hmmm, oczywiście iwiem że stnieje cyrkulacja atmosferyczna; ale czy
          > w takiej sytuacji nie powinno to dotyczyć wszystkich w ogóle
          > zanieczyszczeń, a nie tylko freonów?

          Gazy i pyły różnią się między sobą ciężarem właściwym, prędkością dyfuzji,
          wielkością drobinek... i pewnie jeszcze jakimiś innymi cechami warunkującymi
          sposób wędrowania z wiatrem. Skąd wywnioskowałeś, że zbieranie się w okolicach
          biegunów charakteryzuje TYLKO freony?

          - Stefan
          • jacgg Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 12:16
            stefan4:
            "Znowu wulkan... To już nie tylko CO_2, ale jeszcze chlor?

            kapitan.kirk: To już proszę z pretensjami nie do mnie, tylko do wulkanów ;-)
            >
            Albo do ludzi, którzy podają takie informacje na podstawie blogów felietonistów
            > politycznych..."


            Czyżby to politycy lub inni posłańcy diabła wymyślili, że: wulkany emitują
            chlor, a oceany - także chlor oraz przede wszystkim parę wodną, której jest o
            wiele więcej i wpływa o wiele silniej na klimat, niż CO2?

            Politycy wymyślili, że przede wszystkim niezmiennie zmienna aktywność słoneczna
            decyduje o tym, czy się ugotujemy, czy zamarzniemy? Możemy nastawić całą
            cywilizację na produkcję wyłącznie CO2 oraz freonów, pary wodnej, itd. i jeżeli
            przyjdzie epoka lodowcowa, to nawet nie "pierdniemy"... Zamarznie nam ta para i
            wszystko.

            To politycy - że pory roku występują, bo Ziemia się "kolebie" na boki jak stara
            landara w swoim kręćku wokół Słońca?

            Nikt też nie alarmuje z wypiekami na rozpalonej od wewnętrznego efektu
            cieplarnianego twarzy, że naturalne promieniowanie kosmiczne może mieć związek
            ze zmianami klimatu, bo ta hipoteza w szczegółach podobno jest zbyt
            skomplikowana dla ludu, by ją triumfalnie obwieszczać w mediach.

            "A planety szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją..."
            • stefan4 Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 12:48
              stefan4:
              > Albo do ludzi, którzy podają takie informacje na podstawie blogów felietonistów
              > politycznych..."

              jacgg:
              > Czyżby to politycy lub inni posłańcy diabła wymyślili, że: wulkany emitują chlor

              Że go emitują w tydzień więcej niż ludzki przemysł w rok, to chyba istotnie
              wymyślili felietoniści polityczni. Nie udało mi się znaleźć tej informacji
              nigdzie poza przygodnymi blogami; natomiast jest ona obecna praktycznie wszędzie
              u zawodowych odpieraczy zarzutów pod adresem brudnego przemysłu. Druga taka
              niemożliwa do potwierdzenia informacja dotyczy krów, które jakoby uwalniają do
              atmosfery więcej metanu w godzinę niż przemysł w miesiąc. W tym wątku nikt
              dotąd nie wspomniał o krowach
              • jacgg Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 14:46
                Właśnie o to chodzi: NIGDZIE nie można znaleźć rzetelnych danych, ILE chloru
                emitują do atmosfery wulkany... NIGDZIE. ktoś zna takie szacunki?

                Czy ktoś na tej planecie wie, jak zachowywała się powłoka ozonowa na biegunie
                południowym wcześniej niż w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat?

                Tak samo gigantyczna emisja chloru przez oceany (w postaci halowęglowodorów)
                podobno nie ma związku z zachowaniem powłoki ozonowej... Dlaczego?

                Nie widzę też wszędzie wokół hałaśliwie eksponowanych informacji, że para wodna
                emitowana przez nie ma na tzw. efekt cieplarniany wpływ przekraczający
                dziesiątki razy wszystkie gazy cieplarniane razem wzięte. O roli aktywności
                słonecznej wzmagającej lub ograniczającej to parowanie nie wspominając...

                Oceany są naturalne, wulkany są naturalne, krowy są naturalne - więc mogą tylko
                stabilizować... Podobnie Słońce... Wszystko, co naturalne - stabilizuje... Tylko
                jakim cudem co jakiś czas następuje wielkie wymieranie gatunków na tej stabilnej
                planecie...

                Chodzi mi o zachowanie wolności myślenia i rzetelności badań. Zamiast tego mamy
                często pośpieszne i tendencyjne szukanie dowodów na przyjęte z góry założenia.

                • legal.alien Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 15:09
                  Glownym zrodlem emisji metanu do atmosfery sa tez oceany, a
                  konkretnie olbrymie zloza metanu w postaci hydratow na ich dnie.
                • kalkstain Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 25.03.09, 22:55
                  > Właśnie o to chodzi: NIGDZIE nie można znaleźć rzetelnych danych, ILE chloru
                  > emitują do atmosfery wulkany... NIGDZIE. ktoś zna takie szacunki?

                  Książki, kochany książki. Nie tylko w necie są informacje, wiedziałeś o tym?
                  • jacgg Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 26.03.09, 13:05
                    Najlepiej pergaminowe inkunabuły starych mędrców ze Złotego Wieku, gdy ludzie
                    mieli po 3 metry wzrostu i żyli po 500 lat - a Ziemia była płaskim talerzem
                    unoszonym na grzbietach wielkich żółwi, płynących po bezkresnym oceanie...

                    Albowiem z gleju powstałeś i w glej się obrócisz...
                • petrucchio Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 26.03.09, 08:55
                  jacgg napisał:

                  > Właśnie o to chodzi: NIGDZIE nie można znaleźć rzetelnych danych, ILE chloru
                  > emitują do atmosfery wulkany... NIGDZIE. ktoś zna takie szacunki?

                  Tak, i podałem wyżej linki. Żeby HCl mógł zaszkodzić warstwie ozonowej, musiałby
                  być wystrzelony przez wielką erupcję wprost do stratosfery. Stały, ale niezbyt
                  gwałtowny wypływ z wulkanu takiego jak Mt Erebus kończy się wypłukaniem
                  wyemitowanych halogenowodorów z atmosfery.
                  • jacgg Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 26.03.09, 13:26
                    Dzięki za linki, z pobieżnego przeglądu wynika, iż dotyczą jedynie Mt. Erebus...
                    A co z resztą świata? Czy to jedyny czynny wulkan na świecie? To jest
                    wyczerpująca odpowiedź na temat wielkości emisji wulkanicznej PLANETY? Przy czym
                    oczekiwałbym danych w skali tzw. wieku geologicznego (wielkość emisji wulkanów
                    całej planety i skład oraz zachowanie atmosfery w ciągu ostatnich paru milionów
                    lat...), żeby pokusić się o jakieś wnioski...

                    Np. w samym haśle wikipedii "dziura ozonowa" masz: "istnieje też hipoteza,
                    według której wymieranie pod koniec permu spowodowała emisja gazów
                    wulkanicznych. Weszły one w reakcję z ozonem powodując powstanie dziury
                    ozonowej, co (wg tej hipotezy) było jedną z przyczyn zagłady wielu gatunków."
                    Czyżby aktywność wulkaniczna naszej planety zanikła, tak jak np. na Księżycu?
                    Teraz nie ma związku, kiedyś był?

                    Co z wiedzą na temat zachowania powłoki ozonowej wcześniej, niż w latach 80-tych
                    XX wieku? Czy można snuć jakiekolwiek zasadne rozważania teoretyczne w skali
                    globalnej na podstawie paroletnich obserwacji???

                    Co z emisją oceanów?

                    PRZEDE WSZYSTKIM zaś: co z rolą zmiennej aktywności słonecznej i polarnych chmur
                    stratosferycznych (ostatecznie - to UV "produkuje" ozon, te chmury stale krążą
                    nad biegu...)???
                  • erg_samowzbudnik Re: Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 08.04.09, 21:31
                    W takim razie coś w temacie stratosfery. pl.wikipedia.org/wiki/Krakatau
    • trudnyrynek Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 24.03.09, 23:58
      dzieki kilku nawiedzonym w beretkach na glowach.......
    • grisza14 Naukawcy lobbysci znajda wkrotce nowe tematy 25.03.09, 11:51
      na robienie kasy i wobec rozpoczetego procesu schladzania Ziemi beda
      teraz udowadniac, ze z efektem cieplarnianym to nie mieli racji, ale
      ze oziebienie tez jest spowodowane przez czlowieka i wspolnie z
      lewctwem politycznym naloza nowy haracz tym razem z powodu zbyt
      niskiej emisji CO2.
      • ereta Re: Naukawcy lobbysci znajda wkrotce nowe tematy 25.03.09, 21:24
        grisza14 napisał:

        > na robienie kasy i wobec rozpoczetego procesu schladzania Ziemi
        beda
        > teraz udowadniac, ze z efektem cieplarnianym to nie mieli racji,
        ale
        > ze oziebienie tez jest spowodowane przez czlowieka i wspolnie z
        > lewctwem politycznym naloza nowy haracz tym razem z powodu zbyt
        > niskiej emisji CO2.
        ########################### Jesteś do tyłu, bo właśnie wczoraj
        mówili, że ocieplenie klimatu zostało wstrzymane i teraz następuje
        obniżanie temperatury. W każdym razie w tym sensie.
    • piotrns "na Ziemii" 25.03.09, 20:07
      Proszę, zatrudnijcie korektora ze słownikiem ortograficznym. Taki błąd na
      stronie tytułowej :(
      • ereta Re: "na Ziemii" 25.03.09, 21:30
        piotrns napisał(a):

        > Proszę, zatrudnijcie korektora ze słownikiem ortograficznym. Taki
        błąd na
        > stronie tytułowej :(
        ############ Na czym ten błąd polega: Ziemi przez dwa i? Jeśli tak
        to w tytule jest jedno i. To Ty piszesz w tytule postu Ziemii przez
        dwa i!
        • the_dzidka Re: "na Ziemii" 25.03.09, 21:57
          Kolejny mądry. Przedmówca mówi o stronie tytułowej. Na głównej
          stronie Gazety jest przez dwa "i".
          • ereta Re: "na Ziemii" 26.03.09, 15:48
            the_dzidka napisała:

            > Kolejny mądry. Przedmówca mówi o stronie tytułowej. Na głównej
            > stronie Gazety jest przez dwa "i".
            >
            To nie oznacza winy redakcji, bo błąd mogla spowodować drukarnia
            już uruchamiając masowy druk. A co z winą człowieka, który skierował
            to do internetu???
    • edimerc Druga strona medalu. 25.03.09, 21:11
      Ze 30 lat temu weszły do powszechnego użycia gaśnice halonowe. Były
      nieprawdopodobnie skuteczne, można powiedzić że płomień znikał już
      na sam widok halonu. Niestety pod wpływem opisywanej wyżej nagonki
      zostały wycofane, bo też jakoby niszczą ozon. Nie wiadomo czy ozon
      ochroniliśmy, ale ileś ludzi nie zginęłoby w pożarach, gdyby
      gaśnice halonowe nadal były używane. Trochę to podobne do dylematów
      z obwodnicą Augustowa.
      • kalkstain Re: Druga strona medalu. 25.03.09, 22:59
        Głosiciele kłamstw o dziurze ozonowej- macie krew pogorzelców na rękach!
    • sany666 Uniknęliśmy? 25.03.09, 22:32
      A którzy "my"?
    • myslacyszaryczlowiek1 Należy zwrócić uwagę na długowieczność lodówek 26.03.09, 02:56
      Moja służy 30lat, a u matki 45. I póki będzie działać nie zamierzam wymieniać,
      chociaż rozmrażanie jest upierdliwe.
      • acc4 Re: Należy zwrócić uwagę na długowieczność lodówe 26.03.09, 12:29
        myslacyszaryczlowiek1 napisał:

        > Moja służy 30lat, a u matki 45. I póki będzie działać nie
        zamierzam wymieniać,
        > chociaż rozmrażanie jest upierdliwe.

        Nie pomyślałeś o zwiększonym koszcie energii; takie stare graty są
        cholernie energożerne, ale to nie mój cyrk, nie moje małpy...
        • jacgg Re: Należy zwrócić uwagę na długowieczność lodówe 26.03.09, 13:42
          Z całą pewnością stare lodówy żrą prąd niebywale, a poza tym strasznie hałasują
          i szybko obrastają lodem (co jeszcze potęguje zużycie prądu i hałas - bo
          silniczek zaczyna pracować niemal na okrągło).

          Jak zwykle dodaję druga stronę :) Wiele bowiem zależy od użytkownika. Można
          zestawić porządnisia z niechlujem i wykazać, że porządniś zużyje mniej prądu (i
          mniej nahałasuje) rozważnie eksploatując zadbaną, choć starą lodóweczkę (otwiera
          na krótko i rzadko, regularnie czyści urządzenie z lodu i pakuje wszystko do
          szczelnych pojemników, rozmraża na czas dłuższych wyjazdów, itd.) od niechluja.

          I tak stara lodóweczka myslacegoszaregoczlowieka będzie żyć długo i szczęśliwie
          nie wadząc nikomu (poza "upierdliwym" czasem rozmrażania), zaś kolejne
          nowoczesne i bezfreonowe, kochające środowisko lodówki acc4 będą kończyć szybko
          i marnie na afrykańskim śmietniku, żrąc wcześniej prąd każda za trzy stare...

        • myslacyszaryczlowiek1 Re: Należy zwrócić uwagę na długowieczność lodówe 26.03.09, 14:30
          Sądzę że oszczędności prądu na nowej lodówce nie zwrócą jej zakupu. Dochodzi
          jeszcze niewiadoma w postaci żywotności nowej lodówki. Dawniej produkowano
          bardziej trwałe rzeczy, może nie wszystkie ale lodówki na pewno, a teraz pełno
          ładnie opakowanego badziewia.
          • legal.alien Re: Należy zwrócić uwagę na długowieczność lodówe 26.03.09, 15:03
            No ale to podobno ekologiczne badziewie.........;)))))))))))
          • jacgg Re: Należy zwrócić uwagę na długowieczność lodówe 26.03.09, 16:33
            Wiele zależy od stanu twojej starej lodówki. Osobiście wolałbym jednak nową
            (mimo zajebistego wzornictwa amerykańskich lodówek z lat 60-tych, z wielką
            żelazną wajchą)... :)
            • erg_samowzbudnik Re: Należy zwrócić uwagę na długowieczność lodówe 08.04.09, 21:36
              jacgg napisał:

              > Wiele zależy od stanu twojej starej lodówki. Osobiście wolałbym jednak nową
              > (mimo zajebistego wzornictwa amerykańskich lodówek z lat 60-tych, z wielką
              > żelazną wajchą)... :)


              Można było taką kupić na allegro za około 100 zł .Miniaturka z ogniwem Peltiera
              mieściły się 4 puszki z piwem.
    • j-50 Jak uniknęliśmy piekła na Ziemi 26.03.09, 07:54
      Nie poinformowano tu o późniejszej koncepcji Susan Solomon o wpływie
      obłoków stratosferycznych na dziurę ozonową. Koncepcja ta została
      następnie potwierdzona pomiarami.
    • bleys2000 Jakie ocieplenie? Jakie pieklo na ziemi? 26.03.09, 10:43
      Wybiorcza wciaz promuje jedyny sluszny kierunek ignorujac, ze jest on coraz
      mnie popularny w swiecie naukowym...

      wiadomosci.onet.pl/1939257,12,item.html
      • erg_samowzbudnik Re: Jakie ocieplenie? Jakie pieklo na ziemi? 08.04.09, 21:37
        Daj boże odwrócenie trendu ,bo puszczą nas z torbami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka