Dodaj do ulubionych

Kupą, mości żurawie

30.03.09, 18:56
Rok temu robiliśmy zdjęcia żórawiom kilka km przed Fromborkiem. Z ok 150 m i
nie uciekały. Ale co sie stało z czajkami? Na poczatku lat 90-tych na polach
pod Warszawą było ich mnóstwo. Tak fajnie krążyły w powietrzu. A teraz czajki
nie uświadczysz. Co się z nimi stało?
Zresztą podobna sytuacja z pliszką zółtą. Szkoda.
Obserwuj wątek
    • rs_gazeta_forum Kupą, mości żurawie 31.03.09, 02:28
      Mnie 2 tygodnie temu udało się podejść na odkrytej łące do łabędzia (chyba
      młodego) na odległość 30-40 m, z tej odległości stojąc obserwować go kilka
      minut, zanim zniecierpliwiony raczej niż przestraszony moim towarzystwem
      przeleciał kilkaset metrów dalej.
      Teraz więc kolej na żurawia :).

      P.S.
      Od jego strony patrząc, mogłem mu się wydać strasznym natrętem. Duże łąki, a ja
      lezę akurat tam, gdzie on sobie żeruje. Więcej takich ciekawskich i nie miałby
      miejsca i czasu na prywatność... Ech.
      • titta Re: Kupą, mości żurawie 31.03.09, 14:10
        Z zurawiami mialam kiedys piekna przygode. Szlam ze znajomym przez
        porosle dosc wysoka trawa laki. Gdies w oddali odezwaly sie zurawie,
        a ja stwierdzilam, ze chciala bym je zobaczyc, bo jeszcze nigdy ich
        nie spotkalam. I wlasnie gdy skonczylam mowic, doslownie spod
        naszych nog, zerwala sie para. Daly sie wiec podejsc na dwa-trzy
        metry, a przeciez nie zachowywalismy sie cicho.
        Od tego czasu widuje zurawie czesto. W srodkowej Szwecji sa tak
        pospolitym widokiem na polach jak u nas wrony. Jednak dla mnie maja
        zawsze cos magicznego w sobie.
    • princealbert Kupą, mości żurawie 31.03.09, 09:22
      w niektorych miastach zachodniej Europy czaple siwe brodza w
      miejskich parkach razem z kaczkami i tez nic sobie nie robia z
      obecnosci ludzi.
    • por1 Re: Kupą, mości żurawie 31.03.09, 10:36
      Masz racje , z tymi czajkami jest cos nie tak.(kolo Częstochowy)
      Miałem miejsce gdzie widywałem po kilkanascie par. Ostatnio jedną
      pare. W drugim miejscu gdzie nigdy ich nie bylo ,blisko zabudowań
      druga pare, mialy mlode.W tym roku też widze jedna pare. Niestety
      chyba zmiana sposobu uprawy pól jednym sie przysłużyla (jak bażanty)
      innym nie (bardzo mało kuropatw, a zajaca ostatnio widzialem w
      styczniu)
      • dar61 Re: z czajkami jest cosh nie tak 31.03.09, 12:19
        Wynika z tego, {Porze z Jedynką} - że z człekiem jest coś nie tak.
      • titta Re: Kupą, mości żurawie 31.03.09, 13:57
        Kolega, ornitolog, twierdzi, ze za czajki odpowiedzialne sa lisy.
        Rozmnozyly sie i czesciowo uniezleznily od naturalnego pokarmu
        (zywia sie odpadkami). W efekcie male praki gniazdujace na ziemi,
        nie maja szans.
    • deerzet Kłamstwem, Mości Forumianie ... 31.03.09, 12:25
      Kłamstwem, Mości Forumianie, jest więc niedawna tu konstatacja, w
      notce w dziale nauka, o ZNIKANIU powolnym z Polski tychże żurawi w
      związku z zanikaniem przydatnych dla nich żerowisk, lęgowisk...?

      I komu tu wierzyć, Mości Adamie W.?
      • por1 Re: Kłamstwem, Mości Forumianie ... 31.03.09, 13:39
        W wydaniu Ptaki legowe Częstocghowy naszego naczelnego ornitologa
        p. Czyża zaobserwowano ponoc legi nie dość ,ze zimorodka ,to własnie
        żurawia. No jeżeli pojawia się żuraw w mieście ,to chyba nie
        zanika...Chociaz ja w poblizu Cz-wy ich nie widziałem.
    • november84 Re: Kupą, mości żurawie 31.03.09, 13:01
      A ja mam szczęście także mieć taki widok. Cóż, można się tylko cieszyć.
      Osobiście uwielbiam poranki kiedy siadam na schodkach do "mojego" jeziorka z
      kawką i mogę popatrzeć na żurawie po drugiej stronie, łabędzie, kaczki czy kurki
      wodne. :)
    • adkalin Re: Kupą, mości żurawie 31.03.09, 13:28
      Sporo gatunków łąkowych (łąkowo-polnych) takich jak czajki, skowronki, pliszki,
      świergotki bardzo szybko zmniejszają swoja liczebność i to w skali całej Europy.
      Winne są po części zmiany w rolnictwie.
      • reklama-bolek5 Re: Kupą, mości żurawie 01.04.09, 07:54
        A co z wróbelkami? Jeszcze kilkanaście lat temu pełno ich było w każdym mieście...
    • aeromonas Kupą, mości żurawie 01.04.09, 07:56
      Nie mam nic przeciw żurawiom w parkach. Choć lubię, jak kojarzą mi
      się z wakacjami. Podczas wędrówek w północnej Polsce towarzyszy mi
      zawsze rano i wieczorem ich "śpiew". Kiedyś na początku maja
      spaliśmy na ambonie (gdzieś koło Pisza). Rano obudziły nas żurawie.
      Doskoczyliśmy do okienek: 3 żurawie tańczyły na łące, a potem
      obleciały naszą ambonę dookoła z głośnym krzykiem, prawie dotykając
      nas skrzydłami (oczywiście kompletnie nieświadome obecności
      podglądaczy). Bardzo piękne to było. Kocham żurawie!
    • mag-43 Kupą, mości żurawie 01.04.09, 09:45
      na moich polach gromadzą się tak licznie, że trudno je policzyć, ale
      codziennie rano budzi mnie ich klangor.Gdy się gromadzą trudno od nich
      oderwać oczy. Pasą się spokojnie, ale bariera ich bezpieczeństwa to ok.150 metrów.
    • pan-samochodzik A u mnie w Michigan dzikie gęsi kanadyjskie 06.04.09, 18:34
      podchodzą na kilka metrów. Gdy im się nie spodobasz to jeszcze
      ciebie pogonią. Przylatuje ich ogromna masa każdej wiosny.

      Jelenie i sarny podchodzą pod same domy. Można zbilżyć się do nich
      na kilka metrów. Jeśli siedzisz nieruchomo przed domem, to młody
      zajączek potrafi przejść pod twoim krzesłem.
      Szopy pracze, borsuki, i niezliczona ilość ptactwa.
      Mieszkając w Polsce myślałem że w Polsce jest dużo zwierza
      (mieszkałem pod samym lasem). Widziałem sarnę raz na rok, zająca
      jeszcze rzadziej... teraz w Stanach widzę więcej zwierząt każdego
      tygodnia, niż w Polsce w ciągu dekady. Polska wręcz wydaje się być
      pustynią ze swoimi praktycznie pustymi lasami.

      Często zastanawiam się dlaczego tak jest. Myśliwi, kłusownicy? Nie
      wiem. Ale wiem na pewno, że w USA żadne dziecko nie podniesie
      kamienia i nie rzuci w zwierzynę. Gdyby to zrobiło to ci co to
      widzieli zadzwonili by po policję.
      Ale może ważniejsze - nie ma tutaj psów chodzących bezpańsko.
      Wszystkie na uwięzi. Podobnie z kotami.

      • stefan4 Re: A u mnie w Michigan dzikie gęsi kanadyjskie 06.04.09, 20:09
        pan-samochodzik:
        > Ale wiem na pewno, że w USA żadne dziecko nie podniesie
        > kamienia i nie rzuci w zwierzynę.

        Może żeby nie było zbyt słodko: Amerykanie nie rzucają kamieniami, bo mają wokół pod dostatkiem broni palnej. A dzieci (i nie tylko) lubią sobie polować na wiewiórki, świstaki i inne małe futerkowce.

        Wpisałem w Google'a ,,squirrel shooting Michigan'' i dostałem 239 tys. trafień. Dowiedziałem się m.in., że najlepiej zaopatrzyć się w ,,a shotgun with No. 6 shot or a .22- caliber rifle''. Dostałem masę rad w stylu: ,,don't shoot the first one, often they will travel together in small family groups''.

        To musi być ŚWIETNA zabawa, nie?

        - Stefan
        • pan-samochodzik Re: A u mnie w Michigan dzikie gęsi kanadyjskie 08.04.09, 22:33
          Powiem ci że masz rację. Tym bardziej zastanawia mnie...

          Pamiętam jak mój znajomy odpowiadał że kiedy był dzieckiem
          najbardziej lubiał strzelać do wiewiórek po powrocie ze szkoły.
          Mieszkał na zadupiu, na farmie, z dala od innych więc...
          Tyle że mówi potem było nudno jak pieron bo wszystkie wiewióry
          pozabijał i nie było do czego więcej strzelać.

          Tym niemniej nie jest to zupełnie tak. Jeśli nie mieszkasz z dala od
          innych zabudowań, to nie możesz strzelać. Broń cię panie Boże byś z
          bronią pokazał się w tzw. subdivision czyli w dzielnicy prywatnych
          domów, a tam żyje większość Ameryki. Dodam - nie ma żadnych płotów
          między domami więc nie ma barier dla zwierząt...
          Podobnie - w takiej dzielnicy nie rzucisz nawet kamieniem w ptaszka.
          A ja własnie o takim Życiu pisałem... Niby dzielnica, ale zieleni
          wokół masa i sarny, zające, jelenie, szopy pracze, wiewiór miliony i
          masa innego zwierza tabunami chodzi. Dzisiaj idąc do pracy patrzę a
          tu piękny kolorowy kaczor i szara kaczka leżą sobie na moim trawniku
          między drzewkami. Wyjeżdżałem samochodem z garażu i nawet się nie
          ruszyły mimo że nie byłem dalej od nich niż 5 metrów.
          O tym głównie pisałem. Żadnej bojaźni bożej u tych zwierząt. Po
          prostu nie nauczyły się bać człowieka. No a te ustrzelone, to myślę
          że te nawet nie wiedziały kto je załatwił.

          Żeby nie było tak różowo to dodam, że mój znajomy Polak, który
          mieszka troszkę dalej za miestem, wśród drzew, poluje z łuku na
          sarmy. Siedzi przed domem i gdy te pod wieczór wejdą na jego ogromną
          zresztą posesję, strzela do nich z łuku i... nieruchomo siedzi
          dalej. Twierdzi, że nie płoszy to zupełnie innych saren, a trafiona
          sarna siada na ziemi i... wykrwawia się. Wtedy "ją ma". Gdyby od
          razu po nią poszedł, to by ją ranną tylko spłoszył i nigdy by jej
          nie znalazł.
          Dodam że w Michigan jest więcej saren i jeleni niż ludzi. Wiele,
          wiele milionów. Dlatego te tysięce zabitych przez myśliwych nie
          zmienia zupełnie ich populacji. Dodam że sezon na polowanie z broni
          palnej to tylko 3 tygodnie, podobnie na polowanie z łuku który to
          sezon jest wcześniej. Nie chciał bym być w twojej skurze gdyby cię
          przyłapano na kłusowaniu poza sezonem. To nie Polska.
          Co rzeczywiście wpływa na populację zwierząt w Michigan to budowanie
          nowych dzielnic dalej i dalej od miasta.
          Ale sie rozgadałem... W każdym razie W Polsce wcale nie ma zwierząt
          w porównaniu do Michigan, no i jakoś w Ameryce dziki zwierz nie boi
          się tak człowieka jak w Polsce. To mnie wciąż zastanawia.
          • stefan4 Re: A u mnie w Michigan dzikie gęsi kanadyjskie 09.04.09, 08:11
            pan-samochodzik:
            > W każdym razie W Polsce wcale nie ma zwierząt w porównaniu do Michigan,
            > no i jakoś w Ameryce dziki zwierz nie boi się tak człowieka jak w Polsce.
            > To mnie wciąż zastanawia.

            W Australii torbacze nie bały się łożyskowców i dlatego tak wiele z nich wyginęło. Nie umiem policzyć, ile w Polsce a ile w USA jest saren czy wiewiórek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka