Dodaj do ulubionych

TYCIE W USA...

IP: *.icpnet.pl 25.04.04, 15:56
...i poważne pytanie:jak tego uniknąć???We wakacje wybieram się do Stanów, a
tam-jak donoszą znajomi-nie sposób uniknąć przybrania na wadze. Nawet nie
jedząc fast foodów!-jedzenie podobno jest tam po prostu nafaszerowane
przeróżnymi "poprawiaczami".Jakieś porady?Może L-karnityna lub zielone
herbaty pite hektolitrami?Help!
Obserwuj wątek
    • Gość: Ania Re: TYCIE W USA... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.04, 21:56
      hej,
      z tego co opowiadali znajomi, a ja doświadczyłam tylko (na szczęście) przez
      tydzień: przede wszystkim porcje są przeogromne. ale smaczne. więc szkoda
      zostawić na talerzu. ale musisz sobie odpuścić, jężeli nie chcesz utyć. poza
      tym, na śniadania były same słodkie rzeczy: gofry, syrop klonowy, ciastka,
      dżemy. coś okropnego. więc trzeba bardzo świadomie wybierać, albo nawet
      samodzielnie kupować inne, sietetyczne jedzenie. no i jeszcze jedna sprawa: tam
      gdzie ja byłam, po prostu nie chodzi siena piechotę. wszędzie jeździ się
      samochodem. mój organizm kompletnie nie był do tego dostosowany. więc, jeżeli
      jedziesz na troszkę dłużej, od razu rozejrzyj sięza jakimś fitness club, czy
      basenem, i koniecznei intensywnie z tego korzystaj.
    • Gość: Marzanna Re: TYCIE W USA... IP: 198.189.227.* 25.04.04, 22:28
      Z tym nafaszerowanym jedzeniem to prawda, nie moge znalezc innej przyczyny
      mojego tycia (6kg przez rok), bo uprawiam mnostwo sportu i jem mniej niz jadlam
      w Polsce. Jesli mozesz, to gotuj sama. Ja niestety nie umiem gotowac ;( Ale jak
      jedziesz tylko na wakacje, to nie musi byc tak zle.
    • gatta_gatta Re: TYCIE W USA... 25.04.04, 23:34
      ojej, ojej. przeciez nikt tu nikogo nie zmusza do jedzenia junk food. wszystko
      jest kwestia wyboru i doboru ;-) naprawde. od Ciebie tylko bedzie zalezalo
      jakiego wyboru dokonasz. enjoy:-))))
      • Gość: Marzanna Re: TYCIE W USA... IP: 198.189.227.* 26.04.04, 07:42
        Gatta, czy Ty w ogole bylas kiedykolwiek w Stanach? Czasami masz wybor: junk
        albo nic. No i oczywiscie wybiera sie junk.
        • Gość: gatta Re: TYCIE W USA... IP: *.143.247.251.Dial1.Chicago1.Level3.net 26.04.04, 15:08
          wyobraz sobie Marzanno, ze bylam. a scislej, caly czas jestem.
          pozdrawiam.
          • kicia_80 Re: TYCIE W USA... 26.04.04, 15:59
            E tam - nie przesadzajcie!!!
            Jedzenie jest bardzo dobre i smaczne, szczegolnie meksykanskie. Co wy z tym
            faszerwoaniem??? Czym maja faszerowac?? Ich normy sa o wiele wiele bardziej
            wysrubowane niz nasze...
            Poza tym junk food nie ma obowiazku jesc, albo jesc polowe.
            Prawda, w resteuracji porcje sa olbrzymie, talerze ogromne, a nich zwaly
            jedzenia - nie jedzcie wszystkiego, reszte mozna spokojnie zabrac do domu, w
            doggie bag - spoko, bedzie na nastepny dzien
            Ja w stanach przez pierwszy rok SCHUDLAM - prawie 8 kilo, ale sama gotowalam, a
            w zasadzie grillowalam - mniam, steki itp. - jak przestalam jesc polskie
            pierogi, kielbasy, kopytka, zawiesiste zupy, schabowe z kapusta na zasmazce to
            od razu lepiej zaczelam wygladac:)
            • jogger Re: TYCIE W USA... 26.04.04, 19:02
              Jak głównie steki - to byłaś na Atkinsie :-). Osobiście podejrzewam, że za
              tyciem w Stanach kryje się żywność modyfikowana genetycznie.
              • kicia_80 Re: TYCIE W USA... 27.04.04, 09:35
                Mysle, ze cala ta "histeria" z zywnoscia w stanach jest bez sensu. To ze
                modyfikowana "genetycznie" wszystkich poraza i od razu sobie wyobrazaja jakies
                mutanty na fermach ktore u ludzi powoduja wyrastanie trzeciej nogi:))) Albo
                kurczaki "faszerowane" chemikaliami, po ktorych ludzie pecznieja:)))
                Zyjemy w 21 wieku i naturalne jest ze nie bedziemy sie zywili zywnoscia ze
                sredeniowiecza..To ze modyfikowane genetycznie to znaczy np. ze pomidor jest
                dluzej swiezy a salata szybko nie wiednie, krowy odporone sa na choroby i maja
                wiecej miesa...Lekarstwa podowane przy hodowli zwierzat zwiekszaja ich
                odporonosc i dzieki temu tez nie przenosza chorob na ludzi - np. wlosnica..
                Oczywiscie, ze jak sie je tylko i wylacznie gotowe produkty - to sie ma
                stycznosc z jakas tam chemia ale nie przesadzajmy..jakby to bylo az tak
                szkodliwe tobysmy dawno wymarli skrecajac sie z bolu:)))

                Amerykanie sa grubi poniewaz jedza duzo. I to jest problem - a jedza duzo, bo
                jedzenie jest tanie, wszedzie dostepne - chodzi mi o fastfood - gotowe i latwe
                i szybkie do zjedzenia. Amerykanie tez sie bardzo odchudzaja, nie tylko poprzez
                diety ale takze przez cwiczenia fizyczne - fitness cluby sa bardzo popularne,
                ludzie chodza tam regularnie, nie dziwi nikogo widok tabunow biegajacych nie
                tylko po parkach ale i po osiedlach.
                • jogger Re: TYCIE W USA... 27.04.04, 18:47
                  kicia_80 napisała:

                  > Mysle, ze cala ta "histeria" z zywnoscia w stanach jest bez sensu. To ze
                  > modyfikowana "genetycznie" wszystkich poraza i od razu sobie wyobrazaja
                  jakies
                  > mutanty na fermach ktore u ludzi powoduja wyrastanie trzeciej nogi:))) Albo
                  > kurczaki "faszerowane" chemikaliami, po ktorych ludzie pecznieja:)))
                  > Zyjemy w 21 wieku i naturalne jest ze nie bedziemy sie zywili zywnoscia ze
                  > sredeniowiecza..To ze modyfikowane genetycznie to znaczy np. ze pomidor jest
                  > dluzej swiezy a salata szybko nie wiednie, krowy odporone sa na choroby i
                  maja
                  > wiecej miesa...Lekarstwa podowane przy hodowli zwierzat zwiekszaja ich
                  > odporonosc i dzieki temu tez nie przenosza chorob na ludzi - np. wlosnica..
                  > Oczywiscie, ze jak sie je tylko i wylacznie gotowe produkty - to sie ma
                  > stycznosc z jakas tam chemia ale nie przesadzajmy..jakby to bylo az tak
                  > szkodliwe tobysmy dawno wymarli skrecajac sie z bolu:)))
                  >
                  > Amerykanie sa grubi poniewaz jedza duzo. I to jest problem - a jedza duzo, bo
                  > jedzenie jest tanie, wszedzie dostepne - chodzi mi o fastfood - gotowe i
                  latwe
                  > i szybkie do zjedzenia. Amerykanie tez sie bardzo odchudzaja, nie tylko
                  poprzez
                  >
                  > diety ale takze przez cwiczenia fizyczne - fitness cluby sa bardzo popularne,
                  > ludzie chodza tam regularnie, nie dziwi nikogo widok tabunow biegajacych nie
                  > tylko po parkach ale i po osiedlach.
                  >

                  Owszem, ćwiczą, i dalej tyją. Robi się to już większym problemem od raka.
                  Statystycznie jest to od dawna najgrubszy naród świata. Najciekawszy jednak
                  jest temat tabu, o którym się nie mówi tam w ogóle: otyłość słoniowata, ale nie
                  uznano jej zdaje się jeszcze za autonomiczną jednostkę chorobową. Ci biegający
                  żyją w panicznym lęku przed nią...
            • Gość: Marzanna Re: TYCIE W USA... IP: 198.189.227.* 26.04.04, 19:09
              Ja mieszkam w akademiku i od dluzszego czasu nie mam nawet dostepu do kuchenki,
              na luksus grillowania tez nie moge sobie pozwolic.
              • jogger Re: TYCIE W USA... 26.04.04, 19:57
                Mój brat odżywia się wyłącznie w barach sałatkowych i wciąga głównie tuńczyka,
                choć i nim zaczynają coś ostatnio straszyć :-) chyba się robi konkurencyjny dla
                syf-foodów :-)
    • misia_pysia1 Re: TYCIE W USA... 27.04.04, 07:29
      No cóż, siedziałam kilka miesięcy w stanach i wcale nie przytyłm, a wręcz
      przeciwnie, schudłam. Wszystko to kwestia trybu życia, jeśli masz zamiar
      poruszać się tylko samochodami albo kolejkami, i jeść w fast foodach, to
      rzeczywiście, możesz utyć. Ja będąc tam, po pierwsze pracowałam (kelnerka -
      wiec cały czas na nóżkach), a po drugie nie tykałam fast food-ów (za to
      kosztowałam naprawdę wybornej chińszczyzny, i to w olbrzymich porcajch).
      Tak wieć prosze, nie przesadzajmy z tym tyciem.
      Pozdrawiam
      • Gość: kinga Re: TYCIE W USA... IP: *.rtk.net.pl 27.04.04, 09:12
        Mam pare kolezanek ktore mimo ze pracowaly fizycznie po 12 godzin i tak
        zgrubly. podobno bylo to wynikiem tego ze kupowaly najtansza zywnosc - chleb
        zwykly naszpikowany maka,zupki expresowe itp. - na drozsze rzeczy nie bylo ich
        stac. ale podobno zaraz jak wrocily do Polski nadmierne kg splynely w ciagu
        tygodnia.
    • zrudnicka Re: TYCIE W USA... 27.04.04, 14:29
      To prawda, utyc tam latwo-ale jesli jedziesz tylko na wakacje i bedziesz sie
      pilnowala to nic sie nie boj. W Ameryce zyja tez szczupli ludzie.
      • Gość: kheldar Re: TYCIE W USA... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.04, 15:21
        nieprawda - utyc tam tak samo latwo/trudno jak w polsce.

        bedziesz wiecej jesc - utyjesz
        bedziesz jadla mniej - schudniesz

        a co to wogole za glupie pytanie???? a jak pojade do australii to bede chodzil
        do gory nogami????? a w chinach od ryzu bede mial skosne oczy????

        nic dziwnego ze polki w usa nadaja sie tylko do sprzatania...z takimi mozgami??
        • gatta_gatta Re: TYCIE W USA... 27.04.04, 15:49
          swieta racja, Kheldar;0
          hm, no moze tylko pod ostatnim zdaniem bym sie nie podpisala.
          • misae Re: TYCIE W USA... 29.04.04, 17:31
            Moje wlasne doswiadczenia:
            Bylam w stanach przez 5 tygodni, sluzbowo. Mieszkalam w hotelu i mialam
            wypozyczony samochod. W ciagu tygodnia o spacerach nie bylo mowy, wszedzie
            samochodem. Jadlam mniej niz zazwyczaj, kupowalam jedzonko tzw "organic".
            Czesto jadalam w restauracjach (meksykanskie, chinskie, japonskie, wloskie)-
            nigdy fast food. W weekendy zawsze jakies atrakcje i wycieczki.
            Przytylam 3kg. Dlaczego? Sama nie wiem :o)
            • misae Re: TYCIE W USA... 29.04.04, 17:33
              dodam jeszcze ze dopadly mnie pryszcze na calej twarzy i plecach (nigdy nie
              mialam problemow z cera, troche w wieku dojrzewania ale to bylo jakies 15 lat
              temu). Moim zdaniem ma to zwiazek z zywnoscia hodowana na hormonach i
              modyfikowana genetycznie.
              • malgoska1976 Re: TYCIE W USA... 29.04.04, 19:25
                Witajcie!
                Mieszkam w USA ponad 9 lat i widze jak tu ludzie wygladaja.Wielu jest tak
                bardzo otylych ze nawet tego nieda sie opisac ale tak jest glownie wsrod
                ludnosci latynoskiej lub czarnoskrorej.
                Osobiscie sama mam problem z utrzymaniej nalezytej wagi ale moja nadwaga to nic
                z porownaniem do innych ludzie ktorych sie widzi na ulicach czy w
                sklepach.Aczkolwiek trzeba brac przyklad z ludzi szczuplych ktorzy z wiekszosci
                i rozsadku prowadza zdrowszy styl zycia.
                moim zdaniem glowny problem lezy w braku cwiczen ,spacerow czy jakiegokolwiek
                sportu.Tu sie wszedzie jezdzi samochodem,bo prawde piszac inaczej sie nieda.
                Co do porcji podawanych w restauracjach to jak zamowie taki sobie obiad to
                uwierzcie mi mam obiad na 3 dni.A jest wielu ktorzy zjadaja go za jednych
                razem.Poza tym pozywienie jest nafaszerowne roznymi "ulepszaczami"i tak
                naprawde kupujac cos w sklepie ze zdrowa zywnocia tak jak np.Whole Foods
                rowniez nie ma sie pewnosci czy to tak naprawde jest zdrowe.
                Podsumowujac,,,,,mieszkanie tu i niedawanie sie tyciu jest naprawde
                trudne.Pobyt na dluzsza mete zapewnia przytycie kilka kilogramow.Tak wiec nie
                dajmy sie i cwiczmy ile sie da.Pozdrawiam wszystkich forumowiczow!!!!!
                • Gość: maraschino Re: TYCIE W USA... IP: *.tomaszow.sdi.tpnet.pl 03.10.04, 20:38
                  kolazanka wyjachala na 2,5 miesiaca do stanow...wrocilo jej o 8 kilo wiecej :)
                  • Gość: nina Re: TYCIE W USA... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.10.04, 00:17
                    Ja mieszkam w Stanach juz 3 lata i przybylo mi z 8kg. Jesli nie mieszkasz w miastach typu New
                    york, to bez samochodu nie da sie zyc!!! Musisz miec samochod i wszedzie wozi sie tylek. Czasami
                    jak z mezem idziemy na spacer to ludzie patrza sie na nas jak na debili. no ale to juz taki maly
                    pryszcz:). Jesli chodzi o jedzenie, to do wszystkiego, no prawie do wszystkiego dodaja: tzw. syrop
                    kukurydziany, ktory jest sztucznym tworem a dodawanym, a wlasciwie nie wiem po co oni go
                    dodaja. No i ten syrop powoduje ze tutejsza otylosc jest tak potworna. Oczywiscie dochodzi do
                    tego: brak ruchu, tanie, bardzo tanie slodycze, lody w wiadrach-bardzo tanie, wielkie porcje w
                    restaracjach to jedno a co innego jest sposob w jaki je przyrzadzaja. W ostanim Shape byl artykul
                    na ten temat, w restauracjach robia tak aby lepiej smakowalo a nie zeby bylo zdrowe. Np dodaje
                    sie cukru do gotowanych warzyw albo dodaje mnostow oleju zeby byly chrupiace itd. itp. Trzeba
                    jak najbardziej unikac jedzenia poza domem. Bo mozna kupic dobre, organiczne, bez syropu
                    kukurydzianego produkty zywnosciowe np. w Trader Joe's i co dla wielu moze byc zaskoczniem,
                    wcale tam nie jest drozej niz w innych sklepach a nawet jest duzo produktow tanszych. Mozna np.
                    kupic dziki ryz, prawdziwy pelnoziarnisty chleb (bo w innych sklepach pelnoziarnisty chleb jest tak
                    pulchny, ze naprawde nie wiem dlaczego go tak nazywaja).
                    No i trzeba zapisac sie na silownie! Bo to jedyny sposob zeby codziennie sie troszke poruszac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka