Dodaj do ulubionych

Szpital Dla Zwierzątek

21.02.08, 10:28
Pewną modliszkę bolała kiszka,
Bo mąż zaglądał wciąż do kieliszka.
Lecz ona nie wiedząc co się stanie,
Schrupała pijaka na śniadanie.

Pod krzakiem szlocha samotna locha,
Że nikt jej w lesie już nie kocha.
Nie rozumiała świnka śliczna,
Skąd u niej choroba weneryczna.

Zaś pewna łania od biegania,
Doznała obu nóżek złamania.
Teraz pielęgniareczka kózka,
Skacze w około łani łóżka.

Zdarzyła się też historia taka;
Że padł niedźwiadek ofiarą raka!
Nie raka - choroby - co inni mieli,
Lecz raka, co utknął mu w gardzieli.

Orzeł co lecąc przemierzał Tatry,
Cierpiał na bardzo silne wiatry.
Wkrótce podniebna podróż mu zbrzydła,
Kiedy choroba podcięła skrzydła.

Pewna wiewiórka - Mała Rudzia -
Dźwigała ciężary niczym Pudzian.
Wielkie zapasy jarzębiny,
Tłumaczą źródło przepukliny...

Dzięcioł co stukał w lasach Poznania,
Wstrząs mózgu dostał od tego pukania.
Teraz nauczkę ma dzięcioł głuchy,
By kontrolować swoje odruchy(!)

Pewien ślimaczek strasznie się ślinił,
Tak bardzo, że w domku wszystko "uświnił".
Do Francji go na terapię wysłano,
Tam po raz ostatni... go widziano...

Krecika co kopał tunele co rano,
Z ostrą depresją zdiagnozowano.
Teraz dni spędza na kanapie,
I chodzi co tydzień na światło-terapię.

Leczono także pewną kaczkę,
Przewlwkle chorą na żółtaczkę.
Po pomarańczy skończonej paczce,
Spłynęła choroba jak żółć po kczce.

Pewnego razu pewien sokół,
Uderzył w locie w warszawski cokół.
Nie bądź sokole teraz zdziwiony,
Że dziób masz taki wykrzywiony!

Zaś krowa co trawę mieliła mordą,
Dostała wysypki w kolorze bordo.
Wpatrzona jak góral grał na rurze,
Niechcąco przeżuła dzikie róże.

Zając na skoczni skoki trenując,
Złamał swą łapkę twardo lądując.
Lecz się wylizał, jak plotka niesie;
Już wkrótce krążyły słuchy po lesie.

Pszczoła co cieszy w lecie swym bzykiem,
Wciąż powatarzała, że jest cukrzykiem.
Lecz jak lekarskie kolegium stwierdziło,
"To wszystko się pszczółce uroiło!"

Chciałbym tu wspomnieć też pewną żabę,
która - choć miała ciśnienie słabe -
Lubieżnie rzucała się na ropuchy,
Na wskutek połknięcia hiszpańskiej muchy.

Jak narzekały pewne komary,
Miewają w nocy straszne koszmary.
Więc im radzono profilaktycznie,
By krew spijały mniej drastycznie.

Narkozę podano pewnej kozie,
Co usypiała przy wielkim wozie.
Na serię zastrzyków już ją kierują,
Do Pacanowa - gdzie kozy kłują...

Długo bym mógł tak Wam tu opowiadać,
Jakież choróbska u ssaka czy gada
Lecz przejdę do pointy i krótko powiem;
Nie tylko człowiek ma problem ze zdrowiem.

Więc tym wierszykiem, choć prostym ( czy głupim)
Uwagę Wam tutaj na jedno chcę zwrócić;
By czasem, choć kaszel, gorączka męczy...
Pomyśleć także o "Braciach Mniejszych".
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka