Dodaj do ulubionych

Dzien Ryby 2004 - pomoz!

06.12.04, 00:26
Empatia szuka chetnych do pomocy przy akcji Dzien Ryby!

Juz niedlugo, 20 grudnia, po raz drugi bedziemy obchodzic Dzien Ryby!
Ustanawiajac go w zeszlym roku, marzylismy o tym, zeby stal sie kulminacja
wszystkich akcji w obronie tych niezwyklych zwierzat, dla ktorych grudzien
jest czasem prawdziwej rzezi.

Przeczytajcie o Dniu Ryby i powodach, dla ktorych warto walczyc o humanitarna
tradycje: empatia.pl/str.php?dz=31

Szukamy chetnych, z roznych miejscowosci, do pomocy przy organizacji Dnia Ryby.
Zapewniamy Wam: a) ulotki, ktore przeslemy poczta b) pomoc przy zawiadomieniu
lokalnych mediow (tekst, ewentualnie wysylka informacji do mediow). Wszystko,
czego potrzebujemy, to troche Waszego czasu i serca. Brzmi patetycznie?
Spojrzcie na te zwierzeta, ktore dusza sie w supermarketach i na bazarach,
niesione do domu w gazecie czy siatce foliowej...

W tym roku bedziemy obchodzic Dzien Ryby w specjalny sposob! Szczegoly
przekazemy Wam bezposrednio, podpowiadajac co i jak mozecie zrobic. Jedno nie
ulega najmniejszej watpliwosci, jedynym skutecznym sposobem zatrzymania rzezi
jest odejscie od uwazania ryb za produkt spozywczy, dlatego tez haslo Dnia
Ryby brzmi: "Daj karpiowi swiety spokoj!".

Piszcie szybko na adres ryby@empatia.pl, im szybciej napiszecie, tym lepiej
sie przygotujemy! Wasze zgloszenie powinno zawierac nastepujace dane:

Miasto:
Imie i nazwisko:
Informacje kontaktowe:
- Tel. domowy:
- Tel. komorkowy:
- Numer gg:
- E-mail:
Ile osob (wstepnie i szacunkowo) by Ci pomagalo:
Ile potrzebujesz ulotek?
Na jaki adres mamy je wysylac?
Gdzie dokladnie zostana zorganizowane obchody? (info do umieszczenia na
stronie Empatii)
Czy jako organizator wezmiesz na siebie kontakty z lokalnymi mediami?

Jesli bierzesz na siebie role organizatora, to - za Twoja zgoda - niektore
dane (imie i nazwisko, telefon, mail) zostana umieszczone na liscie miast
organizujacych Dzien Ryby, tak, zeby mogli sie do Ciebie pisac ludzie
zainteresowani dolaczeniem do akcji. Nie zapomnijcie odpowiedziec dokladnie na
te ankietke, to ulatwi nam prace.

Empatia
empatia.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: misiu Dzien Hipokryzji IP: 5.2.* / *.chello.pl 06.12.04, 08:14
      W tym dniu "obrońcy zwierząt" wydalają z siebie oburzenie, że zabijanie ryb
      dokonuje się na widoku publicznym. W innych dniach szyderczo utrzymują, że
      normalnie jedzący odsuwają od siebie, a zwłaszcza od swoich dzieci, widok
      zabijanych zwierząt. Padają durne stwierdzenia o "ścianach ze szkła" itp.
      Empatia oczywiście nigdy nie protestowała przeciwko karmieniu dzieci przez TV
      obrazami mordowania ludzi. Wedle tych hipokrytów wolno pokazywać zabijanie
      człowieka przez człowieka, człowieka przez zwierzę lub zwierzęcia przez
      zwierzę. Widok zwierzęcia zabijanego przez człowieka jest w ich skrzywionym
      pojęciu niedopuszczalny.
      Jaka empatia, tacy obrońcy.
      • Gość: sermina Re: Dzien Hipokryzji IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 08.12.04, 02:38
        > W tym dniu "obrońcy zwierząt" wydalają z siebie oburzenie, że zabijanie ryb
        > dokonuje się na widoku publicznym. W innych dniach szyderczo utrzymują, że
        > normalnie jedzący odsuwają od siebie, a zwłaszcza od swoich dzieci, widok
        > zabijanych zwierząt. Padają durne stwierdzenia o "ścianach ze szkła" itp.

        wiesz, ale jednak zabicie ryby nie jest tak 'widowiskowe', jak zabicie
        zwierzecia. ba, sporo ludzi traktuje rybe jak niemieso i cos, co nie czuje. a
        przynajmniej bardzo odsuwaja od siebie inne mysli na ten temat.
        ryba w kazdym razie nie bedzie krzyczec, bronic sie, plakac, nie okaze strachu,
        bolu i rozpaczy...
        wiec moze dlatego ryb nie zabija sie w rzezniach, i moze dlatego dokonuje sie
        na widoku publicznym czasem.
        ale wrazliwy czlowiek, duzy czy maly, i tak bedzie czul, ze cos jest nie tak.
        ja np. bylam od malego przyzwyczajana chodzic na ryby z dziadkiem. nawet
        polubilam samo wedkowanie, ale widok meczacych sie pozniej ryb zawsze byl dla
        mnie trudny. miotalam sie pomiedzy poczuciem, ze skoro nikt nie zwraca na to
        uwagi, to wszystko powinno byc w porzadku. i dziadek jest ze mnie dumny jak
        tyle rybek wnuczka zlowi itd. ale z drugiej strony zawsze czulam, ze cos jest w
        tym nie tak, bylo mi smutno jak ryby umieraly, meczyly sie...
        jednak, gdybym prog wrazliwosci miala na innym poziomie, zabicie ryby na moich
        oczach nie wywolaloby we mnie zadnych odczuc, refleksji. natomiast krowki czy
        konia juz tak. moze tak jest wlasnie z wiekszoscia ludzi?

        > Empatia oczywiście nigdy nie protestowała przeciwko karmieniu dzieci przez TV
        > obrazami mordowania ludzi. Wedle tych hipokrytów wolno pokazywać zabijanie
        > człowieka przez człowieka, człowieka przez zwierzę lub zwierzęcia przez
        > zwierzę. Widok zwierzęcia zabijanego przez człowieka jest w ich skrzywionym
        > pojęciu niedopuszczalny.

        nie przesadzaj. po prostu empatia z zalozenia zajmuje sie ochrona zwierzat. a
        od dzieci sa inne instytucje, ktore protestuja. czego ty oczekujesz od tej
        grupki ludzi z empatii? ze beda nadludzmi i uratuja swiat od zaglady, i zajma
        sie wszystkimi jego problemami? misiu...


        pozdrawiam
        • Gość: misiu Re: Dzien Hipokryzji IP: 5.2.* / *.chello.pl 08.12.04, 10:46
          Gość portalu: sermina napisał(a):

          > wiesz, ale jednak zabicie ryby nie jest tak 'widowiskowe', jak zabicie
          > zwierzecia. ba, sporo ludzi traktuje rybe jak niemieso i cos, co nie czuje. a
          > przynajmniej bardzo odsuwaja od siebie inne mysli na ten temat.

          Twierdzisz tak na podstawie własnych odczuć, czy wyobrażeń? Prowadziłaś jakies
          badania na ten temat? Wywiady, sondaże? Wiesz, że jest tak, jak piszesz, czy
          tylko Ci się tak wydaje?

          > ryba w kazdym razie nie bedzie krzyczec, bronic sie, plakac, nie okaze
          > strachu, bolu i rozpaczy...

          Jeżeli żyje, będzie się bronić i wyrywać.

          > wiec moze dlatego ryb nie zabija sie w rzezniach, i moze dlatego dokonuje sie
          > na widoku publicznym czasem.

          Ryb nie zabija się w rzeźniach, tylko najczęściej bezpośrednio na statkach
          rybackich, tuż po wyłowieniu. Karpie są wyjątkiem, ponieważ nie są łowione w
          morzach czy rzekach, a hodowane w stawach, a poza tym przyjęło się kupować je
          żywe i zabijać w domu. Tylko przewrażliwione damulki proszą sprzedawców o
          zabicie ich na miejscu, a "obrońcy zwierząt" robią z tych nielicznych
          przypadków wielką aferę.
          Zabijanie zwierząt w rzeźniach nie jest podyktowane chęcią ukrycia procederu
          przed ludzkimi oczami, tylko normalnymi wymogami technologii. Widziałaś kiedyś,
          żeby bułki były wypiekane pod gołym niebem? Jak to sobie wyobrażasz - rzeźnicy
          mieliby pracować na powietrzu w słońcu, w deszczu, w śnieżnej zawiei? Przecież
          gdyby komuś u nas przyszło do głowy coś takiego, to pierwsi hipokryci
          z "Empatii" podnieśliby wrzask, że łamie się prawo. Widzisz więc, że
          doszukujesz się hipokryzji nie tam, gdzie powinnaś.

          > ale wrazliwy czlowiek, duzy czy maly, i tak bedzie czul, ze cos jest nie tak.
          > ja np. bylam od malego przyzwyczajana chodzic na ryby z dziadkiem. nawet
          > polubilam samo wedkowanie, ale widok meczacych sie pozniej ryb zawsze byl dla
          > mnie trudny. miotalam sie pomiedzy poczuciem, ze skoro nikt nie zwraca na to
          > uwagi, to wszystko powinno byc w porzadku. i dziadek jest ze mnie dumny jak
          > tyle rybek wnuczka zlowi itd. ale z drugiej strony zawsze czulam, ze cos jest
          > w tym nie tak, bylo mi smutno jak ryby umieraly, meczyly sie...

          Widocznie dziadek (i chyba nie tylko on) zaniedbał uświadomienia Ci Twojego
          miejsca w przyrodzie i praw, jakie nią rządzą. Miłość do dzieci jest często
          nierozsądna - nakazuje chronić je przed widokiem nagiej rzeczywistości. Nic
          dziwnego, że potem bywa zaszokowane.

          > jednak, gdybym prog wrazliwosci miala na innym poziomie, zabicie ryby na
          > moich oczach nie wywolaloby we mnie zadnych odczuc, refleksji. natomiast
          > krowki czy konia juz tak. moze tak jest wlasnie z wiekszoscia ludzi?

          Może tak, może nie. To w sumie bez znaczenia.

          > nie przesadzaj. po prostu empatia z zalozenia zajmuje sie ochrona zwierzat. a
          > od dzieci sa inne instytucje, ktore protestuja. czego ty oczekujesz od tej
          > grupki ludzi z empatii? ze beda nadludzmi i uratuja swiat od zaglady, i zajma
          > sie wszystkimi jego problemami? misiu...

          Nie masz racji. Przecież członkowie "Empatii" mogliby równie dobrze uznać, że
          są już organizacje, które protestują przeciwko zabijaniu zwierząt.
          Wyobraź sobie wrażliwego człowieka, który pragnie zrobić coś, aby świat był
          choć trochę lepszy. Jaki cel sobie obierze? Prawdopodobnie taki, jaki w jego
          hierarchii ważności będzie najwyżej. Jeżeli będzie kochał ludzi - pomoże
          ludziom. Jeżeli zwierzęta stawia ponad ludźmi - będzie pomagał zwierzętom. Ani
          w jednym, ani w drugim przypadku nie ma znaczenia, czy są jakies instytucje,
          które już to robią. Najwyżej przyłączy się do jednej z nich.
          Jak powiada wieszcz "nie czas żałować róż, gdy płoną lasy".
    • Gość: Rycho Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.12.04, 08:49
      Gzyra,ty nie wiesz,że bredzisz.
      Jak chcesz chronić ryby to weź się najpierw
      za:foki.delfiny,orki,uchatki,rybitwy,kormorany,oraz całą masę innych zwierząt
      które żywią się rybami w ilościach nieporównywalnie większych niż ludzie.
      Tylko wtedy wpadniesz w dołek który sam kopiesz: w imię obrony zwierząt należy
      wytłuc zwierzęta.
      To jest cała logika obrońców zwierząt.
      • Gość: sermina Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 08.12.04, 02:23
        rycho

        zwierzeta potrafia sobie dosc dobrze regulowac ekosystem, dopiero nadmierna i
        bezmyslna eksploatacja ludzka mocno zaburza ten stan.
        po to nam bozia dala rozum, zebysmy mogli sie na tej planecie godnie odnalezc i
        nie niszczyc wszystkiego, co nam pod lapki podpadnie. przynajmniej ja to tak
        widze. dla naszego wlasnego, i innych istot na tej ziemi dobra.
        mozna przeciez stosowac okresy ochronne, zarybianie itd. jesli bysmy madrze
        gospodarowali zasobami ziemskimi, byloby nam tu wszystkim na tej planecie
        przyjemniej :)
        a ty bys od razu chcial niewinne zwierzatka wytluc....ech...

        a co do dnia ryby, to jakos zawsze srednio mi sie ta akcja widzi, prawde
        mowiac. nie wiem czy wiecej z tego szkody (napedzania koniunktury), czy pozytku
        (wieksza swiadomosc pewnych spraw u ludzi). i same ryby....czy im takim
        wymeczonym, ze zdartym zazwyczaj sluzem na skorze, podduszonym, uda sie pozniej
        po wypuszczeniu przezyc?
        • Gość: Rycho Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.12.04, 09:31
          Cała przyroda jest w stanie równowagi.Tego nikt nie reguluje,a każdy ma na to
          wpływ poprzez sam fakt istnienia. My,ludzie też jesteśmy elementem całego
          ekosystemu i tym samym wywieramy znaczący wpływ na jego aktualny stan.
          Bozia nam dała rozum lecz też dała nam uwarunkowania.Musimy tu być i
          funkcjonować, a tego nie da się zrobić nie przeszkadzając innym.Zgadzam się,że
          należy minimalizować szkodliwą działalność człowieka ale to właściwie wszystko
          co można próbować robić.
          Jeść musimy a ponieważ jest nas parę miliardów to i ofiar po drodze jest dużo.
          Gdzieś musimy mieszkać a tym samym wchodzimy na tereny zajmowane przez inne
          zwierzęta i rośliny burząc zastany porządek, a ponieważ nas przybywa to i
          poszkodowanych jest coraz więcej.
          Nie wiem do czego to doprowadzi ale innej możliwości nie ma,chyba że zacznie
          spadać liczba ludzi na planecie na co jak na razie się nie zanosi.
          > a ty bys od razu chcial niewinne zwierzatka wytluc....ech<
          Ja osobiście nie chcę wytłuc ani jednego zwierzątka więcej niż to koniecznie
          niezbędne.
          Karpie natomiast by się nie męczyły powinny być szybko zabijane bo namówić ogół
          społeczeństwa do rezygnacji z ich spożywania w wigilię jest praktycznie
          niemożliwe.
          • kraxa a te dwa debile rychu i michu znowu tutaj 09.12.04, 15:01
            nic sie nie zmienilo, wiec ja spadam stad
            • Gość: misiu Powiedziała, co wiedziała i czym prędzej odleciała IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.12.04, 15:26
            • Gość: Rycho Re: a te dwa debile rychu i michu znowu tutaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 15:36
              Bąka puściła i spadła.
        • baky Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! 14.12.04, 13:26
          Gość portalu: sermina napisał(a):
          i same ryby....czy im takim
          > wymeczonym, ze zdartym zazwyczaj sluzem na skorze, podduszonym, uda sie
          pozniej po wypuszczeniu przezyc?

          W 90% nie przeżyją. Na dodatek wpakowanie ich w środowisko naturalnie żyjących
          ryb jest (delikatnie mówiąc) niedźwiedzią przysługą dla nich - i o to tu
          chodzi. By bezmyślnie nie zarazić pozostałych chorobami i wirusami, na które
          ryby hodowlane są narażone najbardziej.
    • baky "Ekologia" 09.12.04, 15:02
      Każdy przejaw troski o środowisko naturalne jest cenny. To dobrze, że się
      próbuje też skłonić ludzi do refleksji. Zrozumiała jest także wrażliwość na
      niepotrzebne cierpienia zwierząt. Sama akcja jednak jest w moim przekonaniu
      bezsensowna, podszyta ideologią, dla środowiska szkodliwa. Akcja do wiwatu.

      Nie ma chyba potrzeby po raz kolejny pisać o tym, że nieprzemyślane wpuszczanie
      ryb do wody może przynieść szkodę? Ileż razy można tłumaczyć sprawy oczywiste?!

      Rozumiem wrażliwość na niepotrzebne cierpienie sprzedawanych karpi – jest na to
      inna rada. Można zebrać podpisy pod projektem ustawy, która nakazywałaby
      sprzedaż zabitych karpi. To jest możliwe, tylko... mało spektakularne...

      Przypuszczam, że niekoniecznie chodzi tu o karpie, raczej jest to kolejny krok
      do świata normalnego inaczej. Następna akcja: kup prosiaka i wypuść go w lesie.
      Zresztą to samo może dotyczyć krowy, barana, kury, gęsi, indyka, królika,
      chomika, papużki czy kanarka. Albo rybki akwariowe – też się biedne męczą w
      ciasnocie sztucznego zbiornika. Kup i wypuść! Na pewno zrobisz tym zwierzątkom
      dobrze. Zwrócisz im wolność. Okażesz troskę o środowisko naturalne i swoje
      dobre serduszko jak ta przysłowiowa blondynka...

      PS. Jest ekologia i "ekologia". Ta pierwsza jest nauką, obejmuje przede
      wszystki zrozumienie procesów zachodzących w przyrodzie i wzajemnych relacji. Z
      tej wiedzy wynika też troska o zachowanie równowagi w środowisku i o zachwanie
      środowiska w stanie jak najlepszym. A także o takie działania gospodarcze,
      które by w jak najmniejszym stopniu doprowadzały do degradacji środowiska.
      Ekologia jest jak każda nauka ideologicznie obojętna. Mieszanie ideologii do
      nauki, do gospodarki, do polityki zawsze prowadzi do nieszczęść, sporo na ten
      temat wiemy, choć młodsi ludzie tamtych czasów nie pamiętają...
    • fumsia Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! 09.12.04, 16:43
      Pamietacie? Zwierze to nie rzecz! Ryba tez nie. Nie rozni sie bardzo czuciem od
      innych zwierzat. Tylko nie wiem skad wzial sie debilny zwyczaj "poszczenia"
      przy zazeraniu sie np. ryba w beszamelu. A Polacy podobno tacy do postu
      przywiazani...
      • Gość: Rycho Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 17:00
        >Tylko nie wiem skad wzial sie debilny zwyczaj "poszczenia"
        > przy zazeraniu sie np. ryba w beszamelu.<
        Śmiesznie powiedziane dla wzmocnienia efektu.Ten motłoch zasiada do kolacji
        wigilijnej i w sposób debilny zażera sie karpiem.
        Od razu poczułaś się bardziej wartościowa,co?
        >A Polacy podobno tacy do postu
        > przywiazani...<
        A ty jesteś częścią tego narodu czy nie?
      • Gość: misiu Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.12.04, 17:04
        Zwierzę, zatem także ryba, to nie rzecz. Tako rzecze ustawa. Nie przeszkadza to
        ani trochę w jego zabijaniu i zjadaniu.
        Jeżeli ktoś uważa zwyczaj poszczenia za debilny, żaden problem. Może nie pościć
        i jeść mięso na okrągło. Prawo tego nie zabrania.
        • fumsia Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! 10.12.04, 18:27
          Poszczenie w potocznym sensie ( ryby to nie mieso) uwazam za bezsensowne.
          Wogole jedzenie miesa uwazam za bezsensowne. Nie jem go juz ok. 10 lat i mam
          sie niezle. Pozdrawiam wszystkich padlinozernych!
          • miska_malcova Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! 10.12.04, 18:29
            a przed 10 laty sama byłaś padlinożercą. Jak ty zyjesz z takim piętnem??? :-)))
          • Gość: rodzynek Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.12.04, 21:16
            > Wogole jedzenie miesa uwazam za bezsensowne.

            Dlaczego?
            • fumsia Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! 13.12.04, 18:54
              Bo lubie zwierzatka. ŻYWE!
              • motylanoga2 Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! 14.12.04, 17:03
                > Bo lubie zwierzatka. ŻYWE!

                no to jak jeszcze uzasadnisz, ze wypuszczanie ryb, ktore byly przetrzymywane
                dlugo w sklepie, jest zdrowe dla nich i innych ryb, zyjacych w akwenie, gdzie
                je wpuscisz, to przyznam ci racje.
          • Gość: Rycho Re: Dzien Ryby 2004 - pomoz! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.12.04, 23:07
            >Pozdrawiam wszystkich padlinozernych!>
            Padlinożerca to właściwie komplement.Jadynie padlinożercy nie zabijają by jeść.
            >Wogole jedzenie miesa uwazam za bezsensowne<
            To nie jedz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka