irisek7 25.04.05, 17:56 Mam pytanie do kobiet:-) czy możecie polecic mi jakąs firmę ,ktora robi bezpieczne dla nas kosmetyki???Szczegolnie chodziłoby mi o jakis podkład matujacy i błyszczyk>pozdrawiam!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
0kretka troche obok tematu 25.04.05, 22:53 Wlasnie przetestowalam na sobie delikatny plyn do demakijazu oczu firmy Flos- lek. Efekty: potworne szczypanie, pieczenie, czerwone oczy. Jak juz przejrzalam na oczy, wczytalam sie w opis na buteleczce i zgodnie z przewidywaniami znalazlam informacje, ze produkt nie byl testowany na zwierzetach. Odpowiedz Link Zgłoś
stellabell Re: troche obok tematu 27.04.05, 18:30 ja jednak wole aby to ciebie piekly oczy a nie jakies biedne, wymeczone zwierzatka. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: troche obok tematu 27.04.05, 18:47 stellabell napisała: > ja jednak wole aby to ciebie piekly oczy a nie jakies biedne, wymeczone > zwierzatka. Serdecznie dziękuję za kolejny przykład wegetariańskiej "empatii" do mojej kolekcji. :-) To, że wegusie bardziej kochają zwierzęta niż ludzi, jest w tym środowisku normalne, dlatego zdanie "wolę, żeby CIEBIE piekły oczy niż zwierzątka", nie oddaje istoty rzeczy. Zastanów się, czy napisałabyś: "wolę, żeby MNIE piekły oczy niż zwierzątka"? Odpowiedz Link Zgłoś
stellabell Re: troche obok tematu 28.04.05, 17:50 czlowiek sam wybiera czy chce cos uzywac czy nie i powinien brac odpowiedzialnosc za to - zawsze istnieje ryzyko ze jakis kosmetyk nas moze uczulic. zwierze nie ma takiego wyboru - nad nim sie znecaja w laboratoriach. a tak wogole to nie zawsze to co nie zaszkodzi zwierzeciu nie zaszkodzi rowniez czlowiekowi. > To, że wegusie bardziej kochają zwierzęta niż ludzi, jest w tym środowisku > normalne, dlatego zdanie "wolę, żeby CIEBIE piekły oczy niż zwierzątka", nie > oddaje istoty rzeczy. Zastanów się, czy napisałabyś: "wolę, żeby MNIE piekły > oczy niż zwierzątka"? nie napisalabym tak, bo niby czemu mialabym to zrobic. to ze ta kobieta kupila jakis tani, uczulajacy kosmetyk to jej sprawa. ja nie ryzykuje i wybiera tylko naprawde dobre kosmetyki. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: troche obok tematu 28.04.05, 18:51 stellabell napisała: > czlowiek sam wybiera czy chce cos uzywac czy nie i powinien brac > odpowiedzialnosc za to - zawsze istnieje ryzyko ze jakis kosmetyk nas moze > uczulic. Nieprawda. Producent ponosi odpowiedzialność za wprowadzenie do obrotu towarów niebezpiecznych dla nabywcy: "Zgodnie z polskimi przepisami za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny odpowiada producent lub inne osoby mające istotny wpływ na pojawienie się produktu w obrocie." www.euroinfo.org.pl/prawo/index.php?a=201 > zwierze nie ma takiego wyboru - nad nim sie znecaja w laboratoriach. Badania przeprowadzane na zwierzętach mają na celu maksymalne ograniczenie ryzyka dla człowieka, dlatego ich przeprowadzanie jest uzasadnione. Mniejsze dobro można i należy poświęcić dla większego. > a tak wogole to nie zawsze to co nie zaszkodzi zwierzeciu nie zaszkodzi > rowniez czlowiekowi. Nie zawsze, ale w przeważajacej liczbie przypadków - tak. Niewielkie prawdopodobieństwo wystapienia takiej sytuacji nie podważa zasadności przeprowadzania testów w ogóle. Wręcz przeciwnie - rodzi konieczność przeprowadzania większej liczby testów na większej liczbie różnych gatunków zwierząt. > nie napisalabym tak, bo niby czemu mialabym to zrobic. A niby czemu komuś innemu miałaby się stać szkoda, jakiej Ty unikałabyś dla siebie? > to ze ta kobieta kupila jakis tani, uczulajacy kosmetyk to jej sprawa. ja nie > ryzykuje i wybiera tylko naprawde dobre kosmetyki. Dobre kosmetyki to te, które zostały wystarczająco przetestowane przed wprowadzeniem na rynek. Sprawą producenta jest dostarczanie klientowi towaru bezpiecznego dla jego zdrowia, pod warunkiem użycia go zgodnie z przeznaczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
stellabell Re: troche obok tematu 28.04.05, 20:26 > Nieprawda. Producent ponosi odpowiedzialność za wprowadzenie do obrotu towarów > niebezpiecznych dla nabywcy: > "Zgodnie z polskimi przepisami za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny > > odpowiada producent lub inne osoby mające istotny wpływ na pojawienie się > produktu w obrocie." - to ze kogos pieka oczy nie znaczy ze produkt jest niebezpieczny, moze po prostu ta osoba jest bardzo wrazliwa. > Badania przeprowadzane na zwierzętach mają na celu maksymalne ograniczenie > ryzyka dla człowieka, dlatego ich przeprowadzanie jest uzasadnione. Mniejsze > dobro można i należy poświęcić dla większego. to zalezy co dla kogo jest mniejszym zlem. okropne cierpienia jednej istoty a niewielki dyskomfort drugiej istoty - hmm...i co jest mniejszym zlem? czyzby czlowiek byl najwazniejszy i moze zabijac, znecac sie itd. tylko po to aby przez przypadek nie doznal dyskomfortu? wyglada mi to na gatunksizm. > A niby czemu komuś innemu miałaby się stać szkoda, jakiej Ty unikałabyś dla > siebie? bo ta osoba sama wybrala produkt ktory zakupila i uzyla - wedlug mnie trzeba patrzec na cos wiecej przy zakupie anizeli na obietnice producenta - moze choc niewielka wiedza wlasna by sie przydala? > Dobre kosmetyki to te, które zostały wystarczająco przetestowane przed > wprowadzeniem na rynek. Sprawą producenta jest dostarczanie klientowi towaru > bezpiecznego dla jego zdrowia, pod warunkiem użycia go zgodnie z przeznaczeniem > . a wiec tylko produkty testowane na zwierzetach sa bezpieczne? pierwsze slysze. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: troche obok tematu 28.04.05, 21:27 stellabell napisała: > to ze kogos pieka oczy nie znaczy ze produkt jest niebezpieczny, moze po > prostu ta osoba jest bardzo wrazliwa. Owszem. To oznacza, że dla tej osoby produkt okazał się niebezpieczny. Im lepiej będzie przetestowany, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że komuś zaszkodzi. W interesie wszystkich - producentów i konsumentów - jest, aby oczy piekły jedną osobę na tysiąc, a nie jedną na dziesięć. > to zalezy co dla kogo jest mniejszym zlem. okropne cierpienia jednej istoty a > niewielki dyskomfort drugiej istoty - hmm...i co jest mniejszym zlem? czyzby > czlowiek byl najwazniejszy i moze zabijac, znecac sie itd. tylko po to aby > przez przypadek nie doznal dyskomfortu? wyglada mi to na gatunksizm. Owszem. Ja uważam, że cierpienie człowieka jest ważniejsze niż cierpienie zwierzęcia, dlatego poświęcenie drugiego dla pierwszego jest dostatecznie uzasadnione. Możesz mieć na ten temat inne zdanie i kupować produkty z "króliczkiem". Ja bedę ich unikał. Owszem, to jest "gatunkowizm". Tak jak "gatunkowizmem" jest przypisywanie sobie prawa do ścinania drzewa na papier lub meble, zabijanie przeszkadzających nam (np. czyniących szkody materialne) zwierząt itp. W moim przekonaniu "gatunkowizm" nie niesie ze sobą negatywnych skojarzeń. > bo ta osoba sama wybrala produkt ktory zakupila i uzyla - wedlug mnie trzeba > patrzec na cos wiecej przy zakupie anizeli na obietnice producenta - moze > choc niewielka wiedza wlasna by sie przydala? Nie bedziesz miała pełnej wiedzy o oddziaływaniu danego produktu na Twój organizm, dopóki sama go nie kupisz i nie użyjesz. Dlaczego to kogoś mają piec oczy, a nie Ciebie? Logicznie uzasadnione jest, aby to właśnie Ciebie piekły, skoro sprzeciwiasz się ich testowaniu na zwierzętach. Gdzie jest napisane, że ideały nie mają kosztować? > a wiec tylko produkty testowane na zwierzetach sa bezpieczne? pierwsze > slysze. Produktów absolutnie bezpiecznych dla wszystkich nie ma. Stosowanie tych, które nie były testowane na zwierzętach, przedstawia większe ryzyko. Odpowiedz Link Zgłoś
stellabell Re: troche obok tematu 29.04.05, 17:36 ja nie przekonam ciebie, a tym bardziej ty mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
0kretka Re: troche obok tematu 29.04.05, 01:22 > bo ta osoba sama wybrala produkt ktory zakupila i uzyla - wedlug mnie trzeba > patrzec na cos wiecej przy zakupie anizeli na obietnice producenta - moze choc > niewielka wiedza wlasna by sie przydala? Niestety nie jestem wrozka i nie potrafie przewidziec, jaki kosmetyk okaze sie dla mnie niebezpieczny. Ale "wiedza wlasna" po tym doswiadczeniu troszke wzrosla i juz wiem, czym bede sie kierowac podczas nastepnych zakupow. Btw., nie do konca rozumiem, dlaczego wydaje ci sie, ze ten problem cie nie dotyczy. Wsrod kosmetykow z wyzszych polek cenowych rowniez trafiaja sie buble. A niezaleznie od ceny, jesli produkt zostal dopuszczony do sprzedazy, mozna chyba oczekiwac, ze jego stosowanie bedzie w miare bezpieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus Misiu! 14.06.05, 14:53 Skoro inni ludzei maja wieksza wrazliwosc nak rzywde zwierzat, niz Ty, daj im zyc wg swoich zasad. A mnie zastanawia jedna rzecz. Czytam strone rozne notatki o eksperymentach na zwierzetach, o zagrozeniach roznymi substancjami. I zawsze naukowcy ostronie mowia - wynikow badan na zwierzetach nie sa sie przeniesc na ludzi, bo to ryzykowne. Nie wiadomo, jak rzekomo malo szkodliwe rzeczy zadzialaja na czlowieka. Wiec - po co te badania na zwierzetach robic, skoro one nic nie daja (gdybysmy tyton po sprowadzeniu z ameryki wypoprobowali na psach, niem ozna by palic, bo tyton zabija psy jak muchy. Moze to i lepiej byloby, ale ale ludzie papa i zyja) Nie jestem palaczem ,ale to przyklad. Odpowiedz Link Zgłoś
conveyor Re: Misiu! 15.06.05, 00:09 Znasz lepsze metody badania niz na zwierzetach? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Misiu! 15.06.05, 08:31 A skąd ma znać, skoro nawet dobrze czytać nie umie, bo gdyby umiała, toby zauważyła, że takie pytanie w tym topiku już padło i otrzymało odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
misseriss Re: Misiu! 12.07.05, 01:16 tak! testowanie na ludziach! W kosmetykach nie ma surowcow niebezpiecznych dla czlowieka, bo zabrania tego INCI i takowe sa dawno wycofane. A kosmetyki testuja ludzie - czy nie podrazniaja. Jesli podraznia wiecej niz 30% badanych -> trzeba zmienic sklad. Jesli kilka % badanych stwierdzi ze wystapilo podraznienie - to jest normalne - ludzie moga miec wrazliwa skore - wowczas wybieraja kosmetyki dla alergikow pozbawione srodkow drazniacych -> alkoholu etylowego, srodki zapachowe <bo to kompozycje zapachowe najczesciej podrazniaja skore i sluzowki czy spojowki>, barwnikow, emulgatorow, itp. Obecnie nie testuje sie kosmetykow na zwierzetach: na popularnych kosmetykach, rowniez polskiej produkcji, jest maly znaczek - przekreslony krolik oznaczajacy - nietestowano na zwierzetach. Bo testowania zabrania konwencja o ochronie zwierzat. W kosmetykach nie dopuszcza sie tez dodatkow pochodzenia zwierzecego! hormonow, kolagenu itp. -> bo to one moga uczulac jako obce DNA. Alergik - to osoba, ktora jest uczulona na konkretny skladnik skosmetyku i powinien jej unikac, jak nie wie ktory to jest -> proponuje testy. A jesli kosmetyk podraznia -> skorka sie czerwieni, piecze lub swedzi - kosmetyk odstawic, wyrzucic, oddac kolezance jesli nie ma wrazliwej skory. A przy nastepnym kupnie kosmetyku - najlepiej prosic o probke -> najlepszy sposob na unikniecie wyrzucania kasy w bloto i podrazniania skory. Przestancie drogie panie bajki pisac o kosmetykach ;) Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Misiu! 12.07.05, 18:36 misseriss napisała: > tak! testowanie na ludziach! Chyba na Tobie, bo na pewno nie na mnie. Na to zgody nie dam. > W kosmetykach nie ma surowcow niebezpiecznych dla czlowieka, bo zabrania tego > INCI i takowe sa dawno wycofane. ROTFL. A skąd byłoby wiadomo, że są niebezpieczne dla człowieka, gdyby nie przeprowadzone testy, w tym w pierwszej kolejności na zwierzętach? W jaki sposób prowadzić badania nad postępem technologicznym? Jak sprawdzać zupełnie nowe, świeżo odkryte substancje? Testy na zwierzętach będą przeprowadzane, bo taka jest konieczność. Jeśli komus się wydaje, że już wszystko zostało odkryte i niczego więcej nie potrzeba, bardzo się myli. > A kosmetyki testuja ludzie - czy nie podrazniaja. Jesli podraznia wiecej niz > 30% badanych -> trzeba zmienic sklad. Jesli kilka % badanych stwierdzi ze > wystapilo podraznienie - to jest normalne - ludzie moga miec wrazliwa skore - > wowczas wybieraja kosmetyki dla alergikow pozbawione srodkow drazniacych -> > alkoholu etylowego, srodki zapachowe <bo to kompozycje zapachowe najczesciej > podrazniaja skore i sluzowki czy spojowki>, barwnikow, emulgatorow, itp. Poczytaj Ty lepiej trochę o tych badaniach i to raczej nie ze źródeł ideologicznie zaangażowanych, bo piszesz dyrdymały. > Obecnie nie testuje sie kosmetykow na zwierzetach Nieprawda. Testuje się i będzie się testowało. Nawet jeśli eurokołchoz wprowadzi całkowity zakaz, firmy bedą robić konieczne badania w Azji czy Ameryce. Bez tego nie będzie postępu. > na popularnych kosmetykach, rowniez polskiej produkcji, jest maly znaczek - > przekreslony krolik oznaczajacy - nietestowano na zwierzetach. Niestety, tylko na części z nich. Często oznacza to zresztą nic ponadto, że komponenty zostały przetestowane już wcześniej. Z drugiej strony to dobrze, że oznakowują. przynajmniej wiem, których kosmetyków nie kupować, jako bardziej ryzykownych dla zdrowia. > Bo testowania zabrania konwencja o ochronie zwierzat. LOL. Jaka konwencja? > W kosmetykach nie dopuszcza sie tez dodatkow pochodzenia zwierzecego! > hormonow, kolagenu itp. -> bo to one moga uczulac jako obce DNA. Naprawdę? Kto nie dopuszcza i na jakiej podstawie? Możesz powołać się na jakiś konkretny akt prawny? DNA roślinne nie jest obce, tak? > Alergik - to osoba, ktora jest uczulona na konkretny skladnik skosmetyku i > powinien jej unikac, jak nie wie ktory to jest -> proponuje testy. A jesli > kosmetyk podraznia -> skorka sie czerwieni, piecze lub swedzi - kosmetyk > odstawic, wyrzucic, oddac kolezance jesli nie ma wrazliwej skory. A przy > nastepnym kupnie kosmetyku - najlepiej prosic o probke -> najlepszy sposob > na unikniecie wyrzucania kasy w bloto i podrazniania skory Słyszałaś coś o odpowiedzialności producenta za wprowadzenie do obrotu produktu niebezpiecznego dla zdrowia konsumenta? > Przestancie drogie panie bajki pisac o kosmetykach ;) Najpierw sama przestań to robić. Odpowiedz Link Zgłoś
misseriss Re: Misiu! 12.07.05, 18:43 Naprawdę? Kto nie dopuszcza i na jakiej podstawie? Możesz powołać się na jakiś > konkretny akt prawny? DNA roślinne nie jest obce, tak? A jakie substancje pochodzenia zwierzecego stosowane sa w kosmetykach? Z tego co wiem - zadne. Hormony sa zastepowane fitohormonami - fitoDHEA u erisa itp. kolagen jest bardzo ryzykowny jesli chodzi o uczulenia nawet jako wypelniacz, dlatego w kosmetykach go nie ma, a w chirurgii stosowany gdy testy uczuleniowe wypadaja negatywnie aha! nie odpisuj, nie warto. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Misiu! 12.07.05, 20:17 misseriss napisała: > A jakie substancje pochodzenia zwierzecego stosowane sa w kosmetykach? Większość mydeł (z wyjatkiem detergentowych) to produkty na bazie tłuszczów zwierzęcych (z chemicznego punktu widzenia mydła to sole sodowe lub potasowe wyższych kwasów tłuszczowych). Oprócz tego takie substancje jak piżmo czy ambra, chociaż akurat te wypierane są przez syntetyki, ze względu na ochronę gatunkową zwierząt, z których pochodzą. > kolagen jest bardzo ryzykowny jesli chodzi o uczulenia nawet jako wypelniacz, > dlatego w kosmetykach go nie ma, a w chirurgii stosowany gdy testy > uczuleniowe wypadaja negatywnie Tak? To zerknij tutaj: www.proteina.com.pl/ > aha! nie odpisuj, nie warto. Czemu nie warto? Ty pytasz - ja odpowiadam. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
misseriss Re: Misiu! 13.07.05, 16:11 > Większość mydeł (z wyjatkiem detergentowych) to produkty na bazie tłuszczów > zwierzęcych (z chemicznego punktu widzenia mydła to sole sodowe lub potasowe > wyższych kwasów tłuszczowych). Chyba ze masz na mysli to co robili Niemcy z zydowskimi wiezniami obozow koncentracyjnych . Te wyzsze kwasy tluszczowe (palmitynowy, stearynowy) sa pochodzenia roslinnego lub poprostu syntetycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Misiu! 13.07.05, 17:16 misseriss napisała: > Chyba ze masz na mysli to co robili Niemcy z zydowskimi wiezniami obozow > koncentracyjnych . Nie. Mam na myśli normalną, znaną od wieków i wciąż stosowaną praktykę wytwarzania mydła przez zmydlanie tłuszczów zwierzęcych (np. łoju) silnymi wodorotlenkami - np. sodowym czy potasowym. > Te wyzsze kwasy tluszczowe (palmitynowy, stearynowy) sa pochodzenia > roslinnego lub poprostu syntetycznego. Poprawka - nie są, tylko BYWAJĄ także pochodzenia roślinnego. Czasem z destylacji ropy naftowej. O syntezie KT na mydło nie słyszałem - chyba nie ma takiej potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
0kretka Re: troche obok tematu 27.04.05, 19:26 Ja nie wole , ale na szczescie w sklepach jest bardzo duzy wybor i bede mogla kupic cos lepiej przetestowanego. Kosmetyki nie testowane na zwierzetach zostawie dla masochistek. Odpowiedz Link Zgłoś
heja_heja Re: troche obok tematu 28.04.05, 10:22 Ależ jesteście pomocni ojejku... bardziej nie można. Chyba macie problemy z czytaniem... pytanie nie było o to na kim chcielibyście testować kosmetyki... :roll: Po co coś piszecie jak nie macie zamiaru pomóc, odpowiedzieć na pytanie, tylko ulżyć swoim problemom osobistym. vege.spinacz.pl/str.php?dz=64 www.farmona.pl/pl/faq.html Co do ostatniego, któs ma jakieś doświadczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
0kretka Re: troche obok tematu 28.04.05, 13:40 > Ależ jesteście pomocni ojejku... bardziej nie można. Uznalam, ze warto poinformowac o takim wadliwym produkcie, zeby inni sie nie nacieli. A co do Farmony stosowalam ampulki, tabletki i mgielke do wlosow z serii Radical oraz odzywke w plynie z serii Jantar i pomaranczowy olejek do kapieli. Jak na takie niskie ceny, to calkiem przyjemne kosmetyki. Odpowiedz Link Zgłoś
heja_heja Re: troche obok tematu 28.04.05, 16:53 To akurat nie odnośnie twojej wypowiedzi... ;) chyba wynika z tego co napisałam o co mi chodzi... :) Odpowiedz Link Zgłoś
jagapie Re: troche obok tematu 25.05.05, 11:03 odnośnie faromony: od dłuższego czasu uzywam ich szamponów (ze skrzypem i dbającym o kolor włosów farbowanych) i jestem zachwycona. początkowo - bo wcześniej stosowałam produkty massmarketowe) trudno mi było przyzwyczić się do tego, że słabo się pienią, al eto cecha kosmetyków naturalnych. polecam. proponuję zajrzeć na forum Uroda, gdzie ten temat jest poruszony głębiej, bez zbędnych dyskusji i z wieloma odnośnikami - linkami. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa okretka szklem tylek wycierasz 04.05.05, 19:13 I stad Twoje problemy, a nie z nietestowania. wierzysz, ze jakikolwiek globalny koncern kosmetyczny poda wiarygodne wyniki testów, jesli nie beda one " po linii firmy". Czyli minimum kosztów, maksimum zysków. Przerzuc sie na kosmetyki organiczne, a oczy zmywaj olejkiem z migdalow to i ty bedziesz syta i zwierzeta cale. Zainteresowanym polecam odwiedzenie forum uroda i odszukanie watku o La Prairie. Przy tamtych tekstach to nawet gruboskórnosc okretki, która woli cos testowanego wydaje sie niewyrazna. Chociaz jak rozumiem chciala nas rozjuszyc, bo nie wierze, zeby byla az takim padalcem. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: okretka szklem tylek wycierasz 04.05.05, 21:06 kraxa napisała: > I stad Twoje problemy, a nie z nietestowania. wierzysz, ze jakikolwiek > globalny koncern kosmetyczny poda wiarygodne wyniki testów, jesli nie beda > one "po linii firmy". Czyli minimum kosztów, maksimum zysków. To, co napisałaś, w ogóle nie trzyma się kupy. Gdyby koncernom farmaceutycznym chodziło o minimalizację kosztów za wszelką cenę, nie przeprowadzałyby żadnych testów na zwierzętach. Po co miałyby to robić? Żeby wyniki schować do szuflady? Producenci dobrze wiedzą, że ewentualne wypuszczenie na rynek produktu powodującego u znaczącej części konsumentów problemy zdrowotne, skutkowałoby poważnymi stratami, wynikającymi zarówno z konieczności wycofania wadliwego kosmetyku, wypłaty odszkodowań, jak i utraty zaufania klientów. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa [...] 05.05.05, 16:18 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
0kretka Re: okretka szklem tylek wycierasz 06.05.05, 00:15 Moj ograniczony scisly umysl nie do konca rozumie, o co ci chodzi z tym szklem. Rozumiem, ze to tylko taki wegebelkot i nie nalezy doszukiwac sie w nim glebszego/jakiegokolwiek sensu? >wierzysz, ze jakikolwiek globalny > > koncern kosmetyczny poda wiarygodne wyniki testów, jesli nie beda one " po > linii firmy". Czyli minimum kosztów, maksimum zysków. Wierze, ze zaden koncern kosmetyczny nie wypusci na rynek produktu, o ktorym bedzie wiadomo, ze wywoluje niepozadane nieprzyjemne objawy. Byloby to nieoplacalne, nieuzasadnione i nierozsadne. > testowanego wydaje sie niewyrazna. Chociaz jak rozumiem chciala nas rozjuszyc, > bo nie wierze, zeby byla az takim padalcem. Ciebie nie jest chyba trudno rozjuszyc, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa na to szklo 10.05.05, 14:35 to widocznie za mloda jestes. Nie jest to bynajmniej zarzut Odpowiedz Link Zgłoś
grabinia26 Ja to mam jeszcze lepszy przykład! 05.05.05, 18:56 Kupiłam kiedyś preparat do demakijażu oczu. UCZULIŁ MNIE KOSZMARNIE! Bardzo długo leczyłam oczy u okulisty i skórę wokół oczu u dermatologa. Jak już mogłam cokolwiek przeczytać to obejrzałam sobie opakowanie owego kosmetyku i co??? Bark informacji o nietestowaniu na zwierzętach! Banda degeneratów "testowała" kosmetyk na królikach zapominając, że one się nie malują i te testy są do du.y! Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: Ja to mam jeszcze lepszy przykład! 05.05.05, 20:07 Grabinio, sugerujesz, że gdyby nie przetestowano ten płyn na królikach - nie uczulił by Cię? Testy na zwierzętach wcale nie są, jak Ty elegancko powiedziałaś, do du.y – one po prostu nie dają absolutnej gwarancji. Ale brak tych testów powoduje większe prawdopodobieństwo niepożądanych komplikacji. Co się tyczy uczulenia jako takiego – to przecież musisz rozumieć, że nawet szerokie testowanie tego nieszczęsnego kosmetyku na ludziach – i brak przypadków uczulenia w takich testach – wcale nie znaczy, iż Twój organizm nie może zareagować na ów kosmetyk w sposób bardzo dla Ciebie niemiły. Alergia jest sprawą bardzo indywidualną; testy alergologiczne zaś pozwalają wyjawić jedynie te komponenty, które powodują uczulenie u _wielu_ ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
grabinia26 Re: Ja to mam jeszcze lepszy przykład! 05.05.05, 21:24 l2m, poprostu sugeruje, ze świadectwo jakie nam zaserwowała Okretka jest niewiele warte bo nawet najbardziej wyszukane testy na zwierzetach nie ustrzegą przed uczuleniem kogoś kto np. jest alergikiem na jakiś składnik. Innymi słowy słusznie zauważyłaś, ze żadne testy nie dają 100% gwarancji. Badania można zrobić bez użycia zwierząt tylko jest to nieco droższe. Droższe ale nie mniej wiarygodne czy gorsze:)To typowy konflikt między mieć czy być:) Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Ja to mam jeszcze lepszy przykład! 05.05.05, 21:52 grabinia26 napisała: > l2m, poprostu sugeruje, ze świadectwo jakie nam zaserwowała Okretka jest > niewiele warte bo nawet najbardziej wyszukane testy na zwierzetach nie > ustrzegą przed uczuleniem kogoś kto np. jest alergikiem na jakiś składnik. Ustrzegą za to wielu innych. > Innymi słowy słusznie zauważyłaś, ze żadne testy nie dają 100% gwarancji. Ale różnica między 90% a 99,9% jest bardzo istotna. > Badania można zrobić bez użycia zwierząt tylko jest to nieco droższe. Droższe > ale nie mniej wiarygodne czy gorsze:)To typowy konflikt między mieć czy być:) Owszem, są znacznie mniej wiarygodne, a przez to gorsze. Żywego organizmu nie da się zastąpić kawałkiem wyhodowanej tkanki, ani żadną symulacją komputerową. Tylko nawiedzeni obrońcy zwierząt, którym ideologia zaciemnia obraz rzeczywistości, mogą twierdzić inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
grabinia26 Re: Ja to mam jeszcze lepszy przykład! 06.05.05, 00:07 > Żywego organizmu nie da się > zastąpić kawałkiem wyhodowanej tkanki, ani żadną symulacją komputerową. To ludzkiego organizmu nie da się zastąpić zwierzęcym:) I dlatego testy na zwierzętach, choć relatywnie tanie nie posiadają poza swoją taniością większych zalet. To taka proteza bezpieczeństwa. A co do stylu Twojego postu: myślę, że wstydzisz się tego, że wybrałeś "mieć" i nerwowo poszukujesz alibii dla takiego wyboru:). Stąd te wszystkie epitety w stylu "nawiedzeni" czy teksty o "zaciemniającej obraz ideologii". To tylko moja hipoteza. Innym rozwiazaniem jest, że jestes poprostu źle wychowany i dlatego nie potrafisz dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
0kretka Re: Ja to mam jeszcze lepszy przykład! 06.05.05, 00:18 > A co do stylu Twojego postu: myślę, że wstydzisz się tego, że wybrałeś "mieć" i > > nerwowo poszukujesz alibii dla takiego wyboru:). Oczywiscie. Juz dawno zostalo ponad wszelka watpliwosc ustalone, ze wszystkozercow przygnalo na to forum poczucie winy i wyrzuty sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Ja to mam jeszcze lepszy przykład! 06.05.05, 08:50 grabinia26 napisała: > To ludzkiego organizmu nie da się zastąpić zwierzęcym:) I dlatego testy na > zwierzętach, choć relatywnie tanie nie posiadają poza swoją taniością > większych zalet. To taka proteza bezpieczeństwa. Oczywiście, że ludzkiego organizmu nie da się w 100% zastąpić zwierzęcym. Jednak przeprowadzanie eksperymentów na ludziach jest niedopuszczalne, a w jakiś sposób testować trzeba. Z wszystkich żywych organizmów najbardziej zbliżone do ludzkich są organizmy zwierząt, a nie roślin czy grzybów. W dodatku nie gąbek czy skorupiaków, tylko ssaków - bo człowiek jest ssakiem. Lepsze metody po prostu nie istnieją. To znaczy - istniałyby, gdyby w zastępstwie zwierząt ich "obrońcy" zgłaszali się do tych testów na ochotnika, a prawo na to pozwalało. > A co do stylu Twojego postu: myślę, że wstydzisz się tego, że wybrałeś "mieć" > i nerwowo poszukujesz alibii dla takiego wyboru:). Stąd te wszystkie epitety > w stylu "nawiedzeni" czy teksty o "zaciemniającej obraz ideologii". To tylko > moja hipoteza. A moja hipoteza jest taka, że jesteś nieprzystosowaną do życia istotą, którą naga rzeczywistość przeraża, a zanik naturalnej hierarchii wartości prowadzi do ostrego konfliktu z otoczeniem. Wyrazem tego są wyzwiska w stosunku do tych, którzy wykonują ciężką i odpowiedzialną pracę dla dobra ludzi. Tak mniemam. > Innym rozwiazaniem jest, że jestes poprostu źle wychowany i dlatego > nie potrafisz dyskutować. Bo dobre wychowanie polega zapewne na rzucaniu obelg (degeneraci!)? Zamiast "nawiedzonych wegusiów, którym ideologia zaciemnia obraz rzeczywistości" (co jest przecież prawdą), powienienem zatem użyć "fanatycznych głupków"? Wtedy to by się nazywało dobre wychowanie, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: Ja to mam jeszcze lepszy przykład! 06.05.05, 10:55 Grabinio, ależ misiu ma absolutną rację. Zwierzę jako model doświadczalny jest najbliższe do człowieka, i rezultaty badań na zwierzętach są najbardziej zbliżone do reakcji ludzkiego organizmu. Bliżej jest tylko inny człowiek, ale nie każde testy da się na człowieku przeprowadzić – nie jesteśmy, na szczęście, w Trzeciej Rzeszy. Wszystkie opowiastki t.zw. obrońców zwierząt nt. "zwierzę reaguje całkiem inaczej" absolutnie nie pokrywają się z rzeczywistością. Taki przykład chociażby: masz jakieś zwierzę domowe? Leczyłaś go może kiedyś? Pamiętasz, jakie leki mu wet przepisywał? Normalne ludzkie, tyle że w dozie, odpowiedniej do masy zwierzęcia. Gdyby istniały jakieś krytyczne różnice, nie byłoby to możliwe. Pewne różnice istnieją, i owszem, ale wspólnego mamy jednak więcej. Na marginesie: zastanawia mnie absolutny brak logiki w "naukowych" uzasadnieniach ideologii ruchów typu zooliberation. No, faktycznie: tutaj opowiadają, iż zwierzęta w niczym specjalnie nie różnią się od człowieka; przytaczają jako dowód procenty homologii DNA u poszczególnych gatunków, i tym argumentuja, że musimy traktować zwierzę tak samo, jak i człowieka; a lepiej, tak żeby z jeszcze większym szacunkiem – a zaraz w następnym zdaniu raptem zmieniają orientacje, i twierdzą, że zwierzęta biologicznie są na tyle niepodobne do człowieka, iż przeniesienie na tegoż człowieka wyników badań, przeprowadzonych na zwierzętach, jest "niemożliwe"... Chócby zdecydowali się na coś jednego i nie ośmieszali się aż tak mocno... Odpowiedz Link Zgłoś
yonike ja jakos 08.05.05, 14:33 uzywam kosmetykow naturalnych (bez ropopochodnych skladnikow, bez skladnikow odzwierzecych i oczywiscie nietestowane na zw.) i nigdy mnie nic nie szczypie i na nic sie nie uczulam (a dodam, ze mam WYJATKOWO upierdliwa - alergizujaca - skore)!!! mysle, ze tutaj testowanie czy niestetowanie nie ma nic dorzeczy: liczy sie sklad tych cudownych chemicznych kosmetycznych g.wienek! okretka, przerzuc sie na nature, to juz nigdy cie twoje slodkie oczka nie zaszczypia... chyba, ze za dlugo sie bedziesz w lusterku przegladac. pozdrawiam wszystkich (nie pozdrawiam arogantow) ;) Odpowiedz Link Zgłoś
0kretka Re: ja jakos 08.05.05, 15:22 > skore)!!! mysle, ze tutaj testowanie czy niestetowanie nie ma nic dorzeczy: > liczy sie sklad tych cudownych chemicznych kosmetycznych g.wienek! To jest akurat oczywiste, ze liczy sie sklad. Proponuje, zebys teraz zastanowila sie, skad producenci moga czerpac wiedze o tym, ktore skladniki beda bezpieczne i nie beda wywolywaly podraznien. To nie jest bardzo trudna zagadka, wiec moze akurat uda ci sie na to wpasc. > przerzuc sie na nature, to juz nigdy cie twoje slodkie oczka nie zaszczypia... > chyba, ze za dlugo sie bedziesz w lusterku przegladac A to kolejny mit. Wiele naturalnych skladnikow ma silne dzialanie uczulajace. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa skad czerpac? 10.05.05, 14:34 Z kilkusetletniej wiedzy o roslinach i ziolach. To nie jest bardzo trudne, chyba, ze dla kompletnego ignoranta. wiesz kiedy powstawaly opracownia Paracelsusa. O lorealu nawet wrózom sie wtedy nie snilo Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kowalska8 Re: troche obok tematu 06.10.14, 15:56 płyn z biedronki jest świetny. Mam wrażliwe oczy, które podraznia wszystko nawet mydło a ten płyn nie szczypie.. Odpowiedz Link Zgłoś
karolinawroblewska nie ma takiej 28.04.05, 17:09 Moim zdaniem nie ma takiej firmy którą mogła bym ci polecić każda firma ma jakieś wady mim zdaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa lista i opinie na forum Naturalnie 04.05.05, 19:16 Jednym z najwazniejszych kryteriów jakie tam sa zastosowane to wlasnie cruelty free. poza tym sa to kosmetyki czyste, przyjemne w uzyciu i zaskakujaco skuteczne w porównaniu do maseowej sieczki jaka serwuja drogerie czy pisma dla kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: kosmetyki 05.05.05, 20:09 Niechże tylko obie strony nie rzucają do mnie zgniłych pomidorów ;) W końcu, to jest po prostu moje osobiste zdanie. Z jednej strony, skoro wprowadza się do składu kosmetyku jakiś nowy, dotąd nie stosowany związek – ma się obowiązek moralny (a w jakichś krajach - także legalny) przeprowadzić dokładną toksykologiczną ekspertyzę tego związku, inaczej będzie miało miejsce narażenie zdrowia konsumenta. Dokładna ekspertyza – to znaczy, też i z zastosowaniem modeli in vivo, czyli zwierząt właśnie. Z drugiej strony, zwierzaków jednak szkoda, a coraz to nowsze kosmetyki do rzeczy niezbędnych nie należą. Czyli, jest powód zastanowić się, czy aby ten nowy kosmetyk, prawie że niczym nie różniący się od starego, wart jest ceny życia zwierząt. Chcę tutaj specjalnie zaznaczyć, że żadną "antywiwisekcjonistką" nie jestem; od lat przeprowadzam badania na zwierzętach i nie zamierzam tego zaprzestawać. Po prostu uważam, że poświęcić zwierzę dla zdrowia człowieka lub do zaspokojenia jego naturalnych potrzeb – to rzecz całkiem normalna; lecz opracowanie kolejnego nowego tuszu do rzęs – to już trochę inne pytanie. Z trzeciej strony, aż taką idealistką nie jestem, by uważać, iż przemysł kosmetyczny ze swojej własnej i nieprzymuszonej woli zaprzestanie modernizacji swej produkcji, aby tylko oszczędzić myszy i inne króliki. Z czwartej strony jednak, te nowe, nigdzie dotąd nie stosowane komponenty i technologie pojawiają się chyba niezbyt często. Nowe kosmetyki zaś powstają często – czyli, mogą to być albo nowe kompozycje od lat stosowanych składników; albo też nową technologię lub składnik nie rozrobiono specjalnie do stosowania w przemyśle kosmetycznym, tylko zapożyczono z arsenalu medycyny lub biologii (jak to było, na przykład, z liposomami). W pierwszym przypadku wszystkie składniki nowego kosmetyku już były kiedyś przetestowane przez kogoś według wszystkich prawideł, czyli teraz już tego testowania nie potrzebują. W ten sposób – żadne zwierzę na skutek wprowadzenia konkretnego produktu bezpośrednio nie ucierpiało, ale wszystkie składniki tegoż produktu były normalnie przetestowane. W drugim przypadku – też są sprawdzone pod względem bezpieczeństwa, tyle że nie przez firmę kosmetyczną. Więc mogą sobie z czystym sumieniem malować królika na opakowaniu – nie narażając równocześnie konsumentów. W ten sposób, "rozrobiony bez użycia zwierząt" – wcale nie musi oznaczać "niebezpieczny, bo niesprawdzony". I jeśli zaprzestanie się użycia zwierząt w badaniach, skierowanych _wyłącznie_ na opracowanie i wprowadzenie nowych środków kosmetycznych, poprzestając na wykorzystaniu już istniejących albo zapożyczonych z biomedycznej branży składników – będę to uważała za nad wyraz słuszne. Odpowiedz Link Zgłoś
marti64 Re: kosmetyki 27.05.05, 14:43 Polecam ORIFLAME z tego co wiem jest cruelty-free pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
goskagoska ERIS 02.07.05, 00:46 Polecam. Sama używam. Polska firma nietestująca i nie używająca składników pochodzenia zwierzęcego (napisali mi w mejlu, niestety nie na wszystkich opakowaniach jest ta informacja). Również stosunkowo niedrogie są ich produkty. Aha, teraz kosmetyki nazywają się Lirene, ale firma chyba ciągle Eris. A propos testowania na zwierzętach- testy te są zupełnie bez sensu, bo wcale nie zmniejszają ryzyka zaszkodzenia ludziom. Po pierwsze: nawet poszczególni ludzie są tak różni od siebie, że na podstawie wyników jednego nie można wnioskować co do innych. Po drugie: NIE MA KOSMETYKU który nie uczulałby nikogo. Nawet te dla wrażliwych alergików mogą uczulić największego twardziela ;). Po trzecie: I tak po testach na zwierzętach testuje się na ludziach, a wcześniejszych wyników nikt nie bierze pod uwagę (dlaczego firmy kosmetyczne przeprowadzają testy na zwierzętach? Skoro to dodatkowe koszta jak mówicie? Tego nie wiem. Być może dają zarobić wujkowi-hodowcy zwierząt laboratoryjnych? Być może są sadystami? A być może sami nie wiedzą? Ja już się przyzwyczaiłam do tego, że robi się mnóstwo bezsensownych rzeczy. To, że coś się robi, nie znaczy że ma to jakikolwiek sens). Po czwarte: ŻADNA SZANUJĄCA SIĘ FIRMA KOSMETYCZNA takich testów nie przeprowadza, zwłaszcza, że w kolejce do testowania na sobie nowych cudownych eliksirów młodości i nowych kolorów pomadek renomowanych firm ustawiają sie kolejki ochotniczek, oczekujących miesiącami na przywilej bycia pierwszą, której wsmarują w tyłek nowy rewelacyjny balsam na cellulitis. Jeśli chodzi o przemysł farmaceutyczny jestem skłonna zaaprobować testy na zwierzętach, które miałyby służyć ratowania życia ludziom (w mojej hierarchii ludzie(chociaż nie wszyscy) są ważniejsi niż jakiekolwiek zwierzęta), natomiast TESTOWANIE KOSMETYKÓW SŁUŻĄCYCH UPIĘKSZANIU SIĘ jest NIEETYCZNE!!! i nie ma jakiegokolwiek sensu a ni uzasadnienia. Do mających to gdzieś: poczytaj sobie na czym polegają te testy, pooglądaj zdjęcia i filmy i zastanów się: JESTEŚ TEGO WARTA?! A konkretniej: jedna zmarszczka mniej jest tego warta? brak cellulitu? Nowy kolor tuszu do rzęs? Nowy lakier do paznokci schnący 2 sekundy szybciej?! Odpowiedz Link Zgłoś
misseriss Re: ERIS 12.07.05, 01:36 dobry post ;) nie testuje sie juz na zwierzetach bo to niewiele daje, teraz robi sie testy in-vitro -> wyhodowany kawalek ludzkiej skoory + skladnik kosmetyku, i in-vivo - czyli na ludziach : "ustawiają sie kolejki ochotniczek, oczekujących miesiącami na przywilej bycia pierwszą, którejwsmarują w tyłek nowy rewelacyjny balsam na cellulitis." "JESTEŚ TEGO WARTA?! A konkretniej: jedna zmarszczka mniej jest tego warta? brak cellulitu? Nowy kolor tuszu do rzęs? Nowy lakier do paznokci schnący 2 sekundy szybciej?!" Tusz do rzęs - cala filozofia jego produkcji polega na problemie 'jak zrobic emulsje z sadzy', nic nie zlikwiduje zmarszczek - niestety jesli mowa o kosmetykach - likwidowac nic nie zlikwiduje, moze lekko naciagnie skoorke zeby nie bylo widac ;), a liposomy to zaden wynalazek loreala - micella z czasteczek, ktora pozwala wprowadzic w skore cos, co samo w sobie nie jest wstanie w nia wniknac;) zadziwia mnie sila placebo, medycyna wobec tego zjawiska jest rowniez bezradna ;) " Jeśli chodzi o przemysł farmaceutyczny jestem skłonna zaaprobować testy na zwierzętach, które miałyby służyć ratowania życia ludziom (w mojej hierarchii ludzie(chociaż nie wszyscy) są ważniejsi niż jakiekolwiek zwierzęta)," Firmy farmaceutyczne najpierw moze testuja na zwierzetach, ale po to zeby sie przekonac czy nie zabije. poozniej i tak robi sie in-vitro, in-vivo - czyli na ludziach za gruba kase <stad nieziemskie ceny lekoow, bo trzeba zaplacic tym ochotnikom, wzrastaja koszty i przekladaja sie na cene jednostkowa leku> nie testuje sie juz na zwierzetach - bo nie trzeba .. :D mamy taka biotechnologie - ze testowanie na zwierzetach to przezytek < i dobrze > pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: ERIS 12.07.05, 07:23 misseriss napisała: > nie testuje sie juz na zwierzetach - bo nie trzeba .. :D mamy taka > biotechnologie - ze testowanie na zwierzetach to przezytek < i dobrze > Czy Ty sama wierzysz w to, co piszesz? Jeżeli nie testuje się juz na zwierzętach, to o co wegusie czy jakieś PETY robią tyle hałasu? Testuje się i będzie testowało. Również po to, żeby wiedzieć, czy nie zdechnie, ale nie tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
misseriss Re: ERIS 12.07.05, 14:38 Jasne ze wierze w to co pisze ! Kosmetykow na zwierzetach sie juz nietestuje bo to przezytek! testuje sie moze filry sloneczne - zeby okreslic po jakim czasie wystepuje odczyn progowy i ustalic jaki to SPF. PETA itp sie wqrzaja o testowanie lekow, nie kosmetykow. BO leki sie testuje na zwierzetach zeby zobaczyc czy ustroj je zniesie i czy mozna zaczac testowac na ludziach czy trzeba "jeszcze nad tym popracowac" e. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: ERIS 12.07.05, 18:45 misseriss napisała: > Jasne ze wierze w to co pisze! Sam nie wiem, czy się dziwić, czy tylko śmiać. > Kosmetykow na zwierzetach sie juz nietestuje bo to przezytek! Masz błędne informacje. Kosmetyki cały czas testuje się na zwierzętach. W Polsce nie testuje się już, co prawda, gotowych kosmetyków, ale ZTCW nadal przeprowadza się testy komponentów. Nie ma tu mowy o żadnym przeżytku. Postęp (w tym przypadku postęp technologiczny przemysłu kosmetyków) to antonim przeżytku. > PETA itp sie wqrzaja o testowanie lekow, nie kosmetykow. BO leki sie testuje > na zwierzetach zeby zobaczyc czy ustroj je zniesie i czy mozna zaczac > testowac na ludziach czy trzeba "jeszcze nad tym popracowac" To prawda, że szubrawcy z PETA jazgoczą nawet przeciwko testowaniu leków (vide sygnaturka), ale protestują też przeciwko testom kosmetyków, bo ciągle się je przeprowadza. Poczytaj trochę, bo chyba jesteś niedoinformowana. Odpowiedz Link Zgłoś
jaszynek Re: ERIS 13.07.05, 17:51 misseriss napisała: > PETA itp sie wqrzaja o testowanie lekow, nie kosmetykow. BO leki sie testuje > na zwierzetach zeby zobaczyc czy ustroj je zniesie i czy mozna zaczac > testowac na ludziach czy trzeba "jeszcze nad tym popracowac" No jesli to co napisalas jest prawda, to tym gorzej dla tej organizacji pseudoekologow. Ja tylko sie chcialbym dowiedziec od jakiegokolwiek tych drani z tej "organizacji", czy jesli w ich domu zaleglyby sie karaluchy i szczury, to czy zaczeliby zyc w zgodzie z nimi, czy jednak wezwali by szpecow od deratyzacji i deistektyzacji i wytruli to talatajstwo??? A moze by wytruli, ale najpierw sprawdzili, czy trutki nie byly testowane na zwierzetach? ;-))))) A co?! Jak populizm z jednej strony, to i ja z drugiej sobie tez na to pozwole. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
l2m misseriss 12.07.05, 20:27 Och, ludzie... Gdyby nie było takiej potrzeby – to już by zaprzestano wszelkich badań na zwierzętach. Bo niby co – w takiej HLS czy też jakiej innej Covance pracują sami masohiści, że im się podoba, jak im wypisuje się różne bzdury na ścianach lub podpala się chałupę??? No powiedź mi proszę, jak Ty sobie wyobrażasz badania neurotoksyczności na ludziach? Lub teratogenezę? A na tych komórkach? Nie da się – po prostu nie da się. Organizm to organizm, i od komórek we flaszce bardzo się różni. Co się tyczy kosmetyków. Widzisz, wszystkie Twoje rozumowania nt. wycofania komponentów toksycznych mają sens jedynie pod warunkiem, że nie wprowadza się nowych składników. Bo uważasz że niby dlaczego producenci kosmetyków z Francji występowali o zniesienie zakazu testowania na zwierzętach? Przecież panie w kolejce się ustawiają, byleby tylko zostać ochotniczkami? A co się tyczy leków, to pytanie jest jeszcze bardziej skomplikowane, a badania na zwierzętach mają znaczenie ogromne. Już o tym mówiono powyżej i jeszcze w tym wątku: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=25811399&a=25927965 , ale chcę dodać jeszcze coś. Niech tam nawet badania wykażą bezpieczeństwo nowego leku. Ale przecież pozostaje kwestia skuteczności. No, sama pomyślij: jeżeli lek jest absolutnie bezpieczny – lecz nieskuteczny, to stosowanie go w przypadkach, kiedy niezbędna jest bardzo szybka reakcja, będzie po prostu zabójstwem chorego, bo będzie to oznaczać brak terapii wtedy właśnie, kiedy jest nieodzowna. Odpowiedz Link Zgłoś
balbinia Re: kosmetyki 11.07.05, 20:01 Lush Weleda Provida Ja ich uzywam i bardzo sobie chwale. Lush ma fantastyczne maselko do wlosow, karmelowo-bananowe. Weleda ma swietne pasty do zebow, olejki, balsamy. Bez fluoru, cukru i parafinum liquidum. Nie mam niestety pojecia czy jest mozliwosc kupna tego w Polsce, badz czy przysylaja. Ale jesli ich jeszcze nie ma a beda na rynku polskim, polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
roza200a1 Re: kosmetyki 26.05.14, 11:24 kosmetyki z linii dla alergików są bardzo bezpieczne Odpowiedz Link Zgłoś
43amelia Re: kosmetyki 11.08.14, 11:32 Ja korzystam z bardzo dobrego sklepu w siecie w którym kupuje same naturalne kosmetyki -oleje do ciała zamiast balsamów z drogerii (polecam olej migdałowy) kremy, szampony, oleje do włosów. Wszytko wyprodukowany wg starych indyjskich receptur, nie zawiera chemii-produkowane na bazie ziół i naturalnych składników. Wystrzegam sie wszytkiego co jest z parabenami. Sklep to www.zielonysklep.com Ostatnio kupiłam np szczoteczke do zębów -całą z drewna arakowego. zielonysklep.com/pl/kosmetyki/szczoteczka-miswak-natural-pakiet-3-szt sklep ma też stacjonarny odpowiednik -ale tylko w Krakowie.ceny bardzo niskie. prócz tego korzystam z sieciowego sklepu Ives Rocher- ale tylko w wersji stacjonarnej. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.kowalska8 Re: kosmetyki 06.10.14, 15:54 wejdz na strone costasy.pl tam masz bardzo dobrej jakości produkty i możesz ich spokojnie używać, to minerały nie testowane na zwierzakach.. Odpowiedz Link Zgłoś
jolawalkiewicz Re: kosmetyki 13.10.16, 11:08 Hej, ja najczęściej stosuje naturalne kosmetyki Jane Iredale :) Możesz je kupić na przykład tutaj mekam.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś