Gość: Iga
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
12.07.03, 00:36
Mój znajomy, który w związku ze studiami doktoranckimi
na akademii rolniczej musiał odbyć "wizytę" w ubojni,
widział jak z oczu krów, którym przed zabiciem
zaznaczano miejsce na czole, do którego później
przykładano odpowiednie urządzonko w wiadomym celu,
leciały łzy. W powietrzu czuć było zapach już zabitych
zwierząt, więc krowy na pewno przeczuwały ich własny
koniec. Znajomy nie jest wegetarianinem. Mówił, że
gdyby sam nie zobaczył czegoś takiego, nigdy by nie
uwierzył. Jest typem naukowca. Poważnie zaczął się
zastanawiać, czy inteligentny człowiek, który chciałby
przyczynić się do zmniejszenia cierpienia na świecie,
które jest przecież udziałem nie tylko ludzi, nie
powininen przestać jeść mięso.