Gość: Agaska
IP: *.mofnet.gov.pl
25.09.03, 08:36
Czytam to forum od kilku dni. Nie jem mięsa już od wielu lat. Zawsze byłam
przekonana, że dieta wegetaraińska uspokaja, łagodzi, zmiejsza poziom
agresji, czyni człowieka bardziej otwartym, ale to co u widzę często temu
zaprzecza.
1. I zastanawiam się z jakich powodów wy zostaliście wegetarianami?
2. Skąd w Was tyle pogardy i agresji w stosunku do ludzi jedzących mięso?
Przecież nie każdy może, chce być wegetarianinem. Są różni ludzie, różne
organizmy, różne metabolizmy. Jeden na roślinkach będzie zdrów, pełen energii
a drugi zmarnieje w oczach. Ja uważam, że człowiek jest zwierzęciem wszystko
żernym i w zależności o różnych czynników pojawiają się osobniki skrajnie
roślinożerne i skrajnie mięsożerne, ale większość z nas jest po środku.
3. Czy Wy nie widzicie jakimi fanatykami się stajecie? A potem wszystkie
babcie i mamy mają argumenty, że wegetarianizm jest beee.
4. Ja wiem, że chów hodowlany to męka dla zwierząt, ale wyobraźcie sobie
świat bez drapieżników. Jak roślinożercy się rozmnażają w spokoju i dożywają
długiej starości. Wyobraźcie sobie te tabuny, słoni, krów, koni, dzików itd
itp, które niczym nie ograniczone opanowują ziemię i nagle o co za zdziwienie
roślinki się skończyły. Widzicie tak ten świat jest zbudowany, że ktoś je
trawkę, a ktoś je świeże mięsko, ktos inny padlinę.
5. Zgadzam się z poglądem, że każdy z nas ma zakodowany własny, idnywidualny,
najlepszy dla siebie "program" żywieniowy życie w tak scywilizowanym świecie
często nam ten wewnętrzy glos zagłusza i jemy kiedy nie jesteśmy głodni, jemy
rzeczy które nam w ogóle nie służą bo nie mają żadnych wartości. Najmniej
skażone są dzieci, one wiedzą co powinny zjeść (dopóki my dorosli im tego nie
zniszczymy wiedząc lepiej co jest dla nich dobre) i nie należy na siłę karmić
dziecka mięskiem kiedy ono chce marchewkę, ale tak samo nie należy na siłę
paść go sałatą jak ono aż się trzęsie na widok kotleta.
6. I nie rozumiem jeszcze jednego absurdu. Kupujecie buty ze skóry, czy też
inne produkty pochodzenia zwierzęcego i to jest OK (zaraz na mnie
naskoczycie, że to rynek was zmusza do tych zakupów bo nic innego nie
oferuje, a to przecież klient gwarantuje zbyt i towar robi się pod klienta),
czyli tak zabijamy cielaka dla skór, robimy buty, a co z mięsem? Wyrzucamy?
Skoro juz to zwierzę "złożyliśmy w ofierze" to przynajmniej niech jak
najmniej z niego trafi na śmietnik.
Proszę o kontakt osoby, które myślą podobnie jak ja. U których wegetarianizm
rozwinął łagodność i tolerancję, które stały się bardziej pogodne a nie
wpadły w fanatyzm. Pokażcie mi, że nie jestem sama w swoim myśleniu.
Pozdrawiam
Agnieszka