kolejar
10.01.06, 01:02
Nie wiem, o co komu chodzi, ani co z tego wyniknie, ale poziom spektaklu sięga
szczytu. U Donalda stwierdza się przejawy psychozy. U Jana Marii to normalne
"od zawsze" - on miewa epizody psychotyczne. Schizofrenia filozoficzna bywa
zaraźliwa. Ale w tym wszystkim bliżej Szpitala zdaje się być... Jarek! Bo
Kaziu niepostrzeżenie dawno już przekroczył granice scenicznej perfekcji, a tu
u jego boku staje prawdziwa Gwiazda największego blasku - Zyta!!!
Tak więc jakkolwiek nie rozwinie się spektakl, możemy spokojnie oczekiwać na
artystyczną ucztę. Wspaniałe osobowości sceniczne. Twórcy najwyższego lotu. A
i wątek rozwija się ciekawie: Zyta jako podwładna Kazia, a Kaziu jako
podwładny Zyty. Obok totalnie ogłupiała reszta. Co będzie dalej? Bardziej
dramat, czy komedia?
Cokolwiek. Podziwiajmy w zachwycie wielkie kreacje tej pary. O efekt końcowy
jestem dziwnie spokojny. Przy takiej obsadzie przedstawienie skazane jest na
sukces. Niewiadome pozostają tylko jego rozmiary.