Dodaj do ulubionych

Zyta & Kaziu - skazani na sukces?

10.01.06, 01:02
Nie wiem, o co komu chodzi, ani co z tego wyniknie, ale poziom spektaklu sięga
szczytu. U Donalda stwierdza się przejawy psychozy. U Jana Marii to normalne
"od zawsze" - on miewa epizody psychotyczne. Schizofrenia filozoficzna bywa
zaraźliwa. Ale w tym wszystkim bliżej Szpitala zdaje się być... Jarek! Bo
Kaziu niepostrzeżenie dawno już przekroczył granice scenicznej perfekcji, a tu
u jego boku staje prawdziwa Gwiazda największego blasku - Zyta!!!
Tak więc jakkolwiek nie rozwinie się spektakl, możemy spokojnie oczekiwać na
artystyczną ucztę. Wspaniałe osobowości sceniczne. Twórcy najwyższego lotu. A
i wątek rozwija się ciekawie: Zyta jako podwładna Kazia, a Kaziu jako
podwładny Zyty. Obok totalnie ogłupiała reszta. Co będzie dalej? Bardziej
dramat, czy komedia?
Cokolwiek. Podziwiajmy w zachwycie wielkie kreacje tej pary. O efekt końcowy
jestem dziwnie spokojny. Przy takiej obsadzie przedstawienie skazane jest na
sukces. Niewiadome pozostają tylko jego rozmiary.
Obserwuj wątek
    • wiatr.ze.wschodu Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 01:15
      i ceny biletow smile
    • map4 Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 08:30
      kolejar napisał:

      > Przy takiej obsadzie przedstawienie skazane jest na
      > sukces. Niewiadome pozostają tylko jego rozmiary.

      Przy 38 mln widzów ? To będzie sensacja !
    • no.logo Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 08:42
      A ja, tak po ludzku, życzę Młodej Parze wink wszystkiego dobrego. Bo jeśli im się uda, to uda się też temu krajowi. I tylko przykro mi patrzeć, jak moja _była_ partia - faworytka, czyli PO, pogrąża się coraz bardziej, sterowana z drugiego fotela przez Schetynę. Coraz bardziej przypominają obrażonego dzieciaka z zasmarkanym nosem, który w rewanżu za niekupienie mu przez rodziców zabawki zaczyna demolować swój pokój.
      • brezly Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 09:05
        no.logo napisał:


        > partia - faworytka, czyli PO, pogrąża się coraz bardziej, sterowana z drugiego
        > fotela przez Schetynę. Coraz bardziej przypominają obrażonego dzieciaka z zasm
        > arkanym nosem, który w rewanżu za niekupienie mu przez rodziców zabawki zaczyna
        > demolować swój pokój.
        >

        Tu sie jakos specjalnie nie wyroznia od innych bachorow politycznych, jak sadze smile
        Ale ale, wy mi lepiej powiedzcie, bo uwazam to za wazne, czy juz lokalne sitwy
        dokonaly przegrupowania i zaczynaja pomalutku sie wpasowywac. Bo musze wam
        powiedziec, ze zda mi sie ze ichnia sytuacja byla tym razem okrutnie
        niekomfortowa. Jak sie rzad Buzka zmienial w rzad Millera to od roku, poltora
        bylo wiadomo co i jak. Z punktu widzenia pana Gienia, co sie chcial wpasowac w
        uklad i na tym opieral swoj pomysl na jak najbardziej rynkowy biznes nie bylo
        zadnego ryzyka. Obstawienie czerownego konia dawalo wygrana (konia potem
        zajechali, czesc zjedli, a reszte truchla sprzedali i przepili) Teraz to chyba
        to towarzystwo palpitacji serca musi dostawac, bo chyba obstawialo PO, a tu
        nagle Kaczogrod wyskoczyl. W dodatku ten Kaczogrod macha kadrami jak Cygan
        kartami (trzema) na parkingu na zajezdzie za Zgorzelcem. Za cholere nadazyc nie
        mozna (maja koncepccje ze przy odpwiedniej szybkosci wymiany kadr, korupcja musi
        zmalec do zera?) Wiec pytam, co robia w tej sytuacji lokalne sitwy, oprocz tego
        ze pija?
        • no.logo Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 09:28
          A ja się chyba trochę nie zgodzę. Wiadomo było już dawno, że będzie miotła. Większość "politycznych" urzędników szczebla wszelakiego wiedziała, że przyjdą zwycięzcy i posprzątają, tylko zwycięzcy się zmienili. Piszę głównie o Urzędzie Wojewódzkim, bo inne nasze lokalne sitwy są raczej niewrażliwe. Ani układ miejski, ani sejmikowy nie muszą się bać Kaczorków. To samo dotyczy zresztą szeroko pojętego "układu wrocławskiego", który z natury jest ponadpartyjny.
          Dla mniej najciekawsza jest sytuacja w TVP - oj, tam się musi dziać... Nie znam dokładnie skali paniki, ale oceniam ją na górne rejony stanów ekstremalnych wink
          • brezly Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 09:45
            No, ale masz cale multum roznych np. funduszy celowych oraz nieoszacowana mase
            roznych biznesow, ktorych jedynym powodem istnienia jest ich przymocowanie np.
            do duzych firmy "panstwowych".
            • no.logo Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 10:16
              Racja. Jeden taki pan, co dzięki współpracy z czerwonym KGHMem dorobił się domu, fury i paru innych jeszcze rzeczy, zapewne zostanie odcięty od koryta. Co z resztą - nie mam pojęcia. Życzę im jak najgorzej.
              • brezly Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 10:22
                Najgorsze ze jak zaczniesz sobie wyliczac gdzie, kto i ilu, to widzisz szereg
                chwytnych lapek niknacy za horyzontem.
                Czy np. cos wynika z obietnic o liwidacji funduszy celowych? Takiego PFRONu
                (hyhyhy, mldosc mi ten skrot przypomina, bez F) np.
    • poloeschatolo Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 11:12
      Dramaturgia spektaklu zaczyna rzeczywiście wciągać.

      Kazio wydawał się z początku popychadłem bliźniaków, ale to co teraz wyczynia
      zaskoczyło mnie skalą. Z jednej strony przebrzydłe moherki, z drugiej zaś silne
      wsparcie demokracji na Białorusi. Przedwyborcze obiecanki i powyborcza doza
      rozsądku ekonomicznego. Itd.

      Zdumiewa mnie konsekwentne przesłanie Kazika dotyczące naprawy państwa. Państwo
      nie jako byt sam w sobie lecz jako wspólne dobro. Może to element gry, ale i u
      siebie ze zdumieniem obserwuję aberrację państwowotwórczą. Zadziwiające... (nie
      podejrzewałem siebie o to).

      Kolejną kwestią jest świadomie kreowana polityka medialna nowego rządu. Są
      wszędzie - u Rydzyka, w mediach państwowych i TVN. Do tego bez znanego z
      przeszłości, chamskiego obnoszenia się z decydencką butą... Myślę, że nowa
      polityka medialna nowego rządu będzie w najbliższym półroczu jednym z
      podstawowych oręży PiS-u.

      Kwestia krótkiej ławki, co zarzucają PiS-owi Platfusy i SLD - niestety tak
      krawiec kraje jak mu materii staje. Nie ma skąd brać tych przygotowanych
      etycznie i merytorycznie fachowców. Takich elit niestety doczekaliśmy się (a
      właściwie przyzwoliliśmy im wyrosnąć). Zresztą jest to też widoczne w rządzie
      Kazia. Np. Stalowy Ludwik jest do odstrzału w najbliższym czasie i zastąpienia
      np. przez Jezusa Marię.
      • brezly Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 11:27
        poloeschatolo napisała:

        >ale i u
        > siebie ze zdumieniem obserwuję aberrację państwowotwórczą.

        smile)

        Ja bym naprawde spanikowal na twoim miejscu!

        >Zadziwiające... (nie
        > podejrzewałem siebie o to).

        Nic co ludzkie nie jest etc. Ale myslisz ze to moze byc zarazliwe? Moze sprobuj
        pograc w Cywilizacje, podobno juz IV jestsmile To jakos moze leczyc objawy.
        • poloeschatolo Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 11:45
          brezly mam nadzieję, że to tylko syndrom krótkiego zimowego dnia (niski poziom
          serotoniny) i z wiosną mój nastrój poprawi się.

          a co do cywilizacji IV to wolę real od virtualu (choć w tym drugim spędzam
          również trochę czasu)
          • brezly Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 11:49
            Tak sie zaczalem zastanwiac nad stopniem panstworczosci panstwa i krotkoscia
            dnia zimowego i nic mi nie wychodzi sad Kanada, Norwegia, Rosja smile)

            Ale moze to byc specyficzne dzialanie na ciebie, lec moze do solarium i zamelduj
            czy ci przeszlo smile)

            W menu Cywilizacji mi zawsze brakowalo jeszcze jednej formy rzadow: populizmusmile)
            • poloeschatolo Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 18:13
              Nienawidzę przymusowego opalania więc solarium na nic. A to co piszesz o
              civilisation wskazuje, że autorzy muszą ją jeszcze sporo usprawnić
              • brezly Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 10.01.06, 19:02
                Dzieląc twoja sympatię do kultury solariów zauważe jednak nieśmiało że nawet to
                lepsze niż atak państwotwórczości.

                • poloeschatolo Re: Zyta & Kaziu - skazani na sukces? 11.01.06, 00:39
                  brezly napisał:

                  > Dzieląc twoja sympatię do kultury solariów zauważe jednak nieśmiało że nawet to
                  > lepsze niż atak państwotwórczości.

                  mam nadzieję, że atak niebawem minie - jak to po 3królach gdy dzień się wydłużą
                  i sprzyja temu wyżowa pogoda.
                  Pewnie zacznę się bardziej krytycznie przypatrywać PiS-iorom (platfusiarzom
                  również)
                  • kolejar A ja czekam na c.d. 11.01.06, 01:10
                    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy spektaklu - debatę budżetową. Narazie
                    powoli sytuacja rozkręca się - np. Donald. Czekam i nie jestem w stanie nic
                    więcej napisać. Co będzie jutro, co dzieje się tej nocy?
                    • poloeschatolo Re: A ja czekam na c.d. 11.01.06, 08:16
                      kolejar napisał:

                      > Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy spektaklu - debatę budżetową. Narazie
                      > powoli sytuacja rozkręca się - np. Donald. Czekam i nie jestem w stanie nic
                      > więcej napisać. Co będzie jutro, co dzieje się tej nocy?

                      Jak to co? Knucie, szukanie haków, przygotowywanie kolejnych niespodzianek.
                      Swoją drogą Platfusy mają znacznie więcej czasu na takie zabawy i nie spacjalnie
                      im to wychodzi. Amatorzy albo lenie fuj!!!
                      • brezly Re: A ja czekam na c.d. 11.01.06, 08:41
                        Swoja droga to zaczyna wygladac na jakas tandete literacka, to "hassliebe"
                        miedzy tymi dwoma partiami na "P". Jakies takie wyczerpujace w lekturze, pelne
                        nieudanyc metafor, fatalne stylistycznie wagonowe romansidlo z elementami porno,
                        o dwojgu takich co to sie nawzajem nie cierpia, wszystko ich dzieli a zwalszcza
                        przeszlosc, najchetniej jedno by drugie w lyzce wody, ale z nikim innym im nie
                        wychodzi, fuj, obrzydliwosc. Zeby to sie jeszcze przynajmniej w jakichs ladnych
                        plenerach dzialo...
                        • poloeschatolo Re: A ja czekam na c.d. 11.01.06, 09:52
                          brezly napisał:

                          > Swoja droga to zaczyna wygladac na jakas tandete literacka, to "hassliebe"
                          > miedzy tymi dwoma partiami na "P". Jakies takie wyczerpujace w lekturze, pelne
                          > nieudanyc metafor, fatalne stylistycznie wagonowe romansidlo z elementami
                          > porno, o dwojgu takich co to sie nawzajem nie cierpia, wszystko ich dzieli
                          > a zwalszcza przeszlosc, najchetniej jedno by drugie w lyzce wody, ale z nikim
                          > innym im nie wychodzi, fuj, obrzydliwosc. Zeby to sie jeszcze przynajmniej
                          > w jakichs ladnych plenerach dzialo...

                          no ta... tylko gdzie masz te pikantne elementy porno? dla mnie platfusy są
                          sztrasznie bezpłciowe. pisuary trochę mniej
                          • brezly Re: A ja czekam na c.d. 11.01.06, 10:02
                            No, one sie pojawiaja tylko w sferze marzen i domnieman, jako przeczucia. W
                            koncu to glownie melodramat, ta rola odnajdujacych sie nagle list, tfu listow,
                            niespodziewane odkrywanie ponurych tajemnic przeszlosci, etc. Niewykluczone
                            pojawienie sie rozdzielonego w dziecinstwie rodzenstwa.
                            • tsy Re: A ja czekam na c.d. 11.01.06, 10:26
                              Ten spektakl rozgrywał się już wielokrotnie:
                              "od tysiącleci nic się nie zmienia te same żądze te same pragnienia..."
                            • poloeschatolo Re: A ja czekam na c.d. 11.01.06, 23:54
                              brezly napisał:

                              > No, one sie pojawiaja tylko w sferze marzen i domnieman, jako przeczucia. W
                              > koncu to glownie melodramat, ta rola odnajdujacych sie nagle list, tfu listow,
                              > niespodziewane odkrywanie ponurych tajemnic przeszlosci, etc. Niewykluczone
                              > pojawienie sie rozdzielonego w dziecinstwie rodzenstwa.

                              a więc kryptofetyszyści i kryptopedofile!(?) to dobry materiał na seryjnych
                              zabójców. brakuje tylko jakiegoś ludojada. ten mógłby być postrachem narodu.
                              niegrzeczne dzieci możnaby nim straszyć np. "bądź grzeczny/grzeczna bo przyjdzie
                              XYZ i cię zje". byłby zatem dodatkowy pożytek pedagogiczny
                              • kolejar Re: A ja czekam na c.d. 12.01.06, 04:19
                                Dzieje się. Ale jaja. Śmiszna sztuka - trochę jak Woody Allen?
                                Jutro c.d.?
            • map4 Cywilizacja III vs. IV 12.01.06, 08:32
              W trzeciej części czekam tylko do momentu wyprodukowania paru ICBM'ów, a potem
              od razu zmieniam ustrój na komunizm i mam z warchołami i przeciwnikami spokój smile

              Co mnie w czwartej części przeraża: podobno (bo jeszcze nie mam jej w łapkach)
              można zostać w ONZ przegłosowanym i wtedy mocą rezolucji z planety znikają
              wszelkie nuklearne zabawki. Katastrofa !

              PS. Zauważyłem również, że żeby na początku gry dostać dodatkowego scouta trzeba
              wybrać tryb "amerykanie". Co za naiwna propaganda.

              A co do kazia i jego lubej: wydaje mi się, że grając w "cywilizację" kazio
              preferowałby tryb "Polacy: religijni, patetyczni" i dążyłby do modelu zwycięstwa
              "nawrócić wszystkich". Co do preferowanego przez kazia stylu rządów, to
              oczywiście zamordyzm.
              • brezly Re: Cywilizacja III vs. IV 12.01.06, 08:41
                map4 napisał:

                > PS. Zauważyłem również, że żeby na początku gry dostać dodatkowego scouta trzeb
                > a
                > wybrać tryb "amerykanie". Co za naiwna propaganda.

                Wydam z siebie sie staropolskie "wow!!". Moze miales kopie wesji skierowanej na
                miejscowy (defaultowy) rynek, albo ktos zapomnial zmienic. Nie ma to jak dobre,
                radzieckie wzory jednaksmile) No, co wlasciwie, nie nalezy sie bonus z bycie
                USAkiem, kto powiedzial? smile

                Ja sie zatrzymalem na etapie Cywilizacji II, buduje katedry i kaplice, mam
                spokoj i szczescie. I nie czekam na etap imperializmu kiedy juz znane sa
                samoloty, tylko zalatwiam wszystko na etapie kawalerii, a potem to juz tylko
                krzewie wolnosc i demokracje.


                >
                > A co do kazia i jego lubej: wydaje mi się, że grając w "cywilizację" kazio
                > preferowałby tryb "Polacy: religijni, patetyczni" i dążyłby do modelu zwycięstw
                > a
                > "nawrócić wszystkich". Co do preferowanego przez kazia stylu rządów, to
                > oczywiście zamordyzm.

                Znaczy, zgadzam sie co do okresu niemowlecego w sprawowaniu wladzy. Oni jednak,
                nawet ci niezywkle bogoojczyzniani szybko docenija dobra materialne. Przyklad
                niejakiego Henia Goryszewskeigo co to najpierw swiecil helikoptery bojowe a
                potem ulegl korucpji jak niemowle, jest wielce wymowny.
                • map4 Re: Cywilizacja III vs. IV 12.01.06, 09:02
                  brezly napisał:

                  > Wydam z siebie sie staropolskie "wow!!". Moze miales kopie wesji skierowanej
                  > na miejscowy (defaultowy) rynek, albo ktos zapomnial zmienic.

                  Możliwe. Gram w angielskojęzyczną wersję, żeby to marnowanie czasu podpadało pod
                  "naukę języka", choć właściwie to kogo ja oszukuję ?

                  > Ja sie zatrzymalem na etapie Cywilizacji II, buduje katedry i kaplice, mam
                  > spokoj i szczescie. I nie czekam na etap imperializmu kiedy juz znane sa
                  > samoloty, tylko zalatwiam wszystko na etapie kawalerii, a potem to juz tylko
                  > krzewie wolnosc i demokracje.

                  Mam inną strategię. Ekspansja za wszelką cenę, nawet kosztem przegranych wojen
                  na początku, infrastruktura typu drogi, kopalnie, irygacja oraz kontrola nad
                  surowcami strategicznymi do momentu nastania rewolucji przemysłowej. Potem już
                  idzie z górki. Taki nowoczesny czołg (trzy ruchy na raz, dwa razy atakuje, siła
                  ognia 24 w ataku, 16 bodajże w obronie) buduje się w trzy ruchy, a artylerię
                  radarową nawet w dwa. Pod koniec, kiedy przeciwnicy zajęci są finiszem typu
                  budowa ONZ czy ukończenie statku kosmicznego spadam im na karki startując
                  inwazję na dwóch, a czasem nawet na trzech frontach jednocześnie. Nie biorę
                  jeńców, co najwyżej naturalizuję robotników.

                  W trzeciej części cywilizacji brakuje mi haubic. Aby zdobyć dobrze bronione
                  miasto, trzeba je najpierw długo ostrzeliwać, a potem użyć armii do przełamania
                  obrony. Czaso- i materiałochłonna strategia.

                  > Znaczy, zgadzam sie co do okresu niemowlecego w sprawowaniu wladzy. Oni jednak,
                  > nawet ci niezywkle bogoojczyzniani szybko docenija dobra materialne. Przyklad
                  > niejakiego Henia Goryszewskeigo co to najpierw swiecil helikoptery bojowe a
                  > potem ulegl korucpji jak niemowle, jest wielce wymowny.

                  Znaczy się czy masz nadzieję, że mamona rzuci się im na oczy i skończą tak jak AWS ?
                  • brezly Re: Cywilizacja III vs. IV 12.01.06, 09:11
                    map4 napisał:

                    > Znaczy się czy masz nadzieję, że mamona rzuci się im na oczy i skończą tak jak
                    > AWS ?

                    To jest wersja realistyczna czyli skrajnie pesymistyczna smile W wersji
                    idealistycznej (z ograniczonym realizmem i zalozeniem zdolnosci do uczenia sie)
                    szybko okazuje sie ze wazne sa konkrety. Ze mozna np. strasznie stroszyc piora
                    ze EU to do dupy wogole, a nawet gorzej bo Niemcy (i technokratyczny liberalizm,
                    razem odwieczny pruski Dran nach Osten w postaci parad mniejszosci seksualnych i
                    sieci hipermarketow), ale to tam jest kranik z forsa, ktora mozna uzyc ku
                    uciesze elektoratu w domu, z okrzykiem "yes, yes, yes" na ustach (szkoda ze nie
                    "yeah, man", w ustach narodowca i tak brzmi pieknie). I na to sie w prosty,
                    behawioralny sposob nakieruja i nawroca.
                    • map4 Re: Cywilizacja III vs. IV 12.01.06, 11:14
                      brezly napisał:

                      > ale to tam jest kranik z forsa, ktora mozna uzyc ku
                      > uciesze elektoratu w domu, z okrzykiem "yes, yes, yes" na ustach (szkoda ze
                      > nie "yeah, man", w ustach narodowca i tak brzmi pieknie). I na to sie w
                      > prosty, behawioralny sposob nakieruja i nawroca.

                      Ja nie jestem tego taki pewien. Chyba jak mało kto w Polsce zdajesz sobie sprawę
                      (piszesz w końcu z Reichu), że El Dorado brukselskiego kranu z forsą nie jest
                      stanem docelowym, a przejściowym. Fajnie się doi europejską krowę, przyznaję, bo
                      brać każdy lubi. Tyle, że Ty i ja jesteśmy już obydwaj po drugiej stronie barykady.

                      Oglądałeś swoje najnowsze roczne zeznanie podatkowe ?

                      Coooorwa, ależ wielgachną górę kasy mi zajebali. Wybaczcie moje słownictwo, ale
                      normalnie, parlamentarnie wyrazić się tego nie da. I teraz myślę sobie, że te
                      moje pieniądze płyną sobie gdzieś na wschód, że za te moje pieniądze jakieś
                      bojówki LPRu finansują sobie ochleje, albo inne politykiery rozdzielają lepkimi
                      łapami MOJE PIENIĄDZE po zaprzyjaźnionych fundacjach, moherowych beretach albo
                      innych małorolnych wyborcach PiS i chodzą po rynku w glorii jaśniepana
                      dobrodzieja. A u mnie na Transrapida kasy brak i zamiast 10 minut jadę na
                      lotnisko godzinę.

                      Per saldo to ja dokładam się finansowo do sukcesu wyborczego takich przygłupów,
                      to ja finansuję im te igrzyska a w zamian dostaję obelgi.

                      Czy nic Ci tu, szanowny płatniku netto Brezly, nie śmierdzi ?
                      A jak przyjeżdżasz w odwiedziny, to widzisz, że zamiast dróg budują pomniki.
                      Zamiast SKM stawiają sale koncertowe. Zamiast kanalizować miasto malują ratusz.
                      Za Twoją i moją kasę. Nic Ci się w kieszeni nie otwiera ?

                      Uważasz, że to jest w porządku ?
                      • brezly Re: Cywilizacja III vs. IV 12.01.06, 15:43
                        map4 napisał:

                        > Ja nie jestem tego taki pewien. Chyba jak mało kto w Polsce zdajesz sobie spraw
                        > ę
                        > (piszesz w końcu z Reichu), że El Dorado brukselskiego kranu z forsą nie jest
                        > stanem docelowym, a przejściowym. Fajnie się doi europejską krowę, przyznaję, b
                        > o
                        > brać każdy lubi.

                        Ale to jest juz ten trzeci poziom rzeczywistosci, po "swiadomosci
                        przedywborczej" i "zaczynamy rzadzic". Jednak kazdy ruch w gore jest korzystny,
                        IMHO.

                        (...)

                        > Wybaczcie moje słownictwo, ale
                        > normalnie, parlamentarnie wyrazić się tego nie da. I teraz myślę sobie, że te
                        > moje pieniądze płyną sobie gdzieś na wschód, że za te moje pieniądze jakieś
                        > bojówki LPRu finansują sobie ochleje, albo inne politykiery rozdzielają lepkimi
                        > łapami MOJE PIENIĄDZE po zaprzyjaźnionych fundacjach, moherowych beretach albo
                        > innych małorolnych wyborcach PiS i chodzą po rynku w glorii jaśniepana
                        > dobrodzieja. A u mnie na Transrapida kasy brak i zamiast 10 minut jadę na
                        > lotnisko godzinę.

                        Eee, za krotko tu siedze zebym w sobie wyrobil takie podejscie smile Nie mam
                        wrazenia ze kogos z podatkow utrzymuje, a placenie podatku solidarnosciowego na
                        bylych poddanych Honeckera wprawia mnie w lekki zachwyt, jak zawsze opary absurdu.

                        > Per saldo to ja dokładam się finansowo do sukcesu wyborczego takich przygłupów,
                        > to ja finansuję im te igrzyska a w zamian dostaję obelgi.

                        J.w. - nie mam takiego poczucia, ale sprawa subiektywna.


                        > Czy nic Ci tu, szanowny płatniku netto Brezly, nie śmierdzi ?
                        > A jak przyjeżdżasz w odwiedziny, to widzisz, że zamiast dróg budują pomniki.
                        > Zamiast SKM stawiają sale koncertowe. Zamiast kanalizować miasto malują ratusz.
                        > Za Twoją i moją kasę. Nic Ci się w kieszeni nie otwiera ?

                        Mnie sie w kieszeni otwiera scyzoryk i butelka po jabolu sie ulamuje w ostro
                        zakonczona, ta, no kurde, jak sie to nazywalo, a TULIPAN! Wtedy jak czytam jak
                        to np. unijne srodki przeznaczone na stypendia socjalne na Mazurach (2ß5-30%
                        bezrobocia) - nie sa wyplacane, bo urzednicy nie wypracowali procedur
                        rozdzielania. I maja pomysly coby sobie uczniowie czy studenci te ksiazki
                        kupowali za swoje i przedstwiali faktury. Jak czesc tych ludzi banknotu
                        stuzlotowego w reku nie miala od lat. Albo jak slysze jak dyrektorzy szkol w
                        zaistnialej sytuacji biora jako szkola kredyty w bankach (na 20%), zeby ta
                        sprawe (towar, faktura, zwrot z JOSw. Urzedu) zalatwic. Ale nie wiaze tego z
                        moimi w de. czy pl. placonymi podatkami, tylko z ogolnym poczuciem polaczenia
                        lenistwa z malym skurwysynstwem. I gotow jestem nosic koszulke juz nie z
                        CheGuevara a z Feliksem Edmundowiczem sad

                        Leniwy pies ogrodnika wylegujacy sie nie w swoim sadzie i bioracy za to w miche,
                        tak to widze. I jeszcze leb bydle do glaskania wystawia.


                        • map4 Re: Cywilizacja III vs. IV 12.01.06, 17:41
                          brezly napisał:

                          > Eee, za krotko tu siedze zebym w sobie wyrobil takie podejscie smile Nie mam
                          > wrazenia ze kogos z podatkow utrzymuje, a placenie podatku solidarnosciowego
                          > na bylych poddanych Honeckera wprawia mnie w lekki zachwyt, jak zawsze opary
                          > absurdu.

                          Kiedyś w rozmowie z personalnymi użyłem określenia "DDR-Steuer". Myślałem, że
                          mnie zjedzą. Dopiero potem się okazało, że jedna z nich mieszka jakieś 40 km od
                          granicy z Polską. Ooooops.

                          Wzięło mnie, nie ukrywam, jak zobaczyłem roczne podsumowanie. Jak się patrzy na
                          te świstki co miesiąc to jeszcze nie boli. Dopiero podsumowanie walnęło mnie z
                          otwartej po pysku.

                          > J.w. - nie mam takiego poczucia, ale sprawa subiektywna.

                          Pożyjemy, zobaczymy.

                          > Leniwy pies ogrodnika wylegujacy sie nie w swoim sadzie i bioracy za to w
                          > miche, tak to widze. I jeszcze leb bydle do glaskania wystawia.

                          Z tym wykorzystaniem środków rację masz. Nie mam nic przeciwko ich ładowaniu w
                          infrastrukturę, lecz wkurza mnie, kiedy z jednej strony marudzą, że na nic kasy
                          nie ma, z drugiej z tym samym zawodzeniem żebrają w Brukseli a z trzeciej strony
                          pieniądze na pomniki albo dofinansowanie fundacji kościelnych znajdują się zawsze.

                          Wkurza mnie, że własne pieniądze wydaje się w Polsce na kult jednostki albo po
                          prostu przejada wychodząc z założenia, że od teraz finansowanie każdej
                          inwestycji to zadanie Brukseli. Zero ambicji, zero godności.
                          To tak, jakby się za każdym razem przysiadać komuś do stolika, biesiadować na
                          jego koszt i jeszcze się wściekać, jak się gość ośmieli zaprotestować.
                          Bo nam się należy. Koniecznie z długą listą krzywd minionych.

                          PS. Czy nie uważasz, że temat nie za bardzo pasuje do treści ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka