bonczek_hydroforgroup
19.05.06, 20:45
Jechałem dziś do kumpla. Warszawa rozkopana i cała stoi w korkach. Gorąco -
taki upał , że jak struś srał to tupał. Stoje, dojeżdżam do skrzyżowania z
ulicą Marsa a tam jak zawsze pluton żebrzących, bez nóg, rąk, zębów itd.
Podchodzi jednak jakaś nowa postać z karteczką na której zazwyczaj jest prośba
o kasę na leki lub chleb a tu proszę Was.............pani zbiera na
pielgrzymkę Benedykta!!! Ludzie to mają łeb!!