jedenplus
02.08.14, 06:52
Witam, jestem Przemek (28lat)... I mam zdiagnozowane BPD z depresja
Pozatym moj psychiatra mowi tez ze mam rozregulowane emocje...
Ja ze swojego zachowania wnioskuje ze tez mam stracha przed kontaktem z ludzmi (swiatem?) i gnije w domu non stop. Do tego mam astme i od urodzenia problem z "ptaszkiem" co skutecznie nie pozwalala mi na kontakty z plcia piekna (mialem jedna dziewczyne ale uciekla odemnie po 4 latach... )
Moj wybitny pan specjalista poinformowal mnie ze NHS (UK) nie sponsoruje tych pomagajacych terapi i jedyne co moga mi zaoferowac to kilka spotkan z pania psycholog...
Co oczywiscie jest lepsze niz nic... A moze "nic" bylo by lepsze?
Zdaje sobie sprawe ze zastrzyk wiedzy tajemnej zawartej w mojej "terapi" moze byc niewystarczajacy aby poprawic jakosc mojego bytowania na tej planecie...
dlatego mam takie pytanie: czy dam rade samotnie uporac sie z tym "darem"?
Zaznaczyc musze ze mam swiadomosc tego co sie ze mna dzieje i tego jaki ma to wplyw na moje zycie...
Stracilem prace z/w na BPD, mieszkanie juz miesiac nie oplacone, kasa sie konczy... A psycha zryta dalej... Jestem w obcym kraju praktycznie bez wsparcia rodziny... Jedyne co mozliwe ze sie poprawi to sytuacja materialna bo zasilek najprawdopodobniej dostane dla "kalek"... Tak... Dla kalek... Spolecznych...
Ale nie o kase mi chodzi ale o to zeby jakos sie pozbierac i mimo besensownego, chaotycznego, pustego, przepelnionego bolem i samotnoscia zycia przetrwac jeszcze troche w tym piekle na ziemi...