bodziek2110
20.02.21, 22:47
Na wstepie cgce Wam powiedziec, ze nigdy nie winiem Was za to kim jestescie(a moze lepiej by brzmialo co w Was siedzi). Od kad dowiedzialem sie co to jest podchodzilem z zainteresowaniem do tematu, myslac, ze wiem co to jest, ze bede partnerem ktory pomoze i bedzie przy Was, wspieral przy terapii itp.
Od poczatku.
Jestem po rozwodzie z osoba z domu gdzie byl alkohol. Mamy 11letniego syna. Odszedlem od bylej zony. Odszedlem bo nie moglem jej pomoc. Odszedlem bo mialem dosc klotni, awantur z niczego. Odaunela mnie od siebie. Nigdy nie wiedzial bym vo to jest Dda, Bdb gdybym sam nie zaczal szukac pomocy dla siebie. Bylem tak zmanipulowany, ze zaczelem szukac problemu w sobie. Bylem obwiniony za wszystko. Do dzisiaj pamietam oierwsza sytuacje kiedy podczas klotni potrafila odwrocic tak wszyatko ogonem, ze az zastanawialem siw czy ja jestem normalny i wierze co slysze. Psycholog uswiadomil mnie co i jak po glebokim wywiadzie. Pozniej szukalem w necie informacji na temat Dda, forum itp. Czasami odnosilem wrazenie,ze czytam wlasne historie. Probowalem pomoc, pokazac swojej ex, uswiadomic. Bez skutecznie. Wyzwiska, awantury z niczego stawaly aie coraz bardziej intensywne. Juz wiedzialem, ze sie rozwiide. Wkoncu sie uodpornilem, nie dawalem soba manipulowac, podczas klotni wychodzilem nie sluchalem jej, robilem sie oschly. Chcialem byc tylko przy dziecku dla dobra dziecka... To byl blad. Szkodzilem aobie i dziecku. Dzis z dzieckiem mam slabe kontakty. Nie cgce do mnie przychodzic regularnie... Boli. Nie musze dodawac, ze przy rozwodzie chciala mnie zniszczyc na kazdy mozliwy sposob.
Poznalem mlodsza partnerke, cud miod, zrozumienie. Zaczely sie dziwne akcje. Podczas wyjscia z kumplami nagle sms, ze to nie ma sensu(dzis wiem, ze czula sie odrzucon choc nie miala ku temu realnych podstaw), lozniej znow sielanka, spokoj, czasami dziwne gwaltowne wybuchy do roznych osob (bylem uspiony, lekcja z zycia nr 1 nic mnie nie nayczyla). Ogolnie bylo spoko. Zdarzaly sie klotnie ale byly rozmowy i wyjasnienia. Bylo przyznawanie sie do bledow choc byly to nad wyraz dlugie i nie adekwatne do sprzeczki rozmowy. Czasami dawala zbyt odczuc brak zaufania, oczywiscie ojciec alkoholik i sadysta.bylo ok... Do momentu ciazy... Wtedy zczelo aie wprowadzanie wyzwisk. Oskarzanie mnie o wszyatko, brak wsparcia (choc robilem sam z siebie takie rzeczy, ze kazdy by to zauwazyl i docenil). Nie jestem z natury klotliwy, lubie sie smiac i dawalem poczucie stabilnosci. Sam tez tego potrzebowalemmdzis jest rolercoster, ciagle pretwnsje, ciagle awantury,ciagle oskarzenia o zdrady, a moje argumenty to nic, zero sluchania, tylko przekrzykiwania. Czasami mam wrazenie, ze mam doczynienia z dzieckiem. Dzis wiem, ze jeat to osoba zaburzona. BDB choc nie zdiagnozowana. Gdy probowalem to wapomniec krzyk. Ja jestem pier. Dolniety itp. Historia jak ich wiele. Czytalem duzo na ten temat, czytalem ludzi, literature. Matka jej bezradna, ja bezradny... Ona nic. Kazdy jeat chory i podly a nie ona. Nie winie jej za to, chcialem dac wsparcie, zrozumienie ale jestem tylko chu. Jem. A zarazaem slysze,,ze mam dl kogo zyc... Otoz wlasnie nie. Nie czuje zadnego od niej waparcia, wrecz przeciwnie, ciagnie mnie na dno. Na takie dno, ze dzisi nie widze perspektyw dla siebie. Dwojka dzieci z roznymi zaburzonymi matkami. 40 na karku. Wpadam w depresje, napady leku. Mam ochote czasami sie wyhustac. Wiem, ze powiedzie, ze ze mna cos nie tak itp. Zdaje sobie sprawe, zdaje aobie sprawe, ze przyciagam takie osoby i tkwiw w tym dziadostwie. Szczerze gdyby nie drugie dziecko to bym odszedl. Odszedl od osoby ktora nie widzi milosci i checi jej pomocy, wsparcia. Odszedl bym i ratowal siebie. Po rozwodzie bylem pewny siebie a dzia zniszczony wrak. Bez perspektyw. Coraz czeaciej widmo liny przed oczami bo nie wiem co bedzie. Szambo, jesno wielki szambo w skrocie. Wiem, ze nie ma nikt wplywu na Was i tylko od Was zalezy podjecie leczenia, walka o siebie. Stad moj apel do Was, kiesy macie kogoa obok siebie(typ ratownika) badz widzicie, ze coa z Wami nie tak nie poddawajcie sie w terapii chocby miala wiele lat trwac. Moja obecna partnerka niby swiadoma dda (wie co to, sama mowila, zez takiego domu) lecz w gruncie rzeczy sie wypuera wszystkiego, dzis wiem, ze jeat tez Bdb (na 99%.wiem nie jestem psychiatra). Ona problemu nie widzi choc ma przeblyski jak mnie rani. Nam (partnerom) zalezy na Was bo macie od nas bezgraniczna milosc choc nas ranicie.
Ja dla siebie nie widze perspektyw i naprawde mam ochote aie wyhustac, roztrzaskac o drzewo. Pisze to do Was swiadomych Bdb/dda/ddd nie przetywajcie terapii majac wsparcie, partnerow ktorzy z Wami sa i to znosza. Jezeli doszlo juz do tego, ze ktos Was zdiagnozowal walczcie o siebie