11.10.08, 16:15
Byłam dziś na cmentarzu aby zabrać doniczkę do domu i posadzić nowe kwiaty. Na
klatce spotkałam sąsiadkę, kobietę w starszym wieku, która jest też wdową i
usłyszałam uwagę, że z cmentarza się nic nie zabiera do domu. Trochę to
głupie, bo doniczkę ze starymi kwiatkami wzięłam po to aby posadzić inne nowe.
Inny zabobon o którym od razu wspomniała to, że nie wkłada się obrączki
zmarłemu do grobu. Nie ciągnęłam jej za język, ale teraz tak z ciekawości
zastanawiam się co to niby ma oznaczać. Nie wierzą w żadne przesądy, ale
jeżeli spotkałyście się z czym takim lub może ktoś wam o tym opowiadał to
napiszcie. Edyta
Obserwuj wątek
    • papuzka_gda Re: Zabobony 11.10.08, 17:52
      o tym,zeby nie zabierac z cmentarza to tez slyszalam...choc od
      jakiegos czasu moja mama zabiera takiego znicza choineczke szklanego
      i zanosi mojej siostrze ponownie za rok.
      Natomiast o wkladaniu do trumny to sie nasluchalam pare lat temu w
      rodzinie...zeby nie wkladac zdjecia, ani nie zakladac zmarlemu
      cudzych rzeczy (np. cudzych butow), bo ta osoba pociągnie za soba
      tego kogos. Niestety pewne rzeczy mialy u nas odzwierciedlenie...
      I jeszcze zeby nie wkladac poduszki z pior ani zywych kwiatow do
      srodka...a ubierac na ostatnia droge w nowe rzeczy i nie chowac z
      golymi dłońmi a w rekawiczkach. Pamietam,jak moj dziadzius byl
      zawsze przewrazliwiony na punkcie nowych butow (jak widzial,ze komus
      zalozono stare,znoszone).
      No i jeszcze wspomne o rzeczach, ktore uzywal zmarly na co dzien np.
      chusteczka, okulary, portfel, książeczka, czy rozaniec itp.
      Ja mojej siostrzyczce wlozylam pod poduszke baranka wielkanocnego,
      ktory byl kupiony specjalnie dla niej - a odeszla w niedziele
      palmową.
      • jucha32 Re: Zabobony 11.10.08, 19:46
        To głupoty. Ja leżałam w szpitalu,gdy mojego męża chowano.Miał garnitur, który
        kupiliśmy na Komunię Św. jego chrześnicy. Obrączkę również miał na palcu. Bardzo
        żałuję, że nikt nie włożył mu do trumny naszych zdjęć. Wszystko to są wyjątkowe
        głupoty. Jak ktoś będzie miał umrzeć, to czy go Adam pociągnie czy nie, to i tak
        umrze.
        Ludzie, litości jak możecie wierzyć w takie bzdury. Ja też przynoszę do domu
        znicze z grobu. Myję i zabieram następny raz.
        Miał u Was odzwierciedlenie, bo dopasowaliście je do znanych Wam zabobonów.
        Gdyby one nie istniały to by była zwyczajna śmierć.
        Kochani, myślcie racjonalnie.
      • dusia75 Re: Zabobony 11.10.08, 19:49
        No właśnie, my zawsze też elementy świąteczne zanosimy na cmentarz, później
        zabieramy do domu np palmy świąteczne, choinki sztuczne, by za rok zanieść znów.
        Dlaczego niby nie powinno zabierać tego do domu?
        • dakota28 Re: Zabobony 11.10.08, 20:41
          ja zabieram z cmentarza, jak był dzien kobiet albo urodziny moje to
          wziełam sobie od męża kwiatki- wyjełam z jego wienców:) i nawet se
          mogłam wybrac jakie chce takie dostałam:)
          A pochowałam go w garniturze którego używał juz raz wcześniej i w
          butach tez juz które miał wcześniej, nie zastanowilam sie nawet nad
          tym czy mozna czy nie, ale szczerze mowiac zrobilabym to samo teraz
          i nie zwracała uwagi ze musza byc nowe, nie mialam kasy na nowe a
          poza tym pochowałam go w to w czym lubil byc:) zdjec nie wkladalam i
          obraczki tez nie bo powiedzieli zebym zostawila dla syna obraczke.
          Juz nie mowiac o tym ze mialabym go pochowac w rekawiczkach- w zyciu
          bym na to nie wpadla.
        • immunofortis Re: Zabobony 11.10.08, 20:56
          Może ktoś wymyślił ten zabobon, żeby ograniczyć kradzieże z
          cmentarzy. Kiedyś ktoś mi zwrócił uwagę że z cmentarza się niczego
          nie wynosi a jak ktoś coś wynosi to pewnie złodziej....
    • anaveronika Re: Zabobony 11.10.08, 22:46
      przesądy, głupie ludzkie wymysły, a ze akurat cos sie "sprawdziło" to tylko przypadek. Ja pochowałam Konrada w garniturze ze slubu. To był jego jedyny garnitur, bo tak prawde mowiac to nawet bym nie wiedziała jaki kupic, no i co zrobic z tym. Buty kupilismy kilka miesięcy wczesniej na slub kolezanki, wiec w zasadzie były nowe bo tylko na ta okazje je Konrad załozył... Własnie jesli chodzi o buty to ta kolezanka powiedziała, zeby w zadnym wypadku nowych nie kupowac, bo wtedy zmarły "zabiera" kogos z rodziny (jej zmarł dziadek a 6 dni pozniej ojciec). Wiem, ze czasem do trumny sie wkłada rzeczy, ktorych zmarły uzywał albo lubił. A dlaczego nie powinno sie wkładac zdjęc? ja wlozyłam swoje, Konrad zrobił je gdy zaczelismy sie spotykac. Miał moje zdjecia w komórce, wiec chciałam by miał i to, zeby o mnie "pamiętał". Obrączke zostawiłam bo to jedna z niewielu rzeczy jakie po Nim mam.
      A co do zabierania rzeczy z cmentarza to jakos nie chce tego robic. Oczywiscie zabranie doniczki czy znicza celem umycia to zrozumiałe. Przeciez na cmentarzu nie ma do tego dobrych warunkow. Ale np sztucznych kwiatów to nie chciałabym zabierac. Są tam takie kolorowe roże i mama chciałaby je zabrac przed 1 listopada i zaniesc wiosną, ale ja nie chce ich zabierac. Jak sie zniszczą to poprostu wyrzuce. Ale tak to czuje jak bym cos Konradowi zabierała.
      • aneri59 Re: Zabobony 12.10.08, 10:38
        Pierwszy raz słyszę, że z cmentarza nie wolno nic zabierać do domu.
        Ja zabrałam z cmentarza sztuczne kwiaty z wiązanek pogrzebowych i później robiłam z nich bukiety lub stroik na Wszystkich Świętych.
        Z początku zabierałam też do domu zabrudzone znicze, żeby je umyć z sadzy, ale później koleżanka mi podpowiedziała,że nie muszę zabierać ich do mycia tylko wnętrze przetrzeć zużytymi rajstopami i są czyste. Ten sposób super działa. Polecam.
        Zawsze się dziwiłam, dlaczego ludzie wyrzucaja tyle dobrych zniczy, przecież wystarczy je uzupełnić nowym wkładem. Podejrzewam, że taki zabobon rozpowiadają właściciele kiosków przy cmentarzach żeby nie stracić zysków.
        Ja kupuję same wkłady zawsze to jest taniej i za nowy znicz mogę kupić następny wkład.
        • corka.bossa Re: Zabobony 12.10.08, 11:01
          Wszyscy mówią że jak ktoś"przeleży"niedzielę to zabierze kogoś z rodziny ze sobą..bzdura totalna.Moja mama umarła w niedzielę,babcia też..Sebastian "przeczekał"aż dwie niedzielę od śmierci do pogrzebu..i nic.A z cmentarza nie zabieram nic do domu,bo po prostu nie ma na razie takiej potrzeby.Kwiaty świeże,wkłady wymieniam na miejscu..
          • dakota28 Re: Zabobony 12.10.08, 11:09
            Mój misiek tez przelezal niedziele do pogrzebu bo czekalismy 10 dni
            na pogrzeb takie kolejki w warszawie:( a propo zbierania to zabralam
            jeszcze wszystkie szarfy z wiencow z pogrzebu na których było Jego
            imie- jakos nie potrafilam ich wrzucic do kontenera ze smieciami,
            ale szczerze mowiac nie bardzo wiem co z nimi zrobic, bo jest ich
            duzo:(
            • trelka10 Re: Zabobony 12.10.08, 11:22
              u mnie tez Piotr przeleżał przez niedzielę, zabobony sie nie sprawdziły. nie
              dałam mu zdjec do trumny, jakoś o tym nie pomyslałam, garnitur był raz wcześnej
              ubrany a buty kupiłam nowe. Z cmentarza nic nie przynoszę, wszystko robię na
              miejscu. Jedyną rzeczą jaką mam w domu jest klepsydra, jaka wisiała u mnie na
              drzwiach wejściowych do klatki schodowej. teraz dostałam płytę z pogrzebu ze
              zdjeciami i sie katuję jak dopadaja doły. Najbardziej jednak utkwiły mi w
              pamieci zdjecia z akt prokuratorskich
            • aniawdowa Re: Zabobony 12.10.08, 11:29
              Kazdy inaczej patrzy na takie zabobony. Ja nie wierze w to specjalnie bywało juz ze własnie brałam doniczke ze starymi kwiatkami i w domu wsadzałam do niej nowe i zanosiłam spowrotem, tak samo od tamtego roku mam podkład od wiazanki takie ładne duze serce i w tym roku sama kupie kwiatki i zrobie wiazanke taką jaką chce ( 3 lata pracowałam jako kwiaciarka wiec moze cos mi sie tam uda :-)Bywało tez ze brałam znicze do umycia w domu przyznam ze czasem to az zal wywalać tych zniczy ale zawsze jest ich tak duzo na grobie ze trzeba cos wywalic...co do zabobonów zwiazanych z pogrzebem to przypomniało mi sie teraz ze jak szykowałam Pawłowi rzeczy to moja babcia zwróciła mi uwage ze mam wyczyscic podeszwy od butów-wypastować bo tak sie podobno robi..garnitur był ten sam co Paweł nosił wczesniej, obrączka została na palcu taka była moja decyzja ( raz pisałam juz o tym na forum) ze do kieszeni marynarki włozyłam list który napisałam do Pawła juz po wypadku to tak jakby słowa pozegnania....
              Jeszcze jeden taki szczegół który mi sie przypomina to kiedy był stawiany pomnik usłyszałam ze pod pomnik wkłada sie wszystkie szarfy z wiązanek..moze cos w tym jest bo były to szrfy imienne i zamiast wyrzucic je do smietnika zostały schowane pod pomnikiem...
              Tych przesadów jest pewnie sporo ale czy specjalnie sie tym przejmowac kazdy niech robi tak jak chce.
    • gosiula74 Re: Zabobony 15.10.08, 14:09
      Dowiedziałam sie od pomnikarza ,ze pod pomnik wkłada sie krzyś drewniany .
      Powiedział mi to ,bo pytałam o szarfy czy rzeczywiście sie je wkłada ,ale nigdy
      o tym nie słyszał.
      Adam dostał zdjęcie córeczki ,które nosił w portfelu .nasze ślubne razem z
      synem i rodzicami.
      Teściowa powiedziała ,żebym włożyła mu garść drobnych.
      Obrączkę zostawiłam dla córki ,bo ona nawet nie będzie go pamiętała .
      Garnitur miał ten ,w którym brał niespełna trzy lata wcześniej ślub , i który
      był w pralni ,bo za dwa tygodnie mieliśmy iść do brata bliźniaka na
      wesele.Tylko buty kupiłam nowe.
      A wszystkie jego rzeczy dalej leża tak jak je zostawił.To juz 4-ty miesiac.
      • dakam751 Re: Zabobony 28.12.08, 22:54
        Ja zabrałam jedną różę z wieńca , który zamówiłam na pogrzeb ode mnie i naszego synka.Mam ją ususzoną w domu.Poza tym mam w domu szarfy z wieńców.Jak będziemy robić nagrobek włożę je pod płytę.Poza tym wzięłam część sztucznych kwiatów , umyłam i mam w domu.Kiedyś się pewnie przygdadzą , kiedy te które są teraz się zniszczą.Włożyłam Mężowi pod marynarkę , na serce zdjęcie moje z naszym synkiem.Garnitur miał nowy kupiony, bo niestety przy Jego chorobie dostał wodobrzusze i nie zmieściłby się w swój garnitur.Buty tez miał nowe , bo takich "galowych" nawet nie miał.On wolał luźny styl ubierania się , taki bardziej sportowy.Kiedy stałam nad trumna i moje łzy kapały na Męża moja mama mówiła żebym uważała na to , bo będzie Mu tam ciężko z moimi łzami.Nie wierzę w żadne zabobony.
    • nuxxx Re: Zabobony 29.12.08, 21:39
      pół roku przed śmiercią męża, jak zmienił pracę, z pierścionka zaręczynowego
      wypadła mi jedna cyrkonia (powinny być dwie) dawałam pierścionek jubilera i
      przyklejał tą jedną cyrkonię dwa razy i za każdym razem ta jedna wypadała, potem
      już nie dawałam bo i tak wypadła - aż do momentu jak Michał zginął po Jego
      śmierci dałam jeszcze raz do jubilera ale i tak na drugi dzień jej już nie było
      i nosiłam bez tej jednej... dzień przed wigilią wypadła mi ta druga cyrkonia i
      już ściągnęłam ten pierścionek, a teraz plączą mi się dziwne myśli po głowie bo
      po tym wszystkim wnioskuję, że:
      1. zostało mi pół roku życia, albo
      2. za pół roku będę już wolna od miłości Michała, lub
      3. pół roku musi jeszcze minąć żebym mogła dojść do siebie
      4. żadne z powyższych
      :(
      ja i tak sądzę że ten pierścionek to symbol mnie i męża, i powiem Wam szczerze
      że dziwnie mi bez tego małego pierścionka bez dwóch cyrkonii :(
      • kasik2222 Re: Zabobony 30.12.08, 08:36
        niby nie wierzę z zabobony, ale..
        zaczełam rodzić na cmentarzu, kiedy Darek robił ławkę przy grobie
        rodziców. Wtedy śmialismy sie z tego, bo jeszcze czekalismy w
        kolejce do wyjazdu z cmentarza, bo to było kilka dni przez świętem
        zmarłych. Jakiś rok później założyłam obrączkę na lewą rękę,
        pamiętam jak krzyczałam z drugiego pokoju do Darka, gdzie powinna
        być obrączka bo chyba sie pomyliłam. A on odp. - na prawej od serca.
        I znowu smiech i żarty. Teraz sie już z tych sytuacji nie
        śmieję...Teraz myślę że ławeczkę robił dla mnie...
        • trelka10 Re: Zabobony 30.12.08, 09:56
          wiecie a ja myślę ze po śmierci naszych połówek po prostu doszukujemy się znaków
          jakby to miało nam w czymś pomóc.
          Fakt, ze tez tak robiłam np w ostatnim dniu kiedy wychodziliśmy z domu
          zapytałam kiedy w końcu dokończy remont kuchni -jego odpowiedz nigdy
          albo mój mały synek od początku zafascynowany kościołem i wszystko co robił było
          z kosciołem związane tzn rysunki, klocki nawet w piasku, wszedzie widział tylko
          koscioły, w domu na ścianie też kościół narysował a potem po śmierci męża jak
          ręka odjął...pozostaje tylko pytanie why?
          • kasik-1974 Re: Zabobony 30.12.08, 12:15
            U mnie parę dni przed śmiercią Jarek robił jakąś szafkę w garażu do domu.. Ja nie wiedząc co tam wyczynia spytałam...Na to on, że trumnę dla siebie...I powtórzył to parę razy... W dniu śmierci nie cofnął sie po ten cholerny telefon gdy odjeżdzał motocyklem. Ja byłam wtedy zła na niego, widziałam, ze leży na stole ale nie zawołałam go przez okno... A wystarczyłoby tylko te 5 sekund gdy podałabym mu go przez okno... i ten pierd**** ciągnik przejechałby nie zajeżdzajac mu drogi...
            • dakam751 Re: Zabobony 30.12.08, 13:33
              Chyba rzeczywiście w tym wszystkim doszukujemy się jakiegoś powodu , bo na pewno nie sensu.Ja też tak miałam.Kiedy Mój Mąż chciał wyjechać za granicę do pracy , byłam temu przeciwna.Mówiłam Mu , że sama nie dam rady , że się będę martwić , jak coś się stanie to nawet nie będę mogła być przy Nim.Zapytałam wtedy skąd wie ile czasu nam jeszcze zostało i czy nie lepiej spędzić go razem.To było ółtora roku przed Jego smiercią.Też myślę , że gdybym wtedy tak nie mówiła , może by żył???
              • malgosiamarcin Re: Zabobony 30.12.08, 15:04
                ..ja na tydzien przed....powiedzialam swojemu Marcinowi,ze snila mi
                sie stypa u jego rodzicow...i mowilam,ze nie wiem dlaczego ale w tym
                snie jego nie bylo, ze bylam ubrana na czarno,ale tak nei
                plakalam,wiec pomyslalam(analizujac jzu sen przy nim),ze chyba
                odeszla jego babcia....
                po kilku miesiacach zrozumialam...bylam u jego rodzicow(niestety na
                czarno i bez niego) bylo to ponad pol roku po...wiec lzy mi tak nei
                lecialy...ale obraz ze snu powrocil..jak przechodzilam kolo lustra i
                atrzylam na siebie w czerni.....
                • corka.bossa Re: Zabobony 30.12.08, 16:26
                  Jak wychodził z domu ostatniego dnia mówiłam"..nie idz nigdzie jak będziesz tak łaził,to Cię w końcu gdzieś zabiją" A on śmiał się tylko i mówił że zabijają to tylko za pieniądze,a on akurat nic nie ma,bo właśnie wszystko mi oddał.Jeszcze w drzwiach powiedział że na pawlaczu są kable,i w razie czego będę miała na czarną godzinę...A jakiś tydzień wcześniej zadzwoniłam wkurzona na jego siostrę i powiedziałam jej że Sebastian nie żyje!!! I jak ona zadzwoniła, powiedzieć co się stało krzyczałam na nią że specjalnie tak mówi-za ten mój telefon..Ale to nie był żart :(
                  • czyczasleczyrany Re: Zabobony 30.12.08, 16:36
                    No i ja niestety tez sie doszukiwałem czegos podobnego...no i sie duzo tego znalazło
                    Nie wiem co mam o tym myslec i staram sie uciekac od tych mysli
                    • trelka10 Re: Zabobony 30.12.08, 16:52
                      i to jest Marcin najlepsze wyjscie nie myslec...
                      w innym razie człowiek by oszalał, bo każdy gest słowo można by zinterpretować
                      Pozdrawiam
    • sylvi29 Re: Zabobony 03.01.09, 23:23
      Dwa miesiące przed śmiercią mojego męża,śniło mi się nasze dziecko w
      czarnej czapce.Wysłałam do męża smsa,żeby był ostrożny na drodze
      (był w delegacji).Zmarł w innych okolicznościach(choroba) 2 miesiące
      później.
      Słyszałam również od znajomej ,że należy zdjąć wieniec z krzyża ,bo
      zmarłemu jest ciężko. Pieniądze w kieszonkę rzekomo po to by nie,,
      upominał się o swój majątek''.
      Nie wierzę raczej w zabobony ale czasami mam wrażenie że z nimi
      wiążą się jakieś okoliczności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka