Hej
Nie mogłam sie powstrzymać przed zamieszczeniem tutaj opisu jednego z hoteli na Rodos:
(pisownia oryginalna)
"-Yo Ziomki
W czwartek wróciłem z lokalizacji podanej w temacie. Muszę powiedzieć, że autentycznie zajebioza
Położenie: Hotelik oddalony jest od plaży jakieś 400-500 metrów ścieżką traperską (znaczy się poprzez miedze, poprzez łąki i generalnie między krowami i ich plackami

). Jeśli chodzi o rozmieszczenie w mieście, to kawałek do centrum jest (no z 10 minut do centralnej ulicy + kolejne 5-10 żeby dojść do Barstreet). Ogólnie jednak urokliwe ubocze kurortu, przy górkach, wśród pięknej zieleni
Zaoparzenie: Generalnie co skrzyżowanie jest jakiś sklepik, a w nim od sasa do lasa: gazety z GB i D, owoce, konserwy, a przede wszystkim zawsze duży wybór alkoholi. Przestrzegam jednak przed skąpswem i kupowaniem najtańszej wódki, czyli miejscowego ouzo (czytaj uzo). Z pozoru zwyczajna flaszeczka po otwarciu okazuje się anyżówką, czyli zupełnym obrzydlistwem. Oni to chleją w upały na odświeżenie jak my 7up'a, ale nie spokalem żadnego Polaka, któremu by to smakowało. Jeśli chodzi o browarki, to polecam Amstela, Stella Artois i tutejszego Zorbasa (ach ta niebieska puszka i Grek kroczący wśród kłosów...). Wszystkie w okolicy 1 - 1,20 euro. Nie wzgardziłbym jednak także Stadelbrau'em - smakowo gorszym, ale za to za 50 - 60 centów

Wracając do sklepów, to na terenie hotelu jest wewnętrzny sklepik ze wszyskimi artykułami pierwszej porzeby (ceny niektórych produków niestety +10%).
Lokale: Co do resauracyjek polecam tę przy hotelu Gondola. Oprócz zajebistej promocji na zestawy, jej wielkim plusem jest obsługa

Po pierwsze boss

Ziomal ma niecale 150cm wzrostu, jest przygrubawy i wygląda jak Danny de Vito

Po drugie kelnerka Sonia to 23-letnia Polka, więc można sobie z nią miło pogadać

Sonka jest bardzo milutka

Wracając do żarcia obiad w Gondoli wygląda następująco:
1.Do wyboru: zupa pieczarkowa lub pomidorowa, omlet z serem lub szynką, sałatka grecka lub tzazyki (jak źle napisałem to sorry

)
2.Do wyboru któreś z codzinnie zmieniających się dań głównych (wielkie porcje spagetti; ) )
3.Do wyboru na deser: arbuz, melon, lody lub zajebista miseczka jogurciku ze świeżym greckim miodem i orzeszkami mielonymi
Po posiłku wpadnie do Was Jorge (vel Danny de Vito

) i poczestuje porcją alc. ACHTUNG!!! Bądźcie czujni, żeby Danny nie przyniósł wam Ouzo. Grecy generalnie są bąrdzo mili i przyjacielscy, ale wydaje im się, że Ouzo jest zajebiste, więc jeśli nie wypijecie albo powiecie, że nie dobre, to Jorge strzeli focha... Najlepiej za wczasu dogadać się z Sonią, żeby szepneła szefowi czefo ma nie dawać; )
Kolejny lokal, który chcialem wymienić to kawiarenka Oscar. Podczas pobytu w Faliraki praktycznie codziennie odwiedzałem to miejsce. Oscar zapodaje niesamowite pity z gyrosem ze jedyne 2 euro. Bierzesz 2 i jesteś najedzony, 3 i nie możesz poem przez 2 godziny z łożka wstać
Nie można też zapomnieć o wyżywieniu na miejscu. W hotelu M. mieści się stołówka (jak nie masz wykupionego wyzywienia, to śniadanie za 4, a obiadokolacja za 8 euro), jednak głównym miejscem życia wieczornego gości jest położony w holu drink bar. Możemy zamówić tam drina już od 4 euro, lanego Zorbasa za 2,20 czy Pepsi za 1,60. Jeśli mamy ochotę coś przegryźć możemy zamówić pizze (niezbyt duża, a dość droga) za 4 euro.
A co na miejscu?: Pokoje są trzyosobowe, z łazienką (klop, prysznic, umywalka, lustro), aneksem kochennym (garnek, patelnia, parę kubków, kilka szklanek, z tuzin śtućców, zlew, lodówka z zamrażarką i 2 palniki na kuchence elektrycznej) i balkonem (a na nim stolik i krzesełka plastykowo - ogrodowe). Woda z kranu jest zdatna do picia, niechlorowana, a w smaku lepsza od butelkowanej mineralki. Przy hotelu jest podświetlany basen, brodzik i jacuzzi. Naokoło basenu rozstawione są leżaczki, które wieczorem znakomicie sprawdzają się przy biesiadowaniu z browarkiem czy wódeczką. Obok jest też boisko do nogi ogrodzone wysoką siatką, jak ktoś chce, to może też popakować na ławeczce. Na coniedzielnym grillu Grecy urządzają karaoke z m.in. całą paletą polskich piosenek.
Obsługa:
1. Po pierwsze główny Boss

Nestor rodu, który prowadzi lokal. Ziom dystyngowany, szacowny, może ciut szorstki, ale bardzo przyjacielski.
2. Matina - żona bossa, kobieta ważąca luzem 160 kilo. Przez serdelowate nóżki chodzi jak pingwin, ale ogolnie jest zajebista.
3. Garbaty Dżon vel Żółwik vel Michael - syn bossa, kelner w drink barze. Zawsze próbuje wyrywać dupy spijając je, a potem kończy z niczym, za to ładnie napruty. Porafi powiedzieć "zajebiście", "chujowo", a jak sam twierdzi "kurwa is international"

Ziom jest eż moim guru jarania szlugów - zaciąga się z ak błogą miną jakby rzymając w usach tego szluga sam sobie ciągnął gałeczkę
4. Manilis - brat zioma powyżej, też kelner i też zajebisy ziom

Gdyby tylko nie to, że chodzi po kilka dni w jednym polo

Obowiązkowo w okularkach
5. reszta obsługi, a w szczególności:
- sprzątaczka o ksywie Huanita - typiara codzinnie robi oblot po pokojach, zaściela łóżka, wymienia ręczniki i zamiata podłogę

Do tego wozi się terenową Ładą Nivą na zimnym okciu
- jeszcze jeden kelner - młody ziom, który zawsze chce się dogadać, nawet jak słabo znasz ang. Docenia piękno Polek i lubi Warzychę

Nieźle przypakowany, ale goli se klatę
- recepcjonistka - miluki, głupiutki grubasek
- jeszcze jeden syn bossa - zajebiscie śmiesznie gruby ziom, który zawsze chodzi w tak opadających spodniach, że ma pół rowa na wierzchu
Reasumując - pobyt był zajebisty, a hotel M. pełen smaczków i uroków

Na bank chętnie tam wrócę. "