Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    popularyzacja

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.07, 13:53
    Tak sie zastanawialam ostatnio, kto jest najwiekszym popularyzatorem
    rowerowego stylu zycia w naszym pieknym kraju. Powiedzmy taki Kubica
    czy Holowczyc dwoch kolek:-) Czy dziala w ogole jakis lobbing w tym
    temacie? Programy w tv, radio to sie pojawiaja, to znikaja. Moze cos
    trzeba z tym zrobic?
    Obserwuj wątek
      • dr.krisk Re: popularyzacja 26.11.07, 19:57
        Źle to widzę. Polacy nie lubią takiego stylu życia: rower, jogging,
        pływanie, narty biegowe.....
        Co innego wypasioną beemką pojechać do Zakopca na deski!

        Przed moją uczelnią parkuje w porywach (lato) kilkanaście rowerów. W
        zimę dwa: mój i jeszcze jednego dziwaka.
      • turbomini Re: popularyzacja 26.11.07, 20:55
        Coś Ty, dla większości w tym kraju rower jest zbyt obciachowy, żeby szukać tam
        jakichś gwiazd. Codzienna jazda na rowerze jest "formacją alternatywną", długie
        wypady rowerowe to "sport ekstremalny" :). Trędi jest tylko skakanie na
        rowerkach po poręczach albo jazda na trędi rowerze :).
        Codzienna jazda na rowerze wśród osób powyżej 25 roku życia (a więc już nie
        studentów) jest np. miernikiem niskich dochodów - mój szef poprosił mnie jakiś
        czas temu, żebym kupiła sobie wreszcie samochód i jak ludzie samochodem
        przyjeżdżała do pracy :).
        • seba-sch Re: popularyzacja 27.11.07, 08:25
          i gratuluję Tobie o ile jeszcze nie porzuciłaś roweru.

          Mam identyczne do Ciebie spostrzeżenia co do wizerunku rowerzysty w
          naszym społeczeństwie. Ale i tak dojeżdżam do pracy rowerem, mimo iż
          zarabiam nieco więcej iż 1000zł, jestem inżynierem w zachodniej
          firmie. Ale niestety przypuszczam że dla typowego Warszawiaka
          mijajągo mnie w swoim samochodzie moja jazda rowerem świadczy o
          ubóstwie, braku samochodu, NISKIEJ pozycji społecznej, itp.

          Pozdrawiam wszystkich rowerzystów :)
          • dr.krisk Bo my Sarmaci jesteśmy! 27.11.07, 08:58
            I szlachta.
            A szlachcic jak wiadomo jeno kolaską podróżuje, wozić się lubi.
            Bicyklem chłop albo Żydowin jaki ubogi jeździ, co na bryczkę nie ma.
            No i wiadomo - cykliści to masoni przebrzydli som!

            Marudzę - ale widze jak np, władze mojego miasta mają w d..ie sprawę
            ścieżek rowerowych: nikt nie zawraca sobie glowy żeby wytyczyć
            szlaki rowerowe po mieście, żeby możnarowerem np. dopracy wszędzie
            dojechać. A potem sa jęki, że korki, smród i problemy z parkowaniem.
            • tiresias Re: Bo my pedały jesteśmy! 27.11.07, 10:11
              istnieje taka teoria, że to sport dla homoseksualistów (pedały!)
              oto fragment tendencyjnego pytania do geja-pisarza:
              "Jeździsz na rowerze?
              Nie. Mam fobię przed włączaniem się do ruchu. Pewnie dlatego siedzę w internecie."
              kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4700372.html
              pytanie padło nieprzypadkowo! powinien był odpowiedzieć: "Oczywiście, to mój
              ulubiony sposób spędzania wolnego czasu".
              on jest niechlubnym wyjątkiem.
        • shp80 Re: popularyzacja 28.11.07, 00:26
          turbomini napisała:

          > Codzienna jazda na rowerze wśród osób powyżej 25 roku życia (a więc już nie
          > studentów) jest np. miernikiem niskich dochodów

          Coś w tym musi być. Nie do wszystkich dociera, że to może być kwestia wyboru. Mam blisko 28 lat, pracuję w administracji, w firmie zatrudniającej kilkaset osób, kokosów nie zarabiam, ale też zbytnio nie narzekam, a jednak widuję ludzi, którzy, mimo relatywnie niskich dochodów próbują do pracy dojeżdżać z twarzą (czyt. samochodem :). Być może dla niektórych to kwestia odległości i braku lepszych opcji (wiem, że dla niektórych raczej nie), może niektórym przejazd samochodem funduje rodzina.. W każdym razie wiem, że coś w tym "lansie" jest, bo z dekadę temu sam to przerabiałem :)

          Teraz do pracy mam 2km, co rowerem od drzwi do drzwi zajmuje mi 7 minut (łącznie z zapięciem roweru). Samochodem zajmuje 9 minut (okrężna droga), pod warunkiem, że nie pada śnieg i nie trzeba skrobać szyb :) Zresztą, nawet silnik nie zdążyłby się rozgrzać.. Mój zmiennik ma podobną odległość, dojeżdża samochodem. Ostatnio żalił się, że 15 minut minęło, zanim ruszył i odśnieżył samochód...
          Powiedziałem - wziąłbyś rower, byłbyś w kilka minut.. To powiedział, że czasami z dziewczyną musi jechać (pracuje w tym samym miejscu), i jakby to wyglądało, jakby rowerami jechali.. Ja tam nie mam zamiaru nikogo zmuszać, ale zabawnie brzmi, gdy ktoś, narzeka, a jednocześnie nie widzi innej alternatywy wobec "samochodowego prestiżu"...
        • Gość: Agata Re: popularyzacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.07, 11:13
          "mój szef poprosił mnie jakiś > czas temu, żebym kupiła sobie
          wreszcie samochód i jak ludzie samochodem > przyjeżdżała do pracy"

          A nie spóźniałaś się czasem?;)
          Mój szef (juz na szczęście były) wręcz przeciwnie, zniechęcał mnie
          do ew. myślenia o samochodzie, bo bał się, że będę się domagała
          podwyżki.:)
          Coraz więcej ludzi bywa za granicą, widzi, że rower to żaden
          obciach, więc prędzej czy później podejście się zmieni. Już się
          zmienia. Nie ma co przesadzać i robić z siebie bohatera/męczennika.
          Ja też dojeżdżam do pracy (na uniwersytet) rowerem, ale wyszłam już
          z etapu, gdy było to dla mnie źródło poczucia własnej wartości.
          Wybrałam rower i mi z tym dobrze, ktoś inny wybrał blaszankę.
      • Gość: ka2 Re: popularyzacja IP: *.limes.com.pl 27.11.07, 11:03
        Sporo dobrego zrobił w tym kierunku Marcin Hyła
        zapewne kojarzysz go jako prowadzącego program "Niezła jazda"
        Jest autorem strony www.rowery.org.pl
        ..niestety, zmian prawnych w PORD jakoś nie widać.... :(
        • Gość: jantor Re: popularyzacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 11:50
          Nie da rady.U nas szczytem lansu jest tępy mięsniak z łańcuchem na
          szyji,a wlasciwie tym czyms miedzy głową,a tułowiem,w dresie Adidas
          i BMW.U boku oczywiscie jakas durna blondie,dla ktorej zyciowym
          sukcesem sa nowe tipsy i ktora w ogóle nie widzi dalej jak jej
          pudrowany nos.Lans najlepiej odczyniac na tle porównawczym,czyli
          dicho w remizie i mnóstwo innych,a wlasciwie identycznych buraków.
          To jest modne i samo sie propaguje.A rowerzysta to jakis kosmita.


          Całe życie z pedałami..
          • tiresias Re: popularyzacja 27.11.07, 14:01
            Myślę,że dość dużo robi Pan Czesław, Lang Czesław.
          • Gość: Jacu Re: popularyzacja IP: *.icpnet.pl 27.11.07, 14:19
            Chyba u was...

            W moim mieście do remiz nikt na disco nie chodzi, karki z BMW
            spotkać można w nielicznych enklawach - w przeciętnych lokalach nie
            występują... 95% ludzi ubranych w dres akurtat biegnie. Blondynka z
            tipsami nie koniecznie jest durna i ograniczona.

            Subkultury mają swoje reguły - ci identyczni wg ciebie ludzie w
            swoim środowisku widzą różnorodność (tak samo jak dla białych
            identyczni są wszyscy azjaci). Dla ludzi z "poza kręgu" w kolorowym
            obcisłym ciuszku na rowerze wyglądasz właściwie jak każdy w
            rowerzysta w obcisłym kolorowym ciuszku...

            Przykre, że ludzie którzy uważają się za odrzuconych przez
            społeczeństwo traktują innych dokładnie tak jaby niechcieli być
            traktowani...
          • Gość: gosc Re: popularyzacja IP: *.crowley.pl 28.11.07, 08:11
            e tam, akurat. W każdym narodzie, w każdym społeczeństwie znajdą się
            tacy i inni. A tacy o których piszesz, to akurat margines. Wg moich
            obserwacji, ludzie którzy nie jeżdżą rowerem (choć mogą) to: albo
            nie lubią, albo nie chcą, albo brak im czasu (lub tak się im
            wydaje), albo - i tych jest najwięcej - nie wpadli na taki pomysł,
            nie sądzą, że można, że dadzą radę, nie wierzą we własne siły.
            Natomiast ci, którzy jeżdżą to tacy jak ja - w opór, z okazją lub
            bez okazji (brak okazji też jest okazją), ci którzy jeżdżą celowo:
            do pracy, sklepu, kościoła itp, inni rekreacyjnie lub sportowo.
            Jeszcze inni aby schudnąć lub utrzymać sylwetkę, choć wśród nich są
            też panie z tyłkiem jak reno kangu, które wsiądą na rower, aby
            przejechać 200 m do cukierni i z powrotem. Spojrzą w lustro i z
            czystym sumieniem powiedzą, że robią wszystko aby schudnąć
      • Gość: pegaz Re: popularyzacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.07, 15:16
        Eee... coś ten wątek zboczył z wątku. Co wy o tych subkulturach?!

        Dla mnie popularyzator dwóch kółek to przede wszystkim Henryk Sytner, znany z trójkowych 'Wakacji na dwóch kółkach'
      • Gość: marcin ha Re: popularyzacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 16:05
        Czołem,

        Lobbying rowerowy działa, ale jak każdy _dobry_ lobbying jest słabo widoczny :-)

        Większość ludzi, którzy chcą zrobić coś na rzecz rowerów w Polsce (przynajmniej
        rowerów w miastach, jako środka transportu, ale też turystyki rowerowej) trafia
        do sieci Miasta dla rowerów. To dość luźna sieć, porozumienie lokalnych
        organizacji i osób. O tym, co udało się zrobić i co trzeba zrobić możesz
        poczytać tutaj: www.rowery.org.pl

        Moim zdaniem jeśli np. w Gdańsku udało się wybudować ze społecznej inicjatywy
        ponad 15 km bardzo wysokiej jakości dróg rowerowych to wcześniej czy później da
        się zrobić wszystko inne.

        Tu ciekawostka: w obecnym Sejmie (i Senacie) po raz pierwszy jest coś w rodzaju
        mafii cyklistów. Nie wiem, co z tego wyjdzie, ale to może być coś bardzo
        pozytywnego :)

        Co do Hołowczyca czy Kubicy: nie jestem pewien czy taka publiczna maskotka, na
        przykład Doda Elektroda wsiadająca na rower spopularyzuje go, czy wręcz
        przeciwnie. Owsiak jeździł na rowerze prywatnie i w swoim programie, a moja
        Niezła Jazda miała regularnie w TVP3 widownię ponad 500 tysięcy widzów, w
        porywach 800 tysięcy - i co z tego? :-)

        Ja jestem wielkim zwolennikiem ruchów oddolnych, samoorganizacji społeczeństwa
        wokół istotnych dla niego spraw. Ludzie mają przy tym zabawę i poczucie
        tworzenia czegoś samemu. W dodatku tego się nie da wyłączyć zmieniając ramówkę
        telewizyjną. Dlatego podoba mi się Masa Krytyczna W WAW regularnie parę tysięcy
        ludzi jeździ wspólnie w każdy ostatni piątek miesiąca, podobnie - choć niestety
        mniej licznie - jest w kilkunastu innych miastach Polski.

        Ruchy oddolne są wbrew pozorom znacznie mocniejsze niż odgórna popularyzacja. To
        rowery pojawiają się w reklamach, bo ludzie jeżdżą na rowerach (kurierzy, młoda
        wielkomiejska inteligencja, "trendsetterzy") a nie ludzie jeżdżą na rowerach, bo
        się je reklamuje w telewizji :-)

        pozdrawiam,

        marcin ha
        www.rowery.org.pl
      • Gość: quchnia Re: popularyzacja IP: *.as.kn.pl 27.11.07, 18:43
        A co to jest rowerowy styl życia? Jest może tenisowy styl życia?
        Jachotowy styl życia? Szachowy styl życia? Filatelistyczny styl życa?
        Jeździć na rowerze może każdy, tak jak każdy może na nim nie
        jeździć. Można traktować rower jako środek transportu, hobby,
        relaks; kolarstwo może być uprawianą dyscypliną sportu; rower może
        też być SPOSOBEM NA ŻYCIE, jeżeli staje się także sposobem
        zarobkowania. Rowerowy styl zycia kojarzy mi się tylko z
        marketingowymi akcjami...
        A prawdziwe i skuteczne propagowanie JAZDY NA ROWERZE, to wspomniani
        wcześniej panowie Sytner i Lang (ich nazwiska są rozpoznawalne także
        poza środowiskiem rowerzystów). I ukłon należy się stacjom Eurosport
        i Extreem.
        • dobiasz Re: popularyzacja 27.11.07, 19:03
          Gość portalu: quchnia napisał(a):

          > A co to jest rowerowy styl życia? Jest może tenisowy styl życia?
          > Jachotowy styl życia? Szachowy styl życia? Filatelistyczny styl życa?

          Oczywiście, że jest. Po niektórych na pierwszy rzut oka widać, że pół życia i
          90% pensji spędzają na łódkach ;-)

          > Jeździć na rowerze może każdy, tak jak każdy może na nim nie
          > jeździć. Można traktować rower jako środek transportu, hobby,
          > relaks; kolarstwo może być uprawianą dyscypliną sportu; rower może
          > też być SPOSOBEM NA ŻYCIE, jeżeli staje się także sposobem
          > zarobkowania.

          IMHO wręcz przeciwnie. To, jak zarobkuję a to, co jest moim sposobem na życie,
          to są dwie różne kwestie (i żeby nie było niedomówień - ani pierwszą ani drugą
          nie jest rower). I uważam to za zdrowy układ.

          > A prawdziwe i skuteczne propagowanie JAZDY NA ROWERZE, to wspomniani
          > wcześniej panowie Sytner i Lang (ich nazwiska są rozpoznawalne także
          > poza środowiskiem rowerzystów). I ukłon należy się stacjom Eurosport
          > i Extreem.

          IMHO w Polsce za mało promuje się rower jako środek transportu po mieście, ew.
          lekkiej turystyki. Nie każdy musi mieć hobby pt. "rower". Nie dla każdego musi
          to być życiowa pasja. Nie każdy musi gadać slangiem rowerowym. W Polsce jest
          hermetyczne środowisko ludzi wiedzących o rowerze wszystko, uprawiających
          kolarstwo sportowo i jest masa, która traktuje rower z pogardą. I (prawie) nic
          pomiędzy. Nie ma klasy średniej. A jak ktoś z tej masy próbuje się wbić w
          środowisko, to zaraz bez roweru za zylion złotych czuje się pariasem, nie
          rozumie o czym mówią fachowcy na forum, jak chce kupić jakąś część to go zaraz
          zabiją ceną, a jak przyjdzie do serwisu rowerowego to jeszcze go ofukną "co to
          za gó.. mi tu pan przynosisz" (sam tak miałem w pewnym bardzo renomowanym
          serwisie w Krakowie). Nie ma dużej grupy ludzi nie znających się na technice
          rowerowej (czy każdy użytkownik komputera musi być informatykiem?), nie chorych
          na zaawansowaną cyklozę, nie traktujących tego jak sposób na życie albo religię,
          tylko po prostu używających roweru na co dzień jako środka transportu. A to
          właśnie tacy użytkownicy tworzą "szarą masę" rowerzystów w innych krajach.
          • Gość: quchnia Re: popularyzacja IP: *.as.kn.pl 27.11.07, 19:53
            dobiasz napisał:
            > To, jak zarobkuję a to, co jest moim sposobem na życie,
            > to są dwie różne kwestie.
            Jeżeli pasja daje ci środki na utrzymanie, to można to określić
            sposoben na życie. I to miałem na myśli, a nie filozofię lub
            ezoterykę ;-)
            > A jak ktoś z tej masy próbuje się wbić w
            > środowisko, to zaraz bez roweru za zylion złotych czuje się
            pariasem, nie rozumie o czym mówią fachowcy na forum
            Tutaj zgadzam się z tobą, próbki takiego podejścia można znaleźć
            także na tym forum...
            Problemem dla mnie w tym poście jest to, że dalej nie wiem, co to
            jest rowerowy styl życia i moim zdaniem, coś takiego nie istnieje
            (to tylko "mnożenie bytów ponad konieczność", niepotrzebna arabeska
            językowa a nie obiektywnie istniejąca wartość).
        • Gość: marcin ha Re: popularyzacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 19:28
          Rakieta tenisowa, znaczki czy jacht nie ułatwiają codziennego życia. To jest
          hobby, sport (także zawodowy) albo rekreacja. Nie styl życia. Po prostu nie mają
          takiego potencjału, aby stały się stylem życia: trudno jechać do pracy na
          rakiecie tenisowej albo jachtem pływać do sklepu.

          Tymczasem rower jak najbardziej może stanowić o stylu życia. Jeśli na przykład
          zastępuje samochód, zwłaszcza z świadomego wyboru. W Berlinie 10-14 proc.
          podróży w mieście odbywa się na rowerze. W Amsterdamie - 30 proc. W Paryżu,
          Londynie, Barcelonie wszędzie ten trend staje się bardzo widoczny (wystarczy
          poczytać niedawne reportaże Gazety z miast Zachodniej Europy); przy tym w
          Berlinie na 1000 mieszkańców jest 390 samochodów, MNIEJ niż w Warszawie czy
          Krakowie).

          Zarobkowanie na rowerze (kurierka, warsztaty rowerowe albo sport zawodowy) to
          zupełnie co innego, choć zwłaszcza w przypadku kurierowania ze stylem życia ma
          dużo wspólnego. To co robi Czesław Lang to - z całym ogromny szacunkiem - jest
          ogromny biznes reklamowy, tak jak w przypadku każdego komercyjnego sportu
          zawodowego.

          Który na codzienne zachowania konsumentów się słabo przekłada, bo na przykład
          rowery szosowe to niemal zupełna egzotyka w polskich sklepach. Bardziej
          skuteczną promocją wydają mi się masowe amatorskie maratony MTB, w których
          aktywnie uczestniczą dziesiątki tysięcy ludzi w całej Polsce (i które swoją
          drogą też są robione na zdrowych, komercyjnych zasadach).

          A co to Eurosportu i Extreme Channel, to mają jedną wadę: ich zasięg jest w
          praktyce mikroskopijny :-(
          • Gość: quchnia Re: popularyzacja IP: *.as.kn.pl 27.11.07, 20:04
            Gość portalu: marcin ha napisał(a):

            > Po prostu nie mają
            > takiego potencjału, aby stały się stylem życia: trudno jechać do
            pracy na
            > rakiecie tenisowej albo jachtem pływać do sklepu.

            To ja sobie zażartuję: jeżeli jeździsz do pracy lub sklepu
            tramwajem, to masz tramwajowy styl zycia? ;-) To żart, oczywiście...
            Nie najlepszy, przyznam.
            Oczywiste jest, że Lang zarabia na organizacji imprez sportowych,
            ale jego nazwisko jest na tyle znane, że kojarzy się jednoznacznie.
            Nie jestem przeciwnikiem propagowania jazdy na rowerze, wręcz
            przeciwnie. Uważam tylko, że nie musimy przy tym mówić o rowerowym
            stylu życia.
            • Gość: marcin ha Re: popularyzacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 20:22
              > To ja sobie zażartuję: jeżeli jeździsz do pracy lub sklepu
              > tramwajem, to masz tramwajowy styl zycia? ;-)

              Dokładnie tak - choć zamiast "tramwajowego stylu życia" użyłbym angielskiego
              słówka "mainstreamowy", właśnie zastanawiam się jakby to ładnie po polsku
              nazwać: "zwyczajny", "styl głównego nurtu"? ;-)

              Większość ludzi pędzi "normalny" styl życia: samochód, tramwaj, grill
              hipermarket, itp. i nawet się nad tym nie zastanawia. O wiele łatwiej o tym
              rozmawiać z punktu widzenia ALTERNATYWNEGO stylu życia. Pogadaj z wegetarianami,
              buddystami, czy właśnie ludźmi którzy jeżdżą na rowerze cały czas i w związku z
              tym nie są im potrzebne samochody czy tramwaje. Którzy natomiast mają problem z
              zaparkowaniem roweru przed uczelnią czy sklepem. Czy z nieodśnieżonymi ścieżkami
              rowerowymi :-)

              Nazwisko Lang mnie się kojarzy jednoznacznie ze Skodą :-P

              Pewnie że nie musimy mówic o rowerowym stylu życia, ale niektórzy będą, bo jest
              to dla nich oczywiste. Kwestia rozwoju społecznego i perspektywy właśnie. Dwa
              przykłady które mi się nawinęły w google, jak znasz angielski to może trochę Ci
              pomogą zrozumieć mój sposób myślenia:
              en.wikipedia.org/wiki/Bicycle_culture
              www.nytimes.com/2007/11/05/us/05bike.html?_r=1&adxnnl=1&adxnnlx=1196190235-4gF7govSRIGYn1lcfcwA+Q&oref=slogin
              I na koniec - żeby nie było że chodzi o jazdę na rowerze w kolorowych obcisłych
              lajkrach. Wręcz przeciwnie. Chodzi o to, że na rowerze się jeździ zawsze,
              wszędzie, w NORMALNYM ubraniu i nikogo to nie dziwi:
              www.bractworowerowe.ats.pl/amsterdam/index.html
              www.ski-epic.com/amsterdam_bicycles/
              www.amsterdam.info/pictures/bikes/
              :-)

              marcin ha
              www.rowery.org.pl
              • dobiasz Re: popularyzacja 27.11.07, 21:25
                Gość portalu: marcin ha napisał(a):

                > Nazwisko Lang mnie się kojarzy jednoznacznie ze Skodą :-P

                A mi z muzyką:
                en.wikipedia.org/wiki/Lang_Lang_%28pianist%29
                www.warszawska-jesien.art.pl/04/kompozytorzy/k27.html
                :-P
              • dobiasz Re: popularyzacja 27.11.07, 21:29
                Gość portalu: marcin ha napisał(a):

                > Większość ludzi pędzi "normalny" styl życia: samochód, tramwaj, grill
                > hipermarket, itp. i nawet się nad tym nie zastanawia. O wiele łatwiej o tym
                > rozmawiać z punktu widzenia ALTERNATYWNEGO stylu życia. Pogadaj z wegetarianami
                > ,
                > buddystami, czy właśnie ludźmi którzy jeżdżą na rowerze cały czas i w związku z
                > tym nie są im potrzebne samochody czy tramwaje.

                Wiesz, środek transportu to jest jeden z zylionów wyznaczników trybu życia. Dla
                zylionów z tych ludzi jeżdżących tramwajem to Ty jesteś mainstreamowcem, bo na
                przykład słuchasz radia Zet a nie najnowszych dokonań undergroundowej sceny ska
                z Ułan Bator. Zlitujcie się z tego typu szufladkowaniem...
          • dobiasz Re: popularyzacja 27.11.07, 21:22
            Gość portalu: marcin ha napisał(a):

            > Rakieta tenisowa, znaczki czy jacht nie ułatwiają codziennego życia. To jest
            > hobby, sport (także zawodowy) albo rekreacja. Nie styl życia. Po prostu nie maj
            > ą
            > takiego potencjału, aby stały się stylem życia: trudno jechać do pracy na
            > rakiecie tenisowej albo jachtem pływać do sklepu.

            To chyba kwestia tego jak definiujemy "styl życia". Dla mnie, jeśli ktoś ma gębę
            "otrzaskaną wiatrem", wchodzę do niego do domu i widzę że na półce wszystkie
            książki to albumy z żaglowcami a na półce z płytami widzę szanty ;-), to nie mam
            wątpliwości, że żeglarstwo to jest jego "styl życia". Zapewniam Cię, że jakbyś
            wszedł do mojego domu to też byś bez pytania załapał, co jest moim "stylem
            życia". Środek komunikacji, którym się na co dzień poruszam bynajmniej nie ma z
            tym nic wspólnego.
            • Gość: marcin ha Re: popularyzacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 21:32
              Można definiować poprawnie albo niepoprawnie :-)

              Ja bym się trzymał tego:
              en.wikipedia.org/wiki/Life_style
              Jak widać, hobby, sport itp. są w porównaniu ze stylem życia pojęciami znacznie
              zawężonymi. Jak wchodzę do mieszkania w którym jest 150 samowarów, z każdego
              kąta wystają wędki albo na ścianach wiszą liczne obrazy typu jeleń na rykowisku
              to może to świadczyć o hobby właściciela albo o jego smaku czy zapatrywaniach
              estetycznych, ale jeszcze nie o stylu życia.

              Symptomatyczne, że polska wikipedia podaje bardzo skromną, jednozdaniową
              informację. W dodatku o charakterze trącącym nieco przygotowaniem do sesji na
              uczelni ;-) Po prostu u nas pasje, hobby itp. są znane (wędkarstwo, modelarstwo,
              żeglarstwo itp.) ale różne style życia w powszechnej świadomości nie istnieją.

              marcin ha
              www.rowery.org.pl
      • boruta_wwa Re: popularyzacja 27.11.07, 22:53
        Gość portalu: nefer napisał(a):

        > Tak sie zastanawialam ostatnio, kto jest najwiekszym popularyzatorem
        > rowerowego stylu zycia w naszym pieknym kraju

        zbyt jesteśmy kulturowo zacofani jeszcze, niby się zmienia na lepsze ale w
        strasznych bólach :(
        b.
      • pitagor Re: popularyzacja 28.11.07, 10:14
        > Tak sie zastanawialam ostatnio, kto jest najwiekszym
        > popularyzatorem rowerowego stylu zycia w naszym pieknym kraju.

        Marcin Hyła
        www.rowery.org.pl/cinek.html

        i siec "Miasta dla Rowerów":
        www.rowery.org.pl/miasta.htm

        Cinek swego czasu porwadził program Niezła Jazd w TVP3 archiwum odcinków:
        v1.itvp.pl/niezlajazda/i.tvp


        • tiresias rowerzyści są jak geje 28.11.07, 11:38
          powracam do swoich uwag na marginesie powyżej...
          Nowy 'elementarz' Biedronia to skądinąd wydarzenie, może prowokacja,ale okładka
          wpasowuje mi się w moją z gruntu oryginalną teorię - prosze tylko spojrzeć:
          www.sklep.gildia.pl/literatura/44543-robert-biedron-teczowy-elementarz-czyli-prawie-wszystko-co-chcielibyscie-wiedziec-o-gejach-i-lesbijkach-okladka-les-friendly
          • dobiasz Re: rowerzyści są jak geje 28.11.07, 12:22
            tiresias napisał:

            > powracam do swoich uwag na marginesie powyżej...
            > Nowy 'elementarz' Biedronia to skądinąd wydarzenie, może prowokacja,ale okładka
            > wpasowuje mi się w moją z gruntu oryginalną teorię - prosze tylko spojrzeć:
            > <a
            href="www.sklep.gildia.pl/literatura/44543-robert-biedron-teczowy-elementarz-czyli-prawie-wszystko-co-chcielibyscie-wiedziec-o-gejach-i-lesbijkach-okladka-les-friendly"
            target="_blank">www.sklep.gildia.pl/literatura/44543-robert-biedron-teczowy-elementarz-czyli-prawie-wszystko-co-chcielibyscie-wiedziec-o-gejach-i-lesbijkach-okladka-les-friendly</a>

            Co za bzdura. Wszyscy wiedzą, że lesbijki nie jeżdżą rowerem tylko subaru ;-)
            • marzena.sa wracając do stylu życia ... 28.11.07, 12:49
              kiedyś prowadziłam matko-polkowy ... potem dzieci podrosły,
              przerzuciłam się na wernisażowo-knajpiany, potem mialam operację
              nogi i wylądowałam ... na rowerze ... i po czwartym (nie skończonym
              bo cały czas jeżdżę) sezonie mogę powiedzieć: prowadzę rowerowy tryb
              życia ... ostatnio był 2-tygodniowy urlop rowerowy z czego połowa w
              trasie z namiotem i takie tam, jeżdżę codziennie do pracy i jak
              tylko się da na wypady zamiejskie, bywam na Masie ... jestem facetką
              po 50-tce i rzeczywiście KOBIETY nie jeżdżą!!! te starsze, bo
              facetów czasem widać w terenie ...
              acha, też czasem nie do końca rozumiem co piszecie :)) ... mam
              swojego serwisanta i to jego problem - awaryjnie sobie radzę i to mi
              póki co wystarcza,
              pozdrawiam M.
              • 8run0n Re: wracając do stylu życia ... 28.11.07, 23:07
                yeah, niektorzy potrafia zechciec sie wyroznic i dac prawo innym bycia soba, np.
                jezdzenia beemka, chodzenia na silke i obwieszenia sie lancuchem.

                ja lubie sie wyrozniad, dlatego miedzy innymi jezdze rowerem, ale faktycznie
                odczuwam czasami pogarde ze strony kierowcow, a w pracy to co najwyzej uznaja
                mnie za swira.

                w kazdym razie jezdze bo lubie, a inni nie jezdza to ich sprawa.

                ilu jest tutaj na tym forum takich, co to swojego kumpla wysmiali bo mial
                idiotyczna koszulke, albo wpadl na pomysl, zeby zarobic miliony sprzedajac
                przynety na ryby.

                brak tolerancji dla innosci objawia sie tez pogarda dla miesniakow i
                lancuchowcow. znam kolesi, ktorzy wygladaja na bandytow, a muchy by nie
                skrzywdzili, po prostu maja takie poczucie estetyki a nie inne.

                zacznij od siebie, badz lepszy dla innych a inni beda lepsi dla ciebie.
                • Gość: jantor Re: wracając do stylu życia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 10:21
                  Wpadnij do nas na wioche w sobotni wieczor do knajpy-wtedy
                  przekonasz sie co mam na mysli.Jak do północy nie zabierze Cie
                  pogotowie,to mozesz uwazac sie za farciarza.Pobłazliwosc dla
                  bandziorow mylisz z tolerancja.Bo ja nie pisze o dresach,którzy sa
                  bandziorami,tylko o bandziorach,ktorzy nosza dresy.
                  • tiresias Re: wracając do stylu życia ... 29.11.07, 10:43
                    a jak wpadnę do waszej dyskoteki na mojej delikatnej, karbonowej szosóweczce
                    koloru żółtego, w obcisłych spodenkach z pampersem i tęczowej(!) koszulce
                    zalotnie opiętej na wysportowanym torsiku, tudzież bandance okalającej burzę
                    tlenionych włosów - to dostanę po ryju jako pedał, cyklista czy po prostu OBCY??!
                    • Gość: kondor Re: wracając do stylu życia ... IP: *.interq.pl 29.11.07, 11:24
                      jantor -tiresias
                      Koniecznie dajcie namiary na te miejsca żebym tam przez przypadek kiedyś nie
                      zabłądził.
                      Co do ubioru to też zacznę się zastanawiać w co od nowego sezonu się ubierać.

                      Popularyzacja.Oczywiście że chodzi o tu tych ludzi którzy maja przebicie i w
                      naszej sprawie walczą.Ale im nas więcej będzie i bardziej głośniejsi tym większy
                      wpływ będziemy mieli na to co dla nas będą robili do których decyzja należy.
                      Może by tak jakąś akcje rozpocząć i pewne ministerstwo zalać tysiącami e-maili
                    • Gość: jantor Re: wracając do stylu życia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.07, 11:56
                      Dobre!
                      Tak po prawdzie to mozna dostac bez powodu,ot tak po prostu.
                      Dobra,konczmy te socjologiczne dywagacje i jedziem dalej!
                      • tiresias Re: wracając do stylu życia ... 29.11.07, 12:19
                        no więc jak sobie tak pomyślę, to konstatuję, że ostatnie większe publiczne
                        zgromadzenia w moim średniej wielkości mieście, które wywołały jako takie
                        zainteresowanie i tzw. społeczny rezonans to:
                        1. Masa Krytyczna rowerzystów (głównie dlatego, że zablokowali ruch na jednym z
                        głównych rond i wsio, po czym się rozjechali)
                        2. Parada równości (głównie ze względu na kontrparadę nazistów pod czujnym okiem
                        policji)
                        a więc moja teoria paralelizmu cyklisto-gejowskiego tryumfuje wszem i wobec.
                      • dobiasz Re: wracając do stylu życia ... 29.11.07, 12:24
                        > Dobra,konczmy te socjologiczne dywagacje i jedziem dalej!

                        Wracając do tematu to IMHO nic nie popularyzuje rowerowania jak:
                        1. Dostępność miejsc gdzie można bezpiecznie pojeździć / dojechać do pracy.
                        Czyli dobre trasy rowerowe i bezpieczne dla rowerów miasto.
                        2. Przykład znajomych. Nie znam ludzi, którzy kupili rower bo ich idol w TV
                        pokazał się na rowerze. Natomiast znam ludzi, którzy kupili, bo zobaczyli że ich
                        znajomi świetnie na rowerze spędzają wolny czas.

                        Do człowieka, który jest święcie przekonany przekonany (niestety często zgodnie
                        z prawdą), że na rowerze stracg wyjechać na ulicę (a ścieżki nie ma) nie dotrze
                        żadna rowerowa propaganda choćby uprawiali ją 24h dziennie na zmianę Doda
                        Elektroda z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Rubikiem.

                        A programy rowerowe w TV to chyba oglądają rowerowi maniacy raczej. Takie
                        przekonywanie przekonywanych. Czy się mylę?
                    • dobiasz Re: wracając do stylu życia ... 29.11.07, 12:18
                      tiresias napisał:

                      > a jak wpadnę do waszej dyskoteki na mojej delikatnej, karbonowej szosóweczce
                      > koloru żółtego, w obcisłych spodenkach z pampersem i tęczowej(!) koszulce
                      > zalotnie opiętej na wysportowanym torsiku, tudzież bandance okalającej burzę
                      > tlenionych włosów - to dostanę po ryju jako pedał, cyklista czy po prostu OBCY?
                      > ?!

                      Za brak poczucia estetyki ;-P
                      • tiresias Re: wracając do stylu życia ... 29.11.07, 12:24
                        a spójrzcie jak można popularyzować przy okazji:
                        Przedsiębiorca z wykształcenia jest technikiem-górnikiem, ale węgla nigdy nie
                        fedrował. Pochłonęła go bowiem... jazda na rowerze. Zaraz po skończeniu szkoły
                        Miłek został zawodowym kolarzem. Dziś kolarstwo to już tylko hobby. Na tyle
                        jednak silne, że nawet swój biznes Miłek lubi opisywać kolarską terminologią. -
                        Rynek obuwia jest jak Tour de France. To trudny wyścig, w którym przetrwać mogą
                        tylko najsilniejsi - mówi. - Nie jest ważne, czy w wyścigu jedzie się 50
                        km/godz. jak podczas dobrej koniunktury, czy 30 km/godz. jak podczas recesji.
                        Liczy się, kto dojedzie do mety.

                        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4716677.html

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka