bachula_gr
09.09.06, 20:35
Pomyslalam sobie, ze skopiuje czesc moje wypowiedzi w innym watku bo tam
jakos zginela w natloku roznych podwatkow a jestem ciekawa, czy tez tak
macie....
****************
Czy to nie jest przypadkiem tak, ze to glowne my reprezntanci/-tki jezykow
mniejszosciowych w rodzinie mamy poczucie winy? Nie chodzi mi o to, ze polski
nie na takim poziomie jak bysmy sobie zyczyli ale, ze zaniedbujemy jezyk
kraju zamieszkania, drugiej strony?
Ze dla naszych partnerow/malzonkow nie ma problemow, tam gdzie my je widzimy
praktycznie non stop?
Jak patrze na dysproporcje w zasobnosci naszej domowej polskiej i greckiej
biblioteczki dla dzieci (na korzysc polskiej literatury) to czuje sie dziwnie
myslac, ze w czasie kiedy rowiesnicy moich dzieci sluchaja ksiazeczek po
grecku moje nie robia nic?! W sensie NIC po grecku. I nie wazne, ze jak po
raz setny przerabiamy Kopciuszka po polsku a potem dziecko opowiada historie
biednej sierotki ojcu po grecku ze szczegolami to slucham z otwarta buzia i
moj podziw rosnie...
Jakie sa Wasze odczucia, doswiadczenia w tym wzgledzie?