elago2 18.12.09, 14:15 Moja matka choruje na raka sromu. W ciągu pół roku będzie to trzecia operacja. Czy można ją pocieszyć, że będzie dobrze? Jak można ją podnieść na duchu? Ostatnio się załamała. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
b_a_l_b_i_n_k_a Re: Rak sromu 19.12.09, 19:12 Moze pewnym pocieszeniem bedzie to, ze mimo wszystko lekarze chca ja operowac, ze nie siedzicie bezsilnie, ze cos jest w Mamy sprawie robione. Nie piszesz jak zaawansowana jest choroba Mamy, wiec trudno cos wiecej Ci doradzic czy podpowiedziec. Odpowiedz Link
elago2 Re: Rak sromu 20.12.09, 12:14 Balbinko dziękuję za odpowiedź. Moja mama (76 lat)ma II grupę. Pierwszą operację miała w sierpniu a w listopadzie drugą. Przy drugiej operacji pobrali jej wycinki z węzłów chłonnych i ma wyznaczoną operację na 5 stycznia. Pewnie w węzłach juz coś jest i to jest niepokojące. Chociaż podobno teraz tak robią operacje. Może jakby od razu wszystko usunęli to by może było dobrze. Też jej mówię, że jak jeszcze chcą ją operować to nie jest tak źle, no ale czas pokaże. Kupiłam jej sok noni, lekarz mówił jej, że rany po operacji jej się ładnie zagoiły. Tak myślę aby udać się jeszcze do jakiegoś bioeneroterapeuty. Odpowiedz Link
b_a_l_b_i_n_k_a Re: Rak sromu 21.12.09, 09:33 A lekarze Wam nic nie mowia, jak wyglada Mamy sytuacja? Odpowiedz Link
b_a_l_b_i_n_k_a Re: Rak sromu 22.12.09, 15:09 A wam zabronila pytac lekarzy? Nie chce wiedziec, bo pewnie dziala tu mechanizm, ktory sobie prywatnie okreslam "problem nie nazwany po imieniu nie istnieje" :-) Co nie zmienia faktu, ze rozmowa na ten temat, choc pewnie trudna, przyniosla by ulge i wam i Mamie. Odpowiedz Link
elago2 Re: Rak sromu 22.12.09, 17:54 Nam nie zabroniła pytać, Balbinko ten rak jest złośliwy i mama wie, że to jest rak, tylko boimy się jej cokolwiek powiedzieć, bo ona dopisuje sobie najczarniejszy scenariusz. Podczas odwiedzin w szpitalu nie mówiłyśmy jej nic na temat jej choroby, no to sobie wymyśliła, że już jest tak źle, bo jej nie chcemy nic powiedzieć. Trudne to wszystko jest i nie wiadomo jak się zachować. Z drugiej strony mamy do niej trochę za mało serca, nie była dla nas najlepszą matką, ale zwyczajnie mi jej jest żal jako człowieka. To dlatego jest dla nas jeszcze trudniejsze, bo nie umiemy okazywać jej uczuć. Mam wyrzuty sumienia, ale ja nie potrafię inaczej. Ta troska wynika raczej z obowiązku niż z uczuć. Przykro mi jest to pisać, wolałabym żeby było inaczej, jednak czasu nie da się cofnąć. Dziękuję Balbinko, że rozmawiasz ze mną. Pozdrawiam Cię i życzę zdrowych i wesołych świąt. Odpowiedz Link
elsy Re: Rak sromu 22.12.09, 20:56 bardzo jest smutne to co piszesz elago2 czytając to co napisałaś starałam się na tą sytuację popatrzyć od strony Twojej mamy i z Twojego punktu widzenia otóż moje przemyślenia mogą Ci się nie spodobać,możesz je uznać za niesprawiedliwe,ale ja nie chcę dla Ciebie źle,nie chcę nikogo źle ocenić,ani Twojego postępowania(i reszty rodziny czy rodzeństwa) teraz ani postępowania Twojej mamy w przeszłości,co się oczywiście przyczyniło do waszego obecnego podejścia do niej wiem jedno,co jest według mnie w tej sytuacji najważniejsze,Twoja matka jest bardzo chora,być może nawet umrze,tego nie wiemy ,nie wiadomo kiedy również,ale zawsze trzeba to wziąć pod uwagę,od zawsze i na zawsze pozostanie Twoją matką,postaraj się dla niej zachowywać i zrobić wszytko tak,jakbyś chciała,aby Twoje dzieci się zachowywały w stosunku do Ciebie na tej ostatniej drodze;pokonaj siebie,swoje żale(wiem,że to trudne,bardzo trudne,bo wciąż masz przed oczami krzywdy jakie Ci wyrządziła i one Cię blokują)ale zrób to dla niej ...i dla siebie również,bo gdy odejdzie już niczego nie zmienisz,niczego nie naprawisz,a wyrzuty sumienia są okropne,ale wtedy na nic się zdadzą działaj póki nie jest za póżno,daj jej swoje serce,to zranione,ale daj w całości,a zobaczysz będzie Ci lżej;nigdy nie wiesz co ona czuje w swoim sercu,być może targają nią wyrzuty sumienia,ale nie potrafi,boi się wypowiedzieć to co czuje...nie wiesz tego...ale Ty ze swojej strony postaraj sie zapomniec o swoich krzywdach sama napisalas,ze czasu nie da sie cofnac... ja bym tak zrobila,pisze Ci to wszystko z serca,bardzo cieplo Cie pozdrawiam i przytulam na te piekne,aczkolwiek bardzo smutne dla mnie swieta Odpowiedz Link
elago2 Re: Rak sromu 24.12.09, 10:12 Elsy dziękuję za ciepłe słowa. Mogę Cię zapewnić, że się staram i wiem co może być. Też chciałabym mieć czyste sumienie, że gdy matki braknie to nie będę musiała sobie nic wyrzucać. Czasami ciężko kogoś jest zrozumieć, ale może nie wszystko od nas zależy. Moja matka odziedziczyła geny po swoim ojcu i dlatego taka była. Tym ją tłumaczę. Nigdy nikomu niczego nie zazdrościłam, ale tego ciepła i miłości matczynej zawsze. Pozdrawiam Cię Elsy i życzę zdrowych i spokojnych świąt. Odpowiedz Link
lulka_0 Re: Rak sromu 29.12.09, 01:38 A ja sobie myślę, że tu nie chodzi o ocenę postępowania córki względem matki, ja w każdym razie nie podjęłabym się radzenia akurat w tej sprawie. Elago2 - i tak Ci jest prawdopodobnie na tyle trudno, że dorzucanie kolejnego kamyczka w tej akurat sprawie nie polepszy Ci samopoczucia... Bez względu na to, jakie by tu rady nie zostały zaprezentowane:) Ja natomiast miałabym dla Ciebie wskazówkę następującą: na podstawie własnego doświadczenia dotyczącego radzenia sobie z mamą, która nie jest jakoś nadzwyczajnie zainteresowana wiedzą o swoim stanie zdrowia, dążyłabym mimo wszystko do pytania lekarzy o rokowania, bo te informacje w sposób istotny będą miały wpływ na życie mamy i Twoje w konsewkencji. Medycznie niewiele mogę Ci poradzić, może poza tym, abyś może starała się szukać opieki dla mamy i wspomninanych wyżej informacji w sposób odbiegający od rozwiązań najbardziej oczywistych - mam tu na myśli na przykład współpracę z CO, bo opiece tam serwowanej nie zawsze towarzyszy empatia i nie zawsze pacjent jest faktycznie na pierwszym miejscu. Mam na myśli tylko i wyłącznie to, że aby kogoś wyleczyć, trzeba się choć trochę pacjentem zaineresować, a to nie jest w tego typu placówkach aż tak oczywiste. Piszę o tym dlatego, że w naszym przypadku CO w Wawie nie było zainteresowane podjęciem leczenia mojej mamy w sposób aktywny, ale inne placówki - jak najbardziej. Konsultacja u osób praktykujących medycynę niekonwencjonalną jest często uważana za ostatnią deskę ratunku - może w Waszym przypadku jest trochę na to za wsześnie? Życzę Ci, abyś - w trosce o samą siebie - podjęła decyzję najbardziej słuszną z możliwych. Jaką - myślę, że wiesz (lub może będziesz wiedziała najlepiej:) Odpowiedz Link