Dodaj do ulubionych

do in_situ-prośba

26.02.10, 11:24
Witam,
Jestm nowa, mam chorego tate. Końcem ubiegłego roku dowiedzielismy
się, ze jest podejrzenie nowotworu. Cały styczeń mieliśmy bardzo
nerwowy aż w końcu podano diagnoze. Guz śródpiersia
(drobnokomórkowy) z przerzutami do węzłów chłonnych śródpiersia. z
tego co już wyczytałam tu na forum i w internecie rak
drobnokomórkowy nie rokuje dobrze. In_situ mam prosbe, mam wyniki
bronchoskopi czy mógłbys powiedzieć jak to wygląda, guz jest duży,
nie mam akurat wyników tomografi ale wymiary mniej więcej pamietam
11,5x4,5x5,5. Natomist reszta wygląda nastepująco:

Bronchoskopia EBUS:

Krtań- struny głosowe prawidłowo ruchome.Tchawica o modelowanej,
wypuklającej się ścianie bocznej lewej. Drzewo oskrzelowe
obustronnie prawidłowe-w zasięgu penetracji aparatu. Kontynuując
badanie w systemie EBUS uwidoczniono masywny naciek typu npl
ciagnący się od proksymalnej części tchawicy od strony lewej aż do
kąta tchawiczno-oskrzeklowego lewego-wykonano EBUS-TBNA ok.2L oraz
4L. Ponadto uwidoczniono dysalne szerzenie się nacieku na przednio-
boczna ściane oskrzela głównego lewego. Uwidoczniono też znacznie
powiększone ok. 20X25 mm N1 gr.7- wykonano EBUS-TBNA gr.7

Badanie hist.-pat. EBUS-TBNA : 1/naciek ok. 2L 2/naciek ok.4l 3/gr.7
Ad 1/2/3 cellulea carcinomatosae:carcinoma microcellulare.
EKG: rytm zatkowy 80/min oś pośrednia.PQ, QT w normie
Miał również usg jamy brzusznej, które wyszło w porządku oraz
tomografie głowy, tu również jest w porządku.

Dodam, ze tata jest po drugim cyklu chemi, każdy składa sie z 3
wlewów. W sumie ma mieć 6 cykli. Na chwile obecną czuje sie dobrze
choć wiadomo jest słaby.
Z góry dziekuje za odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • in_situ Re: do in_situ-prośba 01.03.10, 01:46
      Witaj coni,
      szkoda, że zabrakło opisu TK, bo trudno bez tego się wypowiedzieć czy jest to
      postać ograniczona choroby (LD) czy rozległa (ED).
      Upraszczając - brakuje info na temat ew.zmian ogniskowych/lub ich braku w
      miąższu płuca prawego (lub zmian węzłowych we wnęce płuca prawego).
      Oczywiście bardzo dobrze, że nie ma zmian w wątrobie i ośrodkowym układzie
      nerwowym, bo to znacznie pogorszyłoby rokowanie.

      Zakładając jednak, że jest to choroba oraniczona do jednej połowy klatki
      piersiowej (postać LD) - teoretycznie można by rozważać leczenie radykalne
      (jednoczesną radiochemioterapię). Niestety - jeśli wymiary guza są faktycznie
      takie jak podajesz (opis EBUS rzeczywiście zdaje się to potwierdzać) to
      radioterapia radykalna nie jest możliwa (nie obejmie się zmiany jednym polem
      wlotowym i nie będzie możliwe zastosowanie właściwej dla leczenia radykalnego
      dawki napromieniania).
      Ponadto guz uciska (oplata?) i być może nacieka tchawicę - więc tu są kolejne
      'schody' dla efektywnego naświetlania.
      W tej sytuacji przyjmuje się strategię leczenia jak w postaci rozległej DRP
      (drobnokomórkowego raka płuca) i stosuje się chemioterapię najczęściej w
      schemacie PE (cisplatyna+etopozyd) - zakładając właśnie leczenie złożone z 6 cykli.
      Miej tę świadomość, że jest to leczenie paliatywne, a więc bez możliwości
      całkowitego wyleczenia.
      Po IV cyklu tata powinien mieć wykonaną TK klatki piersiowej by zobaczyć jaka
      jest odpowiedź na leczenie.
      Po zakończeniu chemioterapii (jeśli będzie remisja, chociażby częściowa) powinno
      się zastosować elektywne napromienianie ośrodkowego układu nerwowego (mózgu) by
      zmniejszyć ryzyko przerzutów do OUN. Takie postępowanie jest obecnie standardem
      i przedłuża życie chorym na DRP.
      Nie wiem czy chciałaś o to zapytać - jednak umieszczę to info: mediana czasu
      przeżycia u chorych z takim stanem zaawansowania jak u Twojego taty to, liczona
      od momentu postawienia diagnozy, 12-14 miesięcy. Medianę -w pewnym uproszczeniu-
      można rozumieć jako okres przeżycia najczęściej w danej grupie pacjentów
      odnotowywany,
      oczywiście w rzeczywistości możliwy jest okres tak dłuższy jak i krótszy..
      Jeśli prawe płuco jest zajęte to rokowanie jest gorsze.

      Jeśli chciałabyś coś jeszcze wiedzieć to pytaj konkretnie,
      nie wiem bowiem co dla Ciebie jest najistotniejsze a o DRP mogłabym pisać do
      białego rana...

      Bardzo mi przykro, że nie mogłam przekazać bardziej optymistycznych informacji,
      jednakże uznałam że liczysz na szczerą odpowiedź i jesteś do niej /przynajmniej
      częściowo/ już niejako przygotowana.
      • coni77 Re: do in_situ-prośba 01.03.10, 11:32
        Witaj in_situ,

        bardzo dziękuje za szczerą odpowiedź,mam brakujące wyniki TK więc
        jesli możesz spojrzec i na nie byłabym wdzięczna:

        -częśc górna i środkową śródpiersia przedniego wypełnia niemal
        jednorodnej gęstości masa guzowata wyraxnie odgraniczona o gęstosci
        +55 JHG przed podaniem kontrastu w fazie żylnej wzmacnia się do
        65jh. Wymiary masy guzowatej 11,5x5,6x4,5 cm.Powoduje ona regionalne
        przemieszczenia struktur anatomicznych: tchawicy,przełyku,łuku aorty
        bez wzmozonych cech ich naciekania oraz znacznego stopnia zwężenia
        lewej tętnicy płucnej,oskrzela głównego lewego, oskrzela górno i
        dolnopłatkowego lewego płuca. W obrebie obu płuc-zmian ogniskowych
        guzowatych, naciekania tkanki płucnej nie stwierdzono. Powiekszone
        wezły chłonne przytchawicze i łuku aorty max do 25 mm. Pasmo
        niedodmy segm.3 lewego płuca.

        Po tej tomografi generalnie nie wysnuto konkretnych wniosków,
        podejrzewano chłoniaka, pakiety węzłów chłonnych. Dopiero
        bronchoskopia pokazała to co pokazała. Mając wyniki TK mogłabys
        jeszcze raz przeaanalizować wyniki w całości. Tak jak napisałaś
        faktycznie tato ma mieć powtórną TK z tym , ze już po 3 cyklu, który
        bedzie miał już w przyszłym tygodniu. Mam tylko nadzieję, że jednak
        w przypadku mojego taty statystyki sie nie potwierdzą i bedzie
        jeszcze z nami długo. Wiesz jak myśle o tym to chce mi się wyć, bo
        gdyby nie ignorancja naszych lekarzy, gdyby lepiej słuchali tego co
        mówią do nich pacjenci mój tato nie byłby teraz tak chory. Przez
        wiele lat miał duszności zapisywano mu wziewy i lekarze twierdzili
        że to pomoże, co z tego że RTG było zawsze ok, jeszcz rok przed
        diaggnozą miał robione prześwietlenie i było w porzadku a duszności
        miewał nadal. Miewal również nocne bezdechy, które lekarze wiązali
        zupełnie z czym innym. Tylko co z tego, wyglada na to, ze nasi
        lekarze nie wiedzą ze prawidłowy obraz RTG nie zawsze oznacza , ze
        nic sie nie dzieje. Gdyby ktoś z mądrych lekarzy skierował go na np.
        na TK, moze by wszystko teraz wyglądało inaczej a tak pozostaje nam
        mieć tylko nadzieję ze jednak uda mu sie jakoś pokonać tą chorobe.
        Dodam tylko, ze po tych już dwóch cyklach chemii tata nie ma już
        duszności, i nocnych bezdechów przez które okropnie chrapał, w nocy
        śpi tak spokojnie jak niemowle. Wem, ze rokowania nie są najlepsze
        ale też wiem ze mam wiele nadzieii na to ze jednak będzie inaczej,
        tylko gorzej z moim tata, który czasami zaczyna miec inne mysli i
        tego sie boję, zeby tylko nie zaczał się poddawać.

        • gziutek Re: do in_situ-prośba 03.04.10, 23:52
          Witaj,
          mam świadomość że to co Ci napiszę wcale nie będzie miłe ale uważam
          ze powinnaś wiedzieć. Może gdybym ja wiedziała wcześniej inaczej
          nastawiłabym si,ę do choroby. U mamy w październiku 2008
          zdiagnozowano drobnokomórkowy nowotwór płuc stadium I. Przeszła 6
          cykli chemii i 6 tygodni naświetlania płuc oraz trzy tygodnie
          naświetlania mózgu. Pod koniec czerwca zakończyła leczenie a
          tomograf wykazał iż guz zniknął. 23 lipca trafiła do szpitala a 5
          sierpnia zmarła, Niestety ten nowotwór zabija niesamowicie szybko
          więc łap każdą chwilę żeby ani minuty nie zmarnować.
          Pozdrawiam i w każdej chwili służę pomocą
          • coni77 Re: do in_situ-prośba 06.04.10, 17:31
            Gziutek, strasznie mi przykro, ze Twoja mama tak szybko odeszła.
            Wiem, ze rokowania w tym nowotworze nie są dobre, naczytałam sie
            bardzo dużo na ten temat ale mimo to mam nadzieje , ze będzie
            inaczej. Może to głupie co teraz napiszę ale kiedyś czytałam taką
            książkę "Potęga podśiwadomości" i powiem szczerze ,ze nie trace
            nadziei własnie dzieki temu co przeczytałam. Myśle pozytywnie tak
            mocno, ze chyba mocniej się już nie da. Wierze w to że będzie lepiej
            bo poprostu musi tak być. powiedz mi co się stało, ze Twoja mama
            trafiła w lipcu do szpitala, chodzi mi o to czy były jakieś
            niepokojące objawy czy przy okazji kontroli coś wyszło. pytam bo
            chciałabym wiedzieć na co powinniśmy być wyczuleni. Swoją drogą to
            strasze, ze po takim sukcesie leczniczym w tak niesamowice szybkim
            tempie wszystko zmieniło swój bieg a Ty starciłaś najbliższą sercu
            osobę :(
            • gziutek Re: do in_situ-prośba 07.04.10, 22:54
              Bardzo się cieszę że masz tyle wiary. Mój tata powtarza ze nadzieja
              umiera ostatnia. Co za ironia...
              Jeśli chodzi o mamę po zakończeniu naświetlań pojawił się kaszel.
              lekarze rodzinni osłuchiwali mamę i leczyli na popromienne zapalenie
              płuc. To się często zdarza. Mama poszła do szpitala na kontrolę.
              Sama wiesz chemia naświetlania to wyniszcza organizm.W szpitalu
              zrobiono prześwietlenie płuc które również wskazywało na zapalenie
              płuc. niestety z niedzieli na poniedziałek zebrał się płyn w płucach
              i dopiero USG wykazało bardzo szybko postępujący nawrót choroby.
              tydzień później we środę mamusia umarła w domu spokojnie. Wiesz
              byłam u wielu lekarzy zresztą mój brat też jest lekarzem wiec dość
              duzo się dowiedziałam. Pewien lekarz specjalista powiedział, że ten
              typ nowotworu bardzo ładnie idzie na chemię. Należy jednak pamiętać
              że daje bardzo szybko przerzuty. Niestety nieleczony zabija w kilka
              tygodni leczony w kilka miesięcy. Średni okres między zakończeniem
              leczenia a nawrotem choroby to 3 miesiące. Ale uwaga: pan doktor
              przytoczył mi kilka przypadków ze swojej praktyki kiedy to osoby w
              stanie bardzo źle rokującym żyły kilka, kilkanaście lat. Więc tak
              naprawdę cuda jednak się zdarzają :)
              i powiem ci jeszcze jedno. na początku moja mama była bardzo zła na
              chorobę. na los, na Boga na wszystko. Ale odnalazla spokój. Moze to
              zabrzmi strasznie ale w momencie kiedy pogodziła się z chorobą, że
              śmiercią odeszła spokojna. Na szczęście w nieszczęsciu nowotwór nie
              zdążył jej zjeść, zniszczyć.
              Jeśli chciałabyś porozmawiać albo mogłabym Ci jakoś pomóc nie krępuj
              się. Jestem dla ciebie o kazdej porze dnia i nocy.

              Pozdrawiam
              • abetina Re: do in_situ-prośba 12.04.10, 15:46
                Witam, moja mama ma rozpoznanie drobnokomórkowego raka płuca w formie ED. W
                styczniu zakończyłyśmy IV kurs PE. Ostatnich dwóch nie było ze względu na udar,
                który mama miała parę dni po 4 kursie. Dodam, że osoba, która chodziła z mamą na
                chemioterapię również dostała udaru po 3 kursie. Prawdopodobnie chemia mogła
                przyczynić się do tego. Może warto zapytać lekarza, żeby zapobiec i zaoszczędzić
                dodatkowych cierpień? O ile jest w tym korelacja.
                Po 4 kursie mama miała tk płuc. Wynik bardzo nas ucieszył - prawie 85% remisja.
                Jutro idziemy na drugie już badanie kontrolne - rtg klatki piersiowej i krew do
                analizy. Jak zwykle denerwujemy się.
                Mama dochodzi do siebie, nabiera sił, chociaż przyznam, że dość dobrze znosiła
                chemię. Byłam przygotowana na gorszą reakcję organizmu i na szczęście mamę to
                ominęło. Powoli odrastają jej włoski, które przerzedziły się już po 2 kursie.
                Ale nie straciła wszystkich, z czego też się cieszyła.
                Coni - życzę Twojemu tacie dużo siły i woli walki i oby znosił chemioterapię jak
                najlżej. Jest to trudny okres, po którym przez kolejne miesiące trzeba wzmacniać
                organizm. Nie ma innej drogi niestety. Będzie dobrze - przecież po tak trudnym
                leczeniu muszą przyjść dobre wieści, że to zadziałało, prawda? Jak każdy
                podawałam mamie siemię lniane. Miała problemy z zaparciami. Nie pomagały
                niestety czopki glicerolowe. Teraz podawałabym jej do picia olej lniany. Jeżeli
                masz jakieś pytania, albo chcesz sie tylko "wygadać" - pisz. Wielokrotnie
                czytałam historie ludzi z tego forum, bo dodawało mi to sił w trudnych
                momentach. Bo czułam, że nie jestem sama w przeżywaniu ciężkich momentów. Poza
                tym to, jak i inne fora, pomogły mi w zdobyciu wielu cennych informacji. Wiem,
                że drobnokomórkowiec potrafi okrutnie szybko zaatakować ponownie, ale zdarzają
                się przypadki, że następuje to dopiero po kilku latach. Musimy wypaść poza
                statystyki! Pozytywne myślenie jest ważne. Cieszę sie, że moja mama takie ma. I
                ma wolę walki. To ona mnie czasami pocieszała!
                Gziutek, serdecznie współczuję. Ja 11 lat temu straciłam tatę - rak krtani. Brak
                słów na opisanie cierpienia, jakie się wówczas przeżywa.

                Mama nie kwalifikuje się na naświetlania płuc - ze względu głównie na ED, brak
                całkowitej remisji i na konieczność pozostawienia "furtki" w leczeniu. Chciałam,
                żeby miała profilaktyczne naświetlanie głowy. Odbyłam 3 konsultacje z
                radioterapeutami. Zdecydowaliśmy, że nie robimy - głównie ze względu na przebyty
                udar.

                Pozdrawiam i wszystkim życzę dużo zdrowia.
                • coni77 Re: do in_situ-prośba 14.04.10, 16:01
                  Gziutek i Abetina bardzo wam dziękuję za wsparcie. Mój tato obecnie
                  jest po 4 chemiach, zostały jeszcze dwie. poki co znosi je całkiem
                  dobrze, nie miał kontrolnej tomografi ale po drugiej chemii miał
                  prześwietlenie które jak to pani dr. powiedziała wyszło rewelacyjnie
                  no ale na ostateczny wynik leczenia chemia musimy jeszcze poczekać.
                  Najwazniejsze , ze tato funkcojue normalnie, po tym jak miał
                  kontrolne prześiwtlenie jego nastawienie zmnieniło sie, mysle że to
                  był taki zastrzyk na lepsze samopoczucie i wiare że będzie dobrze. Z
                  takich widocznych skutków ubocznych chemii jakie ma tato to strata
                  włosów już po pierwszym cyklu, wiadomo osłabienie i gorszy apety no
                  i po 3 cylku zaczęły spadac białe krwinki i na to dostaje
                  zastrzyki. Abetina zarówno Twoja mama jak i mój tato wypadną poza
                  statystki i bęą z nami jeszcze długi czas, musimy w to wierzyć. Po
                  tym jak przeczytałam odpowiedź Gziutek tym bardziej utwierdziałm sie
                  w przekonaniu ze cud moze sie wydarzyć skoro lekarz z którym
                  rozmawiała mówił, że w jego praktyce były przypadki które mimo
                  złych rokowań zupełnie inaczej sie potoczyły. Fakt, ze czasami
                  miewam gorsze chwile i zadaje sobie pytanie czy napewno tak sie
                  stanie a co jak będzie inaczej. Ale ostatnio doszłam do wniosku ze
                  tak nie mogę myśleć i tracić wiary choćby na chwile.
                  • abetina Re: do in_situ-prośba 14.04.10, 19:58
                    Ja przez cały cykl chemii podawałam mamie Ecomer, nie miała problemów z
                    leukocytami, zawsze w normie, grubo powyżej 4tyś. Wiem, że są zastrzyki. Pewien
                    pan, mąż pacjentki, powiedział mi, że jego żona miała bardzo silne bóle w
                    okolicach kręgosłupa i że jest to skutkiem ubocznym tych zastrzyków. Ostrzegał
                    mnie tylko, żebym była przygotowana na coś takiego - taka wymiana doświadczeń
                    pomiędzy czekającymi w poczekalni. Z góry chcę uprzedzić, że nie wiem, jaka była
                    ich nazwa, ale były na pewno na zwiększenie białych krwinek.
                    Coni! Sukces już po 2 kursie! To budujące! Oby kurs w tą stronę się utrzymywał
                    cały czas. Moja mama nie ma całkowitej remisji i zakończyliśmy już leczenie.
                    Naświetlania nie wchodzą w grę. Czasami konieczne jest wyważenie, co lepsze dla
                    pacjenta.
                    Pozdrawiam
                    • coni77 Re: do in_situ-prośba 14.04.10, 22:23
                      Niestety u mojego taty Ecomer ani żadne inne kapsułki zawierające
                      tran nie wchodzą w gre ponieważ zaraz po nich wymiotuje. Początkowo
                      mu kipiłam ale niestety nie da rady. To prawda, że po tych
                      zastrzykach bolą kości, jednych może boleć w okolicach np.
                      kręgosłupa jak u tej pani o której wspominałaś , inni mogą czuć ból
                      w kościach całego ciała tak jak mój tato. To niestety jest skutek
                      uboczny.Tato ma dość gresywną chemie i spadek białych krwinek może
                      być właśnie tego powodem. Nie ma sie co oszukiwac chemia bardzo
                      niszczy organizm bo zabija nie tylko komórki nowotworowe ale i
                      niszczy to co jest zrdowe. Powiedz mi co podajesz mamie na
                      regeneracje po chemioterapii? Tato póki co dostaje probiotyki,
                      buraka w kapsułkach, kupiłam nutridrinki bo mało je, ale nie chce
                      ich za bardzo pić bo mówi, ze na sam ich widok dostaje dreszczy.
                      Życze dużo zdrowia Twojej mamie.
                      Pozdrawiam
                      • in_situ Re: do in_situ-prośba 15.04.10, 01:04
                        coni77,

                        Ecomer to przy porządnej neutropenii za słaby 'żołnierz'.
                        Właściwym lekiem jest Neupogen (podawany podskórnie lub dożylnie) i myślę, że właśnie takowe leczenie Twój tata ma zapewnione.
                        Neupogen faktycznie może powodować objawy grypopochodne, bóle stawów, kości, stan podgorączkowy etc. Są to dolegliwości przejściowe, warto włączyć wtedy leki p/bólowe by chory się nie męczył (np. ketonal).
                        • abetina Re: do in_situ-prośba 15.04.10, 20:06
                          Gdy rozmawiałam z lekarzem prowadzącym, czy mogę przygotować jakoś mamy organizm
                          przed chemią, powiedział, że nie ma takiej potrzeby. W trakcie też nie
                          wskazywał, że konieczne jest stosowanie czegoś dodatkowego. Dlatego wszelkie
                          suplementy podawałam mojej mamie nie z polecenia lekarskiego, w związku z tym
                          proszę o krytyczne odniesienie się do ich stosowania u kogokolwiek innego.
                          Jak wspomniałam wcześniej, był to Ecomer. Być może nie miał wpływu na wyniki
                          morfologii, ale najniższe leukocyty to 4,9tyś.
                          W trakcie wyszukiwania - w internecie oczywiście, natknęłam się na pewną
                          powtarzalność, iż kurkumina, resweratrol, kwercetyna, I3C - związki pochodzenia
                          roślinnego są przeciwutleniaczami, stymulują apoptozę czy też mają działanie
                          przeciwrakowe. Podawałam mamie dużo brokuła np., ale znalazłam suplement, który
                          jest wyciągiem z roślin. Podaję go mamie. Jest oczywiście działanie nie związane
                          z prawdziwym leczeniem, ale na pograniczu wiary w metody niekonwencjonalne.
                          Okresowo podawałam mamie selen i koenzym Q10 oraz magnez.
                          Mama pije również zieloną herbatę.
                          Spotkałam się z opiniami, że burak nie ma zupełnie wpływu na parametry krwi
                          /chociaż większość go przecież tym celu stosuje/, ale przygotowywałam mamie sok
                          ze świeżych buraczków, rozcieńczając go pół na pół z wodą, bo czysty sok był
                          zbyt "cieżki" i raz spowodował u mamy nudności.
                          Czytałam również, iż wysokie dawki omega3 i omega6 mają działanie prewencyjne
                          jeżeli chodzi o nawrót choroby, dlatego mama pije olej budwigowy (wcześniej
                          jadła gold omega - 3 i wyciąg z ogórecznika).
                          Jesteśmy dopiero 3 miesiące po chemioterapii. Stan mamy jest stabilny, zalecone
                          wyniki krwi w normie. Czy te wszystkie suplementy działają? Sądzę, że nie
                          szkodzą, a jeśli mogą pomóc?
                          W internecie jest multum opisanych sposobów niekonwencjonalnego leczenia, bo
                          każdy łapie nadzieję. Od bioenergoterapeutów, poprzez ANRY, a na różnych dietach
                          kończąc.
                          Nie wiem, czy moja droga jest właściwa. Nie mam wiedzy medycznej. Starałam się
                          wydobyć dla mamy coś, co mnie w miarę przekonało (nie wierzę w energoterapeutów
                          na przykład).
                          Generalnie mama miała dobry apetyt - jedynie w trakcie kursów, 2-4 dni jadła
                          mniej, zmuszając się. Ale później apetyt wracał.
                          Mama nie piła nutridrinków.
                          Pozdrawiam serdecznie
                          • coni77 Re: do in_situ-prośba 16.05.10, 12:57
                            Abetina wygląda, na to ze lekarze mają rację co do nie stosowania
                            suplementów w trakcie leczenia, gdyż chemia zabija wszystko. Lekarz
                            twierdzi, ze suplementy mają sens dopiero po leczeniu.Po rozmowie z
                            lekarzem stwierdziałam, ze chyba coś w tym jest skoro większość z
                            nich mówi to samo, a wyniki krwi taty są jakie są. Nie dość, że
                            problem z leukocytami to jeszcze do tego doszła niedokrwistość. Na
                            to wszystko dostaje zasrzyki i dzieki temu leczenie odbyło sie w
                            wyznaczonym czasie bez żadnych poślizgów. W chwili obecnej
                            chemioterapia jest już zakończona. Po 6 cyklach rezulataty leczenia
                            są bardzo zadowalające i zaskakujące w szczególności lekarzy bo
                            stwierdzili, ze nie spodziewali sie takiego wyniku. Póki co tato
                            miał rtg które wyszło rewelacyjnie, nie wykazało zadnych zacienień,
                            brak jakichkolwiek śladów guza. Ta wiadomość jest jak wygrana na
                            loterii, jednak o dokładnych rezultatach leczenia dowiemy sie po
                            tomografii czyli za jakieś dwa tygodnie. Niezależnie od wyniku tate
                            czeka profilaktyczne naświetlanie głowy, jeśli chodzi o naświetlanie
                            klatki piersiowej decyzja będzie podjęta dopierto po TK. Na dzień
                            dzisiejszy wszyscy jesteśmy bardzo szczęśliwi, że leczenie dało
                            efekty. Teraz z niecierpliwoscia czekamy na TK i jej wyniki.
                            • black_halo Re: do in_situ-prośba 20.05.10, 16:20
                              Z tego co pamietam to moja ciocia mowila, ze przy chemii najbardziej
                              pomagala jej bardzo lekka dieta - wlasciwie same gotowane warzywa,
                              troche swiezych owocow i sokow, za to zero miesa, chleba itd. No i do
                              dzisiaj jest wegetarianka w czym upatruje swoje zdrowie - nie wiem na
                              ile to prawda ale zyje juz 18 lat wiec mysle, ze dziala. Dodajmy, ze
                              18 lat temu roznych preparatow nie bylo a taka diet zwyczajnie
                              zalecil lekarz w szpitalu.
                              • abetina Re: do in_situ-prośba 05.06.10, 00:01
                                Coni, jak wyniki tk taty? Jak On się czuje? Nabiera sił?
                                Moja mama jako badania kontrolne ma comiesięczny rtg klatki piersiowej. Wszystko
                                do tej pory było w porządku, ale ostatnie badanie wskazało nieznaczną progresję.
                                Szykujemy się na dokładniejsze badanie tk za kilka dni. Minęły już 4 miesiące od
                                zakończenia chemioterapii.
                                Pozdrawiam
                                • coni77 Re: do in_situ-prośba 07.06.10, 11:32
                                  Wyniki bardzo dobre, w opisie TK napisano, ze doszło do niemalze
                                  całkowitej remisji guza, resztki jakie pozostały będą naswietlane.
                                  Oprócz naswietlań klatki tata będzie miał również profilaktyczne
                                  naświetlania głowy. Poza tym dochodzi do siebie, czuje sie lepiej
                                  jest silniejszy a to za sprawą transfuzji krwi jaką miał bo niestety
                                  hemoglobina bardzo poleciała. Apety bardzo mu dopisuje ale tu też
                                  bez wspomagaczy sie nie obeszło, od miesiąca dostaje leki na apetyt
                                  przepisane przez lekarza. Mam nadzieje, że po naświetlaniach nic już
                                  nie zostanie i ze to paskudztwo nigdy do niego nie wróci pod żadną
                                  postacią. Abetina trzymam za twoją mame kciuki, napisz jak wyszła
                                  TK
                                  Pozdrawiam
                                  • abetina Re: do in_situ-prośba 07.06.10, 21:31
                                    Ja zrobiłam 3 konsultacje na temat profilaktycznego naświetlania głowy dla mojej
                                    mamy, bo chociaż nie pozbyłyśmy się całkowicie guza, to chciałam w jakiś sposób
                                    uchronić jej głowę. Dwie opinie były na "nie", a kluczowym jak zrozumiałam
                                    przeciwwskazaniem to dwa przebyte w międzyczasie udary :(
                                    Robiłyśmy rezonans magnetyczny głowy w marcu, na szczęście było "czysto".
                                    Mama nie kwalifikowała się również na naświetlanie płuca. Lekarze mówili, że
                                    musimy zachować pewien "zapas" na ewentualne leczenie paliatywne, gdyby
                                    zaistniała konieczność. I że dostarczając mamie teraz określoną dawkę
                                    promieniowania pozbywamy się furtki na przyszłość.
                                    W takim razie jeżeli naświetla się innych to czy ogranicza się ich możliwości
                                    leczenia paliatywnego w przyszłości (z racji tego, że można przyją4ć ograniczoną
                                    dawkę)?
                                    Nie bardzo to rozumiem...
                                    • abetina Re: do in_situ-prośba 07.06.10, 21:42
                                      Coni, osiągnęliście duży sukces :) To tak bardzo cieszy, kiedy po tak dużym
                                      wysiłku są dobre wyniki. Tato szczęśliwy, prawda? Też głupie pytanie! Pamiętam,
                                      jak moja mama się cieszyła z ostatniego kursu chemii i jak przyniosłam jej dobre
                                      wieści z kontrolnej tomografii. Nieopisana radość.
                                      Niech trwa jak najdłużej!
                                      Pozdrawiam Was gorąco.
                                      • coni77 Re: do in_situ-prośba 08.06.10, 10:37
                                        Abetina sama wiesz jak to jest usłyszeć dobre wieści człowiek cieszy
                                        sie jak małe dziecko, zwłaszcza że tata usłyszał to od dwóch
                                        lekarzy, pierwszy raz kiedy były już wyniki TK i lekarz prowadzący
                                        powiedział, ze efekty są bardzo dobre i lekarze na odzziale są
                                        bardzo zadowoleni z efektów leczenia a drugi kiedy miał konsultacje
                                        z lekarzem radiologiem, który po analizie wszystkich wyników z
                                        całego przebiegu leczenia powiedział to samo, stwierdził też że tato
                                        zalicza sie do tej niewielkiej grupy ludzi z drobnokomórkowcem,
                                        którzy mają szanse na wyleczenie. Oczywiscie lekarz powiedział, ze
                                        może być róznie bo wiadomo nie ma gwarancji że nie będzie kiedyś
                                        nawrotów ale mimo wszytko nalezy sie cieszyć tym, co jest. Tato
                                        słysząc po raz drugi od lekarzy, ze jest szczęściarzem bardzo się
                                        podbudował i jego nastawienie jest bartdzo pozytywne a jak wiadomo
                                        nastawienie pacjenta to część sukcesu w leczeniu. A co do
                                        profilaktyki naświetlań to musze powiedzieć , ze mnie zaskoczyłaś bo
                                        gdzie nie czytam to właśnie piszą, ze najlepsze efekty są przy
                                        równoćzesnym nasiwtlaniu i chemii,ale jak wiadomo to wielkie
                                        obciążenie dla organizmu i dlatego tez czesto dzielą to na dwa
                                        etapy. Zresztą w przypadku taty byłoby to niemożliwe bo w szpitalu
                                        gdzie miał chemie nie ma radioterapii, naświetlania sa w innym
                                        mieście i dlatego tez są po chemii.
                                        Trzymajcie sie ciepło i daj znać jak będziesz mieć wyniki mamy z TK.

                                        • abetina Re: do in_situ-prośba 02.07.10, 22:13
                                          Jest źle! Mama od połowy czerwca bardzo podupadła. Spała praktycznie w dzień i w
                                          nocy. Dostała lewostronnych drgawek. Wezwałam pogotowie. Zmierzyli ciśnienie,
                                          dali tabletkę pod język i powiedzieli, że to pewnie przerzuty... Na następny
                                          dzień przyszła do nas lekarz rodzinna. Zaleciła pilną konsultację neurologiczną.
                                          Więc zawiozłam mamę do naszej pani doktor. Przepisała leki wzmacniające,
                                          przeciwpadaczkowe. To był piątek. Przez cały tydzień mama słabiutka, bez
                                          apetytu. Pomagałam jej w chodzeniu, w jedzeniu. Lewa ręka jeszcze bardziej
                                          bezwładna, niż po udarze styczniowym. Rano pojechałyśmy na kontrolne tk. Po
                                          powrocie mama znowu dostała drgawek. Więc po południu pobiegłam do naszej
                                          neurolog. I tam się dowiedziałam, ze to na pewno raczysko atakuje główkę.
                                          Wróciłam załamana. W sobotę mama była już tak słaba, że nie wiem jakim cudem,
                                          ale udało nam się ją zawieść do szpitala. A tam doktor powiedział, że to po
                                          prostu taki etap choroby, a na brak apetytu przepisał zawiesinę. I wróciliśmy do
                                          domu.
                                          Ciągle miałam nadzieję, że wszyscy się mylą i te ataki wywołane są udarem (co
                                          sie wcześniej dwukrotnie zdarzyło i nie było w głowie zmian). Załatwiłam
                                          skierowanie, w środę zrobiłyśmy tk głowy, a czwartkowy wynik potwierdził
                                          najgorsze przypuszczenia. W główce jest 9 ognisk, największe ma ok.5x3cm.
                                          Wyniki z tk płuc też przerażające. Jest gorzej niż na początku lecznia, bo guz
                                          wrócił do wyjściowych wymiarów, pojawiła się niedodma jak wcześniej, ale są nowe
                                          ogniska w szyi i zauważalne 2 na wątrobie. Powiększone na nadnerczach.
                                          W marcu robiłam mamie rezonans głowy. Nic nie było. A teraz 9 ognisk!
                                          Styczen, luty, marzec, kwiecień - kontrolne wyniki płuc bardzo dobre.

                                          Nie wiem, co pisać. Czuję ogromny smutek. Moja mama gaśnie. A ja mogę tylko być
                                          przy niej, głaskać, całować, obejmować.
                                          J
                                          • coni77 Re: do in_situ-prośba 08.07.10, 18:26
                                            Abetina, strasznie mi przykro, ze z Twoją mamą tak jest źle. Było
                                            tak dobrze a tu tyle nowych ognisk. U nas lepsze wieści, tata jest
                                            po radioteraopii klatki a za jakiś czas bedzie miał profilaktyczne
                                            naswietlanie głowy. Jak czytałam Twojego posta to aż mi sie wierzyć
                                            nie chciało, ze tak sie u Twojej mamy źle podziało, ja pomimo
                                            dobrych wyników taty boję sie , żeby któregoś dnia cos nie wyszło.
                                            Abetina jest mi tak strasznie smutno po tym co przeczytałam, ze
                                            nawet nie wiem co napisać. Trzymaj się dzielnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka