Dodaj do ulubionych

rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami do mózgu

06.11.11, 09:39
Witam serdecznie. Jak w temacie zamieściłam niestety mój tato jest chory na tą okropną chorobę. Choruje od zeszłego roku. Rak został wykryty pod koniec czerwca. Był niestety już wtedy w zaawansowanym stadium operacja nie wchodziła w grę. Tata przeszedł 2 cykle chemioterapii i niby było w miarę nie najgorzej. Tata pomimo choroby starał się żyć normalnie. Często chodził na spacery po zakupy no starał się prowadzić normalne życie. Aż do sierpnia kiedy zauważyliśmy niepokojące nas bardzo sygnały tacie zaczął opadać lewy kącik ust a następnie dostał niedowładu lewej ręki był otępiały jakby czasem nieobecny. Zrobiona została TK głowy i wyszły przeżuty do mózgu 3 guzy jeden bardzo duży. We wrześniu lekarze podjęli się operacji i wycieli największy guz i jak ręką odjął tata odzyskał sprawność w pełni my byliśmy uradowani a po 4 tygodniach od operacji a dokładnie dzień przed naświetleniami na które tata był umówiony do Centrum do Warszawy znów zaczął się nagły niedowład lewej strony z tym że teraz to jest ten opadnięty kącik ust lewa ręka która dodatkowo spuchła w czasie naświetlań i lewa noga. Tata otrzymał 5 naświetleń nie wiem w jakiej dawce czuje się źle mało bardzo mało chodzi dużo leży trochę siedzi i utyka na tą lewą nogę. Lekarze dali nam wypis i powiedzieli że można próbować za ok. miesiąc żeby tacie podali chemię. O tym czy po naświetleniach jest możliwość że ten niedowład cholerny ustąpi nic nie powiedzieli o tym od czego spuchnięta ręka też nie. Dlatego mam pytanie czy jest w ogóle możliwość że lekarze zdecydują się na podanie chemii? Czy w ogóle jest choć cień nadzieje że te cholerne naświetlenia pomogą choć trochę? Czy ten okropny niedowład może ustąpić jeszcze. Dziś minął już tydzień i dwa dni od zakończonych naświetleń i na razie nie ma żadnej poprawy. Czy jeszcze ona nastąpi czy tacie jeszcze się poprawi? Tak bardzo tego pragnę, że nawet nie da się tego opisać słowami. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • izapela3010 Re: rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami do 06.11.11, 12:15
      Witam,
      tak naprawdę nikt nie wie czy ten proces się cofnie. Trzeba mysleć pozytywnie i tę wiare przekazywać tacie. Z doświadczenia z moja mamą mogę powiedzieć, że po naświetlaniach głowy nie było poprawy wręcz przeciwnie choroba nabrała tempa a podanie następnego kursu chemii przyspieszyło przerzuty do innych organów. Lekarze proponując leczenie nigdy nic nie obiecują a z drugiej strony gdyby nie kontynuować leczenia mogłoby to mieć również negatywne skutki.
      Pozdr
    • sysia1322 Re: rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami do 07.11.11, 09:31
      No właśnie tylko ciężko mieć nadzieję, że będzie lepiej i że to wszystko się cofnie skoro z tego co czyta się w samym internecie to te całe naświetlenia rzadko jednak pomagają chorym. :-( no ale mam ogromną nadzieję że tacie się polepszy.
      • anka7961 Re: rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami do 07.11.11, 20:25
        Nie poradzę Ci w kwestii naświetlań i tego, czy lekarze podadzą chemię czy nie, ale chciałam napisać Ci jedno: mój Tata ma ten samo rodzaj nowotworu i nie nadawał się na chemię. Leczymy się DCA. Jeśli chcesz więcej infomacji, to napisz do mnie na prv.
        Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia dla Taty :)
        • gontcha Re: rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami do 07.11.11, 23:44
          anka7961 napisała:


          > Leczymy się DCA.

          To nie jest lek!
          • anka7961 Re: rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami do 08.11.11, 17:52
            Gontcha - wiem. Przejęzyczyłam się. Przyjmujemy DCA.
        • ammazuko_powrot anka7961 08.11.11, 13:06
          Można wysłać do ciebie wiadomość na adres gazetowy czy masz jakiś inny?
          • sysia1322 Re: anka7961 08.11.11, 15:45
            Jeśli to była wiadomość do mnie to mam: sysia1322@wp.pl
          • anka7961 ammazuko_powrot 08.11.11, 17:53
            Na gazetowy.
    • sysia1322 Re: rak niedrobnokomórkowy płuc z przerzutami do 11.12.11, 13:29
      Witam od naświetleń minęło ok miesiąc i jest według nas poprawa. Tata jest samodzielny niedowład dzięki bogu ustąpił. Tata czuje się lepiej jest kontaktowy żartuje z nami chodzi na krótkie spacery z mamą oczywiście zdarza się że przychodzą chwile że czuje się gorzej ale niestety przy tej chorobie jest to normalne i niestety trzeba się z tym liczyć. Niemniej według nas czyli najbliższej rodziny która bacznie obserwuje tatę nastąpiła poprawa.

      Jednak ostatnio tata był na kontrolnej wizycie u pani profesor która skierowała jego na naświetlania i powiedziała że u niej to koniec leczenia że ona (kiedy tylko popatrzyła na tatę) widzi że naświetlanie nie było skuteczne bo tata dalej przyjmuje sterydy (a o tym żeby je odstawić jak i kiedy nic nam nie powiedzieli w szpitalu) i miał niestety jeden atak padaczkowy ok 3 tygodni temu. Dostał jednak po tym ataku inny lek przeciwpadaczkowy podobno mocniejszy który bierze się 2 razy dziennie rano i wieczorem. (działa on 12 godzin)
      Wcześniej tata przyjmował też lek od padaczki 2 razy dziennie jednak lekarz neurolog który przepisywał nowy lek powiedział że ten stary tata powinien przyjmować jeśli już go brał 3 razy dziennie. My podawaliśmy jednak 2 razy rano i wieczorem bo takie dawkowanie było przepisane przez panią prof. od naświetlań.
      Nie o to jednak w gruncie rzeczy mi chodzi tylko o to że lekarka bez badań tylko po tym jak spojrzała na pacjenta powiedziała że te całe naświetlania na marne. Stwierdziła to po ogólnym wyglądzie pacjenta po tym że widać że bierze sterydy (a ten kto miał do czynienia z tymi lekami wie jak wpływają na wygląd zewnętrzny) i po tym że tato miał ten cholerny atak.

      Teraz boję się że taty nie zechcą przyjąć lekarze którzy zajmowali się podawaniem chemioterapii i że nie zechcą podać tej chemii. Nie wiem co o tym myśleć wszystkim ja lekarzem nie jestem ale z tego co powiedział nam lekarz który przeprowadzał operację to niestety takie ataki mogą się niestety zdarzać bo może podrażniać tatę blizna pooperacyjna.

      Poza tym mam pytanie czym lekarze będą się kierować decydując o ewentualnym podaniu chemii?
      Tata czuje się teraz dużo lepiej zaczęliśmy już zmniejszać dawki sterydów bo wiadomo że tego typu leki odstawia się stopniowo. Poza tym tata wyniki badań z krwi ma wszystkie w normie bo robiliśmy mu niedawno na własną rękę.
      Dziwi mnie niemniej fakt że lekarz nie chciał dać skierowania na tomografię głowy wydaje mi się że nie jest to normalne.

      Poza tym to czasem aż w głowie mi się nie mieści to jak ci lekarze są oschli i oziębli w stosunku do chorych i ich najbliższych i jak przekazują im okrutnie wieści na temat stanu zdrowia pacjenta. Z czego niestety ale czasem są one mówione bez podstawy jakich badań wcześniej zrobionych.
      Ja rozumiem że oni mają doświadczenie ale każdy organizm jest inny i inaczej jednak reaguje nie wolno generalizować poza tym przy tej chorobie kondycja psychiczna chorego też jest bardzo ważna.
      Bardzo proszę o odpowiedź osób którzy mają wiedzę na ten temat. Z góry dziękuję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka