sysia1322
06.11.11, 09:39
Witam serdecznie. Jak w temacie zamieściłam niestety mój tato jest chory na tą okropną chorobę. Choruje od zeszłego roku. Rak został wykryty pod koniec czerwca. Był niestety już wtedy w zaawansowanym stadium operacja nie wchodziła w grę. Tata przeszedł 2 cykle chemioterapii i niby było w miarę nie najgorzej. Tata pomimo choroby starał się żyć normalnie. Często chodził na spacery po zakupy no starał się prowadzić normalne życie. Aż do sierpnia kiedy zauważyliśmy niepokojące nas bardzo sygnały tacie zaczął opadać lewy kącik ust a następnie dostał niedowładu lewej ręki był otępiały jakby czasem nieobecny. Zrobiona została TK głowy i wyszły przeżuty do mózgu 3 guzy jeden bardzo duży. We wrześniu lekarze podjęli się operacji i wycieli największy guz i jak ręką odjął tata odzyskał sprawność w pełni my byliśmy uradowani a po 4 tygodniach od operacji a dokładnie dzień przed naświetleniami na które tata był umówiony do Centrum do Warszawy znów zaczął się nagły niedowład lewej strony z tym że teraz to jest ten opadnięty kącik ust lewa ręka która dodatkowo spuchła w czasie naświetlań i lewa noga. Tata otrzymał 5 naświetleń nie wiem w jakiej dawce czuje się źle mało bardzo mało chodzi dużo leży trochę siedzi i utyka na tą lewą nogę. Lekarze dali nam wypis i powiedzieli że można próbować za ok. miesiąc żeby tacie podali chemię. O tym czy po naświetleniach jest możliwość że ten niedowład cholerny ustąpi nic nie powiedzieli o tym od czego spuchnięta ręka też nie. Dlatego mam pytanie czy jest w ogóle możliwość że lekarze zdecydują się na podanie chemii? Czy w ogóle jest choć cień nadzieje że te cholerne naświetlenia pomogą choć trochę? Czy ten okropny niedowład może ustąpić jeszcze. Dziś minął już tydzień i dwa dni od zakończonych naświetleń i na razie nie ma żadnej poprawy. Czy jeszcze ona nastąpi czy tacie jeszcze się poprawi? Tak bardzo tego pragnę, że nawet nie da się tego opisać słowami. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam.