Dodaj do ulubionych

szukam nadziei...

10.11.11, 23:29

w piątek dowiedziałam się, że mój braciszek jest chory na raka.
Jeśli nie podejmie szybko leczenia-umrze...
operacja w najbliższą środę.
a ja też umieram...
ze strachu!
powoli...
skutecznie...
nie dam rady
pomocy
Obserwuj wątek
    • gontcha Re: szukam nadziei... 10.11.11, 23:40
      Witaj,

      Możesz napisać więcej na temat choroby brata?

      Trzymam kciuki za jego środową operację - oby wszystko poszło dobrze.

      Ciepło pozdrawiam
    • tcmnm Re: szukam nadziei... 11.11.11, 00:39
      Dasz rade, w tej chorobie znosimy wiecej niz nam sie wydaje, ze jestesmy w stanie. I ja rowniez trzymam kciuki za brata.
    • ja_siostra Re: szukam nadziei... 11.11.11, 00:47
      U brata zdiagnozowano raka jądra.
      objawy miał od ok 6 m-cy.
      mam żal do siebie, do brata, do jego żony...
      dlaczego nikt z nas nie zareagował wcześniej?!
      dlaczego JA nie pomyślałam o raku wcześniej?
      dziś nienawidzę siebie i reszty świata.
      TAK BARDZO SIĘ BOJĘ
      • ja_siostra Re: szukam nadziei... 11.11.11, 00:54
        Bo on był zawsze. Mój młodszy brat, mój braciszek, którym mama kazała się opiekować.
        I bywałam na niego zła, miałam dosyć jego nieporadności. chciałam by w końcu sam odpowiadał za siebie, by dorósł...
        A dziś boję się, że z pójściem do lekarza czekał za długo, że może GO zabraknąć. że ten sk......n wygra walkę i Młodego już nie będzie...
        I zostanę sama jedna na świecie, bez braciszka, który był zawsze...
        • anka7961 Re: szukam nadziei... 11.11.11, 20:36
          Jeśli jest operowany to rozumiem, że nie ma przerzutów? Będzie dobrze. Myśl pozytywnie (wiem, że trudno), bo to pomaga. Trzymam kciuki :)
      • dr_pitcher Re: szukam nadziei... 11.11.11, 03:11
        Rak jadra to jeden z najbardziej uleczalnych rakow. Owszem 6 miesiecy to duzo, ale jeszcze nie tragicznie. Zycze powodzenia i badz optymistyczna. Wszystko bedzie dobrze.
        • sonia-3 Re: szukam nadziei... 11.11.11, 22:01
          Znam kogoś kto chorował na ta chorobę 8 lat temu, łącznie z przerzutami do płuc. Po leczeniu ma się dobrze. Pracuje i żyje normalnie. Ten rodzaj nowotworu leczy się skutecznie. Głowa do góry, będzie dobrze.
          • ja_siostra Re: szukam nadziei... 16.11.11, 20:04
            Dziękuję wszystkim za słowa otuchy i za nadzieję.
            Brat jest już po operacji.Pozostaje nam czekać na wyniki histopatologiczne.
            Trzymajcie kciuki
            • tcmnm Re: szukam nadziei... 18.11.11, 15:55
              Trzymam!
            • b_a_l_b_i_n_k_a Re: szukam nadziei... 19.11.11, 17:55
              Daj znac jak jak wyniki.
              I glowa go gory...
              • dorota-s2 Re: szukam nadziei... 22.11.11, 19:18
                Siostra! napisz jak bracik po operacji
                • ja_siostra Re: szukam nadziei... 22.11.11, 20:19
                  Na szczęście w nieszczęściu operacja poszła sprawnie i dobrze.
                  Brat też czuje się dobrze, czekamy aż rana się wygoi i będzie mógł wrócić do domu. Sama nie wiem skąd on wziął tyle sił i fizycznych i psychicznych.Jest silniejszy niż reszta rodziny, to on nas podtrzymuje na duchu a ja? Ja wyję do poduszki.
                  I ciągle powtarzam sobie, że damy radę, że będzie dobrze...bo musi być dobrze...
                  Teraz sen z powiek spędza nam oczekiwanie na wyniki - miały być na cito, ale nadal cisza.
                  To czekanie wykańcza...O ile z "dostaniem się" na stół poszło nam sprawnie (od wstępnej diagnozy do operacji upłynęło zaledwie 1.5tyg), to teraz niestety musimy uzbroić się w cierpliwość i ... czekać, czekać.
                  • elsy Re: szukam nadziei... 22.11.11, 21:19
                    wejdz na bloga Jacka Romańczyka,tam przeczytasz wiele ciekawych rzeczy na temat leczenia raka jądra oraz znajdziesz namiary do jego żony, która jest super babką i możesz ją o wszystko spytać
                    jacekromanczyk.blog.onet.pl/
                    aniaromanczyk.blog.onet.pl/
                    serdecznie pozdrawiam
                    • ja_siostra Re: szukam nadziei... 22.11.11, 22:58
                      Dziękuję
                      • ja_siostra Re: szukam nadziei... 01.12.11, 19:22
                        i znów mam doła...
                        Wczoraj minęło 2tyg od operacji i wciąż nie ma wyników z histopatologi.
                        Do tego doszły problemy w pracy, także świat wali się na głowę.
                        Ale nic to... żeby tylko Młody wyzdrowiał, z resztą sobie poradzę.
                        Myślicie, że jak markery spadły tylko o połowę to dobrze? (badanie wykonano w przeddzień operacji i powtórzono 5dni po)
                        • ewusia13 Re: szukam nadziei... 02.12.11, 14:50
                          > Wczoraj minęło 2tyg od operacji i wciąż nie ma wyników z histopatologi.
                          no cóz tak czasami jest, ja na wynik ojca też czekałam blisko 3 tygodnie. A wynik mamy przyszedł właśnie dzisiaj, czyli 2 tygodnie po.
                          cierpliwości :) wkrótce dostaniecie wynik

                          > Do tego doszły problemy w pracy, także świat wali się na głowę.
                          nieszczęścia lubią chodzić parami... zawaliły ci się na głowę dwie rzeczy (choroba brata i problemy w pracy). Więc masz już swoją parę i więcej problemów nie będzie ;)
                          a do zawalenia się świata naprawdę duuuużo ci brakuje
                          ja jestem w bardzo podobnej sytuacji jak ty, może nawet gorszej bo w tym samym tygodniu, w którym operowano moja mamę, mój mąż stracił pracę...

                          > Myślicie, że jak markery spadły tylko o połowę to dobrze?
                          bardzo dobrze !!!!! zawsze to lepszy wynik od tego, który był wcześniej :)


                          Więcej optymizmu i wiary!!! potrzebujemy tego teraz obie :) ja też mam dziś gorszy dzień bo moja mam chyba nie radzi sobie z chorobą psychicznie... nawet nie chciała dziś ze mną rozmawiać...
                          • anka.83 Historia kolarza 02.12.11, 15:50
                            Armstrong miał już przerzuty a i tak wyszedł z tego bez problemu. Rak jądra to jeden z najłatwiejszych do leczenia raków, trzeba mieć na prawdę pecha, żeby z tego nie wyjść (jakieś inne schorzenia obciążające mocno organizm).

                            Głowa do góry, nawet jak histopat wyjdzie z rakiem, to brat da radę sobie z nim.
                            • ja_siostra Re: Historia kolarza 02.12.11, 19:36
                              Oby Twoje słowa okazały się prawdą:)
                          • ja_siostra Re: szukam nadziei... 02.12.11, 19:32
                            Jak dobrze, że trafiłam na to forum.
                            Chociaż mam gdzie się wygadać ( i poużalać:( )
                            A tak poważnie, to bardzo dziękuję Tobie ewusia13 i wszystkim innym dającym mi nadzieję.
                            Mama może po prostu ma gorszy dzień?
                            A jeśli nieszczęścia rzeczywiście chodzą parami, to normę mamy wyrobioną! Więc teraz będzie już tylko LEPIEJ:) chyba na takim myśleniu polega optymizm...
    • ja_siostra czekamy:( 12.12.11, 23:45
      • ja_siostra Re: czekamy:( 12.12.11, 23:50
        Czekamy i nadal nic nie wiemy...
        Wciąż nie ma wyniku brata. Jutro wieczorem ma wizytę u prof. urologa-onkologa, może jeszcze rano będą wyniki?
        • gontcha Re: czekamy:( 18.12.11, 00:59
          Macie wynik? Jak po wizycie?
          • ja_siostra Re: czekamy:( 18.12.11, 10:34
            wyniku nadal nie ma(?).
            We wtorek brat miał wizytę i dowiedział się, że markery mogą wskazywać na obecność przerzutów. W środę był w ŚCO na badaniach, powtórnie markery i tomografia jamy brzusznej.
            Prawdopodobnie rak zaatakował węzły chłonne i na płucu jest zmiana, ale szczegóły będziemy znać, gdy będą już wyniki. Najgorzej martwi mnie ten wynik histopat., dlaczego to tak długo trwa?
            29 grudnia brat ma ustaloną wizytę w poradni chemioterapii.
            Zaglądam na forum każdego dnia, więc jak coś będę wiedziała, na pewno napiszę.
            • ewusia13 Re: czekamy:( 21.12.11, 16:37
              siostro daj znać co u twojego brata. Trzymam za was kciuki !!!
              • b_a_l_b_i_n_k_a Re: czekamy:( 22.12.11, 10:12
                Ja tez czekam, daj znac...
            • ewusia13 Re: czekamy:( 08.01.12, 22:12
              ja_siostra macie już wynik brata? napisz co tam u was dobrego :)
              moja mama zaczyna w przyszłym tygodniu brachyterapię, nastrój bardzo dobry, lekarz dał jej duuuużą dawkę optymizmu
              • kiszczynska Re: czekamy:( 09.01.12, 18:36
                czekamy.
              • dorota-s2 Re: czekamy:( 17.01.12, 21:47
                Ewusiu,miałam brachyterapię 4lata temu,w sumie 6 zabiegów,to dużo.Ostatnie badania(listopad) wskazują że żadnego nawrotu nie ma ale bardzo trzeba dbać o pęcherz,nerki.Poczytaj sobie o diecie i ochronie pęcherza bo przez wiele lat byle co powoduje stany zapalne,lepiej zapobiegać niż leczyć,szczególnie teraz zimą trzeba nosić grubą podpaskę i ciepłe majty.Cieszę się że lekarz tak optymistycznie patrzy na wynik leczenia,wie co mówi.Miejmy nadzieję że u mamy będzie to sprawa zamknięta pozytywnie i czekają ją same dobre wizyty kontrolne z diagnozą"Jest pani zdrowa"
            • dorota-s2 Re: czekamy:( 17.01.12, 22:01
              Ja też długo czekam na histopatologię,materiał badany jest w Krakowie i wynik dopiero przychodzi do Gliwic za około miesiąc.Chemia najczęściej wydatnie zmniejsza zmiany nowotworowe,bracik pewnie będzie miał leczenie skojarzone,to będzie trudny czas ale da radę,byle miał wsparcie i powód aby walczyć.Mój brat uznany został za "cud medyczny"po ostatniej operacji(w czerwcu) nie miał ani naświetlań ani chemii następne badanie w maju,leczenie wirusa wzw typu c ,interferonem przyniosło dobre efekty,w sumie kilka operacji,trzy razy chemia w tym raz interferon i prowadzi normalne życie,oczywiście jest pod stałą kontrolą.Tak więc widzisz ,nawet w tak ciężkiej sytuacji warto wierzyć,wytrwać w leczeniu,wytargować od losu następne lata,wam też się uda.Napisz co lekarz mówił
    • ja_siostra walczymy :) ! 24.01.12, 17:39
      długo mnie nie było...Zostałam odcięta od świata - nie mam internetu.
      wyniki bracik dostał po 4tyg i 2dniach...
      nie były dobre...
      Wiemy już, że są przerzuty. Niestety:(
      Ale walczymy! Bez żadnych trudności przeszedł pierwszą chemię, jutro zaczyna drugą serię.
      I wierzymy, że będzie dobrze. Bo musi być!
      Dziękuję Wam za wsparcie:)
      • ewusia13 Re: walczymy :) ! 24.01.12, 19:23
        oj wreszcie się odezwałaś :)
        trzeba walczyć i wierzyć, że będzie dobrze, nie jedna osoba wyszła z tej choroby nawet jeśli były przerzuty

        moja mama też jest już w trakcie leczenia, od tygodnia ma naświetlania i korki

        trzymam kciuki i odzywaj się częsciej
        ewa
        • olikkk Re: walczymy :) ! 28.01.12, 19:54
          Ewusia, możesz kuknąć na pocztę gazetową ?
          Pozdrawiam cieplutko :)
        • ja_siostra Re: walczymy :) ! 04.03.12, 16:08
          wiem,że długo mnie nie było.
          Ale mam dobre wieści: brat jest po 3 dawkach chemii, czeka Go jescze jedna i kontrolne TK.
          Poprzednie badanie tomografem wykazało częściową regresję zmian. Jedyne co nas martwi to fakt, że jedna zmiana urosła...
          Jesteśmy dobrej myśli.
          Odezwę się znów...
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: walczymy :) ! 05.03.12, 11:20
            Skupcie sie teraz na samym leczeniu. Nie ma co martwic sie na zapas.

            Trzymaj sie cieplo i daj znac co slychac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka