Dodaj do ulubionych

Wodobrzusze - rak żołądka

26.12.13, 17:38
Cześć,
mam pytanie, z góry przepraszam bo pewnie pytanie takie już się pojawiało na tym forum mnóstwo razy.
Mój tato ma raka, jest źle, od jakiegoś czasu ( od miesiaca) nie wiem, bo nie mieszkam w domu , ma wodobrzusze. Brzuch w porównaniu do postury jest mega. Byliśmy dziś na izbie przyjęć, ma jutro zgłosić się na oddział wewnetrzny. Czy usuną mu to jutro, czy będzie musiał pozostać w szpitalu? Ogólnie od lutego 2013 wiemy o tym, ale ciągle żyłam nadzieją. Nowotwór jest naciekowy, dlatego lekarze pewnie nie podjęli sie operacji... Mama ani tata nie wiedzieli jaka jest sytuacja, żyli większą nadzieją niż ja i siostry. tato brał chemie, ale lekarka powiedziała, ze sytuacja ani sie nie poprawiła ani nie pogorszyła... (jaka prawda - ja tez nie wiem). Od kąd przyjechałam na święta do domu i zobaczyłam tate, wiedziaalm że jest źle.. bardzo źle..
Nie umiem sobie z tym poradzić, z tą sytuacją.
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 26.12.13, 19:27
      Kasiu,czy tata jest jeszcze pod opieką onkologa?jeśli tak-to musicie się zwrócic do niego
      jeśli nie(czyli jest zakończone leczenie?co powiedzieli?napisali?spróbuj się dowiedziec),to ja -ale to ja-kontaktowała się z najbliższym oddziałem opieki paliatywnej(gdzie ustawią tatę lekowo i zobaczą,co z tym wodobrzuszem),opieka paliatywna to nie hospicjum,nie rozmawiamy o przygotowaniu do śmierci,tylko o jak najlepszej teraz dla niego pomocy
      dowiedz się,jak wygląda sytuacja z leczeniem-odradzam jeżdżenie na sor czy oddziały nie związane z onkologią/opieką paliatywną,tam nie dośc,że nie pomogą,to jeszcze mogą tatę uziemic(idzie koniec roku) i pogorszyc stan
      tak w ogóle wodobrzusze niekoniecznie jest stanem nagłym,zależy,co się oprócz tego dzieje(jak serce,oddychanie,wydalanie etc)
      na spokojnie wyciągnij od rodziców informacje i może się uda tu do czegoś sensownego dojśc,co robic dalej
      chyba nadszedł czas,że to Ty musisz pokierowac rodzicami
      dobrze,że tu trafiłaś
      pisz,jak tylko będziesz potrzebowała
      • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 26.12.13, 19:51
        Tato jest po serii chemii, ma wizytę końcem stycznia... Czyli źle robimy, że jutro idziemy na oddzial wewnetrzny z tym wodobrzuszem? Tato nie wie jaki jest jego stan... ja tak naprawde nie wiem co to ten oddział paliatywny, gdzie mam sie udac? Nie wiem zupełnie jak sie zachować w tej sytuacji...
        Czyli tatę zostawia jutro na kilka dni? Może faktycznie też nastawiłam się źle, bo poczytalam trochę wątki, poszperałam w necie i wyczytałam, ze wodobrzusze to już stan, ze koniec bardzo bliski..
        od kilku dni to placze po nocach i nie wiem co ze soba zrobic...
        • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 26.12.13, 20:06
          Kasiu,a skąd jesteście?będzie łatwiej znaleźc
          opieka paliatywna zajmuje się chorymi onkologicznymi(najczęściej,ale nie tylko) w fazie choroby,kiedy lekarze nie podejmują się już prowadzenia terapii.najczęściej z powodu zaawansowanego stadium choroby.jak jest u taty?z tego,co piszesz o wizycie,to albo onkolog się nie zdecydował,albo mu głupio zabierac nadzieję,którą rodzice żyli
          macie kontakt do niego?to trzeba tam jutro zadzwonic,jak najszybciej umówic się na wizytę-albo na przyjęcie na oddział.ale na onkologię,nie na internę.do lekarza,który go prowadzi,a nie do kogoś nowego,gdzie będa go najprawdopodobniej na nowo diagnozowac(to w najlepszym przypadku),albo przetrzymają nie wiadomo jak długo.zdecydowanie się kontaktujcie z onkologiem.
          jeśli onkologa nie znajdziecie,albo przez telefon odpowie,że nic się już nie da zrobic-zostaje paliatyw.i to trzeba tez jutro załatwic,bo weekend i potem przerwa noworoczna,a dobrze by było,zeby ten brzuch ktoś obejrzał fachowo
          może wystarczy odbarczenie płynu i zmiana diety(ma jakąś?),może podanie środków przeczyszczających(wiem,że to rodzic,ale musisz się tego dowiedziec-czy ma zaparcia,jak długo i czy ten brzuch go boli.albo plecy)
          nie płacz,teraz musisz szybko działac.
          tzn.nie płacz przy rodzicach,bądź tą silną,która pokieruje i doradzi,niech mają w Tobie oparcie
          a tu przychodź,płacz i przeklinaj,my rozumiemy wszystko
          gdyby w nocy stan się nagle pogorszył,tata by bardzo cierpiał,wymiotował,cokolwiek,co byś uznała za stan nagły-dzwoń po pogotowie
          Kasiu,nie chcę dawac nadziei,chcę Ci podac fakty-na tyle,ile mogę
          zajrzę tu jeszcze dzisiaj
          dowiedz się od rodziców jak najwięcej
          i żeby jutro było jak najszybciej
          • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 26.12.13, 20:24
            opieka paliatywna to oddanie kogos gdzies? Jezeli tak to odpada... Co to jest?
            no tato chyba ma zaawansowane stadium, nie chcieli się podjąć operacji...

            jutro jak bedziemy w szpitalu, na oddziale,
            to moge poprosic o kontakt z lekarzem ktory leczyl go na onkologii.

            ale co dalej po odbarczeniu ?

            nie ma diety.. trudno mi jest okreslic./ na codzien mieszkam w krakowie, rodzice w tarnowie


            tato mówi, ze go brzuch nie boli. Jak jest z tym? Powiedzcie mi,
            jak osoby tak chore czują? Czy ich to boli?
            tato zdecydowanie osłabl, często leży przykryty kocykiem... mz 63 lata
            • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 26.12.13, 20:33
              to jest ten sam szpital?bo inaczej nie będzie możliwości konsultacji
              w Tarnowie jest hospicjum www.familia.tarman.pl/?grp=169
              jak będziecie wiedziec,co z tatą-po szpitalu,to tam zadzwońcie.chyba,że lekarze postanowią podjąc dalej leczenie
              jak to hospicjum w Tarnowie nie będzie wamodpowiadac,polecam to www.hospicjum.krakow.pl/
              tu masz zasady opieki paliatywnej www.kpop.republika.pl/opieka.htm
              • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 26.12.13, 20:40
                dzieki wielkie za pomoc i dobre słowo/
                tak, to jest ten sam szpital - czyli jest szansa na konsultacje. troche obawiam sie, ze tato nie bedzie chcial sie zgodzic na taka opiekę.

                Powiedz mi prosze, to bardzo boli/ to co dzieje sie w tej fazie choroby?
                • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 26.12.13, 21:05
                  Kasiu,ale my nie wiemy,w jakim stanie jest Twój tata
                  a ból będzie mógł ocenic tylko on
                  co do wyboru opieki-będzie miał albo paliatyw,albo nic-nikt inny nie zajmuje się chorymi po zakończonym leczeniu
                  właśnie po to istnieje opieka paliatywna
                  tata musi byc pod opieką fachowców,bo sam sobie nie da rady ani z bólem,ani z innymi dolegliwościami
                  a Twojej mamie na pewno przyda się wsparcie ze strony medycznej
                  nie wiem,czy ta konsultacja będzie możliwa,teoretycznie-tak,ale jak będzie,to sami się przekonacie
                  daj znac co jutro załatwicie
                  • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 26.12.13, 21:07
                    ok, dam znac jutro co i jak...
    • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 27.12.13, 14:12
      Tate dzis przyjeli na oddzial wewnętrzny. Chociaż oczywiście lekarze nie byli chetni go zostawic, bo to przeciez weekend jutro. Lekarz: " a może przyjdzie pan w poniedzialek, na spokojnie"? taaa spokojnie dla kogo? dla lekarza chyba....
      Rano jeszcze jak tam bylam byl przed wizytą lekarska, zobaczymy co powiedzieli teraz jak pojedziemy.
      • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 27.12.13, 14:18
        musicie się liczyc z tym,że nic
        zaczyna się weekend,potem dwa dni,kiedy mogą zrobic jakieś badania,wynik będą we wtorek albo po nowym roku
        tak to działa...
        • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 27.12.13, 15:00
          wlasnie mama dzwoniła do taty. ściągneli mu dzis 4 l wody. w poniedzialek mają zrobić reszte.
          • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 27.12.13, 16:55
            czyli wypiszą go przed końcem roku:)
            Kasia,dopilnujcie,żeby albo dali skierowanie co dalej,albo konsultację z onkologiem,bo to trzeba wyjaśnic,wodobrzusza się nie wyleczy,tata może tam wraca na odbarczanie co jakiś czas
            • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 27.12.13, 17:22
              Bardzo dziękuję Ci za pomoc i dobre słowo, a przede wszystkim wsparcie. Zobaczymy co dalej, mam nadzieje, ze w weekend dostanie jakąś kroplówke na wzmocnienie czy cos.

              Bede wpadała i dawała znac,
              • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 27.12.13, 20:41
                cieszę się,że chociaż trochę pomogłam;)
                dawaj znac
                i jak będzie się coś działo,pisz od razu
            • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 30.12.13, 18:31
              Dziś tacie odbarczyli jeszcze 2 litry płynu., Jutrro wychodzi ze szpitala.
              • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 30.12.13, 19:27
                a co dalej?jakie zalecenia?
    • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 30.12.13, 19:36
      Nie wiem nic póki co, zobaczymy jak jutro wyjdzie ze szpitala, mnie już nie ma w domu. Musialam wracać do krk.
      • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:22
        od czasu kiedy ostatnio pisałam to tato był w szpitalu jeszcze po nowym roku , w sumie sciagneli mu 17 l. dzis znowu trafil tam. jest bardzo źle. Nic nie je, dlatego jest odwodniony i juz nie ma siły :/ Jest fatalnie ;/
        • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:26
          a co z opieką paliatywną?myślicie?
          • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:28
            no tak, wlasnie rozmaialam tel. z mamą, bo lekarka zasugerowała by oddać do hospicjum.. no ale bez jaj..
            i powiedzialam mamie o tej paliatywnej, musze jutro tam zadzwonic . Na czym to polega?
            • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:32
              hospicjum to też opieka paliatywna,musisz się zorientowac,co macie w pobliżu,chyba już Ci podawałam linki
              hospicjum przeważnie działa też jako opieka domowa,tez musicie się zorientowac,czy taka możliwosc jest u was
              • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:34
                tak, cos podawalas , bede jutro tam dzwonic
                • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:38
                  powiedz,że mama chciałaby,żeby tata był w domu (tak?) i myślicie o opiece domowej
                  • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:39
                    tak, dokladnie tak. innej opcji nie widze.
                    • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:44
                      jeśli mają to w "ofercie",to raczej nie będzie problemu
                      powodzenia
                      dobra córka jesteś
                      • kasia230787 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:46
                        nie jestem dobra, nigdy nie byłam :(
                        • mama.rozy Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 19:49
                          nie martw się,trochę tego dobra masz
                          ja też nigdy nie byłam,nie jestem nadal
                          tak wyszło
                          ale mając już swoje dzieci,trochę inaczej do tego podchodzę
                          dobro nie jest łatwe
                    • madziorek333 Re: Wodobrzusze - rak żołądka 21.01.14, 20:12
                      Witaj,ja miałam męża w hospicjum domowym.Lekarz przyjeżdżał jeżeli tylko tego chciałam,samochodem był w 10 minut.Zawsze mogłam na Niego liczyć.Przychodziła też pielęgniarka-wolontariuszka z hospicjum.Wiem,że można prosić o pomoc Mops-mogą kogoś podesłać do pomocy przy myciu itp.Można też prosić o środowiskowe z przychodni.Mój mąż też miał płyn w brzuchu około 20 litrów,najpierw to ściągali,potem dali sobie spokój,bo po ściągnięciu i tak ten płyn narastał.Ciężko było się ruszać mojemu mężowi właśnie prze ten płyn.Miał ogromny brzuch w którym rósł chłoniak plus jeszcze płyn.Jeżeli chcecie tatę mieć jako hospicjum domowe to możecie wypożyczyć z hospicjum stacjonarnego np. łóżko,materac przeciwodleżynowy,koncentrator tlenu.Ja to wszystko otrzymałam w jednym dniu.Nie wiem gdzie tato mieszka,my w Gdyni i u nas z niczym nie ma problemu-najważniejsze jest dobro i wygoda chorego.
                      Pozdrawiam Ciebie i trzymaj się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka