Dodaj do ulubionych

Moja nadzieja umarła

25.03.06, 23:25
Moja nadzieja umarła wraz z tatą.W poniedziałekmo tato odszdł.Mimo
zaawansowanej choroby nowotworowej umarł na niedrożność jelit
Obserwuj wątek
    • kalinosia Re: Moja nadzieja umarła 26.03.06, 11:06
      Bardzo mi przykro... łączę się w bólu z Tobą i Twoją Rodziną...
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Moja nadzieja umarła 26.03.06, 11:16
      Ogromnie mi przykro.Teraz jest Twoim Aniołem Stróżem.
    • gontcha Re: Moja nadzieja umarła 26.03.06, 15:23
      Przyjmij wyrazy współczucia...

    • rima Re: Moja nadzieja umarła 27.03.06, 08:26
      Moja kochana, miesiąc temu ja straciła mamę, więc wiem co czujesz. Bądźcie z
      rodzina bardzo mocno. To jest ogromna strata i ból. Będą momenty załamania, ale
      trzeba być silnym i myśleć że tamw górze są z Bogiem,z Aniłkami i jest im
      dobrze.
      Iza
      Pisze jak potrzebujesz wsparcia.
    • ulaw2 Re: Moja nadzieja umarła 27.03.06, 09:15
      Bardzo Ci współczuję.
    • tolka3 Re: Moja nadzieja umarła 27.03.06, 09:19
      Bardzo mi przykro... Wierzę, że tam w niebie jest Twojemu Tacie bardzo dobrze.
      • liina Re: Moja nadzieja umarła 27.03.06, 09:37
        Jak na niedroznosc?
        Mial sonde w zoladku? taka, ktora kwasy i zolc z zoladka oddsysa?
        Nie zrobila sie przetoka zadna?, zeby ta tresc mogla wyleciec inna droga?
        • gemini091 Re: Moja nadzieja umarła 28.03.06, 09:31
          Poprostu na niedrożność.Tato chorował na raka płuc z przerzutami do mózgu.
          A niedożnośc się poprostu przypałętała.Miał też zator tętnicy kreskowej.Moj tato
          miał problemy z zaparciami, leczył się też na zakrzepicę.
          Chciałam żeby umarł nagle, żeby nie stracił nadziei, żeby nie patrzył na mnie
          błagalnym wzrokiem prosząc o ratunek, żeby nie cierpiał...
          Był królem życia, kochał życie ...
          Do końca miał nadzieję , że to nic takiego, że go zoperują, zgodził się na
          zabieg.Wiedziałam , że umrze, że tego nie przeżyje, ale nie mogłam zabrać mu
          nadziei.Ryczałam a on głaskał mnie zimnymi rękami po policzku.
          Żałuję tylko jednego, że nie zrypałam na izbie przyjęć pani doktor, która
          przyszła do mego taty(który cierpiał) dopiero po godzinie. Nie pomogło mi nawet
          to, że kiedyś tam pracowałam.Wiedziałam, że należy jej się opier...ol, ale bałam
          się, że gdy tatę przyjmą na oddział może być zdany na jej łaskę i niełaskę.

          • liina Re: Moja nadzieja umarła 28.03.06, 12:55
            Gemini, jestes lekarzem?
            • gemini091 Re: Moja nadzieja umarła 28.03.06, 23:34
              Nie, nie jestem lekarzem.Kiedyś pracowałam jako pielęgniarka, ale zmieniłam
              zawódi nie żałuję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka