Dodaj do ulubionych

nie wierzę .....

19.07.06, 21:26
Od tygodnia nie mogę uwierzyć w to co usłyszłam od lekarza....Czekamy na
wynik histopatologii mojego taty -wstępna diagnoza - zespół Pancosta, stadium
rozwoju IV, naciekanie na ścianę klatki piersiowej i III żebro. Wg lekarza
pulmunologa -nieoperacyjny, ale na opisie bronchoskopii - proces operacyjny.
Otrzymujemy cały czas sprzeczne informacje.Lekarz próbował też nam
uśmiadomić, że wynik histopatologii może wyjść ujemny, a na biopsję guza
kazał nam się zgłosić 29 VIII ! Tyle się słyszy o tym, że w przypadku
nowotworu trzeba szybko działać, a tu lekarz mi mówi, że dwa tygodnie nie
graja roli. Mam wrażenie,że przy tej diagnozie spisali już tatę i tak na
straty...
Obserwuj wątek
    • gosia.b75 Re: nie wierzę ..... 20.07.06, 07:58
      Spróbuj skontaktowac się z Profesorem Orłowskim z Instytutu chorób Płuc przy
      ulicy Płockiej w Warszawie. Zadzwoń i umów sie telefonicznie na konsultacje , z
      tego co wiem to Profesor dla każdego znajdzie kilka minut , a jest to najlepszy
      torakochirurg jakiego znam, operował z powodzeniem takie przypadki , któryh
      nikt nie chciał sie podjąc , także warto spróbować .
      Pozdrawiam
      Gosia
      • mooniasz Re: nie wierzę ..... 20.07.06, 13:04
        Bardzo dziękuję... Na pewno skorzystam z tego namiaru. Kochana jesteś
    • jedruch Re: nie wierzę ..... 20.07.06, 19:26
      Tu nie chodzi o spisywanie kogoś na straty, ale o sensowność podejmowania
      pewnych działań. Nie ma sensu przeprowadzać rozległej operacji, bądź co bądź
      okaleczającej chorego, obarczonej dużym ryzykiem powikłań i w tym stadium
      zaawansowania raczej efektu pełnego miejscowego wyleczenia nie będzie.
      Z tego co napisałaś, to rzeczywiście proces nowotworowy jest w tym momencie
      nieoperacyjny. Bronchoskopia jest badaniem, które ma wgląd jedynie w oskrzela od
      środka, więc nie decyduje o podjęciu operacji i nie jest w stanie operacyjności
      ocenić.
      Z obrazu klinicznego raczej nie wynika, że hist-pat ma szansę wyjść ujemny, bo
      jeśli jest ewidentne naciekanie (przypuszczam że w tomografii) to jest to
      nowotwór na 99%, a ten 1% zostawiłbym na jakiś dziwny proces zapalny.
      Nie chcę Wam absolutnie odbierać nadziei, bo w każdym stopniu zaawansowania
      zdarzają się wieloletnie przeżycia a nawet wyleczenia, ale trzeba być realistą.
      Raki płuca generalnie leczą się źle. Guzy Pancoasta powodują zwykle bardzo
      trudne do uśmierzenia bóle.
      Jeśli proces jest nieoperacyjny, to w zależności od rodzaju nowotworu w badaniu
      hist-pat zostanie podjęte odpowiednie leczenie. Albo chemioterapia, albo
      radioterapia.O tym zdecydują zapewne doświadczeni onkolodzy.
      Pozdrawiam i życzę dużo sił.
      • gosia.b75 Re: nie wierzę ..... 21.07.06, 07:14
        Rzeczywiście Doktor Jędruch ma rację guzy Pancosta są bardzo bolesne .
        Mój tata także chorował na raka płuc z guzem Pancosta , bardzo bolał go bark ,
        bół promieniował do głowy , to był bardzo cięzki okres bo tata dosłownie wył z
        bólu , było tak do momentu chemii. Po pierwszej chemii guz zmniejszył sie o
        połowę i bóle ustały .
        Życzę Ci dużo siły .Pozdrawiam
        Gosia
    • mooniasz Re: nie wierzę ..... 21.07.06, 19:58
      Gosiu, powiedz cos więcej o chorobie taty, mam nadzieję,że nie odbierzesz tego
      jako niedelikatne. W jakim stadium guz był zdiagnozowany i jak leczony? Będę
      wdzięczna jeśli zechcesz odpowiedzieć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka