moniq93
11.10.06, 10:48
pielęgniarka dała tacie morfinę,po ok.1h lub 2h,tata zaczął mówić
głupoty,następnie wyglądał tak jakby sparaliżowało go,patrzył oczami bez
żadnego ruchu gałkami,ręce i nogi sztywne wygięte jak paragraf.Nic nie mówił i
nie reagował gdy ja do niego mówiłam.Gdy zawołałam pielęgniarkę i spytałam co
się dzieje zapytała mnie czy tata miał kiedyś tężyczkę.Dlaczego ona mnie o to
zapytała czyżby chciała odwrócić moją uwagę od pytań lub nie powiedzieć mi co
tak naprawdę się stało.To wszystko trwało z 3h,po czym tata zaczął sobie
wyrywać wszystkie rurki jakie miał popodłączane i udało mu się to zrobić.A
przecież jest słaby nie wiem jak mu się to udało.Mówiłam do pielęgniarek ,że
tata chce powyciągać sobie te rurki ,stwierdziły ,że tego nie zrobi bo są dość
mocno podłączone.A jednak.Moje pytanie jest takie co to mogło być ,czy ,ktoś
spotkał się z czymś podobnym ,bo mi to nie daje spokoju.
Jeszcze jedno na drugi dzień tata pamiętał wszystko i mi powiedział,że
wariował bo mu przedawkowali morfinę.Ale wtedy nie reagował na nic,jak to
możliwe ,że pamięta.Co to było,bo nikt mi nie chce powiedzieć?