nina3121
27.11.06, 19:02
ta sprawa jest tak swieza, ze az trudno mi o tym pisac. Dwa miesiace temu
okazalo sie, ze mama ma raka pluc. Spadlo to na nas jak grom z nieba. Jest to
ostatnie stadium rozwoju, wiec szans na wyleczenie nie ma. Chemia moze
jedynie wydluzyc zycie. Nie moge w to uwierzyc i sie z tym pogodzic. Jeszcze
tyle rzeczy mamy razem zrobic, jeszcze tyle rzeczy musi mnie nauczyc. Staram
sie wierzyc, ze bedzie z nami jeszcze bardzo dlugo, ale czasami dociera do
mnie, ze tak naprawde to zaczelo sie odliczanie i nie wiem tak naprawde ile
nam zostalo czasu. Mamie tez ciezko sie z tym pogodzic, moze wszyscy
potrzebujemy czasu?Ale czy z ta choroba mozna sie oswoic? Mama w ogole nie
chce rozmawiac o chorobie i nie pozwala nam o niej rozmawiac, tylko wlasciwie
to co konieczne. Zapewne wiekszosc z Was przezywala podobne chwile
watpliwosci, strachu i zlosci na los. napiszcie prosze jak sobie z tym
radzicie,dziekuje