Dodaj do ulubionych

Czy jest stosowana chemioterapia III rzutu?

20.12.06, 20:55
W różnych artykułach dotyczących chemioterapii czytam: "chemioterapia I rzutu...., chemioterapia II rzutu..." Nigdzie jednak nie znalazłam określenia III rzutu, IV rzutu, itd. Co to oznacza? Czy lekarze leczą chorego tylko do momentu działania drugiego cyklu chemioterapii? A jeśli pacjent czuje sie na tyle dobrze ( ma wyniki kwalifikujące do ratowania zycia), ze warto by zaryzykować podanie chemii III rzutu, innej, która może by pomogła? To co? Odmawia się mu leczenia?
Proszę o odpowiedź i z góry dziękuję. M.
Obserwuj wątek
    • dziadek74 Re: Czy jest stosowana chemioterapia III rzutu? 20.12.06, 22:04
      Z tego co wiem to jest adjuwalna po zabiegu i paliatywna przed ostatecznym
      rozwiązaniem kwestii .... .
      • emgoro Re: Czy jest stosowana chemioterapia III rzutu? 21.12.06, 11:23
        Chemioterapie można podzielić na kilka rodzajów:
        Chemioterapia indukcyjna stosowana w celu zmniejszenia masy nowotworu i
        stworzenia warunków do paliatywnego leczenia operacyjnego (w przypadku
        nowotworów pierwotnie nieoperacyjnych).
        Chemioterapia neoadjuwantowa (przed zabiegiem operacyjnym) stosowana jako
        leczenie skojarzone przed radykalnym zabiegiem operacyjnym nowotworów
        pierwotnie operacyjnych (nie należy mylić z chemioterapią indukcyjną).
        Chemioterapia paliatywna leczenie nieoperacyjnych postaci nowotworów, w celu
        zmniejszenia lub zapobieżenia występowaniu objawów związanych z zaawansowanym
        nowotworem.
        Chemioterapia uzupełniająca (adjuwantowa) stosowana jako leczenie skojarzone po
        radykalnym zabiegu operacyjnym.
        W każdym z tych rodzajów jest możliwość zmiany leków oczywiście na etapie
        oporności na leczenie chemiterapią lub zakończenia schematu. Jeśli są
        uzasadnione przesłanki kontynuowania lub zmiany leczenia należy wziać pod uwagę
        rodzaj nowotworu, zakres dostępności leków oraz stosowane schematy leczenia
        chemioterapią w danym nowotworze oraz stan pacjenta.
        pozdrawiam Robert
        • mremiszewska Do emgoro 21.12.06, 18:54
          Dziekuję za jak zawsze za dokładną odpowiedź Robercie. Mam jeszcze do Ciebie bardzo ważne pytania i bardzo proszę, abyś zerknął na to co za chwilę napiszę. Może nakreślę blizej sytuację. Tata dostaję chemię paliatywną. Ma nowotwór jelita grubego z przerzutami do wątroby. Nigdy nie był operowany. Choruje od września 2005 r. Na początku otrzymywał irinotekan + 5FU + LV ale od maja ta chemia się uodporniła. Następnie podano oxaliplatynę + 5FU + LV Trwało to do połowy grudnia. Teraz jest w trakcie czekania na wyniki badań kontrolnych. Dzisiaj jednak dowiedzielismy się, ze marker wzrósł do 10 a lekarz zasugerowała, ze nie ma już możliwości leczenia. Zgłaszać się tylko do przychodni ewentualnie po srodki przeciwbólowe. Najgorsze,ze tata nic nie wie a poza tym czuje się bardzo dobrze i nic go nigdy nie bolało. Wyniki krwi tez sa niezłe (poza dehygogrynezą mleczanową-skoczyła aż do 400 ). Czytałam na necie i w artykułach przesłanych przez gontchę, że są jeszcze inne rodzaje cytostatyków w przypadku tej choroby. Czy naprawdę nie ma możliwości kontynuowania leczenia? Może warto wnikliwiej porozmawiać z lekarzami? No, bo co zostało? Tak jak zasugerowała lekarz: czekac na śmierć?
          • emgoro Re: Do emgoro 21.12.06, 19:28
            Przeczytałem dokładnie i przejrzałem zalecenia Polskiej Unii Onkologii. Nie mam
            rozeznania co do sposobów leczenia raka jelita grubego, ale z tego co
            przeczytałem to chyba jest jeszcze możliwośc zastosowania innego rodzaju
            leczenia.
            Proszę przeczytaj te informacje pod tym linkiem
            www.puo.pl/pdf/rak_jelita_grubego.pdf
            i skojarz szczegółowe informacje odnośnie dotychczasowego leczenia paliatywnego
            u taty. Napisz, gdzie tata jest leczony i rozważ konsultację, może w bardziej
            wyspecjalizowanym ośrodku. Mam nadzieję, że po Twoich informacjach i
            preferencji, gdzie przenieść ewentualnie leczenie taty znajdą sie na forum
            osoby, które podpowiedzą jaki ośrodek? A jaki to marker wzrósł u taty i jaki
            był wcześniej?
            pozdrawiam Robert
            • mremiszewska Re: Do emgoro 21.12.06, 20:20
              Dzięki.Przeczytałam Robercie ten artykuł i sama nie wiem czy są jeszcze jakieś metody leczenia. Chyba, ze jestem na tyle rozstrojona, że już nie potrafię wydobyć informacji. Może kapecytabina?
              Dodam, ze tata ma nowotwór pierwotny na esicy i z tego co tam piszą to leczenie radioterapią chyba nie wchodzi w grę.
              Na samym początku zdiagnozowania choroby marker CEA wynosił 19 z kawałkiem, co było miłym zaskoczeniem dla lekarzy. Później spadł do 3, po czym wzrósł do 6 i znowu spadł do 4. Nastepowała regresja choroby z niewielkimi nawrotami i tak na zmianę. Ale to wszystko odbywało się, gdy były podawane kolejne cykle chemioterapii. Dzisiejszy wynik markera-tak jak pisałam-wynosi 10. Tata leczy się w szpitalu onkologicznym w Siedlcach (100 km od Warszawy)i dzisiaj właśnie zasugerowano, ze metody leczenia się wyczerpały, choć jego ogólny stan zdrowia pozwala na kontynuację leczenia. Tata ma 55 lat, jest silny,czuje się dobrze, rewelacyjnie znosił kolejne cykle chemioterapii(przyjął 25 kursów), nigdy nie chorował. Dlaczego tak łatwo lekarze się poddają? Czy naprawdę nie ma już ratunku? Przecież on się teraz załamie...a do tej pory trzymał się doskonale.
              • liina Re: Do emgoro 21.12.06, 20:51
                Sprobuj dostac sie do jakiegos onkologa z onkologii z Warszawy, najlepiej jak
                najszybciej. Moze ci ktos tutaj poleci kogos, bo chyba jest kilka osob tutaj z
                Warszawy. Nie poddawac sie, zwłaszcza jesli tata czuje sie dobrze, jest w stanie
                przyjmowac kolejne chemie.
                Poza tym stezenie markera CEA 10 to nie jest wcale az tak wysoki wskaznik.
                Z tego co wiem, to CEA powyzej 20 stwarza podejrzenie raka, a 40 wskazuje na
                jego istnienie raczej na pewno.U palaczy CEA moze tez wzrosnac do 8.
                Na podstawie jakich badan stwierdzono, ze chemia I rzutu na ojca nie działa i
                zmieniono mu schemat?
              • emgoro Re: Do emgoro 21.12.06, 21:05
                W jakiej jednostce miary jest zmierzony ten marker CEA?
                Myślę, że tak jak napisała liina trzeba próbować skonsultować z innym
                onkologiem, który specjalizuje się w leczeniu raka jelita grubego. Nie wiem czy
                akurat w Warszawie, ale napisz gdzie tata jest leczony i gdzie by było
                najbliżej Wam pojechac na taką konsutację. Może tu na forum ktoś coś podpowie.
                Faktycznie jeśli tata czuje się dobrze i nie ma żadnych niepokojących objawów,
                to trzeba powalczyć, bo taka okrutna prawda może go załamać psychicznie, a
                mocna psychika taty pozwala mu walczyć z chorobą.
                pozdrawiam Robert
                • mremiszewska Re: Do emgoro i liny 21.12.06, 22:30
                  Dzięki kochani. Tata leczy się w Siedlcach. My też jesteśmy z Siedlec. Z Warszawą kontaktowalismy sie tylko w sprawie wszczepienia portu do klatki piersiowej, bo tata jak sie okazało nie ma najlepszych zył, a poza tym tyle już tych kursów chemii było... Chemioterapia zarówno I jak i II rzutu zawsze była porzedzona wynikami tomografii komputerowej, badaniem markera i ogólnymi badaniami: morfologia, biochemia i mocz. Nie wiem czy w tym przypadku należy wykonać jakieś inne badania. Jak tylko nastąpiła pierwsza niewielka progresja na wątrobie od razu odstawiono chemę I rzutu i podano oxaliplatynę. Teraz czekamy na wynik tomografii, ale lekarz powiedziała, że skoro marker wzrósł to na pewno są duże zmiany na wątrobie i pozostaje tylko...właściwie nic.
                  Jak tylko dowiedzieliśmy się o chorobie to poszliśmy na wizytę do prywatnego onkologa, dawnej pani ordynator tutejszego szpitala. Za 50 zł dowiedzieliśmy się, że tata ma przed sobą co najwyżej 1 rok życia, gorączka towarzyszy kolejnym przerzutom a wyniki badań właściwie sama sobie wytłumaczyłam a ona tylko przytakiwała. Nie wiem co robić... Nie wiem czy tata będzie chciał jechać np. do Warszawy. Martwię się, że ta wiadomość - delikatnie mówiąc- zniechęci go do wszystkiego. Może założyć wątek kto zna jakiegoś dobrego lekarza od tej choroby?
                  Ps-Niestety w tej chwili nie pamiętam w jakich jednostkach mierzony był marker, ale zdaje się, ze chyba w ogólnie przyjętych jednostkach.
                  • emgoro Re: Do emgoro i liny 21.12.06, 23:12
                    Jeśli ktoś z forumowiczów ma rozeznanie odnośnie lekarzy godnych polecenia np.
                    w Warszawie lub może w tym Poznaniu w leczeniu raku jelita grubego to pomóżcie
                    dziewczynie trafić z ojcem w ręce takich lekarzy, którzy nie spowodują, że
                    wiara i nadzieja odejdzie szybciej niż skończy się życie. Ktoś kto nie chce lub
                    nie widzi sensu leczenia to wszystko odbiera w jednej chwili, a chyba w stanie
                    w którym pacjent czuje się dobrze i nie widać po nim zbytnio choroby i skutków
                    leczenia warto wykorzystać, to co proponuje medycyna w takim przypadku, bo
                    leczenie objawowe z tego opisu wynika nie jest w tej chwili nawet potrzebne.
                    pozdrawiam Robert
          • gontcha Re: Do emgoro 21.12.06, 22:11
            Absolutnie nie czekać !
            Są inne cystostatyki, są inne metody (choćby przeciwciała - dlaczegoby nie
            spróbować?).
            Na pewno warto porozmawiać z lekarzami i przycisnąć.
            Spróbować konsultacji w innym ośrodku.

            Trzymajcie się mocno.
            Pozdrawiam,
            Anka
    • dak33 Re: Czy jest stosowana chemioterapia III rzutu? 21.12.06, 22:13
      Posłuchaj rad stałych bywalców tego formu. Ja również mam a właściwie miała
      raka jelita grubego (wycieli mi go w lipcu), nie miałam przerzutów do odległych
      organów. Leczę się w Wielkopolskim Centrum Onkologicznym w Poznaniu. Przyjmuję
      własnie Xelodę (kapecytambinę) jako uzupełniające leczenie. Z tego co się
      zorientowałam bywając w tym ośrodku dostają ją również osoby które nie uzyskały
      pozytywnej odpowiedzi na inne schematy chemioterapii. Poradź się w innym
      ośrodku onkologicznym.
      • mremiszewska Re: Czy jest stosowana chemioterapia III rzutu? 22.12.06, 22:47
        Lekarze w Siedlcach rozkładają ręce, twierdzac, że wszelkie mozliwe środki leczenia zostały wykorzystane. Dzisiaj zastępca ordynatora powiedziała, że:
        1) przeciwciała podaje sie na samym początku leczenia, jeśli nie zadziałają stosuje się kolejne mocniejsze metody, więc w przypadku taty to nie ma sensu.
        2)inne łączone schematy chemioterapii nie pomogą, bo irinotekan i oxaliplatyna są najlepsze, najmocniejsze a skoro zawiodły to nie ma innych leków.
        3) o kapecytabinie nawet nie wspomniała...
        4) po świętach postarają się najłagodniej powiedzieć, ze leczenia już nie będzie...
        5) można skontaktować się z Warszawą, ale oni pewnie niewiele pomogą- to na koniec rozmowy...
        6) aha, jeszcze padło stwierdzenie, ze nie wiadomo jak długo pożyje, bo wszystko moze skończyć się bardzo szybko z braku chemii, a może się przeciągnąć w czasie, bo ma silny organizm i dobrze trzyma sie psychicznie.

        A tata? Żartuje, cieszy się świętami, czeka na wyniki i chce jak zwykle kupić lekarzowi prowadzącemu bombonierkę. Serce pęka, bo my wiemy, a on niczego nie podejrzewa... Dla taty te co 2-tygodniowe wizyty w szpitalu były w pewnym sensie jak wycieczki. Po przejsciu na rentę była to jakaś tam forma kontaktu z ludźmi. Tym bardziej, ze nie miał i nie ma żadnych objawów ubocznych chemioterapii. Nawet mu włosy nie wyszły...Lekarze i pielęgniarki też go traktują z sympatią a to go motywuje do dalszej walki.
        Co będzie po świetach??? Jakie będą te święta???
        • gontcha Re: Czy jest stosowana chemioterapia III rzutu? 23.12.06, 00:11
          Hmmm... często terapię przeciwciałami stosuje się właśnie w kolejnym rzucie -
          jak chemia nie jest skuteczna, lub jest wznowa - nie wiem, czy akurat przy raku
          j.g...
          Po drugie - to, że nie zadziałały jedne cystostatyki to nie znaczy że inne będą
          nieskuteczne też - organizmy sa różne i na jednego coś działa, a na drugiego
          nie, a inne tak. Jak są inne leki to czemu nie spróbowac? Zwłaszcza jak Tato
          jest w bardzo dobrej formie...
          Siedlce nie są dużym ośrodkiem i być może nie dysponują niektórymi lekami, czy
          metodami.
          Mimo tych 'kłód pod nogi' postarałabym się o konsultacje gdzie indziej. Może
          Warszawa, może inny ośrodek? Pewnie ktoś Ci doradzi jakiegoś dobrego lekarza.
          Próbuj za wszelką cenę !!!
          A ja trzymam mocno kciuki...

          Pozdrawiam,
          Anka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka