Dodaj do ulubionych

oddział paliatywny....

17.04.07, 21:45
Witam...
moja mamusia (rak złosliwy żółądka, wpustu, przełyka) po chemii (bez
rezultatów-jedynie nieco wstrzymała rozwój tego paskudztwa...) po
radioterapii zamiast na kontrolę trafiła do szpitala z podejrzeniem
niedrożnosci jelit...(krwawe wymioty, sączenie sie płynu w duzych ilościach z
miejsca w którym wychodzi jejunostomia( nie uzywana, ząlozona w sierpniu na
wszelki wypadek.) Mama jadla sama (ma protezę przełyku), zaczeły sie
silniejsze bóle no i te wymioty i sączenie tego płynu, stolec lepiący...o
bardzo nieprzyjemnym zapachu...
Rak jest nieoperacyjny i z tego co już wiemy nic poza leczeniem paliatywnym
nie wchodzi w grę...
Dzisiaj dowiedzialam sie ze zrobią badania (jest na oddziale wew. )bedzie
konsultacja z chirurgiem (powiedzmy od stomii) i prawdopodobnie trafi na
oddzial paliatywny (w celu ustalenia leczenie przeciwbólowego....).
Mam pytanie...bo u nas wiele sie mowi o tym oddziale, że mam zabierac mame
itp. ze nie wyjdzie bo z tamtąd sie nie wychodzi....:(
Powiedzcie mi na co mam zwracac uwage....o co pytać. Do tej pory mama brała
ketonal...i tramal...nie pomagały za bardzo bo mama wymiotuje. Myślam radzej
o plastrach...durogestic??? Czy jest konieczny pobyt na tym oddziale? Czy mi
tam nie nafaszerują czymś mamy????
Przepraszam ze może piszę głupoty i jakieś zabobony ale bardzo sie boje i
troche mnie ta sytuacja przerasta...
Pocieszcie, powiedzcie jak to jest. POMÓŻCIE!!!!!
Obserwuj wątek
    • ulaw2 Re: oddział paliatywny.... 18.04.07, 07:45
      Bardzo dziwią mnie stwierdzenia, że z oddziału paliatywnego "się nie
      wychodzi".Dziwią tym bardziej że trzeba zdawać sobie sprawę z tego w jakim
      stanie zazwyczaj pacjent tam trafia.A trafia przeważnie w ostatnim stadium
      choroby kiedy nie ma już leczenia onkologicznego i pozostaje leczenie objawowe
      które może bardzo poprawić komfort życia, życia które dobiega końca.Ogromne
      znaczenie ma ustalenie właściwego leczenia przeciwbólowego.
      Myślę, że musisz inaczej podejść do tego tematu.Potraktuj to jako konieczną
      pomoc dla mamy, choćby w opanowaniu bólu i innych objawów.Pamiętaj Twoja mama
      cierpi i potrzebuje pomocy!A tam ją może otrzymać.I jeszcze jeden aspekt, dla
      mojej mamy był on ważny:będąc na takim oddziale nie czuła się "tą co ma raka" a
      niestety na wewnętrznym inni pacjenci z ciekawością zaglądali jak wygląda chory
      na raka i szemrali po kątach.To bardzo źle wpływało na mamy psychikę.
      Moja mama leżała na takim oddziale już kilka razy : miała podawaną krew, była
      nawadniana i wzmacniana a przedewszystkim ustawiono jej skuteczne leczenie
      przeciwbólowe.Dzięki lekarzom z paliatywnego i moim sugestiom ( tu ukłon w
      stronę dr.Jędrucha)moja mama nadal żyje i w miarę dobrze funkcjonuje.
      • b_a_l_b_i_n_k_a Re: oddział paliatywny.... 18.04.07, 09:09
        Atenno, niestety w domu nie będziesz w stanie prowadzić leczenia Mamy a w
        szpitalu zapewniona będzie dobra opieka i przede wszystkim leczenie
        przeciwbólowe, a to w tym momencie jest najważniejsze.

        Ula, jak się cieszę, że Twoja Mama jest w niezłej formie :-) Pozdrowienia dla
        Ciebie i Mamy.
        • attenna11 Re: oddział paliatywny.... 18.04.07, 21:49
          Dziękuję...wierze, że bedzie dobrze...
    • marudka1980 Re: oddział paliatywny.... 19.04.07, 07:35
      Moj Tata tez uzywal plastrow ale raczej zle je znosil.Owszem tramal i ketonal
      nie skutkowaly ale plastry byly za silne i mdlal.Zapytaj lekarza moze jest cos
      innego przeciwbolowego,jezeli chodzi o oddzial paliatywny to mowia tak chyba
      desperaci,ja znam przypadki kiedy pacjenci opuszczaja ten oddzial:)a sam pobyt w
      nim wiele cierpien i bolu im zaoszczedzil;)Sciskam cie i Twoja mamusie
      cieplutko.Pzesylam wiele pozytywnych fluidow:)Znam przypadki bo tam mam zajecia
      praktyczne:)
      • attenna11 Re: oddział paliatywny.... 19.04.07, 15:49
        dziekuję za wszystkie rady...mama miała zapaśc (60/40 cisnienie, omdlenia itp
        plus problemy z odwodnieniem dlatego skierowano ja do szpitala) jest na
        oddziale wewnetrznym. Po badaniach wiemy, że niestety nastapiła progresja
        nowotworu...:( Została nawodniona, dostała krew i mimo że wiem ze niestety jest
        to jedynie paliatywnie jakos sie ciesze że jest lepiej mama sama je...ma apetyt
        i wstaje po tygodniu leżenia (z braku siły nie mogła wstać-hemoglobina
        4,1!!!!!). Wyniki się poprawiły..jutro przenosza mame na paliatywny aby zmienic
        leczenie przeciwbólowe, do tej pory dostawała ketonal i tramal ale przy
        wymiotach (których od 3 dni juz nie ma) niewiele zdziałały. Mam nadzieje, że
        poradzą sobie z tym i mama wróci do domu...raz jeszcze dzieki za wsparcie i
        otuchę oraz zawsze bardzo cenne wskazówki!!!!
        Dzieki..juz tak nie boję sie tego oddziału.
        Pozdrawiam.
        Aneta
        • ulaw2 Re: oddział paliatywny.... 20.04.07, 07:28
          Wiesz moja mama też kiedyś brała tramal i ketonal i lekarz z paliatywnego
          kategorycznie zabronił brania tych leków jednocześnie.Miała też plastry
          durogesic ale zrezygnowano z nich bo mimo coraz większych dawek słabo znosiły
          ból, teraz ma morfinę w tabletkach i doraźnie w roztworze wodnym w razie bardzo
          silnych bólów.Na razie skutkuje choć wiem że dawki trzeba będzie zwiększać.
          Krew podawano jej już dwukrotnie ale cały czas bierze też żelazo doustnie.
          Mama jest też już od dawna pacjentką hospicjum domowego,zapisałam ją kiedy
          jeszcze nie było tak źle właśnie z myślą o tym że kiedyś przyjdą trudniejsze
          chwile.Dzięki temu nie muszę się martwić o wiele rzeczy, systematycznie
          sprawdzają krew,przywożą konieczne recepty, kiedy coś mnie niepokoi przyjeżdża
          lekarz.Dlatego jeszcze raz Ci powtarzam nie wolno się bać.
          Pozdrawiam.Trzymaj się i bądź dobrej myśli.
          • marianna72 Re: ulaw2 20.04.07, 11:27
            Przepraszam ,ze sie podlaczam .Ulaw 2 pisalas ,ze Twoja Mama jest na pastylkach
            z morfiny , jak je znosi ?.Moja tesciowa tez przeszla na pastylki z morfina (
            wczesniej miala plastry ale niewiele pomagaly ).Od kiedy jest na pastylkach ( 2
            tygodnie ) jej stan pogorszyl sie bardzo .Lezac lub siedzac na krzesle w ciagu
            kilku minut potrafi kilkakrotnie zapasc w sen zeby po 2 sekundach sie
            przebudzic ,ma ogromne klopoty z koncentracja ,zapomina co mowila przed chwila .
            Jak jest u Was czy to wina morfiny czy nie mozna nic zrobic?
            • ulaw2 Re: ulaw2 20.04.07, 12:51
              Niestety był to najtrudniejszy okres u mamy.Też spała na okrąglo,plotła okropne
              bzdury.Już podejrzewałam że to przerzuty do mózgu.Odstawiałyśmy morfinę na
              próbę i po odstawieniu wszystko wracało do normy ale pojawiał się ból, więc
              znowu powróciłyśmy do morfiny.Teraz nie ma już takich objawów.Myślę że
              powinniście przeczekać ten okres i to minie.
              • ona42 Do Uli i Marianny 25.04.07, 00:17
                Morfina niestety daje poważne objawy uboczne, zwłaszcza w dużych dawkach.
                Sprawdźcie czy podawane dawki nie są zbyt duże. Wtedy mogą być takie objawy.
                Niestety. Poczytajcie ulotki leków, które są podawane i koniecznie sprawdźcie
                dawki może są zwyczajnie za duże. Trudno radzić cokolwiek, bo ból zależy od
                wielu czynników. Koniecznie wymyście na lekarzach aby znaleźli źródło bólu i
                ocenili dawki.
    • attenna11 Re: oddział paliatywny.... 25.04.07, 21:04
      Witam,
      tak bardzo sie bałam kiedy dowiedziałam sie , że moja mamusie zabieraja na
      paliatywny....jutro wychodzi o własnych siłach z wielkim apetytem, z
      odpowiednio dobranym leczeniem bólu!!!!jestem zadowolona spokojniejsza i
      szczesliwa....nie wiem na jak długo ale jestem pełna wiary. Nie taki diabeł
      straszny...chciałoby sie powiedziec...i tak rzecywiście jest..mama
      zadowolona..opieka psychologa, ksiedza...pielegniarki i lekarki tam
      pracujące..powinnam skłonic sie nisko i podziekowac. Nie cała nasza słuzba
      zdrowia jest taka makabryczna sa tez ludzie!!!!! Dziekuję im za taka fachowa
      opiekę nie tylko fizyczną ale i psychioczna i gdyby sie tak stalo, że
      musielibysmy tam wrócic wracac bedziemy duzo spokojniejsi. Mama dodatkowo
      została zapisana do poradni walki z bólem...bez kolejek , nerwów, długich
      podróży. Dziękuję.
      Dziekuję równiez wszystkim tym na forum którzy wspieraja w trudnych chwilach i
      pomoagaja dobrym slowem i radą.
      Dziekuje , że jestescie!!!!!
      Aneta
      • madrek76 Re: oddział paliatywny.... 25.04.07, 21:25
        Anetko,bardzo sie ciesze ze z Twoja mama jest duzo lepiej i wraca do domku,
        zawsze trzeba wierzyc.SUPER,że trafiłas na takich ludzi w szpitalu.Pozdrawiam
        cieplutenko z Warszawy i odezwe sie po powrocie.Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka