Dodaj do ulubionych

mój kochany Tato

20.04.07, 06:07
Ma dopiero 55 lat, miesiąc temu jemy jak zwykle razem śniadanie a on cały
żółty. Skierowanie do szpitala, różne badania... jakoś dziwnie szybko, bez
czekania. Guz na trzustce. Wszystko będzie dobrze, przecież usuną to
świństwo. Po operacji na rozmowę z lekarzem poszłam z mamą. Pacjentowi
zostało trochę czasu. Zależy od organizmu. Kilka miesięcy. Chemia nic tu nie
da. Przedłuży życie o miesiąc, który będzie trzeba spędzić w szpitalu, a
pacjent będzie bardzo cierpiał. Wykorzystajcie czas, który Wam
został...Wyszłam bez słowa.
Przeryczałam kilka nocy, w głowie aż dudni. Co robić? Tata jest w domu,
dochodzi do siebie po operacji. Ma wycięty woreczek żółciowy, wykonano
zespolenie omijające przewodowo-jelitowe. Guza nie ruszano. Nawet do badania
hist. nie udało się pobrać wycinka. Schudł ok 15 kg...
Brakuje mi sił. Tato tak ciężko całe życie pracował. Teraz gdy mógłby trochę
odpocząć, nacieszyć się wnukami... to jest takie niesprawiedliwe. Nie wiem
skąd Mama bierze siły. Bardzo ją kocham i podziwiam.
Tato nie zna całej prawdy. Powiedział, że narazie nie chce wiedzieć. Może tak
jest lepiej. On tak bardzo chce wyzdrowieć, a ja modlę się o to z wszystkich
sił. W końcu życie daje i odbiera Bóg. Może się nad nami zmiłuje.
Nie wiem?
Ola
Obserwuj wątek
    • marianna72 Re: mój kochany Tato 20.04.07, 11:33
      Wspoczuje i scikam mocno .My tez walczymy z rakiem trzustki u nas nie bylo
      operacje od diagnozy minely dzis 4 miesiace.Moja Tesciowa ma 77 lat i podobnie
      jak Ty mysle rowniez o wnukach o moich dzieciach sa jeszcze malutkie ( 4 lata
      i 1.5 roku) Babcia tak sie cieszyla jak sie urodzily ,jest tak wspaniala
      Babcia ,cierpliwa moglaby jeszcze duzo im z siebie dac , wiele nauczyc .Mimo 77
      lat moja tesciowa miala w sobie mnostwo energi a tu takie paskudne chorobsko .
      Badz blisko i wspieraj swojego Tate
      • niewiadomocoto Re: mój kochany Tato 20.04.07, 13:09
        Bardzo mi przykro :( Chciałabym Cię wesprzeć dobrym słowem, pocieszyć...ale nie
        mogę :( U mojego Taty było dokładnie tak samo-zżółkł i trafił do szpitala.
        Okazało się,że ma guza umiejscowionego w głowie trzustki. Nie ruszano go nawet
        do badania histopatologicznego. Wszystko działo się we wrześniu 2006. Zrobiono
        tylko zespolenie omijające i skierowano na chemię...przyjął ich kilka...w
        grudniu czuł się bardzo źle, słabo...schudł 20 kg. W styczniu skierowano Tatę
        do szpitala na przetoczenie krwi...już nie wrócił...zmarł po dwóch
        tygodniach... przyszła niewydolność nerek, serca, wątroby...bezpośrednią
        przyczyną zgonu była niewydolność oddechowa. Wierzę jednak,że cuda się zdarzają
        i z całego serca Wam tego życzę. jeśli mogę Tobie coś doradzić, to bądź dzielna
        przy Tacie, nie okazuj załamania (choć to czasem bardzo trudne). Wspieraj Mamę
        i ciesz się każdą chwilą Taty...powiedz Jemu wszystko to, na co nie było czasu
        w normalnym, zagonionym życiu. Ja codziennie mówiłam,że Go bardzo
        kocham...kiedy jeszcze mógł mówić, odpowiadał tym samym. Bardzo się z tego
        teraz cieszę.
        Ściskam Was mocno
        • fiodory Re: mój kochany Tato 21.04.07, 17:44
          Witam "niewiadomocoto". Wiem, że Twoje rady są bardzo cenne. Mój Tato też ma
          guza na głowie trzustki. Nie mogę się pogodzić z tym, że to cholerne chorubsko
          nie daje człowiekowi szans, wcześniej nie było żadnych objawów. Mojego Taty
          lekarz nie chce skierować na chemię ja nie wiem czy to słuszne. Tato jest silny
          i na pewno będzie walczył a my mu w tym pomożemy. Ja też wierzę w cuda i mam
          nadzieję, że damy radę. Jeśli możesz to proszę napisz czy Twojego Tatę
          swędziała skóra i co pomagało. Dziękuję
          • niewiadomocoto Re: mój kochany Tato 21.04.07, 21:53
            Witaj, no niestety my też nie mogliśmy w żaden sposób złagodzić tego świądu :(
            Biedak drapał się aż do krwi. Rozumiem co czujesz, mój Tato też był wspaniałym
            człowiekiem, strasznie za Nim tęsknię...Najgorsza jest ta niemoc, bezradność,
            brak możliwości użenia w cierpieniach :( Trzymaj się dzielnie...
      • fiodory Re: mój kochany Tato 21.04.07, 17:26
        Dziękuję bardzo za dobre słowo marianna72. Moje dzieciaki są w podobnym wieku 5
        i 2 lata. Mój Tato jest cudownym dziadkiem i oby tak było jeszcze bardzo długo.
        Twojej teściowej życzę bardzo dużo sił do walki z chorobą i jeszcze wielu
        cudownych chwil z wnusiami. Napisz mi proszę czy stosujecie może jakieś
        tabletki by spowolnić rozwój choroby? Z Tatą jestem bardzo blisko i dlatego to
        jest takie trudne. Bardzo bym chciała zaoszczędzić Tacie tego wszystkiego,
        gdybym tylko mogła coś zrobić...
        • marianna72 Re: mój kochany Tato 23.04.07, 20:40
          fiodory napisała:

          > Dziękuję bardzo za dobre słowo marianna72. Moje dzieciaki są w podobnym wieku
          5
          >
          > i 2 lata. Mój Tato jest cudownym dziadkiem i oby tak było jeszcze bardzo
          długo.
          >
          > Twojej teściowej życzę bardzo dużo sił do walki z chorobą i jeszcze wielu
          > cudownych chwil z wnusiami. Napisz mi proszę czy stosujecie może jakieś
          > tabletki by spowolnić rozwój choroby?
          fiodory nie stosujemy zadnych tabletek , ktore spowalnialy by rozwoj choroby.
          Moja tesciowa jest juz na morfinie i mysle ,ze juz niedlugo bedziemy sie nia
          cieszyc:((
          Jest bardzo slaba praktycznie caly czas lezy w lozku wstaje tylko na posilki i
          kilka godzin dziennie. Przejscie kilku krokow to dla niej duzy wysilek:((
          Nawet przy ubieraniu trzeba jej pomoc.
          Morfina tez robi swoje ale bez niej ma bardzo silne bole

          Z Tatą jestem bardzo blisko i dlatego to
          > jest takie trudne. Bardzo bym chciała zaoszczędzić Tacie tego wszystkiego,
          > gdybym tylko mogła coś zrobić...
          Twoj Tato jeszcze jest mlody ma silniejszy organizm mam nadzieje ,ze sie tak u
          Was nie potoczy jak u nas...
          Sciskam mocno
          P.s My nigdy jasno nie powiedzielismy mojej tesciowej co jej dolega ona nie
          pytala .Teraz nie trzeba juz nic mowic bo wie sama ,ze jej stan jest powazny.
    • ciutka Re: mój kochany Tato 21.04.07, 20:56
      Matko jedyna, siedzę, czytam i ryczę.. Ja juz doznałam niesprawiedliwości na
      Świecie i wiem co teraz czujesz... Ja pożegnałam moją najlepszą przyjaciółkę
      13.03 ( babcie, bo mamy juz nie mam od 17 roku zycia- teraz mam 32 lata) i
      wczoraj moja córeczka która ma 4 latka zadawała tyle pytań o babci, mówiła że
      tak bardzo chce żeby ona od aniołków wróciła, ze ją tak bardzo kocha...
      Wytrzymałam, ale jak wyszłam z pokoju to wyłam i wyłam i wyłam.... Nie ma
      sprawiedliwości....Pozdrawiam Beata.
      • fiodory Re: mój kochany Tato 23.04.07, 07:39
        Brat zabarł Tatę do jakiegoś chinczyka. Przyjechali z Tian Xian. Czytam
        najróżniejsze opinie o tych ziołach i jedno mnie pociesza. Nigdzie nie
        znalazłam żeby komuś szkodziły. Duże znaczenie ma fakt, że mój Tato nie jest
        już taki żółty i ma lepsze samopoczucie gdy patrzy w lustro. Gdyby mógł nabrać
        trochę więcej ciała? Obecnie skóra i kości. Jak patrzę na Tatę, to wierzyć mi
        się nie chce, że można się tak zmienić przez miesiąc. Ma dość duży apetyt i to
        jest ważne. A ja wierzę, że Tata pokona chorobę i będzie ok. Czasami trafia się
        dzień załamania. Przepłaczę noc z mężem (gdy miał 15 lat, jego Tata zmarł na
        raka), żeby rano mieć już siłe i nic Tacie nie okazać. Ostatnio było ciężko.
        Pojechaliśmy z Taty wynikami na konsultację do lekarza z Akademii Med. Ja
        miałam nadzieję, że usłyszę coś w stylu: pierwszy lekarz się pomylił...Lekarz
        był bardzo serdeczny, ale nie powiedział tego co chciałam usłyszeć. Mówił tak
        jakby cytował słowa tamtego. Zaoferowł się z pomocą, gdy Taty stan się
        pogorszy. Musiałam to jakoś przetrawić. I znowu wierzę, że decyduje Bóg. Moja
        wiara nie jest tak głeboka jak bym chciała. Gdy widzę jak jestem bezsilna to
        powierzam wszystko Jemu. I boję się każdego dnia.
        • niewiadomocoto Re: mój kochany Tato 23.04.07, 08:50
          Jesteś dzielna! To bardzo dobrze,bo kto jak nie Ty i Twoi najbliźsi ma zadbać
          teraz o Tatę? :) Próbujcie wszelkich możliwych metod leczenia. Bądź jednak
          czujna i sprawdzaj w necie wszelkie wpisy dot. nowych specyfików,
          profilaktycznie skonsultuj z lekarzem taką decyzję,co? :)

          Kiedy zmarł mój Tatuś moje starsze dziecko powiedziało- nie płacz mamo,
          przynajmniej mamy w niebie swojego anioła...pomodlę się do tego mojago anioła o
          pomoc dla Twojego Tatusia :) Wierzę,że będzie lepiej :)
          • fiodory Re: mój kochany Tato 23.04.07, 12:03
            :`( dziękuję
        • madrek76 Re: mój kochany Tato 24.04.07, 22:52
          Witaj!A mozesz cos wiecej napisać jak kupilscie te zioła, bo w
          internecie znalazłam jedna strone ale tam jest zamówienie z
          Filipin wiec zapewne trwa i kosztuja 150 USD za 180 kapsułek (nr
          1) plus 32 USD za przesyłkę. A Wy ile płaciliscie i gdzie ten
          Chinczyk przyjmuje?? Bede wdzieczna za informacje na priva, bo staram sie
          jakos pomóc tacie, choc póki co jeszcze decyduje sie sprawa
          chemii.
    • agata781 Re: mój kochany Tato 23.04.07, 15:56
      Witaj.Moj kandydat na ojczyma(mam jest taka szczęśliwa)w lutym zrobił sie taki
      żólty.Niestety,Rak trzustki,bez możliwości usunięcia,twój tato ma zrobione
      zespolenie zołądkowo-jelitowe,u mojego juz nawet tego nie dalo sie zrobić.Ma
      założony drenaż do pęcherzyka żółciowego,Zółć odprowadzana jest do woreczka.Al;e
      o dziwo!trzyma sie mocno:powiedziałabym że nawet bardzo dobrze.Może w naszym
      przypadku to dlatego że nic mu nie powiedzieliśmy...wiem żeźle robimy ale on
      jest taki szczęśliwy że wraca wszystko do normy.15 czerwca jest Ich ślub:)Ja
      wiem że ten jego dobry stan to chwilowe i nie potrwa wiecznie ale tobie i sobie
      życzę siły bo wiem że jest nam ona bardzo potrzebna w tej chwili...:)
      • fiodory Re: mój kochany Tato 23.04.07, 18:31
        Witaj Agata. Bardzo mocno trzymam kciuki za Twojego Tatę. Ja do tej pory nie
        miałam nawet pojęcia, że są takie rodzaje raka, które nie dają żadnych objawów.
        Rak trzustki to chyba jedno z większych cholerstw, co siedzi w środku i jak się
        zdradzi żółtaczką to lekarze rozkładają już tylko ręce. Ale czytam też w necie
        o tym, że ludzie nie poddają się tak łatwo i to mi pomaga. Mój Tata też nie zna
        prawdy i czuję, że narazie jest tak dla niego lepiej. Wcale nie myślę, że to
        złe. Wiem, że przyjdzie na to czas, ale jeszcze nie teraz. On tak bardzo chce
        wyzdrowieć i to mu daje siłę. Ja nie mam prawa mu tego odbierać. Nie wiem jaka
        jest różnica w stopniu rozwoju nowotworu u naszych ojców. Mi tłumaczył lekarz,
        że u Taty rak nacieka na żyłę wrotną i gdy przez nią przeniknie to będzie
        koniec. Ale nie potrafił powiedzieć ile to może potrwać. Ja nawet nie chcę za
        bardzo o tym myśleć. Dni załamania, zwątpienia, żalu mam narazie za sobą.
        Ważniejsze jest teraz dla mnie by cieszyć się każdym dniem z moim kochanym
        Tatusiem i być z nim tak blisko jak to tylko możliwe. Tobie życzę tego samego.
        Korzystajcie z tych dni gdy Tato ma dużo sił i czuje się dobrze. I oby takich
        dni było dla Was i dla wszystkich jeszcze bardzo dużo.
        • madrek76 Re: mój kochany Tato 23.04.07, 18:53
          I jak tata sie czuje biorąc te zioła Tian Xian??? Sama sie nad nimi
          zastanawiałam, ale tez sie nasłuchałam o Vilcacora, soku NONI i juz sama nie
          wiem... Jak czytam Wasze wypowiedzi to widze analogie do swojego Kochanego
          Taty, u którego tez bez zadnych objawów wykryto raka zoładka...do dzis nie moge
          zrozumiec, ze jeszcze w grudniu 2006 r. miał super wyniki, usg w normie a w
          lutym zrobiona gastroskopia, bipsja i wyork gruczolakorak (złosliwy) potem
          operacja i wiadomosc...zmiany nieoperacyjne! Do dzis mimo ze wciagu dnia staram
          sie byc silna nie umiem sie z tym pogodzić! Jak to paskudztwo wyrosło do
          rozmiarów 8 cm w srodku zoładka i nie bolało a do tego miał wyniki np.
          morfologii, OB czy nawet marker CEA super,w szystko w normie i to tej
          górnej...a tu taka wiadomosc. Guz daje nacieki na powierzchnie trzonu trzustki
          i pnia otrzewnej.Prof. operujacy nie widział sensu podawania chemii, ale w
          Centrum Onkologii we Wrocławiu uwazaja ze nalezy jej spróbowac bo nigdy nie
          wiadomo jak zadziała i 14.05 zaczyna leczenie chemią...boje sie jak nie wiem, a
          jednoczesnie chce wierzyc ze bedzie jeszcze dobrze, ze to sie przynajmniej
          zatrzyma!!!
          • nom73 Re: mój kochany Tato 23.04.07, 21:13
            Cześć Magda. Pisałem do Ciebie na GG, ale mi nie odpowiedziałaś.
            Jutro, we wtorek, idę zrobić USG tacie, bo ze szpitala nie dali mi żadnych
            badań, a w środę może TK. W czwartek będę na wizycie u prof. Kuliga w Krakowie i
            nie za bardzo wiem co zabrać i o co się pytać a wizyta jak pisałaś jest krótka.
          • fiodory Re: mój kochany Tato 24.04.07, 06:41
            Witaj, Tata bierze te zioła od czwartku 3 razy dziennie po 2 kapsułki. Do tego
            dostał saszetki z proszkiem na zlikwidowanie żółtaczki. Muszę przyznać, że to
            pomaga na 100% bo przez tych kilka dni bardzo poprawił się kolor skóry. Tato
            był żółciutki jak cytryna a teraz jego skóra wygląda prawie jak kiedyś. Mówi
            też, że tak bardzo nie swędzi. Tabletek dostał na 3 tygodnie. I będzie trzeba
            pojechać do tego gościa. Brat mi mówił, że on pracuje w A.M. i wie co robi. Mam
            ogromną nadzieję, że te tabletki działają na Taty organizm i zwalczają to
            świństwo. Mój Tata też robił badania i winiki miał świetne. Nie wiem jak to
            możliwe? A teraz po operacji wszystko pozornie wraca do normy. Wydaje mi się,
            że branie tych tabletek ma też wpływ na Taty psychikę. Mówi, że jest nadzieja,
            że to pomaga. Poza tym chodzimy z Tatą na spacery, żartujemy jak dawniej i tak
            naprawdę to prawie nic się nie zmieniło.
            Mojego Tatę nie chcą skierować na chemię. Mamy jeszcze konsultację z jednym
            wybitnym specjalistą. Zobaczymy co on powie. Dobrze, ze zaczynacie chemię z
            Twoim Tatą, a ja bardzo mocno trzymam za Was kciuki. Życzę, żeby udało się
            zwalczyć to cholerstwo. Czytam o różnych przypadkach, więc nie trać nadzieji.
            Macie szanse, a to już jest bardzo dużo. Co do łączenia tych ziół z
            chemioterapią, to myślę, że trzeba to skonsultować z lekrzem. Mój Tato nie
            bierze żadnych innych leków. A lekarz operujący Tatę powiedział, że jak mamy za
            dużo kasy to możemy kupować co chcemy, bo Tacie nic nie jest w stanie
            zaszkodzić ani też pomóc. A my tacy niopokorni wierzymy, że nie zaszkodzi za to
            pomoże. Jeśli nie w całkowitym zwalczeniu choroby to chociaż w tym, by Tata był
            jak najdłużej z nami i czuł sie jak najlepiej może.
            Zaczyna się kolejny dzień. Trzeba go dobrze przeżyć, nie zmarnować. Pozdrawiam
            • attenna11 Re: mój kochany Tato 24.04.07, 08:21
              To nie tabletki, nie zioła...chyba...ale wasza wiara działa tak wiele...zyczę
              aby udała sie ta walka i zazdroszczę wiary tak silnej...i oby trwała jak
              najdłużej.Pozdrawiam.A.
            • lukas2025 do Fiodory, 28.04.07, 20:27
              tian xian ?? mistrzu gdzie to mozna kupic ?? moj tata ma zaawansowanego raka watroby , prosze o pomoc , dzieki wielkie , jak cosik to moje gg to 2563624
    • agata781 Re: mój kochany Tato 24.04.07, 15:31
      Dzięki fiodory:)Mój tata nie ma żadnych nacieków i(na szczęście)żadnego ucisku
      na splot nerwowy.Najbardziej to cieszy sie z tego że nie musi brać leków na
      nadciśnienie bo w szpitalu zeszło mu do parametrów"normalnych"Pozdrawiam:)
      • natka81 Re: mój kochany Tato 25.04.07, 21:34
        Widząc na forum jak wiele cierpienia zawdzięczamy rakowi trzustki nie mogę
        opanować łez... To spotkało również mojego kochanego tatusia, w listopadzie
        zaczął źle się czuć jakieś bóle żołądka zaczęły pojawiać się coraz
        częściej...żadnej żółtaczki nie było, najpierw diagnoza brzmioała wrzody, ale
        to było jeszcze przed skierowaniem na usg jamy brzusznej, tam okazało się, że
        ma guza na trzustce i to dużego bo jakieś 7 cm miało to cholerstwo... zaczeła
        się walka seria wybranej chemii, załamanie taty i jednocześnie wielka nadzieja
        na poprawę na wyleczenie...na cud, chemia nie przyniosła żadnych rezultatów,
        guz miał się po niej w najlepszym wypadku otorbić, zmniejszyć i uciszyć tak sie
        jednak nie stało...guż był całkowicie nie operacyjny, potem pojawily się
        problemy z żyłami, ciągłe okłady z altacetu, masaże nóg, pobyty w szpitalu,
        potem przyszły Swięta Bożego Narodzenia...ostatnie nasze wspólne święta, jeżu
        jak mi ich brakuje...i taty...potem zaczeło się przyjmowanie coraz większej
        ilości leków przeciwbólowych, na samym końcu była morfina, ale tata przyjmował
        ją tylko 2 dni...męczyły też tatę napady wysokiej gorączki które trwały ok
        godziny podczs której próbowałam razem z mamą zbić gorączkę, raz zostałam sama
        w domu z tatą i właśnie wtedy dostał wysokiej gorączki 40 stopni, cały się
        trząsł, ja kucałam i głaskałam go po głowie czekając aż tabletki zaczną
        działać, mówił wtedy, skarbie połóż się, nie zapomnę tego...Tego dnia kiedy od
        nas odszedł po raz pierwszy wyszłam z domu do mojego chłopaka, musiałam napisać
        prace zaliczeniową za siebie i moje koleżanki którym się po prostu nie chciało,
        jak wrociłam do domu mama czytała tacie książkę, a tata zaczął dziwnie
        oddychać, podałam mu ostatnią dawkę morfiny przez motylka i niedługo po tym
        odszedł, ja zamiast głaskać go po głowie i być przy nim zaczełam panikować
        dzwonić po pogotowie, a potem reanimowałam go dopuki pogotowie nie przyjechało
        tak strasznie chciałam żeby dożył do przyjazdu lekarzy żeby mu pomogli,
        niestety mój tatuś odszedł...
        Nie poddawajcie się wierzę że z rakiem trzustki da sie wygrać!
        • fiodory Do natki 26.04.07, 07:37
          Bardzo mi przykro. Nic więcej nie dam rady teraz napisać.
          • madrek76 Re: Do natki 26.04.07, 07:45
            Witaj!A mozesz cos wiecej napisać jak kupilscie te zioła, bo w
            internecie znalazłam jedna strone ale tam jest zamówienie z
            Filipin wiec zapewne trwa i kosztuja 150 USD za 180 kapsułek (nr
            1) plus 32 USD za przesyłkę. A Wy ile płaciliscie i gdzie ten
            Chinczyk przyjmuje?? Bede wdzieczna za informacje na priva, bo staram sie
            jakos pomóc tacie. Trzymajcie cie wszyscy i nigdy nie wolno tracic wiary.
        • fiodory Re: mój kochany Tato 26.04.07, 12:46
          Cześć Magda. Pisałam do Ciebie na gazetową pocztę. Jeśli nie możesz odczytać to
          podaj numer gg lub adres mailowy to napiszę jeszcze raz
        • fiodory Re: mój kochany Tato 07.05.07, 07:13
          Witajcie. Mam pytanie. Mój Tata ma wykonane zespolenie prz. omij. Chciałabym
          się dowiedzieć czy to właśnie powoduje, że Tata tak chudnie? Jak wygląda teraz
          przyswajanie tego co je? Bo teraz je normale ilości chyba tyle samo jak przed
          operacją, a jednak nic nie przybiera na wadze.
          Jesli ktoś z Was potrafi coś na ten temat napisać to proszę.
          Ola
          • marianna72 Re: mój kochany Tato 07.05.07, 10:19
            fiodory napisała:

            > Witajcie. Mam pytanie. Mój Tata ma wykonane zespolenie prz. omij. Chciałabym
            > się dowiedzieć czy to właśnie powoduje, że Tata tak chudnie? Jak wygląda
            teraz
            > przyswajanie tego co je? Bo teraz je normale ilości chyba tyle samo jak przed
            > operacją, a jednak nic nie przybiera na wadze.
            > Jesli ktoś z Was potrafi coś na ten temat napisać to proszę.
            > Ola
            Nie wiem czy jest jakies wytlumaczenie medyczne .Mysle ,ze to choroba powoduje
            chudniecie.Moja Tesciowa pierwsze dwa miesiace schudla 13 kg ( z 63 na 50 kg)
            Teraz wazy juz tylko 40 kg .U nas doszla jeszcze cukrzyca ( trzustka juz nie
            produkowala insuliny) wiec to pewnie tez bylo powodem .pozd
          • agata781 Re: mój kochany Tato 07.05.07, 12:29
            Mój tez miał zrobione zespolenie i podczas pobytu w szpitalach(na miejscu i w
            Poznaniu)schudł 12 kg.Po powrocie do domu przybrał na wadze jakieś 10 kg.i ma
            się całkiem dobrze,do tego stopnia że są momenty że zapominamy o chorobie.To aż
            dziwnę że stan jego jest już beznadziejny w stosunku do jego samopoczucia.O
            chorobie przypomina nam "zdrenowany na stałe"pęcherzyk żółciowy.
    • agata781 Re: Bądźmy wszyscy silni... 26.04.07, 16:12
      Bo tylko to może nam pomóc...
    • gontcha Tian-Xian - STOP! 28.04.07, 21:28
      Drodzy forumowicze,

      Nie reklemujemy, nie propagujemy i nie sprzedajemy na tym forum tego typu
      środków. Proszę to uszanować, bo inaczej posty będą usuwane z forum.

      Pozdrawiam
      • fiodory Re: Tian-Xian - STOP! 03.05.07, 11:00
        To co się tutaj dzieje jest żałosne. Założyłam ten wątek by znaleźć
        zrozumienie,wsparcie, może jakieś pocieszenie. A pewne osoby mają okazję by
        sobie poużywać. Dziwi mnie to co piszecie na siebie. Jeśli macie jakieś
        problemy między sobą to złatwiajcie to gdzieś indziej. Jeszcze jedno, gontcha
        pokaż mi, w którym wpisie piszę o cenach, adresach itd. To co piszemy między
        sobą prywatnie to co innego. Nie wiem po co wymyślać problemy. Bardzo proszę by
        ten wpis był ostatni o "niby lekarstwie".
        • yago997 Re: Co u Was słychać?? 08.08.07, 15:53
          Kochani, co u Was słychać? Jak walczycie z tym trzustkowym draństwem?
          • attenna11 Re: Co u Was słychać?? 13.08.07, 22:37
            Podbijam wątek.....odezwijcie się i napiszcie co nowego u Was :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka