Dodaj do ulubionych

jak znaleźć?

14.05.07, 22:22
Drodzy, jestem tu po raz pierwszy, choć z powodu (niestety) kolejnego już
nowotworu w naszej rodzinie. Moj tata - cierpi na raka trzustki, już z
przerzutami, stan nieoperacyjny. Wiemy, że najgorsze jest nieuchronne,
przygotowujemy się na tę chwilę. Tata mieszka sam, i na razie z naszą
codzienną pomocą i dowożeniem jedzenia, daje sobie radę. Ja nie mam
możliwości przeprowadzić się do niego, a on to nas też nie (mamy małe
dziecko, trudno nam pogodzić się z myślą, że mogłoby być świadkiem coraz
trudniejszych stanów...)

Dlatego zwracam się do Was z pytaniem, może wiecie jak znaleźć osobę do
pomocy - teraz typowo domowej, ale niedługo już własciwie pielęgniarskiej?
hospicjum domowe, pod którego opieką jest Tata, rozkłada ręce i mówi że "to
trudne dzisia". jesteśmy z warszawy, będę wdzięczna za każdą sugestię w tej
sprawie.
Obserwuj wątek
    • fiodory Re: jak znaleźć? 15.05.07, 07:40
      Witaj. Mój Tata ma również nieoperacyjnego raka trzustki. Nie potrafię jednak
      zrozumieć tego co piszesz. Ja mam dwie małe córeczki, które są motorem dla
      mojego Taty. Dla tych chwil z nimi on chce walczyć z chorobą i żyć jak
      najdłużej. Nie potrafię sobie nawet wyobraźić tego, żeby się od Taty
      odseparować i "wynająć" kogoś obcego. Pomyśl sobie że może być taka sytuacja
      (czego ci nie życze), że za ileś lat ciebie spotka choroba. Pewnie wolałabyś
      również być jak najwięcej i najczęściej z twoim dzieckiem pomimo tego, że
      dziecko ma już swoje życie i inne obowiązki. Ja piszę tylko to co czuję. Nie
      jest łatwo patrzeć codziennie na kochanego Tatę ze świadomością, że lekarze
      dają mu kilka miesięcy życia i mówią, że nic się nie da zrobić, by chorobę
      chociażby zatrzymać. Ale myślę sobie, że mój Tata nie poddaje się właśnie
      dlatego, że jesteśmy przy nim każdego dnia. To maluchy wskakuja do łóżka Taty
      rano robiąc mu pobudkę i to one wieczorem dają mu tysiące buziaków życząc
      dobrej nocki. On na tą miłość naprawde zasługuje. Twój Tata napewno też...
      Pozdrawiam
      Ola
    • b_a_l_b_i_n_k_a Re: jak znaleźć? 15.05.07, 10:25
      Hej, moze tutaj cos znajdziesz...

      www.pielegniarka.waw.pl/

      Bardzo mi przykro z powodu Taty. Zycze Wam duzo sily.
      • marianna72 Re: fiodora 15.05.07, 12:03
        Fiodora przepraszam ale chyba mowicie o czyms innym
        Moja Tesciowa ma nieoperacyjnego rak trzustki ( diagnoza 20 grudnia ) jestesmy
        juz na koncowce naszej drogi .Tesciowa nie mieszka z nami mieszka z mezem
        ( inwalida chory rowniez ciezko ) i ma opiekunke.Jezdze tam codziennie mam
        trojke dzieci i maluchy sila rzeczy jezdza ze mna.Biore dzieci bo nie mam z kim
        zostawic ale Tesciowa jest juz w takim stanie ,ze gdybym miala wyjscie nie
        bralabym ich ze soba.Po pierwsze dzieci mecza moja Tesciowa nawet jesli jest
        pol przytomna dla dzieci stara sie wykrzesac usmiech na dwie sekundy a potem
        zapada w ten swoj majaczacy sen.
        Nie wiem na jakim etapie jest Twoj Tata .Moja Tesciowa caly czas mowi cos do
        siebie a raczej szepce machajac rekoma .Czasami wydaje jej sie ,ze jest gdzie
        indziej .Patrzy szeroko otwartymi oczami ale Cie nie widzi .Czesto wymiotuje no
        i czesto ma bole i krzyczy.Ma niekontrolowane ruchy rak i nog.Mozna by tak
        opisywac i opisywac.Ciezko jest nam doroslym na to patrzec wyobraz sobie co
        musi czuc moj 4 latek ( przeciez to jego ukochan Babcia).Dlatego wpuszczam go
        do niej na 5 minut a potem bawi sie w drugim pokoju.Zawsze jest ktos z rodziny
        kto sie nim zajmie .Maluch inaczej reaguje bo jeszcze niewiele rozumie 1.5
        roku.Nie wiem jakie warunki lokalowe ma autorka watku moze wszyscy musieli byc
        w jednym pokoju to naprawde nie sa widoki dla dziecka.Pomijajac ,ze na tym
        etapi choroby moja Tesciowa ma potrzebe opieki non- stop .Ja nie moglabym jej
        tego zagwarantowac przy trojce dzieci ( sila rzeczy musze wychodzic tez z
        domu ) moj maz jest w pracy.W naszym przypadku opiekunka to bylo dobre
        rozwiazanie.
        Dokoncze pozniej:)
        • fiodory Re: marianna 15.05.07, 13:03
          Ja nie twierdzę że wszystkie przypadki tej choroby są takie same. Nie chcę też
          nikomu nic zarzucać. Chciałam się podzielić moimi doświadczeniami a są właśnie
          takie. Bardzo mi przykro, że Twoja Teściowa jest w tak ciężkim stanie. Ale
          napewno jeszcze kilka miesięcy temu czuła się dość dobrze i bardzo się cieszyła
          z każdej choćby najmniejszej radości dostarczonej przez Twoje dzieciaki. Ja
          właśnie o takich chwilach pisałam. Ja wiem, że mój Tato(chorobę wykryto 15
          lutego) też nie będzie wiecznie w takiej formie jak dziś, ale sama piszesz, ze
          nawet gdy jest bardzo ciężko, to można jakoś wszystko zorganizować. Pewnie, że
          jeśli nie ma warunków i możliwości to można poprosić o pomoc opiekunkę. Autorka
          wątku nie pisze o warunkach... ale, że ze względu na dziecko by nie było tego
          świadkiem. Ja to rozumiem b.dobrze. Jak miałam 8 lat moja babcia umierała na
          raka piersi. Opiekowała się nią moja mama. A mam jeszcze 3 rodzeństwa
          młodszego. Jednak byliśmy przy babci do końca. Wtedy gdy majaczyła, krzyczała
          też. Takie jest życie. Pewnie że dobrze jest chronić swoje dzieci przed takimi
          widokami ale wiesz co ja nie mam o to zalu do mojej mamy. Mama często z nami o
          tym wszystkim rozmawiała, tłumaczyła i przygotowywała na śmierć babci. Myśle ze
          to było dla nas naturalne że trzeba być przy babci jak najbliżej można, żeby ją
          pocieszyć i trzymać za rękę. Żeby sie nie bała i czuła ze ją kochamy. Ja bym
          chciała zeby mój Tato czuł to samo.
          To chyba wszystko co chciałam napisać. Możecie się ze mną niezgadzać. Każdy
          człowiek jest inny i potrzebuje czegos innego.
          Pozdrawiam i życzę dużo sił
          Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka