Dodaj do ulubionych

kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś

    • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 21.09.07, 07:56
      Kiedy czytam wasze slowa to czuje sie tak jakbym ja je pisala. Kiedy Tatus
      oddawal ostatni oddech trzymalam go za reke. Znam tez to kiedy boli kazdy
      kawalek ciala kiedy robi sie cos jak automat albo nie ma sie sily robic nic.Tez
      chodze jego sciezkami tymi co z psem chodzil w nadzieji ze moze ich spotkam.
      Dopiero potem dociera do mnie ze nie ma juz Taty i psa tez nie ma.Ironia losu
      kwiecien zeszlego roku diagnoza pies ma raka pluc miesiac pozniej wykryty rak u
      Taty. Odeszli taz razem.Jak jestem u Rodzicow drzwi do jego pokoju sa zamkniete
      bo pewnie spi. Otwieram je i widze puste lozko. Zart jakis. Wczoraj bylam na
      cmentarzu i kiedy zobaczylam tabliczke z imieniem i nazwiskiem wydawalo mi sie
      ze snie i ze za chwile sie obudze zadzwonie i zapytam czy sie juz wstal czy jadl
      czy bral leki....
      Boze tak strasznie mi go brakuje a dopiero 28 minie miesiac. Co bedzie dalej jak
      straszna tesknota bedzie za rok dwa piec.
      Co robic zeby czas nie zatarl ani kawaleczka pamieci. I co robic zeby zycie
      mialo jakis sens? Gdzie go szukac?
      • joa291 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 21.09.07, 23:53
        annamaria tego sensu musisz szukać w swoim zyciu i tym co robisz bo pewnie wiesz
        ze tato chciałby zeby tak było, trudne to wszystko i smutne ale cóż my mozemy zrobić
        • joa291 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 03.10.07, 21:22
          dziś moja mam a skończylaby 56lat - miała tyle planów i nadziei...a teraz tylko
          dziś pozostała mi msza i zapalona świeczka....ciągle boli i ciągle tyle pytań
          bez odpowiedzi

          zaglądacie jeszcze tu czasem?
          • ajkaa2 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 05.10.07, 11:26
            anamaria i mój tato odszedł 28 sierpnia minął miesiąc a mi go
            okropnie brakuję , dopiero teraz minął szok , wypalił się mój
            automat radzenia sobie , mobilizacja ...a wypłynął na wierzch ten
            wrzód , tęsknota,żal ,ostatnie słowa , długie spojrzenia , w tych
            spojrzeniaxch kryło się tyle nadziei ,wiedziałam że jej szukał we
            mnie ,przeciez ja nigdy go nie zawiodłam , ,a nawet jak nie było juz
            nadziei w lekarzach mówił ,że teraz czerpie siłę ode mnie,
            mam teraz trudne dni , praca , problemy rodzinne tez ...wtedy był
            tato , z którym rozmowa dawała mi siłę,teraz bardzo odczuwam jego
            brak ,nie mam komu się poprostu wyżalić ,poradzić ...to jest tak
            jakbym zgubiła swoją drogę , swojego opiekuna , anioła stróża .Jadę
            na cmentarz może tam znajde jakieś ukojenie. Pozdrawiam wszystkich
            bardzo ciepło . asia
            • dolce4 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 05.10.07, 13:16
              Witam Was, w sumie znalazłam się na tym forum przypadkowo - znajoma
              zachorowała na raka piersi i czegoś szukałam i tak zostałam! Zawsze
              mi było bardzo przykro jak czytałam kiedy ktoś przegrał i zawsze
              dziękowałam Bogu, że ja nie mam w rodzinie takich ciężkich
              przypadków i prosiłam aby nie spotkało nas nic strasznego.Jestem
              dorosła, mam już swoją rodzinę i zawsze się okropnie bałam aby nic
              nam się nie przytrafiło i naszym rodzicom bo ja tego nie przeżyję.I
              stało się w najmniej spodziewanym momecie dowiedziałam się, że mój
              najdroższy tata zmarł nagle. Nie zdążyłam nawet dojechać aby chociaż
              go zobaczyć i przytulić!Nie wiem co lepsze a co gorsze o ile w ogóle
              można w takich kategoriach to rozpatrywać czy dowiedzieć się nagle
              czy powoli tak jak niektórzy z Was oswajać się z tą myślą. Ból
              straszny i też wypatruję jakiegoś znaku od niego, najmniejszej
              wiadomości. Ja go tak bardzo kochałam !!!Był młody - bez żadnego
              siwego włosa i odszedł nagle i niespodziewanie!I jak tu żyć i
              pogodzić się z tym??Nie można!Zal mamy która sama została... Piszę
              to i płaczę, bo wszystkich Was rozumiem i nie umiem pocieszyć bo
              mnie też nikt i nigdy nie pocieszy.
            • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 06.10.07, 14:20
              Asiu! U mnie podobnie. Przez miesiac dzialam jak robot. Nawet nie wiem kiedy ten
              wrzesien minal. Mam takie uczucie jakby go w ogole nie bylo.Teraz wrocilo czucie
              i bol wrocil ze zdwojona sila. Ja podobnie jak Ty bylam ostoja dla Taty. Bylam
              zawsze kiedy mnie potrzebowal. I On byl dla mnie w kazdej minucie swojego
              zycia.Robie dobra mine bo jest Mama wiec musze jakos przy niej sie trzymac. Ale
              tak naprawde nie umiem sobie poradzic. Chyba pierwszy raz w zyciu. Czuje
              strasznie mocno ze wraz ze smiercia Taty umarl kawalek mnie. I pewnie juz tak
              zostanie bo pustki po Nim niczym sie juz nie wypelni.Zreszta to wszystko to
              slowa tylko. Doskonale wiem co czujesz. Musimy jakos sie trzymac chocby wiatru.
              Sciskam mocno. Anka
              • aniawx Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 06.10.07, 21:12
                WItam Was wszystkich!!
                U mnie minął już rok... Nie powiem, że jest super, ale powiem WAm, ze będzie
                dobrze, a przynajmniej lepiej. Czas pomaga w tym wszystkich i chyba tylko on...
                Ja nie powiem, ze było u mnie źle, bo jakoś wydaje mi się że świetnie sobie
                radziłam od samego początku. Wiem, ze pomogła mi wiara... Teraz jeżdzę
                przynajmniej raz w tygodniu na grób i spędzam tam sporo czasu... Lubię to... Wam
                życzę dużo siły i wiary!!!

                Ania
                • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 06.10.07, 22:49
                  Aniu!Znam Cie z forum.Czytalam Twoje posty.Wiem ze przezylas straszna tragedie.
                  Podziwiam Cie ze sile i wiare.Moja wiara gdzies sie zapodziala. Nie umiem jej
                  odnalezc. MOze jak piszesz czas mi pomoze...Bardzo chce teraz w to wierzyc.
                  Sciskam Anka
                  • agnieszka_40 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 05.06.08, 13:51
                    Witam Was wszystkich.
                    Nigdy nie wypowiadałam sie w tym temacie choć bardzo czesto czytałam
                    wypowiedzi w nim zawarte.
                    CZujecie wszystko tak jak ja to odczuwam po stracie mamy,kilka dni
                    temu mineło 6 miesięcy jak jej zabrakło.
                    Myślałam,że z biegiem czasu bedzie łatwiej,ale jest coraz
                    trudniej,coraz częściej przychodzą mi myśli rozpamiętujące każde jej
                    słowo i gest,a konczy się to zawsze płaczem.
                    Zamknełam się w sobie-reakcje na otoczenie są tylko takie żeby
                    zamaskować swoje cierpienie bo nie każdy umie zrozumieć co czujemy.
                    Nie jeden określił by nasz stan jako stan psychicznie chorych.
                    Chyba nic nie możemy zrobić żeby sobie pomóc.
                    • narcyzka281 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 14.07.08, 21:06
                      U nas też niebawem minie pól roku odkąd nie ma z nami najukochańszej osoby na
                      świecie jaką była moja mama.Jest naprawdę bardzo ciężko bez niej,dom rodzinny
                      juz nie jest tym samym domem,tak ciężko jest się pogodzic z faktem że nie mogę
                      już do niej zadzwonić bądź po prostu iść w odwiedziny czy na przepyszny
                      obiad,już nie wypijemy razem kawy,nie spędzimy wspólnie świąt,nie pójdziemy
                      razem na zakupy,tak mi tego brakuje że krzyczec mi się chce z całych
                      sił!Najgorsze jest to że kładąc się do snu mam przed oczami jej ostatnie dni,jak
                      cierpiała,jak walczyła ze wszystkich sił do samego końca,jak nie chciała nas
                      zostawić,tak bardzo ją kocham,,,
                  • deria1 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 06.08.08, 22:23
                    Mój tatuś odszedł 31.07.08... Walczył z rakiem drobnokomórkowym płuc
                    przez 13 m-cy. Miał przerzuty do mózgu (6 guzów) i w ostatnich 3
                    tygodniach choroba postępowała z dnia na dzień... Zmarł bez
                    męczarni - prawdopodobnie zawał serca (był chory również na serce) -
                    w ciągu kilku sekund taty już nie było...
                    A ja cały czas tu wracam, czytam wszystkie swoje posty. Ile bym dała
                    aby choć na chwilę cofnąć czas np. do momentu kiedy tato dostawał
                    chemię i w styczniu 2008 nie miał już komórek nowotworowych (sukces
                    który nie trwał długo niestety)... Albo chociaż do czerwca 2008,
                    kiedy jeszcze chodził - był słaby ale było dobrze...
                    Byłam bardzo związana z tatą (mieszkaliśmy cały czas w domach obok
                    siebie) widzieliśmy się niemal każdego dnia w roku, mój synek - a
                    jego wnuczek był jego oczkiem w głowie...
                    Byłam przy nim zawsze - i wiem, że on zrobiłby dla mnie to samo.
                    Odszedł tak cichutko i szybko, że zanim dobiegłam do domu, w którym
                    mieszkał - jego serce już nie biło. Mieliśmy siebie na co dzień
                    zatem mogłam się nim cieszyć każdego dnia. Ostatnie dni były bardzo
                    trudne - ciężko jest patrzeć na cierpienie tak bliskiej osoby!
                    Dopiero teraz jestem w stanie zrozumieć co czuliście WY wszyscy z
                    tego forum kiedy Wasi bliscy odeszli!
                    Jestem pewna, że bardzo długo jeszcze będę zaglądać na to forum...
    • annajolanta Re: do joa291 16.10.07, 13:50
      Wiem, że niełatwo jest się zdystansować do tego co Cię spotkało.
      Musisz jednak byś silna, bo życie toczy się dalej. Na pewno nie
      będzie Ci na początku, po stracie bliskich łatwo, czas ponoć leczy
      rany, a najtrudniejsze są te pierwsze miesiące. Z pewnością masz
      koło siebie kogoś bliskiego, kto wspiera Cię w tych trudnych
      chwilach, razem podobno jest łatwiej.
      • joa291 Re: do joa291 16.10.07, 22:27
        to prawda że pewnie czas leczy rany tylko trudno ciągle wierzyć że
        będzie lepiej kiedy boli, jednak zyczę dużo sił i wiary któa
        przyniesie spokój dccha
        zastanawialiście się może kiedyś czy rak jest chorobą genetyczną? u
        mnie w rodzinie w ostatnim 50 leciu b dużo ludzi zmarło na raka, czy
        to wyznacza jakiś syndrom zachorowalności Waszym zdaniem?
        • annajolanta Re: do joa291 17.10.07, 10:38
          Zapewne są pewne uwarunkowania genetyczne, np.:
          1. moja koleżanka ma rak płuc, jej mama zmarła na raka krtani,
          siostra jej mamy na raka piersi, a jej babcia na raka narządów
          rodnych, jej mamy siostry córka (kuzynka) ma raka piersi z
          przerzutami na narządy. Chorują wszystkie kobiety z rodziny od
          strony jej mamy.
          2. Mój mąż zmarł na raka jelit (jego rodzice żyją do tej pory.
          Podobno dziadkowie od strony ojca męża i siostra ojca męża zmarli na
          raka.
          3. mój wuje zmarł na raka jelita grubego - w rodzinie nie było nigdy
          zachorowań na raka.
          4. Podobno w kilku % za choroby nowotworowe odpowiadają nasze geny,
          natomiast w pozostałych % twórcą tych chorób jesteśmy my sami
          poprzez błędy żywieniowe, stresy, itp.
        • justa74 Re: do joa291 05.01.08, 17:07
          Mój mąż znalazł wczoraj film z chrzcin starszej córki. Jest tam Mama, bardzo
          przejęta, szczęśliwa, piękna, zakochana we wnuczce (z wzajemnością zresztą).
          Dzisiaj mija 5 miesiąc. Nie potrafię odnaleźć sensu w tej przedwczesnej śmierci.
          Dlaczego? Przecież Mama miała tyle do zrobienia. W zeszłym roku przeszła na
          emeryturę i miała wreszcie oddać siebie tylko wnuczkom. A nie pracy, tej
          gonitwie, łapaniu każdego grosza. Straszne mam myśli, kiedy przechodzę koło tych
          ludzi, którzy nie szanują swego życia, tych "złych". Dlaczego Bóg dokonał
          takiego wyboru??? I moja nędzna wiara nic mi nie pomaga w odpowiedzi na to pytanie.
          justyna
      • joa291 Re: do joa291 26.10.07, 21:42
        stawiają mamie kamieniarze pomnik, dziś dowiedzialam sie ze dziadek mojego męża
        ma raka, dużo przypadków w naszej rodzinie przez ostatni rok więcej niż grypy -
        jak sobie radzicie z tym przed 1 listopada>
        pozdrawiam Wam serdecznie
        • annmaria Re: do joa291 27.10.07, 08:37
          Jutro mijaja dwa miesiace od smierci Taty. Wiem ze to niedlugo ale ten czas
          ktory minal nic nie uleczyl wrecz przeciwnie szok minal i zostal tepy bol. 1
          listopada... wlasciwie jest poki co codziennie. Chodze na cmentarz podlewam
          kwiaty czyszcze tablice z kropel wody...Przeraza mnie wizja wigilii swiat
          pustego talerza. Najchetniej zakopalabym sie w liscie i przespala.Nie wyobrazam
          sobie tego. Zycze wam wszystkim sily .Zapale swiatelko 1 listopada za wszystkich
          bliskich waszych ktorzy odeszli. Anka
          • ajkaa2 Re: do joa291 27.10.07, 15:57
            Aniu u mnie też mija jutro 2 miesiące odkad nie mam taty. Podobnie
            jak u Ciebie szok minął została szara rzeczywistośc.
            Cierpienie jest duże staram się nie myślec ale przypominają sie
            momenty taty cierpienia .ja jego chorobe teraz dopiero przeżywam bo
            wcześniej nie myślałam bo bym zwariowała i nie dałabym rady jeździc
            załatwiac wszystko co mozna było jeszcze zrobic, nie pozwalałam
            sobie na takie myslenie, bo nie dałabym rady mu pomóc.
            tak bardzo mi go brakuje ...telefon który nigdy nie zadzwoni,głos
            którego nigdy nie usłyszę...
            ściskam mocno ,jutro szczególnie.Będę na cmentarzu pomyślę też o
            Twoim tatusiu Aniu. pozdrawiam.Asia
            • malgoska182 Re: do joa291 28.10.07, 14:41
              Witam Was. U mnie 20 listopada bedzie rok jak tatus odszedl.
              Pierwszy Dzien Zaduszny bez tatusia.W moim przypadku to jest tak ,ze
              ja nawet na cmentarz nie pojde, bo daleko. Zawsze 20 pale lampke
              za dusze tatusia , zamawaim Msze swieta, modle sie codziennie i
              tesknie , tesknie. Z powodu odleglosci od Polski ( poza granicami
              jestem prawie 16 lat) wydaje mi sie ,ze jak pojade na wakacje to
              tatus tam bedzie czekal. Bylam z tatusiem przy jego smierci ,
              wiem ,ze juz nie bedzie czekal na lotnisku z kanapkami( te z
              boczkiem byly najlepsze) bo 'JAK ONI TAM W TYM SAMOLOCIE
              KARMIA".Swieta Bozego Narodzenia byly bardzo smutne, nawet nie
              dekorowalismy domu(chociaz tatus bardzo te nasze dekoracje lubil,
              chetnie ogladal swiateczne dekoracje jak tylko do nas przylatywali z
              mamusia, ale ja po prostu nie czulam wewnetrznej potrzeby zrobienia
              tego , nie bylo we mnie radosci i chyba szybko nie bedzie. Czy tez
              tak macie ,ze chcecie wszedzie widziec Waszych bliskich zmarlych ?
              U nas zawsze w domu bylo duzo zdjec rodziny calej( nie mielismy ich
              czesto na zywo),byly i sa zdjecia brata i jego rodziny, siostry i
              jej rodziny, rodzicow( znajomi smiali sie ,ze mamy takie oltarzyki),
              ale teraz w kazdym pokoju poustawialam zdjecia tatusia z czasow
              kiedy wszyscy bylismy szzcesliwi, kiedy Tatus sie usmiechal.Lubie
              patrzec na te zdjecia, czasmi rozmawiam z tatusiem tak wlasnie
              patrzac na niego na zdjeciu.Zastanawialam sie i doszlam do
              wniosku ,ze jestesmy za mlodzi zeby zostaac bez jednego z rodzicow
              czy w niektorych przypadkach bez obu. Pamietam jak zmarla moja babcia
              (miala 94 lata) i tatus i jego rodzenstwo wszyscy byli juz napewno
              po 60 . Wiem ,ze przezyli smierc matki , ze bylo im smutno lae
              inaczej do tego podeszli , babcia zyla dosyc dlugo , w miare
              szzcesliwie(nie liczac czasow wojen , czy smierci jej malych
              dzieci). Dla nas nadal rodzice sa potrzebni . Moze bzdury plote ,ale
              tylko tyle narazie moge powiedziec :"Kocham Cie Tatusiu, tesknie
              bardzo, smutno mi bez Ciebie , bez Twego smiechu , Twojej
              troskliwosci, Twojej milosci"
              Wszystkie osoby pograzone w smutku pozdrawiam i zycze odnalezienia
              wewnetrznego spokoju , ktorego ja narazie nie znalazlam.
              • annmaria Re: do joa291 28.10.07, 16:11
                Wlasnie przylazlam z cmentarza. Przylazlam bo to odpowiednie slowo. Choc
                mieszkam w Warszawie cmentarz mam 15 min piechota. Wiec ja ta dzielna i zawsze
                silna poszlam posprzatalam poustawialam kwiaty znicze umylam grob.. Nie moglam z
                Tata pogadac co zawsze robie bo dzis wszyscy myli ukladali... a glupio tak mowic
                jak wszyscy sluchaja. Kiedy Tatko umarl cos dziwnego ze mna sie stalo bo ani
                jedna lza mi nie poleciala choc przy mnie sie udusil.Czulam sie tak jakbym
                dostala paralizu miesni. Wszystko mialam sztywne. Dzis to wrocilo. Wiem jedno ze
                razem z Nim umarl kawalek mnie i nie wierze ze za rok piec dziesiec lat bedzie
                lepiej. Tez jak Ty Joa mam wszedzie zdjecia tak mi lepiej i lzej. Swieta Boze
                .... Ajkaa!Zapalilam swiatelko za naszych Tatusiow bo choc sie nie znamy odeszli
                tego samego dnia i moze tam gdzies sa tez blisko siebie. Pozdrawiam , Anka
                • mazunia1 smutno 29.10.07, 09:00
                  Święto Zmarłych coraz bliżej. Moja mama zawsze szykowała mnóstowo
                  wspaniałego jedzenia na ten dzień, bo po powrocie z cmentarzy cała
                  nasza rodzina "zwalała" się do rodziców, było ciepło, przytulnie i
                  wesoło. W tym roku tego już nie będzie, dom jest pusty i zimny, a
                  mama lezy w grobie. To nie prawda, że czas leczy rany. Mnie jest
                  coraz trudniej, coraz bardziej tęsknię...boję się Swiąt Bożego
                  Narodzenia, będą bardzo smutne
                  • joa291 Re: smutno 06.11.07, 21:56
                    zapaliłam lampki na grobie mamy i teściowej przeciez ze względu na dwa tygodnie
                    w umieraniu leżą obok siebie, nigdy nie zapomne jak mama moja wiozła dla
                    tesciowej leki ze stanow, tylko przywiozła je dzień po jej śmierci a sama za dwa
                    tygodnie nie zyła, zawsze jak jestem na cmenatrzu myślę sobie że razem gdzieś w
                    niebie nad naszą rodziną czuwająm tez sobie nie wyobrazam świąt
                    ostatnio snila mi się mama (a sni mi sie czesto zawsze chora) ze przyszła po
                    mnie i powiedziałam że z Nią pojde, o godz 20 (bo taka była godzina spotkania)
                    przyszłam zapłakana ze bardzo bym chciała ale mam córeczke niemowlaka i jestem
                    jej tu potrzebnam przytuliła mnie że rozumie, a jednak odeszła zapłakana że z
                    nią nie poszłam, męczy mnie ten sen, ja wiem że to mogą być reminiscencje, ale
                    źle mi
                    pozdrawiam Was jest zwykle ciepło
      • joa291 Re: do joa291 27.12.07, 21:24
        dawno nie zaglądałam chciałam się zdystansować ale się nie da - święta bez
        dwóch żon, mam i babć były bardzo smutne, wesołych świąt w naszym wydaniu było
        marne, łzawych świąt bardziej na miejscu - w tym roku zamiast kupować prezenty
        dla mam zawieżliśmy im choinki znicze i stroiki - przy stole było pusto choć
        próbowaliśmy zebrać siły i spotkać się dwoma rodzinami - już nic nie będzie
        takie same.....sciskam Was w te święta ciepło
      • magda2123 Re: do joa291 04.02.08, 15:44
        Witajcie
        Dlugo nieodwiedzalam forum,ale nie zapmnialam o n i o ludziach ktorzy tu caly
        czas sa.
        Dzis mija rok ja zmarla moja mamusia a ja dalej przegladam nowosci o leczeniu o
        obiawach choc jej juz niema
        Teraz po czasie kiedy kazdy mi mowil ze goji rany moze zaczynam w to wierzyć ale
        zostaja blizny ktore bola prawie tak samo.
        Pozdrawiam
        • narcyzka281 Re: do joa291 17.02.08, 09:56
          Witam!Minęło ok 1,5 miesiąca od śmierci mamy.
          Jest jeszcze gorzej niż myślałam,
          gorzej niz wtedy gdy dowiedziałam się że mama nie żyje,
          PUSTKA jaką zostawiła po sobie jest nie do zniesienia,
          snuję sie po domu i zastanawiam się nad sensem życia,istnienia,
          nie ma dnia żebym o niej nie myślała,ciągle płaczę,
          budzę się i łapię za tel żeby do niej zadzwonic jak kiedyś co rano,zapytac jak
          się dzisiaj czuje,ciagle mam przed oczyma obraz jak leżała w trumnie,tuż przed
          pogrzebem,a wolałabym ją widzieć inaczej...tak bardzo ją kocham i nie wiem do
          kogo mam czuć żal że jej tutaj ze mną nie ma,nie mogę sobie poradzić z tym co
          się stało...pozdrawiam was wszystkich!
          • juzziss Re: do joa291 17.02.08, 10:38
            Narcyzko-nie pograżaj sie!!
            Pomyśl sobie co by chciała Twoja mama?
            Czy bylaby szczęśliwa widzac Cie w takim stanie?
            Z cała pewnoscia nie!
            Wiesz-my wszyscy jesteśmy tu tylko chwilę...czy tego chcemy,czy
            nie.My tez zmierzamy tam,gdzie już są niektórzy nasi bliscy.Ale
            widocznie mamy jeszcze cos do zrobienia skoro tu jestesmy.
            Więc odrzuć te smutki i przygnebienie...staraj się żyć tak jak
            chciałaby tego Twoja mamusia...zrób to dla niej.
            Ona z cała pewnoscia jest przy Tobie.Uwierz w to!
          • sonja12 Re: do narcyzka281 17.02.08, 17:49
            Witaj , doskonale cię rozumiem, dokładnie rok temu przeżywałam to co
            ty teraz. Mojej mamy nie ma już rok i miesiąc. Zmarła 20 stycznia
            tamtego roku. .Najgożej jest w pierwszych miesiącach, pamiętam jak
            dziś , wydawało mi się ,że mama wyjechała, że Jej nie ma na chwilę,
            ale zaraz przyjdzie i będzie tak jak kiedyś.Ale po jakims czasie
            dotarło do mnie ,że już nic nie będzie jak wcześniej.Do dziś czytam
            to forum, nie ma dnia ,żebym tutaj nie zajrzała. Ono bardzo mi
            pomogło, a właściwie to obcy ludzie, to tutaj mogłam znależć słowa
            otuchy i pocieszenia. Co zmienio się po roku. Ból troszeczkę zmalał,
            mniej płaczę, chociaż są takie dni, że nie mogę się powstrzymać. Ale
            tęsknota , straszna tęsknota pozostała i pozostanie na zawsze we
            mnie. Dzisiaj właśnie czytam książkę: "umarli mówią do nas ". i wiem
            jedno,że mama jest przy mnie , przeczytaj to zobaczysz. Nie
            wiem ,czy czytałaś : Rozmawiając z niebem " Polecam ci z całego
            serca. Wiem,ze nic nie zastapi mamy, bo to najdroższa osoba na
            świecie, ale czasu nie cofniesz.Ja wierzę ,że tam jest coś , poneważ
            sytuace jakie doświadczyłam po smierci mamy wskazują na to. Twoja
            mama na pewno nie chciałaby, abyś sie zamartwiała, płakała, chociaż
            wiem ,że łatwo komuś radzic w takiej sytuacji.Ja do dzisiaj
            codziennie chodze na cmentarz, wiem ,że musze tam iść, potrzebuję
            tego.Ja wypełniałam każdy dzien pracą ,aby nie myśleć, robiłam to co
            mama, z czego mama byłaby zadowolona. Cięzkie chwile przed tobą, ale
            musisz sie wziąść w garść. Musisz wiedzieć ,że mama patrzy na ciebie
            z góry i tez się smuci jak ty płaczesz.Jedno jest pewne , nie ma
            sprawiedliwości w życiu.Kiedys ktoś mi napisał,że smak prawdziwej
            żałoby p[oznaje się dwa miesiące po pogrzebie i tak było w moim
            przypadku, wtedy odczuwa się największy ból i tesknotę.Pozdrawiam z
            całego serca.
            • narcyzka281 Re: do narcyzka281 17.02.08, 22:17
              SONJA12 Dziękuję...
              Proszę napisz tytuły i autorów tych dwóch książek o których piszesz w
              poście,pozdrawiam!
              • narcyzka281 Re: do narcyzka281 17.02.08, 22:35
                SONJA12!Znalazłam na allegro książkę "Umarli mówią do nas",
                ale nie ma tej drugiej-"Rozmawiając z niebem",gdzie ją kupiłaś???
                Napisz mi czy warto przeczytac te ksiązki i co one Ci dały???
                • ninagren1 Re: do narcyzka281 18.02.08, 08:33
                  Cześć dziewczyny, jak zapewne kojarzycie przerzywam to samo. Mamunia
                  zmarła 5 listopada. Pustak, żal, smutek i td.
                  Kupiłam książkę "Rozmawiając z niebem" w internecie. To jest jakaś
                  wysyłkowa księgarnia. Ksiązka kosztowała grossze 6,00 plus wysyka.
                  Trochę pomogła. Polecam wam. Też tu siedze i czytam, jakoś nie moge
                  przestać, chociaż mąż w domu wiecznie wyrzuca mi z ulubionych skrót
                  do FORUM.
                  Pozdrawiam Was, Nina
                • sonja12 Re: do narcyzka281 18.02.08, 18:04
                  Witaj, ja kupiłam tę książkę w jakiejś internetowej księgarni
                  wysyłkowej . Autor" James van Praagh-" Rozmawiajac z
                  niebem "Kosztowała tylko 5 zł. Przesyłka była droższa niż
                  książka.Ale naprawdę warto.Wpisz tytuł i autora, poszukaj , znajdź
                  najtańszą i kup. Pytasz co mi dała. Autor tej ksiązki, to medium ,
                  ktory może skontaktować się z osobami z tamtego swiata. Tam jest
                  dużo takich przypadków , ludzi ,którzy utracili bliskich, są to
                  prawdziwe historie, nie wymyslone , i nie sadze ,aby ktoś oszukiwał.
                  Sama bym skorzystała z pomocy takiego medium, gdyby u nas ktos taki
                  był. Na wizyte prywatną u autora tej książki czeka się 2 lata.
                  Jak czytałam pierwszy raz to łzy same płyneły mi. Tez nie chcialam
                  wierzyć, ale to prawda. Książka podniosła mnie na duchu, chodź
                  trochę. Natomiast ta druga "Umarli mówią do nas "zamówiłam dwa dni
                  temu ,jestem w trakcie czytania, mniej ciekawa , może jak
                  przeczytam, do końca , to powiem więcej. Ta była droga , dałam 32.
                  zł. Wyszukałam też najtańszej. Ale dowiedziałam się , ze osoby
                  zmarłe są cały czas przy nas , w naszych mieszkaniach, tzn dusze
                  tych osób i wszystko widzą. tak bym chciała ,aby to była prawda. tak
                  nieraz się zastanawiam , czy mama mnie widzi, zadaje tysiące pytań,
                  i chce na nie znajżć odpowiedź. A czy twoja mam dała ci jakiś znak?,
                  czy przyśniła ci się może ?, wiesz ja chwilami nie wierze ,ze mamy
                  nie ma , ale niestety. Prawda jest okrutna, kup te książkę ,
                  pierwsza jest b. ciekawa, druda jak przeczytam to napisze.
                  Pozdrawiam cię .
                  • narcyzka281 Re: do narcyzka281 18.02.08, 19:19
                    Zamówiłam już obie ksiązki wczoraj,jestem ich bardzo ciekawa.
                    Pytasz czy mama mi sie sniła,ja tak często o niej myślę że nie sposób żeby mi
                    się nie sniła,najgorsze że to są złe sny,sny w których widzę ją cierpiącą,na
                    łozu smierci ale wiem że to działa moja wyobraźnia,bo nie mogę sobie poradzić z
                    tym jak ona cierpiała na moich oczach.
                    Ale dała znak!I zaczęłam wierzyć że nie odchodzi się do nicości tylko że
                    naprawde TAM dalej cos istnieje!Chociaz nie jest mi wcale lżej z taka myslą.
                    Po raz pierwszy to było w dzień pogrzebu,po pogrzebie kiedy goście już się
                    rozeszli siedzielismy w domu przy stole,ja,siostra,tata i brat i rozmawialiśmy
                    że pomimo tego że mama zmarła to i tak zawsze będzie z nami,będzie wszystko
                    słyszała i widziała co sie dzieje i nagle dosłownie po wypowiedzeniu tych słów
                    sam pogłosił sie telewizor i to chyba do końca skali,wszyscy normalnie
                    oniemielismy,wierzymy w to że to był znak od niej.A drugi raz to było jak moja
                    mama przyszła do mnie,jak nigdy nie wierzyłam w takie opowieści tak
                    doświadczyłam tego na własnej skórze!Było to w nocy,na drugi dzień miałam iść do
                    szpitala,siedziałam długo przy komputerze i usnełam w fotelu,nagle przebudziłam
                    się,spojrzałam w strone drzwi od pokoju i zobaczyłam ją!
                    Stała i tylko patrzyła,znanym dla mnie wzrokiem,odczytałam z jej oczu co chciała
                    mi powiedzieć,gdyz za zycia nie raz tak własnie na mnie patrzyła,najdziwniejsze
                    to że ja wcale sie nie bałam,a jestem panikara!gdy zmarła nie miała włosów,jak
                    do mnie przyszła miała już takiego sporego jezyka na głowie i to też
                    zapamiętałam,tłumacze sobie że w końcu ta wstrętna choroba sie skończyła,że
                    odrastaja jej włosy bo w końcu jest zdrowa!Na pewno wielu ludziom takie
                    opowieści sie wydaja dziwne i mnie tez wydawały się kiedyś,ale teraz już nie...

                    • annmaria Re: do narcyzka281 18.02.08, 20:38
                      Witajcie!
                      28 minie pol roku od smierci mojego Tatusia. Straszne pol roku. Chcialam Wam
                      polecic program ktory jest na kanale zone reality. premierowe odcinki w
                      niedziele 0 21 albo 21.15. Nazywa sie Lisa Williams miedzy rzyciem a smiercia.
                      To zapis spotkan medium z ludzmi ktorzy stracili bliskich. Nie ma szklanych kul
                      i ruszajacych sie stolikow. Bardzo wiarygodny. Ogladam co niedziele i zaczynam
                      coraz bardziej przekonywac sie ze Oni naprawde sa za teczowym mostem. Jesli
                      macie tem kanal obejrzycie a nie bedziecie zalowac.
                      Co do dziwnych zdarzen... Jak Tatus umarl i jeszcze byl w domu poszlam do kuchni
                      i strasznie zaczelam plakac. Stalam przy oknie. Wszedl moj brat przytulil mnie i
                      tak stalismy objeci placzc i nagle na parapecie usiadl bialy golab. Pozekracil
                      sie tak aby na nas patrzec i dluga chwile z dziobem przyklejonym do szyby po
                      prostu wpatrywal sie w nas. Zobacz Wlodek mowie do brata Tata przylecial...Po
                      prostu oboje zesztywnielismy. Tatus umalrl kilka minut wczesniej. Gdyby nie bylo
                      tam mojego brata myslalabym ze snie. Ale nawet on zatwardzialy realista nie mogl
                      slowa z siebie wydusic.
                      Anka
                      • sonja12 Re: do annamaria 19.02.08, 17:13
                        A co to za program? Czy to z polsatu ? a może sie orintujesz cz u
                        polsce jset ktoś taki jak medium? Chętnie by poszła.
    • kreseczka781 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 10.11.07, 21:56
      Do tej grupy dołączyłam i ja. Tatę pożegnałam 1.11. Forum czytałam
      od momentu, gdy dowiedziałam się o jego chorobie (rak płuca z
      przerzutami do wątroby). Wpisałam się tylko raz, gdzieś w połowie
      października. Bo jakoś nie pasowało mi to, by tu się wypowiadać.
      Choroba taty przebiegała inaczej niż u innych, opisywanych tu osób.
      Wydawało mi się, że może w takiej sytuacji, jemu się jakoś uda. Że
      jakimś cudem wyzdrowieje. Lekarze mówili o 12 miesiącach, a on zmarł
      w niecały miesiąc od postawienia diagnozy.

      Nie dociera do mnie jeszcze fakt, że taty już nie ma. Gdy dzwoni
      telefon - biegnę, by szybko odebrać i dowiedzieć się, czy już zjadł
      śniadanie, wziął leki, jak się czuje i czy mu coś przywieźć do
      szpitala.
      Ale juz codziennie, nawet kilkakrotnie, zaglądam tutaj i częściej
      komentuję i wspieram innych, którzy jeszcze walczą. Bo dziś wiem,
      jak bardzo to jest trudne.

      Ogromnie boję się Świąt Bożego Narodzenia. Najchętniej bym je w tym
      roku w ogóle odwołała...
    • agata781 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 11.11.07, 00:22
      Mój ojciec(pisze ojciec bo mój tata zmarł już 10 lat temu)odszedł 29.10 i 1.11
      staliśmy nad grobem mojego taty bo w miejscu gdzie mial być pochowany ojciec
      zionęła wykopana już dziura pod nowy grób.Moja przyrodnia siostra(jego
      corka)stwierdziła że we wszystkich świętych nie ma po co iść na cmentarz bo
      grobu(płyty)i tak nie ma.Odnioslam wrażenie że ona na cmentarz chodzi tylko na
      pokaz i modli sie do kamienia:(Ja,mój mąż i moja mama staliśmy całą mszę przy
      grobie taty ale co chwilę oglądaliśmy sie na ten dół gdzie spoczywa pierwsza
      żona ojca(jest to niedaleko grobu taty)Po mszy poszliśmy i nad tym dołem
      zapalilismy znicz...tak jakoś zrobiło nam się lżej że pomimo to iż jeszcze nie
      znalazł swego miejsca spoczynku to się z nim pożegnaliśmy.Trudno mi opisać to
      wszystko...taki spokój ...sama nie wiem...
      • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 17.11.07, 22:43
        Czas mija. Ran nie leczy. Zaraz beda trzy miesiace a ja sztywnieje z bolu i
        tesknoty.Modle sie za wszystkich co odeszli... bo tylko to mi zostalo
        • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 17.11.07, 23:14
          U mnie 14.11 minęły 3 miesiące od śmierci taty. Faktycznie czas nic
          nie leczy. Jest coraz gorzej. Im dłużej taty nie ma, tym bardziej
          tęsknię. Sa mniej i bardziej znośne dni. Najgorsze są piątkowe
          wieczory, nie wiem czemu, ale dobijająco się wtedy czuję. A nocki
          bezsenne, to nie wiem jak u innych w tej sytuacji, ale u mnie to
          standard. Raz w tygodniu jeżdżę na cmentarz, bo tata nie chciał być
          pochowany w Warszawie i mam tam ok. 40 km, i wtedy mi troszkę
          lepiej. Na króciutko mi lepiej niestety. Mam tylko nadzieję, że
          tacie jest tam na górze ciepło, przytulnie i spokojnie.
          • joa291 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 23.11.07, 22:47
            myślałam że to jakaś paranoja która mi się mocno udzieliła - niekoniecznie dziś
            odebraliśmy wyniki męza dziadka rak prostaty i z racji wieku nie będziemy leczyć
            żyłam tyle czasu a moze tylko 30 lat i nie wiedziałam o co chodzi teraz cala
            rodzina na pomór umiera - sama jako że mam małe dziecko zrobiłam podstawowe
            badania bo mam dla kogo zyć - przeraża mnie to wszydtko - przerażają mnie
            teświęta które nadchodzą - to będą straszne święta
            • kol32 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 24.11.07, 12:07
              Hej. Rozumiem Cię doskonale bo i mnie powoli ogarnia ta paranoja. Osiem lat temu na raka płuc zmarł mój dziadek. Rok temu na to samo ukochany Tata. Tydzień temu nowotwór zabrał babcię a druga babcia, z którą mam o wiele bliższy kontakt niż z własną matką będzie operowana na nowotwór w grudniu - tu sytuacja nie jest tragiczna bo to świństwo tylko miejscowo złośliwe ale umiejscowione na powiece - no i babcia ma juz tyle lat ze kazda operacja jest grozna. I jak tu nie popaść w paranoję?

              Pozdrawiam Cię serdecznie.
              Kasia
              • malgoska182 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 24.11.07, 15:16
                20 listopada minal rok jak odszedl moj Tatus. Tatusiu bardzo mi
                Ciebie brakuje. Wiem ,ze jest Tobie tam dobrze, wiem tez,ze nie
                chciales jeszcze odchodzic i nas zostawiac. Bog chcial inaczej.
                Kocham Cie Tatusiu.
                • helusia007 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.11.07, 08:44
                  Wczoraj odeszla moja mama. Nie wiem, co napisac. Placze z byle
                  powodu. Do konca miala nadzieje i to nabardziej boli, widziec, jak
                  kochana osoba ma nadzieje i jest tak bardzo dzielna i NIE MOZNA JEJ
                  POMOC!! W tym wszystkim jest tylko jedna doba rzecz, naprawde zle
                  bylo przez ostatnie dwa dni. Czytalam Wasze wpisy i wiem, ze moze to
                  trwac dluzej i tego bardzo sie balam. Nie wyobrazam sobie
                  nadchodzacych swiat.
                  • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.11.07, 12:32
                    Bardzo Ci wspolczuje helusia. Wszyscy ktorzy tu jestesmy wiemy dokladnie co
                    przezywasz. Mama jest teraz Twoim Aniolem Strozem. Ja tez mam swojego. Tatusia
                    ktory odszedl 28 sierpnia. I podobnie jak Ty nie moglam mu pomoc...O Swietach w
                    ogole nie mysle. Najlepiej gdyby ich nie bylo. Sciskam Cie mocno. Anka
                  • gontcha Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.11.07, 22:54
                    Helusiu,

                    Bardzo mi przykro, przyjmij wyrazy współczucia.
                  • ninagren1 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 26.11.07, 09:06
                    Moja mamunia odeszła 3 tygodnie temu, brak mi jej coraz bardziej.
                    Tęsknię, bo nie dzwoni, nie przyjeżdza. Jestem jedynaczką, tata
                    zmatł 3 i pól roku temu. Mam swoją rodzinę ale czuje sie bardzo
                    samotna. Pożegnaj mamę , odprowadź na cmentarz, ale życzę ci duzo
                    siły, bo potem wcale nie jest lepiej.
                    • mazunia1 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 26.11.07, 09:21
                      Helusiu,
                      bardzo mi przykro. Przyjmij wyrazy współczucia. Twoja mama dołączyła
                      do grona tych co już nie cierpią, a za którymi bardzo tęsknimy.
                  • kreseczka781 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 26.11.07, 09:24
                    Helusiu, trzymaj się Kochana. Jakoś. Łzy są bardzo potrzebne, więc
                    płacz. Może one zmyją smutek i żal...
                    Najbliższe święta dla wielu z nas będą najtrudniejsze w życiu. Ja
                    ich sobie nie wyobrażam. Do łez doprowadzają mnie świąteczne
                    dekoracje, które już wiszą w sklepach.
                    Ale musimy mieć siłe, Ty, ja i wszyscy inni, których spotkał ten sam
                    los. Bo przecież nasi rodzice nie chcieliby, byśmy tak bardzo
                    cierpieli...
                  • ewelka1308 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 26.11.07, 09:49
                    jest mi ogromnie przykro. Przyjmij wyrazy współczucia. Kolejny anioł
                    nas opuścił...
                    • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 28.11.07, 19:43
                      To juz trzy miesiace bez Ciebie Tatusiu! Swiat juz nigdy nie bedzie taki sam.
                      Bardzo tesknie. Kocham Cie.
                      Anka
                      • helusia007 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 30.11.07, 09:23
                        Bardzo Wam dziekuje za wszystkie slowa i wsparcie udzielone na tym
                        forum. Mecza mnie pewne mysli, np. ok 3-4 tygodnie przed smiercia
                        mamy wyniki wskazywaly na "cechy regresji" choroby i mama sama nawet
                        powiedziala "nie jest ze mna tak zle". Mysle, ze to gwaltowne
                        pogorsznie bylo dla niej szokiem, ze to jakos zwiekszylo jej
                        cierpienie. Poza tym nie bylo mnie przy niej w ostatnia noc. Bylam
                        bardzo zmeczona po nieprzespanej ostatniej nocy i myslalam, ze
                        bedziemy sie musieli z tata zmieniac i pojechalam do domu, zeby sie
                        przespac. A ona w tym czasie odeszla. Bylam z mama bardzo blisko, a
                        nie bylo mnie z nia w ostatnich chwilach. Mam z tego powodu wyrzuty
                        sumienia. Czy Wasi rodzice, ktorzy juz odeszli, snia sie Wam? Ja bym
                        bardzo chciala, zeby mama przyszla do mnie we snie, ale do tej pory
                        nie zrobila tego. Nie wiem, czy jest jej tam dobrze, czy ma do mnie
                        zal, ze nie bylo mnie przy niej w ostatnich godzinach. Jest mi
                        ciezko.
                        • kol32 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 30.11.07, 10:38
                          Helusiu, przyjmij moje wyrazy współczucia.

                          Mój Tata odszedł rok temu i podobnie jak Ty nie byłam przy Nim w chwili gdy odchodził. Nie zdążyłam dojechać, spóźniłam się. Pożegnaliśmy się tylko jakby pośrednio. Tata zmarł dokładnie w chwili gdy zadzwoniłam do domu powiedzieć, że już jadę. Tak jakby nie miał siły już czekać, poczekał tylko na ten telefon. Tak samo jak Ciebie dręczyły mnie wyrzuty sumienia. Teraz jednak wierzę, że to niemożliwe by Tata miał do mnie o to żal. Ty też musisz w to uwierzyć, Mama na pewno wie, że zrobiłaś dla Niej wszystko. Ktoś tu kiedyś napisał, że umierający sami wybierają osobę, w towarzystwie której odejdą. Może tak właśnie jest. Może wybierają tych bardziej odpornych, którzy później lepiej poradzą sobie z tym wspomnieniem. U nas tak chyba było.

                          Mama na pewno Ci się przyśni. Mi Tata śnił się często przez kilka miesięcy po śmierci. To były takie sny, że człowiek nie miał ochoty się budzić. Teraz już śni mi się rzadko i nigdy nie widzę w tych snach Jego twarzy, wiem tylko, że gdzieś jest.

                          Wiem, ze nie wyobrażasz sobie świąt. Czułam dokładnie to samo rok temu. Jednak Wigilia upłynęła spokojnie i rodzinnie, tak jakby Tata nie chciał byśmy tego dnia płakali. Twoja Mama na pewno będzie wtedy z Wami.

                          Trzymaj się jakoś Helusiu. Serdecznie Cię pozdrawiam.
                          Kasia
                          • d.dol Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 30.11.07, 11:16
                            mój tato pierwszy raz przyśnił mi się 2 tyg. od śmierci
                            śniło mi się,że żegnam znajomych odpływających na statku,a obok nich
                            stał mój tata (młody i silny) i też machał ręką mówiąc :"wracam do
                            domu"
                            Teraz też często mi się śni,ale....zawsze w tych snach wiem,że zaraz
                            umrze...
                        • kreseczka781 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 01.12.07, 21:38
                          Zgadzam się z Kasią, Twoja Mama na pewno nie ma absolutnie żadnego
                          żalu, że nie było Cie tej nocy przy niej. O umieraniu
                          pacjentów "onkologicznych" rozmawiałam niedawno z psychologiem - i
                          też usłyszałam, że oni sami w pewnym sensie decydują kiedy i przy
                          kim chcą odejść. Że często odchodzą przy osobach z dalszej rodziny,
                          znajomych lub po prostu sami. Tak jakby chcieli oszczędzic tych
                          wspomnien najblizszej rodzinie.
                          Moj tata umarl mi na rekach, widzialam ostatnie z trudem lapane
                          oddechy i oczy, ktore po ostatnim uderzeniu serca nagle staly sie
                          puste... Z jednej strony ciesze sie, ze bylam w tych ostatnich
                          chwilach, ale z drugiej strony - te migawki mam caly czas pod
                          powiekami. Dzis akurat mija rowno miesiac od jego smierci, a wciaz
                          mam wrazenie, ze czegos nie zrobilam. Ze moze powinnam byla bardziej
                          mu pomoc. Ze sie za bardzo męczył. Że nie prosilam o reanimacje. I
                          tak dalej...
                          A jesli chodzi o sny, to tato mi sie snil juz kilka razy i choc we
                          snie żył, to za kazdym razem mowil o tym, ze teraz, po jego śmierci
                          jest nam tak ciężko. Martwi się o to co teraz zrobimy bez niego...
                          Dlatego staram się zebrać "do kupy", żeby się nie martwił. Ponoć
                          nasze łzy bardzo ciążą tym, którzy są już w tym innym, lepszym
                          świecie...
                          Trzymaj się Helusiu!
                          Joasia
                          • ajkaa2 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 02.12.07, 14:01
                            U mnie też, jak u Was ,mija 3 miesiąc ,przypominam sobie tatę ,
                            rozmowy te chyba najważniejsze w życiu. przeszlismy najwiekszą
                            szkołę , zdalismy najwiekszy egzamin.Ale czy potrafimy sobie
                            wystawic dobra ocenę?Mój tato ostatnie godziny spędził w
                            szpitalu,nie dawałałam sobie przetłumaczyc żeby nic nie
                            robic,chociaz nie miałam juz słownego kontaktu z tatusiem,mówiłam mu
                            wszystko a on próbował podnieśc powieki .gorączka mózgowa , przerzut
                            w ostatnich dniach do mózgu...bałam się że w domu nie podam mu leków
                            tych co powinnien wziąc, nie pomogę mu gdy bedzie miał obrzęg płuc.
                            Mówiłam, że jedziemy do szpitala ,że nie wiem czy dobrze robie ,że
                            nie wiem czy on tego chce teraz ,ale my boimy się ,że nie pomożemy
                            mu gdyby było gorzej. Myślę ,że rozumiał nas , , widziałam jego
                            wysiłek jakby chciał nam jeszcze coś powiedziec. W szpitalu był
                            zaledwie kilka godzin . po 24 wyszłam do domu pożegnałam się a za
                            godzine miałam telefon,że tato nie żyje. Moja kuzynka , która
                            pracuje w szpitalu mówiła mi potem że osoba przed śmiercią , czasam
                            chce zostac sama . wykorzystuje czasami te chwilę kiedy bliscy się
                            oddalają i umiera , ponieważ ich obecnośc powstrzymuje je przed
                            odejściem.
                            Mój tata często mi sie śni . Jest chory , ma problemy z
                            przełykaniem,ale miałam też sen kiedy się ze mną pożegnał a ja
                            powiedziałam ,że go kocham.śniło mi sie ,że osoby , które zmarły tak
                            na prawdę nie zmarły tylko są w śpiaczce.Do kościoła wnoszono ich
                            na noszach , schowałam sie za filar i obserwowałam, czy nie ma
                            wśród nich mojego taty . Bałam się bo wiedziałam ,że tato od
                            miesiaca nie żyję.Ale gdy go zobaczyłam leżącego, cicho powiedziałam
                            bardziej do siebie "tato kocham cię", tato mój mnie usłyszał z
                            trudnoscią wstał , ja wstrzymałam oddech , usmiechnął się i
                            powiedział "poznałem cię" podszedł do mnie i mnie pocałował. To był
                            tak wyrazisty sen ze odebrała go jak by się to zdarzyło na prawdę.
                            czesto chce zeby tato sie śnił , żebym mogła go usłyszec. ŻyczęWam
                            kochane dużo sił...nie długo święta
                            • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 03.12.07, 09:52
                              Wszyscy mamy takie mysli...Co zle zrobilam czego nie zrobilam a moglam.Kiedy
                              czytam Wasze wpisy to przeciez inne historie inni ludzie a czuje sie tak jakby
                              mnie to dotyczylo.Tatus zmarl w domu. Zabralam go ze szpitala na wlasne zyczenie
                              bo czulam ze to juz niedlugo. Bylo jak chcial we wlasnym lozku z Mama glaszczaca
                              go po glowie mna trzymajaca za reke i moja corka. Bogu dziekuje ze bylam...Z
                              dugiej strony wiem ze te ostatnie minuty ten Jego ostatni oddech te puste inne
                              oczy bo przeciez nie mojego Taty lakomego swiata wesolego staruszka czasami
                              strasznego uparciucha bede miala w glowie do konca zycia. Co wieczor przed
                              zasnieciem ten obraz wraca i krzyczec mi sie chce ze nie potrafilam tego
                              zatrzymac odpedzic od Niego.Podobnie jak Tobie Ajkaa Tatus bardzo czesto sie
                              sni. Najdziwniejsze w tych snach bardzo realnych jest to ze zawsze ma do mnie
                              jakas prosbe. Ato zeby mu kropelki zapuscic albo zeby zupe ulubiona
                              ugotowac.Przytula mnie caluje w glowe i mowi ze teraz musi odpaczac.Chodze po
                              domu Rodzicow i sukam jakiegos sladu po Nim czegos sama nie wiem czego. Moze cos
                              zostawil napisal szukam zapachu. Biore Jego ulubiona bluze i wacham a zapach z
                              biegiem dni robi sie coraz slabszy. Z biegiem dni.. tesknota staje sie coraz
                              dotkliwsza brak coraz bardziej zauwazalny.Bo przeciez nigdy nie uslysze
                              Anusiu...Troche sily chce dostac na te Swieta. Bo jak to ma byc bez Niego?!
                              Tylko nie wiem kto moze dac ta sile...
                              • ninagren1 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 04.12.07, 22:39
                                Jak ja dobrze was rozumiem. Jutro 1 miesiąc od śmierci mojej mamuni.
                                Wznowa wykryta w lipcu br. Mama nie wiedziała do końca o
                                przerzutach. Domyślała sie wiele, ale nie pytała i nie chciała nic
                                bliżej poznać. Mówiła że człowiek jak już wie to chciałby to
                                zmienić, dlatego nie obarczałam jej tym wszystkim czego nie chciała
                                wiedzieć. A jak o coś pytała to już mówiłam prawdę. Tylko
                                delikatnie.I nie żałuję. Tak bardzo chciałam ją zatrzymac i ochronić
                                że mi nigdy nie powiedziała że nie ma już siły walczyć z bólem,
                                cierpieniem. Powiedziała babci 2 tyg przed śmiercią że ona już nie
                                ma siły. A ja do końca jak tur brnęłam i załatwialam wszytko co sie
                                dało zrobić, leki przeciwbólowe, masaże, materace. w końcu tydzień
                                przed mamy pójciem do szpitala pojechałam do znajomej pieęgniarki i
                                spytałam czy mam załatwiać kroplówki wzmacniające, dawać mamie na
                                przymus nutridrinki. Ona straciła mamę , siosrtę i ojca na naowtwór.
                                I wtedy jak powiedziała mi że nie, mam jej dac spokojnie odejśc i
                                nie przedłużać cierpienia tak zrobiłam. Podawałam tylko to na co
                                miała ochotę. A ponieważ miała na nieiwle rzeczy to troszke prosiłam
                                żeby piła i jadła. Jak ją zabrała karetka 1 listopada w nocy mimo
                                całej wiedzy na temat choroby i jej postępu u mamuni jeszcze się
                                łudziłam że może do nas wróci. I jak pielęgniarki powiedziału mi 4
                                listopada w niedziele że jest źle i czy będę przy niej był to dla
                                mnie ogromny szok. Ale siedziałam całą noc. A mamunia, moja
                                kochana , najkochańsza mamunia na świecie odeszła jak pojechalam
                                zawieźć rano dziecko do żłobka. Tak nie chciała robic mi do końca
                                przykrości.
                                Była taka dzielna i pokornie znosiła cierpienie. W szpiatlu
                                niektórzy wrzeszczeli inni płakali. Ona spokojnie brała leki, tylko
                                czasem częściej niż zwykle jak ból sie nasilał.
                                W tym tygodniu przemeblowalam pokoik w którym była mama,żeby mój 12-
                                letni syn mógł do niego wrócić. Na czas choroby oddał go babci. Ale
                                wszystkie rzeczy nadal mam. Na cmentarz nie chodze co dziennie, bo
                                wierze że mogę z nia rozmawiać wszędzie. A w domu czekają na mnie
                                dzieci i mama na pewno bardziej wolała by dbać o nich niż o grób.
                                Była wspaniałą mamą, babcią, córką. Każdemu pomagała, o wszytkich
                                myślala.
                                Ja choć mam dzieci i męża czuje taka pustkę jakbym została samana
                                świecie. Mam jestcze tylko babcię, która pogrążona jest w okropnej
                                rozpaczy za ukochaną córunią. Mamunia miała tylko 53 lata.
                                Boje sie o babcię. Samej też mi nie łatwo. wszystkie choroby teraz
                                na mnie spadły: zapalenie żył, przydaków, angina, nerwobóle w
                                klatce.
                                Opieka nad mamą przysłoniła mi wszystko a teraz nie moge się
                                pozbierać.
                                Mamunia śni mi sie częśto, ale oststni sen był taki wyraźniejszy,
                                przysła do mnie, taka ładna i spokojna. Mówiła że jest jej tam
                                dobrze, spokojnie, nie ma bólu. Tylko ciało sie rozkłada. Chciałam
                                żeby wzięła telefon i dzwoniła do mnie, ale powiedziała, że nie ma
                                jak wykrecić numeru.
                                Taką pustke mam w sercu. Ale też łapię sie na tym że chwilami myślę
                                że mamusia wyjechała. Tylko gdzieś bardzo daleko. Takie
                                nierzeczywiste dyrdymały. Ale troche pomagają.
                                Byłyśmy całe życie razem. Wyjeżdżałyśmy najwyżej ja na wakację a
                                mama do sanatorium. A teraz już dawno powinna wrócić. A jej nie ma.
                                Wiem że ta podróż mamuni nie ma końca. A tak bym chciała to zmienić.
                                Boże jak to boli.
                                Trzymajcie się wzyscy którzy walczą i ci którzy stracili bliskie
                                osoby. Wiary!!!
                                Nina
                                • joa291 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 27.12.07, 21:26

                                  • joa291 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 27.12.07, 21:32
                                    ninagren wzruszyła mnie bardzo Twoja opowiesc tych ostatnich chwil - ja tez z
                                    mamusią byłam do konca i nigdy nie zapomnę jak już sobie pozwoliłam na łzy bo
                                    myslalam że mnie nie slyszy mowiąc do niej - mamusi porozmawiasz jeszcze ze mną
                                    ? - ostatkiem sił podniosła się przytuliła i powiedziała nie płacz bo ja tez
                                    bede plakala - teraz juz bedzie wszystko dobrze -połozyła się i już przez
                                    ostatnie dwie godziny nie wstała - tak bardzo chciałam wymazać te chwile z
                                    pamieci a teraz gdyby ktoś mi dał mozliwość przezyć to samo nawet z tych
                                    skutkiem smiertelnym to cofnęłabym wiele żeby jeszcze raz to przezyc - pewnie
                                    ktoś kto tego nie zrozumiał nie przezyłby a Wy ktorzy w te ostatnie chwile
                                    byliscie ze swoimi najlbizszymi pewnie dobrze mnie rozumiecie
                                    myslalałam że raka mamy przerobionegi i wyczerpanego, teraz męża dziadek lezy w
                                    szpitalu w warszawie na chirurgi szczekowej z rakiem zlosliwym a stan jego jest
                                    b cięzki i tak czasami się pytam Boga ale już bez złości (sił brak) czy długo
                                    Boze bedziesz nas jeszcze doswiadczał...
                                    • joa291 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 02.01.08, 21:29
                                      zaglądacie jeszcze?
                                      • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 02.01.08, 22:15
                                        Zaglądamy, zaglądamy:), ale tak ciężko coś konstruktywnego po tych
                                        Świętach i Nowym Roku napisać... Dobite z nas towarzystwo po tym
                                        wzniosłym niby okresie, to się nie odzywamy zbytnio. Może się
                                        podniesiemy jakoś, czego i sobie i wszystkim po stracie bliskiej
                                        osoby życzę. Ściskam mocno.
                                      • kreseczka781 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 03.01.08, 00:31
                                        Widzę, że nie ja jedna bywam tu regularnie. Merosia dobrze napisała, święta i
                                        nowy rok to był bardzo ciężki czas. U mnie dodatkowo w nowy rok minely rowne 2
                                        miesiace od smierci taty, wiec tym bardziej bylo smutno...
                                        Rok temu, w pamietniku napisalam, ze nie chce robic podsumowania roku, bo bilans
                                        moglby wyjsc ujemny. Wtedy jeszcze nie mielismy pojecia o chorobie taty.
                                        Miajajacy rok pokazal mi, ze zawsze moze byc gorzej.
                                        W tym roku też nie robiłam bilansu, ale nawet jesli bym to zrobila, to wynik nie
                                        do konca jest oczywisty.
                                        Bo w ubieglym roku jeszcze mialam tate. Jeszcze moglam z nim porozmawiac,
                                        posmiac sie razem, spytac o rade. W zeszlym roku mialam jeszcze dużo szczęścia.
                                        Ale mam nadzieje, ze ten -wbrew pozorom- tez nie bedzie zły. Będzie inny, to na
                                        pewno. Ale przeciez w niebie mamy teraz najlepszych aniołów stróży pod słońcem.
                                        Więc będzie dobrze. Musimy w to tylko uwierzyć. Czego i Wam i sobie życzę na ten
                                        Nowy Rok!
                                        Pozdrawiam,
                                        Joasia
                                        • helusia007 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 03.01.08, 09:55
                                          Ja rowniez zagladam. W te swieta ratowalam sie "ucieczka", nie
                                          fizyczna, ale jakas psychiczna. Na wigilie poszlam z tata do
                                          znajomych. 24 grudnia uplynal miesiac od smierci mamy. 25 i 26
                                          przelezalam w lozku z przeziebieniem. Czasami trudno mi uwierzyc, ze
                                          mamie jest tam lepiej i ze sie nami opiekuje. Bo bardzo chciala zyc
                                          i wydaje mi sie, ze lepiej byloby jej tutaj. W Sylwestra ucieklam do
                                          znajomych,zeby nie spedzac go sama. W ramach postanowien
                                          noworocznych postanowilam jednak odzyskac w tym roku radosc zycia.
                                          Mysle, ze mama chcialaby zebym umiala sie cieszyc tym co mam i
                                          doceniac zycie. Zawsze irytowalo ja, gdy ojciec wzdychal "zycie jest
                                          ciezkie". Dla niego bylo lzejsze niz dla mojej mamy, ktora wziela na
                                          siebie wieksza odpowiedzialnosc w naszej rodzinie. Boze, jakie to
                                          wszystko poplatane. W razie zycze Wam wszystkim, zeby ten rok byl
                                          lepszy od poprzedniego.
                                          • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 04.01.08, 19:26
                                            Tez tu jetem choc od smierci Taty minely cztery miesiace. Najtrudniejsze
                                            najsmutiejsze w moim zyciu. Swieta straszne. Tuz po swietach 27 grudnia moje
                                            pierwsze urodziny bez Niego. Ryczalam caly dzien. Pierwszy raz nie przyniosl mi
                                            bialych lilii ktore tak lubil. Wszystko pierwszy raz...
                                      • ninagren1 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 04.01.08, 22:02
                                        Zaglądamy , oczywiście.
                                        U mnie przyszła taka ogromna tęsknota za mamą że nie mogę sobie dać
                                        rady. Jutro 2 miesiące jak mamunia odeszła. A ja dziś byłam pierwszy
                                        raz sama w domu. I wszystko wróciło, i tak chciałam żeby zawołala z
                                        pokoju obok, "Nina, jesteś tam?"
                                        Ale musiało mi wystarczyć zapalenie zniczy na cmentarzu. I wyłam pół
                                        dnia. Mam kilka spraw i nie mam z kim ich przedyskutoać, nie mam sie
                                        kogo poradzić. Dzis wzięłam torebkę mamy, oglądałam po kolei rzeczy
                                        i nie mgę wciąż uwierzyć że ona już nigdy nie będzie tak zaglądać. I
                                        szukać kluczy, któreych wiecznie nie mogła znaleźć. I jak mam tak
                                        samo.
                                        W święta trzymałam się dla moich dzieci. Gorsze były moje imieniny
                                        15 XII , że nie zadzwoniła, nie przyszła z samego rana jak zawsze.
                                        Potem mój mąż miał imieniny w Sylwestra i też płakał , bo nasza mama
                                        zawsze z ciastem, prezentem przyjeżdżała do zięcia. I tak czym dalej
                                        tym gorzej boli. I zapach z pościeli już się ulotnił.
                                        Może już w tym miesiącu odłączę telefon mamy. Na razie nie mogłam. I
                                        pozałatwiam inne sprawy, bo ktoś musi. Trzymajcie się moje Drogie. I
                                        piszcie.
                                        • kreseczka781 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 04.01.08, 22:25
                                          Nino, chyba każda/y z nas tak ma. Ja tez wszedzie szukam zapachu taty. Gdy
                                          oddano mi ubrania, szukalam w nich jego zapachu i go nie bylo. Jak zabralam
                                          posciel z jego lozka do uprania, to siedzialam na podlodze z nosem w poduszce i
                                          glosno plakalam. To wszystko takie ulotne... i zapach...i życie...
                                          A telefon taty doładowałam ostatnio. Nie wiem po co, ale chciałam po prostu. I
                                          pilnuję, żeby się nie rozładowała bateria, bo nie znam pinu. To tak jakby
                                          podtrzymywać ostatnią "żyjącą" pamiątkę...
                                          • justa74 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 05.01.08, 17:09
                                            Mój mąż znalazł wczoraj film z chrzcin starszej córki. Jest tam Mama, bardzo
                                            przejęta, szczęśliwa, piękna, zakochana we wnuczce (z wzajemnością zresztą).
                                            Dzisiaj mija 5 miesiąc. Nie potrafię odnaleźć sensu w tej przedwczesnej śmierci.
                                            Dlaczego? Przecież Mama miała tyle do zrobienia. W zeszłym roku przeszła na
                                            emeryturę i miała wreszcie oddać siebie tylko wnuczkom. A nie pracy, tej
                                            gonitwie, łapaniu każdego grosza. Straszne mam myśli, kiedy przechodzę koło tych
                                            ludzi, którzy nie szanują swego życia, tych "złych". Dlaczego Bóg dokonał
                                            takiego wyboru??? I moja nędzna wiara nic mi nie pomaga w odpowiedzi na to pytanie.
                                            justyna
                                            • joa291 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.01.08, 20:05
                                              Mam to samo, od śmierci mamy i teściowej mineło pół roku a świeta spędzaliśmy w
                                              obie rodziny, obie bez matek, żon i babć, wszyscy starali sie trzymać, było
                                              bardzo smutno. W międzyczasie umarła dalsza ciotka z mojej rodziny też rak płuc.
                                              Na dzień babci położyliśmy różne na obu grobach, córka nigdy nie pozna babć i
                                              nie będzie ich pamiętać, ja też się nie ma kogo poradzic, przytulić jak dawniej.
                                              Boli serducho mocno, kiedy patrzę na nowe wpisy osób piszących tutaj i
                                              szukających nadziei serce mi się kraje, że cała ta droga przed większością z
                                              nich, a nam nie odda nikt tych chwil...
                                              przytulam Was srdecznie
                                              • przemeks155 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 19.03.08, 21:07
                                                Witam
                                                moja mama odeszła kilkanaście lat temu, nagle.
                                                I choć trudno w to uwierzyć, wciąż nie mogę się pogodzić z Jej
                                                śmiercią; że zostawiła mnie sama, że nie zdążyłam zapytać o wiele
                                                sparw, że swoje piękne lata musiałam spędzić bez Niej.
                                                Później przez 2 lata na raka odchodziła powoli moja teściowa; byłam
                                                za daleko by rozumieć to odchodzenie; ważne że zdążyłam Ją poznać;
                                                podobnie jak Mama była wspaniałą kobietą.
                                                Później rok po roku odeszli moi ukochani dziadkowie; na szczęście
                                                umierali po prostu na starość,nagle.
                                                Teraz mam w domu przedszkolaka - ma tylko jakieś wyobrażenie o
                                                babciach i pradziadkach, a ja zmarwiam się, czy nie zostanę z Nim
                                                sama. Mąż ma wznowę po resekcji żołądka.
                                                Wierz mi Moja droga - wiem co znaczy rodzina bez mam i babć....
                                                Życzę radosnych Świąt
    • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 06.03.08, 18:05
      28 minelo pol roku jak zasnal moj Tato. A ja tu jestem. Wcale nie jest lepiej.
      Ogromny bol i jeszcze wieksza tesknota. Kolejny trudny czas Jego imieniny za
      chwiele urodziny pierwsze bez Jubilata. Pustka. Czasem nad ranem sni mi sie ze
      ktos stuka do drzwi wiec budze sie i biegne w nadzieji ze On przyszedl i musze
      Mu otworzyc. A za oknem jest noc i trudna do zniesienia samotnosc. Coz wiecej
      napisac? Czas nie leczy ran.Los zabral mi jak i wielu z Was kogos kto byl moim
      swiatem oparciem. Byl po prostu wspanialym Ojcem. A teraz tylko zostaly sny
      zdjecia i lzy . Pozdrawiam wszystkich. Anka
      • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 07.03.08, 21:27
        14.03 minie 7 miesięcy od śmierci mojego taty. Też nie widzę, żeby
        czas leczył rany. Odwiedzam nadal forum, bo tu przynajmniej wszyscy
        wiedzą o co chodzi. Znajomym nie ma co opowiadać, bo ci którzy nie
        mieli tak poważnie chorego w rodzinie i go nie stracili, poprostu
        nie zrozumieją. Powiedzenie "wiem jak ci ciężko", od osoby z tego
        forum, ma inny wymiar niż powiedzenie tego samego przez sąsiadkę,
        czy koleżankę z pracy, chociaż wiem, że i one mają dobre intencje i
        nikogo nie chcę urazić. Pusto mi bez Taty, mojej mamie bez męża, a
        dzieciom bez dziadka...i nie wiem czy kiedykolwiek będzie nam
        lepiej... Ściskam wszystkich cieplutko.
    • susanka Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 18.03.08, 17:50
      Od smieci mojej Mamy minelo dopiero kilka dni, nawet nie tydzien.Dzisiaj byl
      pogrzeb, a ja piszac te slowa nadal mam wrazenie ze nie pisze tego o swojej
      Mamie...czuje sie cholernie dziwnie...ale mam zaskakujaco duzo energii, moze
      dzialam na zasadzie automoatu, ale wszystkie sprawy zwiazane ze smiercia
      (?!)Mamy musialam zalatwic sama, dalam rade. Z Mama bylysmy jak najlepsze
      przyjaciolki...plotkowalysmy razem lezac w lozku, ogladalysmy razem TV pod
      wspolnym kocykiem, (pisze to i dalej nie wierze).

      Chcialabym sie zapytac czy to 'normalny' stan? Czy to jakis rodzaj szoku? Nawet
      na pogrzebie bylam 'dzielna', a zawsze wydalwalo mi sie ze jak przyjdzie do
      pogrzebu Mamy kiedys tam to nie dam rady...dalam...

      Tylko lapie sie na tym ze chce do niej zadzwonic bo nie moge sie zdecydowac
      jakie kwiaty na pogrzeb wybrac, zolte tulipany a moze co innego? Lapie sie na
      tym ze chce obgadac ostatni odcinek tanca z gwiadami i poplotkowac troche o tych
      gwiazdach....

      cholera jakie to irracjonalne wszystko jest, mam wrazenie ze Ona wyjdzie za pare
      dni ze szpitala, w koncu czesto tam bywala i zawsze po tygodniu czy dwoch wracala...

      susanka
      • magmat12 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 18.03.08, 22:44
        Susanka! Jesteś bardzo dzielna. Kilka lat temu zmarła Mama mojego
        męża.Pierwszy raz w zyciu byłam tak blisko osoby chorej i tak blisko
        patrzyłam jak Ona umiera...miała raka płuc, nieoperacyjnego... na
        szyi zrobiła jej się gula. ja miałam Jej kupić szal,żeby zakryć tę
        gulę...bardzo długo nie mogłam znależć odpowiedniego, a gdy go
        kupiłam, parę minut potem zadzwonił mój mąż i powiedział,że Mama
        odeszła.......po jej smierci i po pogrzebie miałam wrażenie - tak
        jak Ty - ,że Mama jest w szpitalu i za kilka dni wróci znów do
        domu... potem było wiele sytuacji, które chciałam z Nią obgadać,
        skonsultować... długo chodzilismy do Mamy na grób, spacerowalismy po
        cmentarzu, prawie codziennie przy Jej grobie odbywały się niemal
        spotkania rodzinne, a potem życie potoczyło się dalej... ale to
        wszystko wymaga czasu, dużo czasu... ale w myslach Mama jest z nami
        bardzo często... czasem nawet sie zastanawiam co by powiedziała, jak
        bardzo by się cieszyła z wnuczki...pozdrawiam Cię gorąco , trzymaj
        się dzielnie! m.
      • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 19.03.08, 23:27
        Susanko! Tato umarl na moich rekach... Potem cos takiego sie stalo ze ani jedna
        lza mi nie poleciala. Anijak Tate zabierali i wkladali do czarnej torby ani jak
        byl pogrzeb. Nic. Czulam sie tak jakbym miala miec zawal. Lekarz stwierdzil ze
        to nerwy. Potem jak Tatus byl juz w grobie zaczelam sie oswajac... Tak mi sie
        wydawalo... Do dzis nie wierze ze go nie ma.Boli ta strata jak nie wiem co. A
        pierwsza lza poleciala mi chyba po miesiacu....
      • sonja12 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 21.03.08, 22:09
        Witaj ,susanko
        Doskonale cię rozumiem, ja tak samo reagowałam, na początku wydawało
        mi się ,że mama wyjechała,że gdzies wyszła, ale zaraz przyjdzie,
        wróci i bedzie jak dawniej. Ale niestety nic juz nie bedzie jak
        kiedyś. Mojej mamy już nie ma od roku i dwoch miesięcy, a wydaje mi
        się ze to było wczoraj. Na poczatku tak jest , zaprzecza sie,
        człowiek nie chce wierzyć, że mamy nie ma . Nie dopuszcza takiej
        myśli, że mama mogła odejść na zawsze. Ale potem po jakims czasie
        przychodzi taki dzien,że musisz zaakceptować nowa sytuację. Ja do
        dzisiaj nie wierzę, są takie dni ,ze wszystko jest niby dobrze, ale
        święta, imieniny mamy, i wszystko wraca, ze zdwojona siłą. Straszny
        smutek , ból, tęsknota. Nic mi sie nie chce robić, ciągle mama w
        myslach, co by powiedziała, zrobiła, tylko o jednym myslisz. Ja
        odwiedzam mame codziennie na cmentarzu, chociaz tak jestem bliżej
        Niej, tylko zawsze zadaje sobie jedno pytanie, czy Ona widzi
        mnie ??? Dobrze że jest to forum , tylko tutaj ktos cię zrozumie,
        więc pisz , jak masz zły dzień, nie dajesz rady, ja tak pisałam , i
        chociaz tutaj znalazłam zrozumienie. Pozdrawiam ci serdecznie. ewa
        • ajkaa2 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 23.03.08, 01:57
          Tak to prawda,że są dni kiedy życie galopuje sobie dalej jakby nic
          się nie stało,dochodzi myśl ,że ja czekam ,na telefon ,na sptkanie,
          idę ulicą i nagle przypomina mi się chwila z taty choroby ,żal jest
          ogromny ,ściska mnie,popłyną łzy, które wcześniej nie mogły
          plynąć.Ostatnio byłam z mężem w Warszawie ,gdy tylko wjechaliśmy
          wszystko do mnie wróciło,wyłam jak bóbr. Warszawa na razie kojarzy
          mi się z najtrudniejszym okresem mojego życia,szpitale i tato....To
          już prawie 7 miesięcy. Moja mama sobie nie radzi, my musimy.
          Merosiu kochana co U Ciebie?
          Wszystkim życzę zdrowych , spokojnych Świat Wielkanocnych, nasi
          zmarli Kochani Rodzice już wiedza jak tam w górze jest.
          • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 23.03.08, 20:53
            Cóż ja mogę powiedzieć. Pierwsza Wielkanoc bez taty. Byłam wczoraj
            na cmentarzu, potem miałam doła i mam go chyba do tej pory. Mąż
            nawet nie pytał taktownie, czemu ryczę po kątach. Podczytuję forum i
            wszystko do mnie wraca, ale chociaż wiem, że tu wszyscy wiedzą...
            Ostatnio gdy czytam posty Artura, który razem z mamą walczy z rakiem
            płuca, to te jego myśli, to poprostu moje myśli przed kilkoma
            miesiącami. Święta chyba skłaniają do refleksji, więc tak sobie
            zrzędzę, za co wszystkich przepraszam:) Czy ja jeszcze polubię
            święta?

            Asiu, ja tu mieszkam w tej znienawidzonej przez Ciebie Warszawie i
            specjalnie, zmieniłam trasę dojazdu do pracy, żeby nie jeździć obok
            CO na Ursynowie. Pewnie mi to kiedyś przejdzie, pewnie wtedy, kiedy
            Tobie skojarzenia z Wawą:) Buziaki świąteczne.
    • susanka Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.03.08, 11:31
      I po Swietach...a ja nadal zyje jak w innej bajce, przeciez Mama niedlugo wroci
      do domu, caly czas tak mysle. Dzisiaj mija tydzien od pogrzebu, bylam na
      cmentarzu, stalam nad grobem obsypanym setkami kwiatow i nie moglam uwierzyc ze
      to grob mojej Mamy, jakas czysta abstrakcja, nawet nie bylam w stanie z Nia
      porozmawiac, bo czulam sie jak wariat (po co gadac do grobu, skoro Mama niedlugo
      wroci...). Jeszcze miesiac temu rozmawialysmy sobie o kolkach, mojego
      nowonarodzonego synka, o szczepieniach, o jedzeniu. W polowie lutego w CO kazali
      Mamie rozpoczac nowe zycie, bo w wynikach histo wyszlo - brak komorek rakowych.
      Nie moglysmy uwierzyc, balysmy sie cieszyc, a Mama wygladala kwitnaco, mimo ze
      10 dni wczesniej miala powazna operacje- usuneli jej nerke, woreczek zolciowy
      oraz kawalek watroby. Po odebraniu wynikow histopatologiczncyh, przyjechala do
      mnie, przywiozla obiad lekkostrawny (specjalny dla mnie-matki karmiacej)i
      siedzialysmy patrzac na malego Antosia. Kilka dni pozniej, kiedy zadzwonilam do
      niej jak co wieczor, slyszalam ze nie jest dobrze, Mame chwycily straszne bole
      pod prawym zebrem, nie mogla oddychac, kazalam sie pakowac i pojechalysmy do CO,
      po 4 dniach operacja - wielki krwiak na watrobie, ktora nie wiadomo dlaczego
      pekla. Zaszyli mamie chusty tamujace krwawienie, ale od tego momentu wszystko
      potoczylo sie lawinowo, w 2 tygodnie kolejne 3 operacje-wyjecie chust, znowu
      rozpruwanie i usuwanie krwiakow na watrobie+zostawienie chust i znowu usuwanie
      chust. W miedzy czasie nerka przestala dzialac i Mama byla juz dializowana.
      Ostatni tydzien spedzila na OIOMie i bedac tam przeszla ostatnie dwie operacje.
      Walczyla dzielnie, lekarze ja podziwiali...po ostatniej operacji, ktora przeszla
      12 marca rano, bylo juz bardzo zle, balam sie ze komorka zadzwoni do mnie w nocy
      a ja nie zdaze...zdazylam. Zadzwonili we czwartek 13go marca rano, ze jest zle,
      akurat szykowalam sie do wyjscia. Poczekala na mnie, moglam przy niej byc, tulic
      sie do niej jak mialysmy w zwyczaju, glaskac po policzku i cichutko mowic ze ja
      kocham...

      Dzisiaj mialam ogromna ochote do niej zadzwonic i zaprosic na wspolny spacer, bo
      taka ladna pogoda...

      Na dodatek w Wielka sobote zdechla ukochana kotka mojej Mamy, byla juz stara (16
      lat), ale w swietnej kondycji, tylko przez ostatnie 3 tygodnie strasznie
      schudla...znalezlismy ja na mojej Mamy lozku....

      susanka...
      • mazunia1 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 26.03.08, 08:42
        Susanko, moja mama zmarła prawie 7 miesięcy temu, rak płuc...też
        poczekała na mnie, widziałam, jak krew odpływa z rąk, słyszałam
        ostatni oddech. Do dziś nie mogę w uwierzyć w jej śmierć, tak bardzo
        mi jej brak, codziennie. Wiem, co czujesz, bardzo dobrze wiem. Ten
        ból bedziemy czuły do końca naszych dni, to nie jest prawda, że czas
        leczy rany...to boli codziennie tak samo
        • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.04.08, 21:00
          Chcialam tylko powiedziec ze jestem. Za chwile osiem miesiecy.Pustka bol
          rozpacz....Kocham Cie Tatusiu... A
    • kreseczka781 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 16.05.08, 22:54
      Minęło już tyle miesięcy, a ja nadal tu regularnie zaglądam. Ból po stracie taty
      wcale nie maleje, on nadal rośnie i staje się coraz trudniejszy do wytrzymania.
      Są takie dni jak dziś, kiedy najchętniej tupałabym nogami jak mała dziewczynka i
      z uporem egzekwowała to czego chcę - by tatuś mógł jeszcze być z nami.
      Dzisiaj mam okrągłe urodziny. Porządkując szafkę znalazłam urodzinową kartkę
      sprzed roku, napisaną ręką taty. Tak bardzo chciałabym, żeby on do mnie chociaż
      zadzwonił. Bym choć przez kilka sekund mogła usłyszeć jego głos. By móc usłyszeć
      jego uśmiech i czuć, że jest dla mnie wsparciem.
      Tyle spraw pozmieniało się od jego śmierci. Mam dziesiątki pytań, które
      chciałabym mu zadać. Potrzebuję jego rad - wyważonych, przemyślanych. Potrzebuję
      jego uścisku i całusa w policzek. Największym marzeniem jest to, bym mogła
      jeszcze jeden jedyny raz usłyszeć słowo "córcia" w jego ustach.
      Tęsknię za nim okrutnie. Ta pustka, którą mam w sobie jest nie do opisania...
      • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 17.05.08, 00:05
        U mnie minęło 9 miesięcy od śmierci taty i też mi wcale nie jest lepiej. Też mam wrażenie, że zaraz do mnie zadzwoni, odbierze mi dzieci ze szkoły itd. Starszy syn nie chce chodzić w nowej kurtce, bo starą kupił mu dziadek i w związku z tym jest lepsza, choć za mała. Chce mi się wyć czasami, ale mam świadomość, że to nic nie zmieni... i to jest jeszcze bardziej dołujące. Mama opowiada o tacie w formie 'tata lubi', 'tata robi', bo też nie może się pogodzić z jego odejściem. Do bani to wszystko poprostu...
        • ajkaa2 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 17.05.08, 01:00
          Merosiu kochana
          właśnie pomyślałam o Tobie weszłam na forum, gdy zobaczylam ,że się
          ktoś wpisał po połnocy.My to pewnie i bez słów się rozumiemy.
          U mnie od doła do doła.Mam wrażenie ,że czas goni.Żal spada na mnie
          w chwilach gdy mam choć trochę czasu wolnego. jak w chodze w kierat
          pracy nie mam czasu żeby to co tak boli rozgrzebac i galopuje sobie
          w tym kieracie , lecz czasami i pracocholizm nie wystarcza by
          zagłuszyć ten ból.a tak boli jeszcze baardzo.Obrazy ze
          szpitala,cierpienie, uśmiech, nadzieja na twarzy,łzy rozpaczy z
          bezsilności,budowanie nadziei,kawa pita w naparstku dla przyjemnosci
          na przekór chorobie , a potem torsje , to nic ale była chwila
          kropelka normalnosci.Boże jak ja go kochałam. byl moją najważniejszą
          osobą w życiu.


          merosiu za 3 miesiace minie rok
          • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 17.05.08, 07:40
            Dziewczyny kochane!
            U mnie tez za trzy miesiace minie rok. A ja zyje jak we snie. Praca dom
            zakupy...Wracaja ciagle najgorsze obrazy. Dzis Tatusia urodziny. Pierwsze Jego
            urodziny odkad jest na tamtym brzegu.Ech szkoda gadac lzy same leca do kawy.
            Pozdrawiam cieplo. Anka
          • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 19.05.08, 22:18
            Ano minie rok, Asieńko, za trzy miesiące:( i co...? Nic, kurcze, lepiej nie jest. Jeżdżę tak często jak się da na cmentarz, ale nie wiem, czy to ulgę przynosi, może chwilową tylko. Lubiłam wyjeżdżać na działkę z dzieciakami, teraz niby też lubię, ale wszystko mi się z tatą kojarzy, byliśmy tam zawsze całą rodziną, a teraz... to tylko tam ryczę i ryczę. Mama ma to samo. Chciałabym się taty poradzić w tylu sprawach...

            Pozdrawiam dziewczyny cieplutko.

    • susanka Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 21.05.08, 20:51
      za kilka dni dzien matki...pierwszy bez Niej...minelo 2,5
      miesiaca...czuje pustke, boje sie o Niej myslec, bo kiedy zaczynam
      czuje dziwny niepokoj, ze jestem sama, ze juz mnie nie wesprze...ze
      juz nie doradzi...sni mi sie, ze przychodzi do mnie jakby nigdy nic,
      a ja jestem zla, ze przez tyle czasu nie dawala znaku zycia, ze ja
      pogrzeb jej wyprawilam i zylam w przeswiatczeniu ze niezyje, a ona
      mi w tym snie mowi, ze juz teraz wszystko bedzie dobrze, ze musiala
      sie ukrywac, ale juz jest dobrze...chce zeby mi sie snila, ale
      akurat takich snow nie lubie, bo jestem w nich zla na Mame, mam jej
      za zle ze mnie zostawila...a przeciez tylko we snach moge sobie z
      Nia porozmawiac jak dawniej...
      Kiedy pomysle ze jej juz nie bedzie, to wydaje mi sie to TAK
      irracjonalne, ze kogos TAK bliskiego memu sercu juz nie bedzie, ze
      az nie mozliwe i wtedy ogarnia mnie ten dziwny lek...
      susanka.
      • justa74 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 21.05.08, 22:04
        Dzień Mamy ... :( pierwszy raz od 34 lat już go nie będę świętować. Mama odeszła w sierpniu 2007. kilka dni temu dojrzałam do pochowania części jej ubrań (tata nie był w stanie).
        Jest bardzo pusto. Myślę o Niej codziennie.
        Mama śniła mi się 2 razy. Drugi sen był dziwny. Spotkałyśmy się gdzieś, mama mnie przytuliła i jednocześnie dziękowała komuś, że pozwolił jej do mnie przyjść...
        Na grobie Mamy kwitną fiołki, niezapominajki...za miesiąc powstanie nagrobek. Bo ona była takim pięknym kwiatem ...
        justyna
        • attenna11 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 24.05.08, 08:14
          Wczoraj minęlo 7 miesięcy jak mojej mamy nie ma z nami...w
          poniedzialek Dzień Matki :(
          Najgorsze w tym wszystkim jest to że jest tak pusto...tak wiele bym
          dała aby było inaczej aby mama była. Nie choroba jest straszna , nie
          smierc . Najstraszniejsza jest pustka jaka zostaje i swiadomośc że
          nie wiem jak tam jest....Raz sniła mi sie mama...ścieliła swoje
          łozko, zapytałam czy pomóc, powiedziała że nie, usmiechnęła się na
          znak , że daje sobie radę a jak zapytałam czy jest jej tam dobrze a
          mama wzruszyła ramionami...
          Nie moge chodzc na cmentarz-może to wyda sie komuś głupie ale
          przekraczając próg cmentarza ryczę, jestem często w domu u rodziców,
          do pokoju mamy wchodzę rzadko...tam pachnie mamą...to sprawia ból..
          Czy kiedy będzie inaczej????
          To tak boli...
          • amelka123dwa Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 24.05.08, 13:51
            moja mamusia nie zyje prawie dwa miesiace!!!Mama zmarłan na raka ,
            ale naszczescie sie nie meczyła!Bardzo mi jej brakuje.Sni mi sie ale
            tylko chora w szpitalu , lub ,ze stoje nad grobem ale mam swiadomosc
            ze mama znowu umrze!!!Boje sie Dnia Matki ...to pierwsze świeto bez
            niej
            KOCHAM CIE MAMA!!!!
            • barbara_arciuch Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.05.08, 18:28
              I ja spróbuje napisać coś w tym wątku , może wówczas będzie mi łatwiej , ten ciężar na sercu nie pozwala oddychać pełną piersią . Ten rok rozpoczoł się bardzo tragicznie , śmiercią mojej mamy .Tata w tym czasie był po drugiej chemii , musiałam się trzymać dzielnie być silną by tacie dodać siły . Po dwóch tygodniach od śmierci mamy zmarł taty brat , bardzo kochany wójek i ponownie musiałam dać swojej siły dla taty by to przetrzymał . Wszystko później szło /tak się wydawało/ w dobrym kierunku , kolejne badania potwierdzały , że zmiany nowotworowe się cofają , tata był coraz silniejszy , przytył , sam ponownie kierował samochodem . To uśpiło moją czujność , czekałam dnia kiedy tata skończy brać chemie , kiedy wróci do swego mieszkania bym ponownie miał "dom rodzinny " .I 1.05 kolejny cios zmarła siostra mego taty , i ponownie to ja musiałam przekazać tacie tą wiadomość , i znów musiałam być silna , chociaż serce płakało , bardzo kochałam ciocie . A 10.05 tata poczuł się gorzej , nie miał siły sam wstać , zrobiłam tacie podstawowe badania które były w normie , prosiłam tate by zgodził pojechać się do szpitala jednak on stanowczo odmówił . Tego dnia trzy razy byłam u taty , wieczorem tata czuł się lepiej .Następnego dnia rano obudził mnie telefon od brata " tata ma drgawki - przyjeżdżaj" , nie pamiętam jak dojechałam do taty , tata leżał półprzytomny na łóżku , z ust sączyła się krew.Gdy zabierało go pogotowie łzy płyneły mu z oczu . Kolejne trzy dni to mała poprawa i ponownie nadzieja ,że będzie lepiej . W nocy z wtorku na środe tata ma kolejny napad po którym nie odzyskał już świadomości .Od rana w środe nie odchodze od łóżka taty , prosze by jeszcze nie odchodził , ok godz. 21 zaczynają się napady drgawek co 15 min , później jeszcze częściej i wtedy mówie do taty by już nie walczył , by poszedł do mamy . I o godz. 3 nad ranem tata zostawia mnie samą w tej szpitalnej sali . Wtedy zrozumiałam ,że teraz już nie mam obijga rodziców , tęsknota za mamą która była najwspanialszym człowiekiem jakiego znałam i świeży ból po stracie taty . Myślałam ,że tego już nie dam rady znieść , ale człowiek jest bardzo silny .Teraz codziennie chodze na cmentarz , mówie do nich , płacze , ale ten płacz nie daje ulgi , ból pozostaje i ten ciężar i te pytania bez odpowiedzi , jak to możliwe ,że zmiany w mózgu nie dawały żadnych objawów , czemu nikt nie zrobił badania głowy i czy była by wówczas szansa ? Pytania bez odpowiedzi
              • amelka123dwa Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.05.08, 20:34
                BArbara...bardzo mi przykro z powodu smierci rodziców. Ja straciłam
                mame i wiem jaki to jest ból a Oboje...Łzy mi leciały po policzkach
                jak to czytałam.Bądz dzielna...pozdrawiam mocno!!!
              • ewam1959 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.05.08, 22:14
                Basiu, przepraszam, że pisze do Ciebie po imieniu, ale wyobrazam,
                sobie twój ból i ropacz. Ja 2 tygodnie temu (to bedzie we wtorek)
                straciłam moją ukochaną Mamusię - zawsze byłysmy razem, pomagałysmy
                sobie wzajemnie, mogłysmy liczyć tylko na siebie.Mamusia chorowała
                na guza trzustki (robiłam wszystko, co mozliwe, koleżanka pracowała
                w rejestracji onkologii więc Mamusia nie czekała na wizytę u
                lekarza), wizyty innych lekarzy były prywatne , ciągle zmieniane
                leki (nigdy nie patrzyłam na koszty)ale to wszystko nie pomogło. Na
                szczęscie (o ile tak można powiedzieć) Mamusia nie miała bóli
                nowotworowych, ale zmarła na niewydolność krążenia (nie cierpiała,
                odeszła w spokoju). Ale tak bardzo mi Jej brakuje, nie mogę znaleźć
                sobie miejsca, najchętniej leżałabym w łóżku i spala. Wiem , że tak
                nie można, ale jak sobie z tym wszystkim poradzić, szczególnie jak
                się jest samym ? Będę bardzo wdzięczna, jak do mnie napiszesz
                (armadilo@toya.net.pl). Ściskam Cię mocno, Ewa
                • sonja12 Re: do ewam1959 27.05.08, 21:06
                  Witaj,czytając twój post przypomniało mi się, co ja przeżywałam
                  jeszcze nie tak dawno. Mojej mamy już nie ma rok i cztery
                  miesiące,chociaz wydaje mi się,że to było wczoraj.Chorowała tylko 4
                  miesiące, do dzisiaj nie ma dnia,żebym nie myślała o mamie i nie
                  płakała o mamę. Tak bardzo mi Jej brakuje, ja byłam bardzo zżyta z
                  mamą,zawsze we dwie, a teraz zostałam sama, nie wiem skąd ta choroba
                  się wzięła, nikt w rodzinie nie chorował. U ciebie 2 tygodnie to tak
                  niedawno, na początku wydawalo mi się,ze mama wyjechała, że wejdzie
                  do domu jak kiedyś, do końca nie wierzyłam w to,że mamy już NIGDY
                  nie zobaczę, nie posmiejemy się razem, nie pogadamy.Czy nie masz
                  takiego odczucia?
                  Najgorsza jest ta bezsilność,że nic nie można zrobić, my z bratem
                  też szukaliśmy wszędzie pomocy, ale choroba tak podstępnie się
                  rozwinęła.A teraz , czy jest lepiej? Może o tyle ,że muszisz się
                  pogodzić z tym,że mamy już nie będzie, ja każdego dnia wypełniam
                  sobie każdy dzień pracą,żeby czymś się zająć, pracuje dużo na
                  ogrodzie, ulubionym miejscu mamy-mama bardzo lubiła ogród.Do dziś
                  czytam to forum , i tęsknię , strasznie tęsknię za mamą, najgorsze
                  sa święta i nie tylko. Pozdrawiam tez ewa
                  • ewa96403 Re: do ewam1959 07.08.08, 17:08
                    sonja12 napisała dokładnie to co i ja czuję.Mojej Mamusi nie ma już
                    1,5 roku.Czytam Wasze posty,tęsknię za Mamą i myślę,o tym jak bardzo
                    chciałabym z Nią porozmawiać,iść razem do sklepu...ewa
      • ewam1959 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 25.05.08, 21:56
        Susanko, tak bardzo Cie rozumiem, moja Mamusia odszela prawie 2
        tygodnie temu (bedzie we wtorek) a ja nie mogę pogodzić się z tym i
        z bólem, który mi pozostał. Byłyśmy sobie najblzszymi osobami,
        kochałysmy się i co mi teraz zostało? - pustka nie do wypełnienia i
        ogromny żal. Nie wiem, jak mam dalej żyć, najchętniej bym wolała,
        żeby Mamusia po mnie przyszła i zabrała ze sobą.
        • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 27.05.08, 22:33
          Jutro minie dziewiec miesiecy. Dziewiec najdluzszych najsmutniejszych
          najgorszych miesiecy mojego zycia. Jutro minie dziewiec miesiecy kiedy moj
          najukochanszy Ojciec przeszedl na tamten brzeg. I wcale nie jest lzej latwiej
          prosciej.Bol nie zniknal. Caly czas drecza pytania. Czy wszystko zrobilam? Czy
          nie jest Mu zimno? Czy pamieta o mnie? W koncu czy po tamtej stronie cos jest
          czy za teczowym mostem Oni naprawde na nas czekaja? Czy nic Im nie dolega? Czy
          sa szczesliwi? I ta wszechogarniajaca pustka. Zapach juz znikl. Telefon milczy.
          A w glowie ciagle - On spi u siebie w pokoju wiec chodze na paluszkach. Spi ale
          za chwile sie obudzi przeciez i zawola Anusiu jestes? A ja juz sama nie wiem czy
          jestem. Jestem utkana z bolu od stop do glowy. Bol to moj najlepszy przyjaciel.
          Dziewiec miesiecy. Moj Boze jakby sto lat. Kocham Cie Tato. A
          • ulaw2 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 17.07.08, 09:51
            Wczoraj minął rok od śmierci mojej najukochańszej Mamy.Z każdą
            chwilą bardziej tęsknię, kazdego dnia coraz bardziej mi jej brak....

            Dla ciebie najdroższa Mamo ten wiersz piszę,
            Bo teraz właśnie za Tobą wylewam łzy.
            Pamiętam jak byłaś Ty, jak byliśmy My.
            Dziękuję za Twój trud Mamo, za wychowanie
            Dziękuję za życie, za miłość i za oddanie.
            Dziękuję za to że, się nie załamałaś
            Za to ze walczyłaś, za to, że chciałaś.
            Teraz ja tu , a Ty tam
            Kiedyś razem , teraz sama.
            Tak bardzo pragnęłabym być tam gdzie Ty
            W niebieskiej krainie z Tobą ze szczęścia wylewać łzy.
            Kocham Cię za trud i za oddanie
            Kocham Cię najdroższa Mamo i nigdy nie przestanę.
            • malinka1973 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 17.07.08, 11:27
              Za niedługo będzie 2 lata jak umarł mój tata i do tej pory jest mi
              ciężko, choć już częściej potrafię o tym rozmawiać z innymi nie
              płacząc.
              Ja jestem dorosłą osobą i wiele rzeczy jest mi trudno pojąć, tym
              bardziej jest trudniej wytłumaczyć pewne rzeczy 4-letniemu dziecku.

              Ostatnio moja córeczka pyta się tak:
              " mamo, czy tam, na cmentarzu gdzie dziadek leży mieszkaja pająki?.

              Ja jej odpowiadam:
              "pewnie tam mieszkają nie tylko pająki ale też inne robaczki.

              A ona:
              "mamo to te pająki trzeba z tamtąd wygonić bo jak dziadek wstanie to
              będzie cały pogryziony".

              Śmiać mi się chciało i płakać....
    • marianna72 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 18.07.08, 19:58
      20 maja minal rok odkad odeszla moja Tesciowa. Nie moge uwierzyc ,ze
      to nas spotkalo wszystko tak szybko, bylo czlowiek nie ma czlowieka.
      Dzis ogladalam zdjecia i mysle ,ze tacy bylismy szczesliwi a
      niezdawalismy sobie z tego sprawy .
      Od jej smierci nic nie jest takie samo moje malzenstwo , moje
      zycie ,nic .Mam nadzieje ,ze kiedys wyjdziemy na prosta.
      • halas1961 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 20.07.08, 22:25
        Moja corcia Agatka odeszla 3 maja. Szukajac pomocnego forum po jej smierci
        znalazlam forum.gazeta.pl zaloba... i trafilam tez na to forum o nowotworach i
        caly czas tu zagladam, choc tez wydaje mi sie ze powinnam przestac.
        Dla Agatki:
        A potem, kiedy sie spotkamy
        Znow bedziesz dla nas
        My - dla Ciebie
        Bedziemy razem szli za rece
        Po lace, po blekitnym niebie
        Bedziemy smiac sie i zartowac
        I zrywac kwiaty z ogrodow Pana
        I nic nas nigdy nie zasmuci
        Nasza corenko ukochana

        Halina - mama Agatki

        • justa74 wczoraj 1 rocznic śmierci mamy 06.08.08, 10:22
          Witajcie,

          Wczoraj minął rok o śmierci mamy. Zmarła na raka płuc.
          Myślałam, że wczorajszy dzień będzie dla mnie tylko cierpieniem. A
          tak się nie stało. Byłam pogodna i spokojna, czekałam na wieczorną
          mszę w intencji mamy.
          O 20.10 (godzina śmierci) podeszłam przypadkowo do okna i zobaczyłam
          przepiękną teczę. Ale bardzo dziwną - wyglądała jak gruby, krótki
          pas, który wchodził w niebieskie niebo. Niesamowity widok. Chcę
          wierzyć, że to był znak od mamy. Po paru minutach tęcza się
          rozpłynęła. Zostało takie ciepłe wzruszające uczucie opieki Kogoś z
          góry.

          Justyna
          • dana2004 Re: wczoraj 1 rocznic śmierci mamy 07.08.08, 15:46
            Ilu jest ludzi którzy cierpią tak jak ja! Czytam Wasze posty i
            jakbym czytała swoje mysli. Moja mama zmarła 8 miesięcy temu. Moje
            życie już nigdy nie będzie takie same....

            Dziękuję ze jesteście..
            • mazunia1 Re: wczoraj 1 rocznic śmierci mamy - do JUSTA 08.08.08, 15:34
              Justyna, pamiętam dzień śmierci Twojej mamy...ja też mam nadzieję,
              że ta tęcza to znak od niej dla Ciebie. Mam nadzieję, że nasze mamy
              nie odeszły na zawsze, że są wśród nas i mają lepsze życie. ROcznica
              śmierci mojej mamy minie 7 września...i ja liczę na jakiś mały znak
              od NIEJ.
              aneta
              • ajkaa2 Merosiu -pamiętam 15.08.08, 09:15
                Kochana Merosiu pamiętam... 14.08 minął rok od śmierci Twojego
                taty.Mam nadzieję,że u Ciebie wszystko w porządku.Zawsze będziesz mi
                bliska , modlitwą jestem z Tobą.Asia
                • annmaria Rocznica 28.08.08, 19:42
                  Dzis mija rok gdy zasnal na zawsze moj najukochanszy Tato. Rok...A mi wydaje sie
                  ze to bylo wczoraj. Tak strasznie tesknie! Wiem juz na pewno za czas ran nie
                  leczy. Bo co moze pomoc kiedy Jego odejscie wyrwalo kawal serca. Nauczylam sie
                  zyc z tym bolem. Ale dzis moj Boze widze wszystko z tego dnia rok temu minuta po
                  minucie. Klawiatura od lez dzis slona.
                • merosia Re: Ja mimo względnej miażdzycy też pamiętam:) 28.08.08, 20:47
                  Ja też pamiętałam o Tobie:), ale jakoś nie odwiedzałam tego wątku, bo przygnębia mnie jak patrzę ilu rodziców już odeszło, i że następni odchodzą. Dzięki bardzo za pamięć i modlitwę, bo u mnie to czasem z tą modlitwą różnie bywa:( Mam w tym temacie wzloty i upadki niestety.

                  Nie wiem jak u Ciebie (napisz choć kilka słów, jeśli możesz), ale u nas cały czas wraca temat Taty, a im bliżej było rocznicy, tym gorzej nam było wszystkim. Nie wiem, czy to kiedyś się unormuje. Mama marnie sobie radzi psychicznie, no może ostatnio jest troszkę lepiej, ale i tak się o nią martwię. Póki co zorganizowałam jej, oprócz swoich dzieci do opieki, znaleźnego psa i chyba dobrze jej to robi. Ale i tak przychodzą dni kiedy świat jest całkiem do bani poprostu. Buziaki i w ogóle bardzo, bardzo Cię ściskam.
                  • merosia Re: Ja mimo względnej miażdzycy też pamiętam:) 28.08.08, 21:16
                    Asiu, i jeszcze, jedno. Mimo moich modlitewnych wzlotów i upadków, dziś, w rocznicę śmierci Twojego tatusia też będę z Tobą modlitwą. Trzymaj się cieplutko.
                    • susanka Re: Ja mimo względnej miażdzycy też pamiętam:) 20.09.08, 13:54
                      13 wrzesnia minelo pol roku... jak patrze na wspolne zdjecia to nadal nie
                      wierze...nie dochodzi do mnie jak moze NIE BYC przy mnie osoby, ktora byla ze
                      mna od zawsze?!?!?!? Maminiu kocham Cie nad zycie!!!
    • azmpbra Witam; 30 września 2007 odeszła moja Mama 23.09.08, 23:19
      To już prawie rok. Niektórzy na pewno mnie pamiętają (rak szyjki mac), bywając tutaj przynajmniej raz w tygodniu czytam nowe wpisy , pytania. Teraz patrząc z perspektywy czasu wiem że to forum było dla mnie wsparciem, kopalnią wiedzy której nie uzyskałam od lekarzy. Bardzo tęsknię za moją Mamą ,
      nie potrafię z nikim rozmawiać o tym że jej nie ma wśród nas, jeszcze za wcześnie. Walczącym życzę dużo siły .
      • ninagren Re: Witam; 30 września 2007 odeszła moja Mama 26.09.08, 10:32
        Witam, Kochana! pamiętają, pamiętają. też zaglądam, ale nieco
        rzadziej.Pamietam naszą walkę rok temu i dzis nie wiem skąd brałyśmy
        tyle siły. Mojej mamuni brak mi niesamowicie, tęsknota tak urosła i
        nie ma jej jak zabić. nie można zadzwonić, nie ma jak sie przytulić
        (ostatnio we śnie!). mąż stara sie ale nie zrozumie tego braku
        nigdy! wile razy łapie sie na tym że chciałabym pojechać, zadzwonic,
        co by mama powiedziała.... mam nadzieje że tam jej nic nie boli, że
        razem z tatą opiekują sie tu mną na dole. Serdecznie cie pozdrawiam
        i wszystkich co zetknęli się z tą chorobą.
    • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 01.11.08, 12:41
      Właśnie wróciłam z cmentarza. Myślałam o moim Tacie, o tacie Asi (ajkaa2), i o tych wszystkich bliskich forumowiczom osobach, które odeszły w 2007 i ostatnio. Ciężki ten dzień jest dla mnie, ale wiem, że nie tylko dla mnie, więc pozdrawiam piszących tu w nostalgicznym nastroju cieplutko.
      • ajkaa2 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 02.11.08, 00:38
        Merosiu kochana och jak mi go brak,patrzę na zdjęcie taty...staję
        tak blisko żeby przez chwilę poczuć jak patrzą jego oczy.Dalej gnam
        przez to życie próbując nie mysleć ale gdy zatrzymam się przy jego
        grobie tak trudno mi sobie wytłumaczyć,że Jego już nie ma. Pamietam
        również o Twoim Tatusiu...
        Pozdrawiam ciepło. Asia
        • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 02.11.08, 11:49
          Wczoraj przeryczałam cały dziń od powrotu z cmentarza. W telewizji ksiądz wypowiadał się, że to powinno być radosne święto. Może kiedyś do tego dojrzeję, ale czy w ogóle kiedykolwiek... tego nie wiem. Od zeszłego roku nie zaobserwowałam u siebie takiego "dojrzewania". Tak jak piszesz, gnamy przez to życie, nie dając sobie czasu na rozmyślania, ale jak się już zatrzymamy na chwilę, to wszystko wraca.

          Jeszcze raz przesyłam Ci, Asiu, ciepłe myśli.

          A tak w ogóle, to czy kiedyś przestaniemy tu zaglądać?
          Z góry wszystkich przepraszam za mojego obecnego doła emocjonalnego.
      • kreseczka781 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 02.11.08, 21:42
        Mój tata zmarł 1go listopada ubiegłego roku. Ten dzień był jednym z
        najtrudniejszych w moim życiu. I chociaż stałam nad grobem taty, to ja wciaż nie
        wierzę, że już nigdy w życiu nie usłyszę jego głosu... Nic nie zmniejsza bólu...
        wieniec w kształcie serca z bordowych róż, znicze, modliwy,... mówią, że po roku
        jest lżej, łatwiej, guzik prawda...
    • magda2123 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 03.11.08, 15:29
      Ja czuje sie dokladnie tak samo mimo iz moja mamusia odeszla
      04.02.2007
      Niewiem czemu i jak to sie dzieje ze poprostu kiedy siadam do
      komutera jakos odruchowo wchodze na strone forum szukam zagadnien
      zwiazanych z choroba mojej mamusi i mimo ze nie moge jej juz pomoc
      to staram sie swoja wiedza i wsparciem pomoc innym tak jak ktos
      kiedys wspieral mnie,moze to dziwne bo przeciez niewiele mozemy
      zrobic kiedy nasi najblizsi odchodza ale zawsze mozemy wierzyc w
      cud,nawet jesli osoby ktora bardzo kochamy z nami niema,bo moze sie
      on spelnic dla kogos innego.
      I mimo bolu jaki sama sobie dostarczam czytajac posty to jednak
      sprawia mi to satysfakcje,ze ktos moze wygrac z choroba.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zycze duzo sily nadzieji i milosci
      Magda
    • madrek76 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 04.11.08, 16:39
      Mój Tata odszedł 20 dni temu pokonany przez raka a ja każdego dnia
      wciaz tu zagladam, szukam swoich wpisów i patrze na walkę jaka
      stoczył jakbym chciała to na zawsze zapamietac, a przeciez w domu
      jest dokumentacja medyczna i w niej mam namacalne dowody co sie
      działo, niemniej jednak kazdy wpis na forum to jednak wyrazane
      emocje, obawy, radosci...tego w dokumentacji nie ma stad te wpisy sa
      tu wyjatkowo cenne. Tutaj tez "poznałam" wyjatkowych ludzi, którzy
      wspierali, cieszyli sie ze mna i smucili gdy przeszedł koniec stad
      nie da sie stad tak poprostu zniknąć!!! Poza tym mam teraz czas
      pomysle nad tym co sie działo przez ostatnie 20 m-cy życia Taty od
      wykrycia raka zoładka w lutym 2007 roku do 15.10.2008 kiedy od Nas
      odszedł i wciaz mam poczucie,że błedem była decyzja o "odpoczynku"
      Tata od stycznia do lipca przyjał 7 kursów DCF, a TK jamy brzusznej
      od maja wykazywał stabilizacje choroby, była pogrubiona scianka
      zoładka do ok. 15 mm i nie było przerzutów. Decyzja ordynator by
      zrobic 2-3 m-ce odpoczynku, we wrzesniu mielismy powtrórzyc TK i
      gastroskopie i w razie koniecznosci wrócic na chemie. Dr prowadziła
      Tate i ufalismy jej, zreszta poprzednio walczyła z NFZ o chemie
      niestandardowa wiec zaufalismy jej doswiadczeniu. Niemniej jednak by
      wyznaczyc terminy TK i gastroskopii 4.09 bylismy w poradni chemii w
      DCO we Wrocławiu, przyjmowała nas zastepca ordynatora i radziła mimo
      opinii ordynator powrót na chemie, mój Tatus jednak nie chciał
      uzasadniajac ze ordynator jeszcze nie kazała. Dzis mam uczucie, ze
      popełnilismy wtedy bład, ze gdybysmy posłuchali tej drugiej dr juz
      we wrzesniu miałby chemie a tak zglosilismy sie do ordynator 24.09
      kiedy Tata zaczał czuc sie słabiej i wyczuwalne było powiekszenie
      zmiany, a chemie w programie FAM wyznaczono na 17.10...tata juz nie
      dozył tego dnia, bo zmarł 15.10 :-((( Moze gdyby stosowano chemie
      FAM tata przyjmowałby ja dłuzej, a DCF była jednak duzo bardzoej
      toksyczna...z drugiej strony to mocna chemia dawała spora reemisje,
      a FAM z tego co wiem to typowe leczenie paliatywne, które mogloby co
      najwyzej zachamowac rozwój choroby a nie ja cofnąc. W lutym 2007 guz
      w zoładku miał średnice 8cm, po chemii cofnelismy sie do zmiany w
      sciance zoładka 15mm i to na obszarze nie przekraczajacym 3cm..no
      ale rak zaatakował ponownie gdy odstawiono chemie i skutki
      zastraszajaco postepowały...skoro nawet usg co 3 dni pokazywało
      przyrost przerzutu np. w sledzionie z 28 cm do 35 cm 3 dni póżniej :-
      ( Nigdy nie dowiem sie co by było gdyby, ale wciaz zastanawiam sie
      czy zrobiłam wszystko, zostaje ten element ze chemii nie podano we
      wrzesniu i to mnie meczy...:-(((
      Druga sprawa - ilekroc stoje przy grobie Tatusia zastanawiam sie czy
      nie popełniłam błedu nie mówiac mu o przerzutach i ich tempie, może
      wtedy miałby czas pożegnać się z Nami, a tak to my pożegnalismy sie
      z Nim...ale ja nie umiałam Tacie odebrac nadziei, on do ostatnich
      chwil wierzył, że wyzdrowieje...nie chciał nigdy rozmawiac o
      śmierci, złoscił sie gdy porzuszalismy ten temat nawet w zartach.
      Wczoraj w "Uwadze" w TVN słuchałam wypowiedzi róznych lekarzy w
      Polsce i wiekszosc twierdziła, ze nie nalezy zabierac nadziei, mimo
      że wie sie że człowiek odchodzi, ale były (choc nieliczne ale jednak
      były)zdania,ze chory ma prawo wiedzieć prawde...kochałam Tatusia i
      widziałam jak walczył do końca, a ja nie mogłam mu powiedzieć
      Tatusiu Ty umierasz, to było ponad moje siły. Starsznie brak mi
      Tatusia i nie wiem czy kiedykolwiek ta pustka sie
      zmniejszy,ale jednoczesnie dostałam lekcje zycia i wskazanie,co
      naprawde sie w zyciu liczy - rodzina, miłość, wsparcie, przyjaźń!!!
      Tata jakieś 3 m-ce temu powiedział "czlowiek, który nie ma czasu dla
      rodziny, przyjaciół chocby miał milony na koncie, tak naprawde jest
      bardzo biedny" dzis wyjatkowo dobrze rozumiem te słowa i staram sie
      pamietac o wszystkich takich słowach-radach jakie Nam przekazał...
      Przez te 20 m-cy choroby nigdy nie mówił, dlaczego to mnie spotkało,
      mówił mi tylko, że skoro to go spotkało to musi nauczyć sie z tym
      (nie lubiał słowo rak) walczyć, niestety nie dał rady, a ja mam
      jednoczesnie swiadomosc, ze tak wielu pragnien nie dane mu było
      zrealizować i jak widze nie mam takiej siły jak on, bo ciagle zadaje
      pytanie "dlaczego on, dlaczego już???" :-((( Wszystkich swietych
      było w tym roku starsznie trudne, a jeszcze bardziej boje sie Bozego
      Narodzenia, które Tatus uwielbiał, rok temu ubierał z nami swierk
      koreanski w ogrodzie - sam go sadził i pieknie po tych 10 latach
      wyrósł, teraz na sama mysl o swietach juz ryczę, a wszystkie ozdoby
      swiateczne wywołuja łzy...najchetniej bym zasneła i obudziła sie w
      świecie bez świąt...
      • ajkaa2 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 05.11.08, 09:35
        Mocno cię tulę.... poryczałam się jak bóbr
        ....a z tą chemią i odległymi terminami...to czasami wydawało mi
        się ,że lekarz dawał nam odległy termin , mysląc że pewnie do niego
        juz nie przyjdziemy bo chory nie przeżyje. Pamiętam, jak sama
        pojechałam do lekarza , bo tato juz nie mógł, był bardzo słaby .
        Lekarz powiedział,że to pewnie koniec i nie ma sensu zapisywac
        następnej wizyty. Wyprosiłam, aby jednak nas uwzględnił w swoim
        kalendarzu , to było dla mnie ważne i dla taty , bo mogłam mu
        powiedziec, że lekarz czeka na niego i przyjmie go ,a nie, że to juz
        koniec.
        Z mówieniem prawdy ...nie powiedziałabym nigdy o przerzutach , do
        tej pory nie mogę darowac lekarce , która wywaliła na początku
        choroby gdy przyszły wyniki całą prawdę o raku i
        przerzutach...rokowaniach bezpośrednio tacie, mnie wyrzuciła
        bezczelnie za drzwi mówiąc ze nie ja jestem jej pacjentem. Zabrała
        wtedy ta ważną częśc nadziei Jemu ,gdy wyszedł z gabinetu to nie był
        ten sam człowiek .Dostał taką porcję wiedzy na swój temat ,której
        nikomu nie życzę... chociaz do końca walczył i nie poddawał się
        chorobie był bardzo, bardzo dzielny wiedząc to już na samym początku
        o najgorszym.... Ja nigdy bym nie powiedziała o przerzutach, nigdy,
        nigdy !!!
        • madrek76 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 06.11.08, 21:46
          Ajkaa2 - dzieki wielkie za Twoja wiadomość!!! Ja te ż wciąż pod
          wpływem chwili, wspomnienia, sytuacji płacze, bo nie dociera do mnie
          to, ze to tak szybko sie potoczyło...wiem powinnam sie cieszyc, ze
          Tata długo nie cierpiał, a przeciez co by to było za życie przeciez
          ostatnie 3 dni nie jadł, nie pił, podawałam na waciku wode a On ją
          biedny spijał, ale mimo tego tak wazne wtedy było to, ze jego serce
          wciaz bije, ze wciaz mówi, dotyka - a teraz tego już nie ma :-((( i
          to tak boli. Poza tym czuje żal, bo mam swiadomosc, ze gdybysmy
          mieszkali w Wielkiej Braytanii tata by żył,Taty przypadek
          konsultował mój dobry znajomy z kilkunastoma prof. w 3 róznych
          klinikach onkologicznych i wszyscy rozkładali rece dziwiac się, ze w
          listopadzie gdy zmiana w zoładku była w olbrzymiej reemisji i
          drobnoguzkowy rozsiew w otrzewnej nie wycieto zoładka i nie podano
          chemii dootrzewnowej...tam to standard, w Polsce lekarze nie chcieli
          o tym rodzaju chemii słyszeć :-((( Cóż jeśli nie stać nas na
          leczenie zagranicą nasi bliscy maja jak widac duzo mniejsze szanse i
          powiekszaja rzesze statystyk....
    • madrek76 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 15.11.08, 22:13
      Dziś minął miesiąc od śmierci Tatusia, a ja czuje wiekszy żal,
      smutek i z kazdym dniem coraz bardziej mi go brakuje, chyba zaczyna
      do mnie docierac co sie stało, ze juz nogdy go nie zobacze, nie
      usłysze, wczesniej miałam poczucie jakby gdzies na jakis czas
      wyjechał, ale dzis stojac nad grobe coraz mocniej dociera do mnie
      swiadomosc Jego braku. Podobno czas leczy rany, czemus boje sie tego
      co bedzie bo u mnie wrecz przeciwnie te rany krwawią bardziej z
      racji tego,ze do mojej swiadomosci dociera fakt braku
      Tatusia...chciałbym chociaz by mi sie przysnił...
    • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 11.12.08, 22:04
      Co tam u Was kochani przed kolejnymi świętami?

      Ja obserwuję u siebie nadchodzącego doła, choć jeszcze żyję nadzieją, że w tym roku uda mi się go uniknąć. Wokół coraz większa radocha przedświąteczna wszędzie, staram się w niej uczestniczyć przynajmniej fizycznie, ale z marnym skutkiem.

      Prezenty są, jedzonko na święta przemyślane, plany jedne zrealizowane, inne w trakcie, ale po wizycie na cmentarzu wszystko bierze w łeb. Zresztą nawet nie muszę tam jechać, wystarczy, że w tym całym pośpiechu zatrzymam się na chwilę i przypomnę...

      Serdecznie wszystkich przedświątecznie pozdrawiam.
      • madrek76 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 11.12.08, 22:29
        No własnie przedswiateczna radość, ped za zakupami, prezentami...a
        ja w ogóle tego nie czuje, w zamian za to jedyne co mnie interesuje
        to kupno zniczy, kwiatów do sroika na grób i te wciaż żywe w pamieci
        ostatnie dni życia Tatusia. W poniedziałek 15.12 minie 2 m-ce, a ja
        mam wrazenie,ze teraz kazdego dnia boli jeszcze bardziej,że ta
        tesknota narasta z kazdym dniem i obawiam się,że sam juz okres świat
        bedzie najtrudniejszym momentem. Mój Tata uwielbiał Boze
        Narodzenie,to On rok temu (był wtedy po drugiej nieudanej operacji
        resekcji zoładka a mimo to doszedł do siebie szybko i cieszył sie
        swietami)stroił z nami choinkę w domu, zakładał ozdoby na balkonie i
        wymyslił sobie ubrac jodłe koreańska przed domem, a teraz nie mam
        nawet siły pomyslec o ubieraniu choinki... wiem, życie płynie dalej,
        ale ja mam wrazenie, że dla mnie w dniu Tatusia śmierci staneło...
        Pozdrawiam i zycze bardzo duzo sił wszystkim tym,którzy beda
        obchodzić pierwsze Boze Narodzenie bez bliskiej osoby...mam tez
        nadzieje,że kolejne beda boleć odrobinę mniej!
        • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 12.12.08, 08:06
          U mnie to drugie swieta bez Taty. Prezenty rowniez sa zamrazalnik pelen.Bardzo
          przemyslany grafik prac lezy na stole. Tylko to straszne klucie w sercu ze mimo
          iz zrobie rybe ktora tak lubil On jej nie sprobuje...Bo coz Jego nie ma! Wcale
          nie jest lepiej ani lzej niz rok temu. Tesknota ta sama. Ale coz wiem przeciez
          ze bez Niego swiat juz nigdy nie bedzie taki sam. Zycze Wam abyscie mimo
          wszystko i wbrew wszystkiemu te swieta sprzedzili spokojnie. Nie pisze
          szczesliwie...A za Naszych tam na drugim brzegu pomyslec i pomodlic sie tylko
          zostalo. Boli okrutnie...
          • ajkaa2 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 15.12.08, 12:49
            ....nic nie napiszę....tęsknota której nie da się ując w żaden
            sposób
          • kreseczka781 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 15.12.08, 16:19
            Anno, czuję się tak samo jak Ty. Wydawało mi się, że drugie święta bez Taty będą może ciut mniej smutne. Może gdzieś pojawi się promyk tej bożonarodzeniowej radości. Ale niestety nie da się tak. Zamiast interesować się choinką, ja chodzę i szukam najpiękniejszego wieńca na grób. Zamiast kupować bombki, ja kupuję znicze.
            Tęsknię bardzo za tatą, brakuje mi go na każdym kroku. A ostatnio nawet w snach rzadziej się pojawia...
            Echh.. życzmy sobie spokojnych świąt. I żeby szybko minęły.
            Joasia

            _________________________________________________________________
            "Śmierć jest wielkością niezmienną, jedynie ból jest wielkością zmienną, która może nieskończenie wzrastać"
            • annmaria Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 15.12.08, 20:45
              Joasiu!
              Dla mnie czas swiat tegorocznych chyba gorszy niz rok temu. Wtedy ta smierc byla
              swieza. Pokoj Taty jeszcze nim pachnial. Okulary lezaly na stole. A my wszyscy
              jakby w transie. Dzis dopada podla rzeczywistosc podla prawda ze to juz koniec.
              Rzeczy pochowane oddane. Podobnie jak Ty biegam i szukam zniczy galazek
              wiencow... Tata by sie ze mnie smial. Ale ja musze bo coz mu poza tesknota i
              miloscia moge dac? Nie przytule przy oplatku nie usciskam. A mam jeszcze to ze
              27 dzien po swietach sa moje urodziny. Zawsze byl pierwszy raniutko z kwiatami.
              Teraz ja do niego biegne kiedy tylko jasno sie zrobi. Pisac by i pisac ale fakt
              nie ma slow nie ma .Zagrzebac sie w liscie i przespac. Tylko trzeba glowe
              podniesc wysoko bo sa inni co na nas licza. Pozdrawiam Was dziewczyny. A
              • justa74 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 16.12.08, 21:51
                to drugie święta bez Mamy. Ból i pustka się nie zmieniła. Święta robię dla dzieci i staram się celebrować pamięć ich babci. Bardzo mi jej brak.
                • ajkaa2 Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 16.06.09, 10:21
                  Byłam wczoraj na filmie TATARAK Z Krystyną Jandą...film jest
                  niesamowity,to rozrachunek aktorki z chorobą i śmiercia jej męża
                  Edwarda Kłosińskiego,który 7 miesiecy temu zmarł na raka płuc.
                  Dla wszystkich tych, którzy przeszli te zmagania film jest powrotem
                  do tych chwil, kiedy czas się zatrzymał, a życie zamieniło sie w
                  odchodzenie i smierc..
                  Niedługo minie 2 lata....a ja mam w środku tyle bólu. W starej
                  komórce miałam 2 zdjęcia Taty ze szpitala, potem w domu ...gdy Mama
                  trzymała go biednego za rękę, wtedy zrobiłam im zdjęcie-5 dni przed
                  smiercia. Teraz mam takie chwile ,że muszę Go koniecznie zobaczyc
                  wtedy sięgam do szuflady po tą komórke , wkładam kartę i wraca
                  wszystko.
                  Merosiu kochana co u Ciebie?
                  • merosia Re: kiedy najbliżsi odeszli a ty tu ciągle jesteś 16.06.09, 22:51
                    No witam po przerwie:)

                    U mnie różnie, wspomnienia wracają, co tydzień jeździmy na cmentarz, chociaż daleko jest, ale to mnie jakoś uspokaja. W sierpniu minie nam, kochana faktycznie, 2 lata od odejścia naszych Tatusiów. Ciężko uwierzyć, że to taki kawał czasu, a uczucia te same zostały.
                    Nie wiem, jak przeżyłabym obejrzenie filmu, o którym napisałaś. Obawiam się, że wciąż marnie. Może się jednak odważę.

                    Co do życia codziennego, to toczy się, co było wcześniej jakoś nie do pomyślenia, pomimo tego co się stało. Jest to już jednak inne życie. Staram się, żeby dzieciaki nie zapomniały o dziadku. Nawet specjalnie starać się nie muszę, bo wciąż słyszę: "Dziadek to, a dziadek tamto... Dziadek lubił jeść coś tam, a tego nie lubił... A pamiętasz mamo, jak chodziliśmy z dziadkiem po zakupy?" Ciężko mi się wtedy robi, ale w sumie to jest jednak budujące.

                    Wakacje tuż tuż. Ja już w przyszłym tygodniu wysyłam dzieciaki na obóz. A jak tam Twoje plany na najbliższe 2 misiące? Buziaki wieeelkie!!!... i dzięki za pamięć:)
                    • aneckey Ciągle jestem :( 26.06.09, 23:25
                      A mojej siostry już nie ma :( nie potrafię się pogodzić :(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka