Dodaj do ulubionych

Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję?

28.01.08, 19:23
Pisałam już nieco wcześniej o chorobie nowotworowej mojego brata. Obecnie jest on w trakcie leczenia w CO na Ursynowie. Po kuracji chemią przeszedł na radioterapię. Wciąż jest nieoperacyjny więc leczenie paliatywne. Najbardziej boli mnie w tym wszystkim podejście lekarzy. W rozmowach z nimi nie dają ani jemu ani nam żadnej nadziei wręcz stale ją gaszą, każą pogodzić się z faktem, że nic się już nie da zrobić, że nigdy nie będzie operacyjny. Dziś padły słowa, że to tylko kwestia czasu a wszelkie podejmowane leczenie ma na celu przeciągnięcie tego co nieuniknione w czasie. Padło mocne zdanie, że to kwestia roku może dwóch. Nie umiem poradzić sobie z tym, że ktoś "odcina głowę, kiedy człowiek jeszcze żyje". Nie rozumie tego, że zamiast zachęcać do walki podcinają skrzydła. Przecież on jeszcze żyje, jest silny, chodzi, dzielnie walczy, nawet wrócił do pracy żeby nie myśleć... czy lekarze komuś kto walczy o życie mają prawo
w rozmowach odbierać nadzieję?
Obserwuj wątek
    • justa74 Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 28.01.08, 21:39
      Witaj Nasturcia,
      To bardzo trudny temat, mówić prawdę czy tez nie. Pewnie zależy komu. Niektórzy oczekują prawdy chcą wiedzieć jakie są rokowania aby po prostu w świadomy sposób przeżyć ostatnie miesiące może lata. Widziałam niedawno reportaż o osobach chorujących na raka. Oni chcieli znać prawdę. Chcieli wiedzieć ile czasu im zostało na pożegnanie, spełnienie ostatnich marzeń.
      Ja jednak mimo wszystko, mimo tego co przeżyłam nigdy nie przestałam wierzyć w nadzieję... To mi dawało siłę w walce o Mamę.
      Nie czytałam wcześniej o chorobie Twojego brata. Myślę, że trzeba walczyć do końca, czasem udaje się przechytrzyć przeznaczenie.
      Mam nadzieję, że Twój brat będzie leczony długo i te początkowe oceny będą mylne. Myślę, że rodzina, przyjaciele to siła, która daje ogromne wsparcie. To jest najważniejsze. Lekarze też ludzie - mogą się mylić.
      Walczcie, może są nowe formy leczenia? Tego nikt Wam nie może zabronić.
      Trzymam kciuki i dbajcie o siebie.
      justyna
      • mazunia1 Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 29.01.08, 08:13
        lekarz ma obowiązek poinformować pacjenta lub jego rodzinę o stanie
        zdrowia. Sama przyznaj, że gdyby Wam nie powiedzieli, a stan brata
        pogarszałby się, to czy nie miałabyś do nich pretensji?
        To jest straszne słuchać, że kochana osoba wkrótce odejdzie na
        zawsze, jeszcze tak niedawno sama to przeżywałam, walczyłam o mamę,
        lekarze jednak nie dawali żadnych szans. Nie mam im tego za złe, to
        ich obowiązek - mówić. Lekarze nie odbierają nadziei, oni jedynie
        przekazują informacje, to choroba odbiera nadzieje.
        • jovita13 Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 29.01.08, 09:00
          Ja nie sądze, aby chodziło o to że lekarz nie powinien mówic o
          stanie pacjenta, jak choroba zaawansowana. Można to przekazac
          inaczej: że np. stan jest poważny, ale trzeba wierzyc, walczyc , nie
          poddawac się,my robimy co tylko w naszej mocy.
          Co dobrego przyjdzie pacjentowi,jeśli lekarz powie : stan jest
          poważny,proces nowotworowy rozsiany, nie robimy już na tym etapie
          żadnych badań,bo to i tak nic nie da, zostało tylko 4 miesiące
          życia... Jak taki człowiek ma teraz zyc?Nie chce mu się nawet
          walczyc, po 2 tygodniach umiera...
          Ostatnio usłyszałam o przypadku,kiedy kobieta chora na raka
          jajnika miała bardzo złe rokowania, usunięto jej co się dało, nie
          podano chemii, bo juz nie kwalifikowała się. Dostała natomiast
          chemię paliatywną, tak na odczepne,że niby coś się robi.Ponad 10 lat
          minęło i nie powróciła choroba.Jej leakrze do tej pory się dziwią że
          nie dośc że żyje, to jeszcze zdrowa. Może właśnie tak powinno się
          leczyc tych pacjentów, trochę nadziei, jakas chemia-nawet
          paliatywna, ale coś sie robi przy pacjencie.
    • agnesrym Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 29.01.08, 14:49
      Nie, nie mają prawa tak robić!!! Mój tata tez to usłyszał - że już nic nie da
      się zrobić i że to kwestia paru miesięcy...Nie mogę zrozumieć, jak można
      odbierać człowiekowi resztki nadziei...Ciekawe, co by gadał jeden z drugim gdyby
      to np. jego dziecko chorowało...??? Ludzie potrafią być okrutni, bezduszni...I
      pomyśleć, że chciałam być lekarzem.Mało tego, ostatniego dnia przed śmiercią,
      jak tata leżał w szpitalu (a ja byłam przy nim z siostrą)to lekarz na obchodzie-
      nie pytany- zaczął pytać nas (jako córek)- czy wiemy jak to się kończy...ta
      choroba, a potem- nachylił się nad moim już wtedy baaaardzo cierpiącym tatą,
      który nie mógł z bólu wymówić słowa-i zaczął głośno pytać i powtarzać parę razy
      (by tata zrozumiał..!!!): "Wie pan, jak to się kończy??? Wie pan???" Jak tak
      można!!! Przecież każdy z tą chorobą wie, co on chciał tym osiągnąć??? Nie mam
      pojęcia...ale do tej pory nie mogę przestać o tym myśleć i czuję dużą złość i
      żal, że ludzie....przestają być ludźmi...
      aga
      • jovita13 Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 29.01.08, 14:57
        Agnesrym, mogę cię pocieszyc,ze w następnym wcieleniu ten lekarz
        leżac i umierając na raka usłyszy dokładnie to samo co twój tato. Za
        tego życia może nie doświadczy sprawiedliwości boskiej ,ale jego to
        nie ominie.
        Równiez nie wiem co chciał osiągnąc-rozumiem,że gdyby was chciał
        uprzedzic co będzie dalej z tatem, ale twój tato nie powinien tego
        usłyszec. jego ostatnie chwile i tak były ciężkie, po co dobijac w
        ten sposób chorych,denerwowac-chciał może przyspieszyc śmierc,zeby
        łózko zwolnic?To jedyne wytłumaczenie... To jakiś koszmar.
        Powinnyście złożyc skargę u dyrektora szpitala, nawet w gazecie
        lokalnej opisac przypadek.Chamstwo trzeba tępic.
        • mazunia1 Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 30.01.08, 08:40
          Agnesrym, to co Was spotkało faktycznie było okrutne. Są ludzie i
          ludzie, a ludzie to też lekarze. Niestety, nie każdy wybiera ten
          zawód z powołania. Ale to już inna historia.
          Ja nienawidziłam lekarki, która powiedziała, że mama nie ma żadnych
          szans i błogosławiństwiem dla niej będzie jak odejdzie szybko.
          Oczywiście mamie oszczędziłam tych informacji. Teraz z perspektywy
          czasu nie mam do nikogo żalu - mając świadomość mamy śmierci
          wykorzystałam z nią czas najlepiej jak mogłam.
        • maretina Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 01.02.08, 07:38
          jovita13 napisała:

          > Agnesrym, mogę cię pocieszyc,ze w następnym wcieleniu ten lekarz
          > leżac i umierając na raka usłyszy dokładnie to samo co twój tato.
          Za
          > tego życia może nie doświadczy sprawiedliwości boskiej ,ale jego
          to
          > nie ominie.
          ten lekarz tez kiedys umrze- jak my wszyscy! dziwie sie jednak, ze
          ktos oczekuje dobra dla swojej rodziny innym zlozeczy!i w dodatku za
          co? za prawde? nie za duzo wymagasz od lekarza? zeby niosl na
          barkach caly swiat chorych? zeby ich oklamywal? to karygodne, prawda
          jest istotna, nawet jesli odbiera nadzieje.
      • turpin Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 31.01.08, 14:32
        Jeśli tak było, to ten doktor to rzeczywiście jakiś wyjątkowy
        matoł. Nie brakuje takich.

        Ale odkładając ten przypadek na bok, warto podkreślić, że problem
        może być szerszy
      • lucyper.3 Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 31.01.08, 16:39
        Aga,
        To co Cie spotkalo jest szczytem chamstwa, niestety mysle, ze dosyc czestym w
        Polsce. Czasami mam wrazenie, ze lekarze zachowujac sie w ten sposob rozladowuja
        swoje prywatne frustracje- wiadomo jaka jest sytuacja w sluzbie zdrowia. Ale w
        obliczu takiego cierpienia i takiej choroby warto by bylo zastanowic sie nad tym
        co czuje drugi czlowiek i ze nie jest on tylko kolejnym numerem w statystykach.
        Pozdrawiam Cie cieplo, Ania
        • nasturcia Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 31.01.08, 17:40
          Cieszę się, że większość z Was ma podobne myślenie co ja bo już zaczełam się zastanawiać czy to tylko moje wygórowane życzenie aby lekarze w rozmowie traktowali pacjęta i jego rodzinę jako ludzi którzy właśnie przeżywają osobistą tragedię. I nie chodziło mi wcale otwierając ten post czy mówić prawdę o stanie zdrowia, bo to uważam za rzecz oczywistą i potrzebną, ale o sposób w jaki się to przekazuje traktując człowieka przedmiotowo i zniechęcająco do dalszej walki. Mogę zrozumieć, że lekarze walczący z tą chorobą muszą wyrobić w sobie odpowiedni dystans do śmierci, ale myślę także że bezwzględu na ich staż pracy i doświadczenie mają obowiązek przestrzegania pewnych form etycznych, bo każdy z ich pacjętów to indywidualny człowiek. Sama świadomość dla chorego że walczy
          z chorobą śmiertelną jest wystarczająco dla nich ciężka więc zamiast odbierać im chęci i siły psychiczne może czasem waro by lekarze mówili im też czasem z góry błache zdania np Dobrze, ze po mimo choroby jest Pan(i) uśmiechnięty, nie poddaje się, chce wrócić do pracy...Ale może są to tylko moje wygórowane życzenia?
    • scept89 informowanie pacjenta i rodziny 31.01.08, 19:21
      1. nie da sie powiedziec kiedy _dokladnie_ pacjent umrze majac zaawansowana
      chorobe nowotworowa. Mozna jedynie stwierdzic np:
      95% pacjentow w tym stanie nie bedzie zylo po roku.

      2. w zupelnie wyjatkowych przypadkach zdazaja sie dlugoletnie przezycia w
      zwykle smiertelnych nowotworach:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37372&w=67541423&a=67563663
      Nie znam statystyk upadkow, ale szansa na to ze skaczac z 10 pietra zlamie sie
      nadgarstek, kilka zeber po czym odejdzie z miejsca upadku jest chyba
      porownywalna albo i wieksza niz to ze pacjent zdiagnozowany z zaawansowanym
      rakiem trzustki przezyje kolejne 22 lata.

      3. w USA i chyba wiekszosci krajow w Europie jest nie do pomyslenia by
      pelnoletni, nie ubezwlasnowolniony chory nie dowiedzial sie o swoim stanie od
      lekarza lacznie z przewidywanym okresem przezywalnosci w tym stanie
      zaawansowania neo.

      Zdecydowanie nalezy domagac sie aby odybywalo sie to po ludzku, fachowo i z
      godnoscia ale nie mozna czynic wyrzutow lekarzowi ze mowi prawde.
      Nie mozna nikogo "leczyc" na "kamice watrobowa" klamiac choremu i rodzinie po
      czym stawac przed sadem za blad w sztuce lekarskiej ("Dr X nie rozpoznal raka
      tylko leczyl mnie/mojego ojca na kamice!/Powiedzial ze wyleczy a nie wyleczyl!
      Nie powiedzial o przerzutach! Powiedzial ze lek Y zadziala wiedzac ze nie moze
      zadzialac!".

      W skrocie: tresc (prawdopodobnie) tak, forma (prawdopodobnie) nie.

      Pozdrawiam
      • ajkaa2 Re: informowanie pacjenta i rodziny 31.01.08, 23:30
        no dobrze , dobrze mówic że jest źle , że choroba w poważnym
        stadium ,ze chemia moze zaszkodzic dlatego jej nie podamy , to
        ok.ale po co szufladkowac przeżycie , walczy sie do końca....
        wszystko w rękach Boga lepiej brzmi niz 3 miesiące , niż góra pół
        roku ,niż kwestia czasu...
        Mój tato przebywając w 9 -ciu szpitach w ciagu 3,5 miesiąc
        dowiadywał się od róznych lekarzy w różny sposób o swoim stanie
        zdrowia. Zdecydowanie lepiej się czuł gdy lekarz mówił szczerze ale
        zostawiał nadzieję :)
        pamiętam kiedy pani doktor z kardiologii przy wypisie do domu(po
        kolejnym kardiogennym obrzęku płuc) powiedziała do taty,że w tej
        chorobie to już tylko będzie gorzej się czuł , będzie jeszcze gorzej
        zaproponowała tatusiowi hospicjum ,bo tylko teraz tam się nadaję ze
        swoją chorobą,a tutaj do szpitala to juz nie ma co. Tato zgasł w
        oczach, kiwał głową ,w ręku trzymał kwiaty dziękował za opiekę i
        nagle został tymi słowami sprowadzony na ziemię. Stałyśmy z mamą jak
        z innej planety nie wierząc, że to słyszymy naprawdę . Cała praca
        nad budowaniem dobrego samopoczucia przy tej okropnej chorobie
        poszła na marne . Tato ucieszył się że wrócił do domu ,ale zaczął
        płakac,ze nie chce nas męczyc,żebyśmy go oddali do hospicjum.
        Jak ja jej nienawidziłam, lekarka młoda , prawda przekazana choremu
        zależy od słów jakimi ja się przekazuje...zabrała wtedy Jemu
        nadzieje , którą tak pielęgnowaliśmy.
        • maretina Re: informowanie pacjenta i rodziny 01.02.08, 07:41
          ajkaa2 napisała:

          > no dobrze , dobrze mówic że jest źle , że choroba w poważnym
          > stadium ,ze chemia moze zaszkodzic dlatego jej nie podamy , to
          > ok.ale po co szufladkowac przeżycie ,
          nie znam chorego na nowotwor, ktory nie zadalby tego pytania
          lekarzowi. mojej mamy maz uslyszal od lekarki, ze ona nie wie, bo
          nie jest bogiem, ale ze z takim stopniem zaawansowania choroby 90%
          chorych nie przezywa roku. to uczciwe.
        • scept89 Re: informowanie pacjenta i rodziny 01.02.08, 14:40
          IMHO zachodzi zjawisko rowni pochylej: pacjent i jego rodzina moze wpasc w
          ciezka depresje na kazdym z etapow, od przyjscia do lekarza z glupim
          zaparciem/biegunka przez skierowanie na kolonoskopie, badanie histopatologiczne,
          ew. pojedynczy przerzut w watrobie, przerzuty mnogie/brak remisji po
          chemioterapi #1, etc.
          Nie wyobrazam sobie ze mozna caly czas klamac i udawac ze nie jest to nowotwor,
          przerzutow nie ma i nie bedzie, lek zawsze zadziala i w kazdym stanie bedzie
          mozna go podac etc.
          Plus zapamietac czy pacjentowi X powiedzielismy 'jeden maly przerzut'/'zero
          przerzutow'/'diabli wiedza co'. Mowienie prawdy jest jedynym wyjsciem, inaczej
          zamiast myslec o diagnozie i leczeniu lekarz zajmowalby sie mysleniam jak ukryc
          wczesniejsze kretactwa.

          Oczywiscie nie ma zgody na brutalnosc w przekazywaniu tego typu wiadomosci. Da
          sie takie rozmowy IMHO 'skodyfikowac' i wytrenowac. Empatii chyba jednak sie nie
          nauczy. Podobnie jak zgody na umieranie.

          Pozdrawiam
      • marika78 Re: informowanie pacjenta i rodziny 01.02.08, 22:01
        witaj, i ja musze dorzucic tu swoje trzy grosze, bo przypomina mi
        sie dzien kiedy poznalismy diagnoze taty i udalam sie na spotkanie z
        ordynatorem szpitala, ktory mi powiedzial, dzien przed wigilia, idz
        dziecko do domu i swietuj, bo to beda ostatnie swieta taty a nie
        wystawaj mi tu przed gabinetem...
        potem raz jeszcze byla super reakcja pani doktor z pogotowia, gdzie
        dzwonilam w panice, bo tato sie dusil a nie mielismy tlenu z prosba,
        zeby przyjechali i po wywiadzie na co tato cierpi pani doktor
        stwierdzila, ze oni do taaakich chorych to juz nie przyjezdzaja i
        nastepnym razem jak sie bedzie dusil to moze sie udusi!!!!!

        po prostu uwazam, ze wszyscy Ci lekarze powinni przejsc jakies
        szkolenia z psychologii i rozmowy z pacjentami i rodzina, wcale nie
        jestem za tym, by ukrywac czy nie informowac o wynikach leczenia ale
        przeciez jest tyle sposobow, by to powiedziec nie odbierajac
        jednoczesnie czlowiekowi nadziei i nie wbijajac przyslowiowego
        gwozdzia do trumny...
        chwala tym wszytskim lekarzom, ktorzy mimo codziennego obcowania ze
        smiercia nadal potrafia traktowac pacjentow jak indywiduum i
        rozmawiac z nimi tak, jakby to chodzilo o czlonka ich wlasnej
        rodziny, niestety takich jest niewielu:(
        zycze Wam sily walki i nadziei, ona na szczescie umiera w czlowieku
        ostatnia!
        pozdrawiam cieplo
    • maretina Re: Czy lekarze mają prawo odbierać nadzieję? 01.02.08, 07:34
      lekarz nie moze klamac.prawda to platforma zaufania do niego. wazne,
      zeby umial rozmawiac z pacjentem i jego rodzina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka