m.nikla
24.06.08, 15:16
dziekuje na poczatku za wpuszczenie mnie tutaj :)
mam pytanie, prosze odpowiedzcie mi nawet jakos bardzo ogólnie jeśli
mozecie...ja bede bardzo wdzieczna, bo nie daje mi to wszystko spokoju...
Chodzi o mojego wujka, ktory rok temu mniej wiecej zaczął miec problemy z
tarczyca, okazło sie po jej wycieciu ,ze to był nowotwór. Wujek leczył sie do
tej poryw w Łodzi, po ok 4 mies okazło sie ,ze sa przezuty do płuc -jezdził
do Łagiewnik i tam zazywał jod radioaktywny( nie znam się dokładnie mogę coś
pomylić wiec z gory przepraszam)Jakieś 2 mies temu okazłao sie,ze sa przezuty
do mózgu. W Łodzi w szptalu kopernika -miał naswietlania jakies ogolne, ale
tu stwierdzili,ze nic juz nie zrobią....Teraz wujek jezdzi do szpitala do
Gliwic na naświelania punktowe...
Pozwiedzcie mi, choc moje informaccje na ten temat sa szczątkowe-czy to z boku
wyglada tak,ze to nie jest walka juz o życie, ale o dłuzsze życie???
Bardzo mnie dotknęła ta choroba, jest to dość bliska osoba...choc moze po
informacjach moich tego nie widac...Chcialabym wiedziec co mozna myslec o tym :(
I jeszcze jedno pytanie, po co wujek bierze sterydy??
I mam przy tym cukrzyce, ale mial ja wczesniej juz...Ma ok 56 lat...Ostatnio
wąłsniewiem ,ze miał skoki takei ,ze glukometr nie mierzył nawet do tego
stopnia ponad 600 chyba...cokoliwk to znaczy...
Bede wdzieczna za kazdy wpis .