Dodaj do ulubionych

nowotwór u 6-miesiecznego dziecka

20.07.08, 19:11
Witam.
Nazywam sie Ewa i mam 29 lat,jestem mama Natalki u ktorej stwierdzono nowotwor
na plucku.Podobno nie ma przerzutow,ale chcialam Was zapytac o terapie.
Moja coreczka obecnie poddawana jest chemioterapii(sa to zastrzyki),nie ma
wcale apetytu,wlasciwie poza moim mlekiem nie chce nic innego,lekarze mowia ze
to normalne,czy mozecie mi napisac,czy rzeczywiscie tak jest??
Poza tym zauwazylam,ze coreczka ma (mimo tak malego apetytu)straszne
zaparcia,chcialam zapytac,czy moze ktos tez tak mial,czy jest moze cos co
mogloby zlagodzic choc troche te dolegliwosci??
Jesli ktos z Was moglby mi cos na ten temat napisac,cokolwiek doradzic,bylabym
bardzo wdzieczna

Ewa mama Natalki
Obserwuj wątek
    • jovita13 Re: nowotwór u 6-miesiecznego dziecka 21.07.08, 10:36
      Bardzo mi przykro z powodu Twojej córeczki. Trzymam kciuki za
      terapię.

      Niestety przy chemioterapii występują zaparcia lub biegunki, a to
      dlatego ze chemia niszczy oprócz kom. nowotworowych także florę
      bakteryjną jelit. Nie wiem czy lekarz proponował wam podawanie
      np.Lakcidu na zasiedlenie jelita tymi bakteriami. Zapytaj się- wg
      mnie nie powinno byc przeciwskazań, bo małe dzieci także przy
      antybiotykach dostają osłonowo Lakcid.Jest też dużo innych tego
      typu preparatów w aptece,które mają więcej szczepów pałeczek kwasu
      mlekowego np.Lakcid, albo Probiolac Plus, ale one są w małych
      kapsułkach i trzeba byłoby wysypac zawartość na łyżeczkę i pewnie
      podawac rozpuszczone w mleku. To powinno pomóc.

      Jednocześnie dziwi mnie,że lekarze jakoś to bagatelizują mówiąc : to
      normalne.Moja mama mając w sumie 15 kursów chemii także ani razu nie
      miała zleconych leków osłonowych. też miała problemy ciągle z
      zaparciami,a potem w ostatnim stadium z biegunkami-po 20-25
      pampersów dziennie zużywała-trwało to 2 miesiące, było to bardzo
      kłopotliwe.Leki przeciwbiegunkowe nie działały, ani morele ani
      jagody.Po 2 tygodniach brania Lacidofilu i Probiolacu biegunka
      przeszła-lekarz był zdziwiony,bo w tym stadium co była mama nic nie
      mogło już pomóc...A jednak...

      Mam nadzieję,że pomogłam Ci chociaż trochę.Myslałam,że ktoś się
      jeszcze wypowie w tej sprawie, ale jak widac jest to trudny temat,
      chociaż rozwiązanie prostsze niż nam sie wydaje.

      Pozdrawiam, trzymaj się.
      • rybcia312 Re: nowotwór u 6-miesiecznego dziecka 21.07.08, 10:54
        bardzo dziekuje za odpowiedz.Wiesz,wydaje mi sie ze lekarze neestety dtoche
        dlatego tak do tego podchodza,bo przeciez dobrze wiedza,ze moge polegac
        wlasciwie tylko na ich wskazaniach,ich opini,coreczka niestety jest w takim
        wieku,ze sie nipotrafi wypowiedziec"werbalnie",no a to,ze placze i sie "zwija
        tak jakby ja bolal brzuszek,to dla nich tylko tyle,ze jest to przeciez male
        dziecko ,noi normalnie,zdrowe dziecko,bez zadnego leczenia tez przeciez czesto
        ma takie dolegliwosci ijuz.Oni mowia,ze to "skutek uboczny"i ze to minie
        poprostu wraz z zakonczenem terapii i juz,dlatego chcialam sie zapytac,czy moze
        ktos inny mial podobny przypadek i moze jednak dalo sie cos zrobic,zeby te
        dodatkowe objawy jakos zlagodzic.Natalka jest moim trzecim dzieckiem,chlopcy sa
        zdrowi ,ale tez nigdy nie mieli problemow z zaparciami,wiec wlasciwie nie mialam
        nawet "codziennego doświadczenia" w tej kwestii.
        Jezeli moge chcialam zapytac jeszcze o jedna rzecz-a mianowicie o wlosy-tzn,ja
        wiem,ze przy chemii wypadaja i sie tym jakos nie przejmowalam,ale chcialam
        zapytac ,czy zawsze musza wypasc wszystkie??Pytam dlatego,poniewaz po ostatniej
        wizycie lekarz zwrocil uwage,ze mala ma brwi i rzesy(od poczatku mila ciemne i
        dalej sa takie jakie miala od poczatku),na glowce ma nibu tylko czarny
        meszek,ale w zasadzie tez nie uleglo to zadnej zmianie,urodzila sie z takim i w
        trakcie chemi-wlasnie teraz powoli sie konczy"przepisana seria"dalej je ma,no i
        lekarz mi powiedzial,ze to moze swiadczyc o tym,ze organizm na terapie nie
        reaguje,czy wiecie moze cos rowniez na taki temat,czy komus tez lekarz tak
        powiedzial i faktycznie tak bylo??

        Ja wiem,ze to pytanie moze sie wydawac prozaiczne,ale szczerze mowiac przeraza
        mnie to,ze tak moze byc faktycznie-ze terapia zwyczajnie nie
        dziala.dlatego,jesli ktos coc wie na ten temat(moze tez cos takiego uslyszal),to
        bardzo was prosze-napiszcie..
        • estelka1 Re: nowotwór u 6-miesiecznego dziecka 21.07.08, 19:06
          Pod hasłem chemioterapia kryją się dziesiątki, jak nie setki różnych
          leków mających na celu niszczenie komórek nowotworowych. Te leki,
          jak sama pewnie doskonale wiesz podaje się w różnych kombinacjach
          (schematach) nawet przy leczeniu tego samego nowotworu u różnych
          osób, lub na róznych poziomie zaawansowania choroby. Każdy z tych
          leków niesie za sobą różne skutki uboczne, jeden może powodować
          wypadanie włosów, inny wymioty, kolejny niedokrwistość, a jeszcze
          inny wszystkie razem. Mało tego, każdy organizm reaguje inaczej. U
          jednego człowieka mogą pojawić się te skutki uboczne, u innego nie.
          Daleko nie będę szukać, moja mama po pierwszej serii chemioterapii
          straciła wszystkie włosy, także brwi, rzęsy, włosy łonowe. Dwa lata
          później, przy innym schemacie leków (gdzie też skutkiem ubocznym
          jednego składnika było wypadanie włosów) mama straciła większość
          włosów, aczkolwiek brwi, rzęsy tylko się przerzedziły. Za to dla
          odmiany za pierwszym razem wymiotowała przez blisko tydzień po
          każdym cyklu kroplówek, ale te wymioty nie były jakoś specjalnie
          uciążliwe, za to uciążliwa była nadwrażliwość na zapachy. Za drugim
          razem wymiotowała bardzo mocno, ale tylko przez jeden dzień. Sama
          widzisz, że reakcje są bardzo różne. Nie mniej wydaje mi się, że
          słowa lekarza że organizm Twojej córeczki być może nie zareagował na
          leczenie, skoro malutka nie wyłysiała całkowicie, wydają mi się
          mocno przesadzone. Dzięki Bogu o skuteczności leczenia będzie można
          się wypowiedzieć na podstawie szczegółowych badań, a nie na
          podstawie kondycji brwi i rzęs. Trzymam kciuki za Twoją kruszynę,
          wierzę że jej się uda i pokonacie raczysko.
      • tara34 Re: nowotwór u 6-miesiecznego dziecka 21.07.08, 18:27
        przykro mi bardzo,ze musicie przez to przejśc.
        Jak rozpoznano chorobę u tak małego dziecka?jakie były objawy?
        nie potrafię odpowiedziec na Twoje pytania .Moja ciocia przyjmowała
        chemię i włosy nie wyszły jej ,druga osobę tez nie wyszły.Bliskiej
        mi osobie, młodej, wyszły ,więc nie wiem jak to ma się do ogólnego
        stanu.
        życzę dużo siły i zdrówka dla malutkiej
        • rybcia312 jak rozpoznano chorobe?? 22.07.08, 16:31
          własciwie zaczelo sie jeszcze w ciazy,wtedy na ktoryms usg lekarz powiedział,ze
          wg nie coś jest nie tak z luckami,bo wyglądały podobno na sporo mniejsze,niz
          powinny byc.Pod koniec ciązy jednak się to unormowalo i na ostatnim usg lekarz
          powiedział,ze w zasadzie jest ok,ale powiedział,ze jak mała bedzie miała
          miesiąc,zeby się zgłosic do pulmunologa,niby tak na wszelki wypadek.No i
          poszlismy ten mies po porodzie,no i okazalo sie najperw na usg,ze prawe plucko
          jest od lewego mniejsze,ale jeszce nic sie nie dzialo.poza tym.Pierwsze go guzka
          znalezli u niej na kontroli jak miala nie caLe 3 mies,zrobili jej badania i
          powiedzieli,ze jest to guzek łagodny,dostała tez zastrzyki,no i chodzilam z nia
          na nie i guzek zmalal.Do tego momentu w zasadzie nie bylo zadnych
          objawow-kompletnie nic.
          Dopiero na kolejjnej kontroli odkryto kolejnego guza,mała miala wtedy nie cale 6
          miesiecy,zrobiono znowu badania,no i okazalo sie,ze tym razem guz jest niestety
          złosliwy,ale poki co przerzutow nie ma.Mała jakies dwa tygodnie wczesniej miala
          jakby taka chrypke,zwlaszcza rano i po przebudzeniu najbardziej sie
          nasilala.Innych objawow w sumie za bardzo nie byloTa chrypka ciagle sie jeszce
          utrzymuje,ale teraz jest jakby mniejsza.

          W sumie powiem Wam,ze jeszce nie bardzo moge w to uwierzyc,jakos jeszce nie
          miesci mi sie to wszystko w glowie.Najbardziej chcialabym,zeby ona z tego
          wyszla,ale chyba jeszcze bardziej,zeby ja nie bolalo i zeby nie cierpala.
          Skad sie to wzielo tez nie mam pojecia,oczywiscie uslyszalam teorie na temat,ze
          pewniepalilam w ciazy,tylko ze problem polega na tym,ze ja nie palilam
          nigdy-rozumiecie,nigdy nie wypalilam ani jednego papierosa.Owszem,nie powiem,ze
          nigdy w zyciunie bylam ani przez moment w zadymionym pomieszceniu,owszem-na
          studiach np zdarzalo sie ze posiedzialamchwile w palarni ,ale to bylo dawno
          temu.Od tego czasu urodzlam troje dzieci,i dwoje z nich jest zupelnie
          zdrowych.Teraz bedac w ciazy wlasciwie wiekszosc czasu spedzalam albo w domu z
          dziecmi,albo na placu zabaw,w zadymionym pomieszceniu nie bylam wcale,nie
          przymowalam zadnych uzywek naet w najmniejszych ilosciach.W rodzinie mojej i
          meza tez nigdy nie bylo przypadku nowotworu na plucach,poprostu nie wiem co o
          tym myslec,czasami mam dosc,ale potem patrze na mala i wiem ze tak nie
          moge,tylko ile tak wytrzymam i czy wytrzymam,nie mam pojecia.Wiem tylko,ze to
          cholernie nie fer....
      • jovita13 Re: nowotwór u 6-miesiecznego dziecka 21.07.08, 19:31
        Jest też dużo innych tego
        > typu preparatów w aptece,które mają więcej szczepów pałeczek kwasu
        > mlekowego np.Lakcid, albo Probiolac Plus,

        *Miało być Lacidofil i Probiolac Plus.

        Jeśli chodzi o to, że chemia w waszym przypadku nie działa, bo włosy
        córeczce nie wypadły, to chyba nie do konca tak... Mojej mamie za
        każdym razem wypadały i nic to nie dało..... Jesli masz jakiś obawy
        skonsultuj z kimś innym wyniki dziecka. Musisz wierzyc,że mała
        wyjdzie z tego.Pozytywne myslenie jest bardzo ważne. Trzymam kciuki.
        • nasturcia Re: nowotwór u 6-miesiecznego dziecka 21.07.08, 21:42
          Witaj. Bardzo mi przykro z powodu choroby Twojego dzieciątka, tym bardziej, że sama mam małe dziecko. Co do chemii to chcę Ci tylko nadmienić, że mój brat od dłuższego czasu bierze siedmiodniowe cykle i stracił tylko włosy. Poza tym naprawdę dobrze to znosił i jedyną poważną dolegliwością były zaparcia. Z jego doświadczenia powiem Ci, że chemia zadziałała, a jego nieoperacyjny guz zmalał do tego stopnia, że już 3 m-ce jest po operacji. Wobec powyższego ośmielę się stwierdzic, że owa teoria nie jest regułą i raczej zależy od kondycji organizmu. Życzę dużo zdrowia i wiary, że sie uda!
    • in_situ Re: nowotwór u 6-miesiecznego dziecka 22.07.08, 16:57
      Ewa,
      polecam następującą pomoc dziecku (brzuszek) :
      Enterol (saszetka) 1 x dziennie (np. rano)
      Lacidofil (ampułka) 1x dziennie (np. wieczorem)
      Czyli w/w leki naprzemiennie. Taki sposób podawania probiotyków
      zaleciła pediatra mojemu 5 miesięcznemu synkowi, gdy chorował na
      rotawirusa. Nie jadł i nie pił i bardzo go bolał brzuszek.
      Probiotyki bardzo pomogły.
      Enterol w saszetkach dostawał również mój pierwszy synek (kilka lat
      temu) mając 4 tygodnie - leżał wtedy w szpitalu leczony agresywną
      antybiotykoterapią na oddziale niemowlęcym.

      Jakie jest rozpoznanie u Natalki (po polsku lub po łacinie)? Czy
      pobrano wycinek i wykonano badanie histopatologiczne? Jaką kurację
      maleńka otrzymuje i jakie lekarze mają plany co do leczenia?
      (wyłącznie chemioterapia czy zabieg operacyjny również?)

      pozdrawiam Was ciepło.
      • rybcia312 Re: do in_situ 25.07.08, 13:34
        Przepraszam,ze tak pożno,ale wielkie dzieki za ta "podpowiedz"z lekami na
        brzuszek,faktycznie taka kombinacja pomogła,jest teraz duzo,duzo lepiej,mala od
        dwoch dni robi "normalna"kupke,jedna na dzien i raczej sie przy niej nie meczy,a
        juz na pewno przy niej nie placze i pod tym wzgledem jest prawie normalnie.


        Jesli idzie o rozpoznanie,to z tego co wyczytalam "popolski".to jest nowotwor
        niedrobnocząsteczkowy,ale po łacinie nie umiem sie tego doczytac,bo napis
        bardziej rzypomina szlaczek niz wyraz.
        Jesli idzie o terapie,to podobno wszystko sie rozstrzygnie,bo tym cyklu
        zastrzykow(bo moja mala dostaje to wlasnie w taki sposob).
        Z tego co mi powiedzial,byc moze wystarcza dwa takie cykle,a jesli nie tobeda
        albo modyfikowac jakos ta chemie(nie wiem na czym ma to polegac,ale z tego,co
        zrozumialam,to maja poprostu zmienic jakis zestaw,czy cos),a jesli i to nie
        poskutkuje to ostatecznoscia podobno jest operacja wyciecia tego guza z tego co
        wiem-wraz z plucem.Boje sie tego strasznie,bo przeraza mnie operacja u tak
        malego dziecka,a z drugiej strony obawiam sie takze czekania,bo co jesli ta
        chemia jednak nie bedzie skuteczna a w miedzyczasie nastapi jeszcze jakis
        przerzut-sama nie wiem juz co jest lepsze i wogole to chcialabym,zeby to sie
        wreszcie wszystko skonczylo...
        Mam jeszcze jedno pytanie,czy w trakcie chemii mieliscie moze "przygody"z naglym
        wzrostem temperatury!!
        Otoz wlasnie 2 dni temu nas spotkala taka niesdpodzianka,goraczka nagle skoczyla
        kolo godz 23 do ponad 40 stopni i towarzyszyly jej strazne wymioty.Pojechalam z
        mala do szpitala,no i lekarz "spokonie mnie uswiadoml",ze to jeden ze skutkow
        ubocznych i po "krociutkiej obserwacju"-o ile wogole mozna to tak nazwac odeslal
        nas do domu.
        Powiedzcie,czy u Was tez tak sie zdarało??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka