Dodaj do ulubionych

testament życia

02.12.08, 01:01
Dyskusja jest już bardzo gorąca...

Czy uważacie, że uporczywa terapia ma sens? Czy na pewno i zawsze
trzeba podtrzymywać życie chorego - jeśli oczywiście wiadomo, że to
płonny trud i nie da się już zrobić nic (przynajmniej z punktu
widzenia medycyny), żeby przywrócić choremu zdrowie?

Pytanie jest bardzo ważne i z pewnością dotyczy między innymi
chorych na nowotwory. Ale ich rodzin także. Co zrobić, gdy pacjent -
Wasza mama, tata, dziecko - już dalej żyć nie ma siły, nie ma
medycznej szansy na powrót do zdrowia i mówi: DOŚĆ, ale rodzina - z
całym szacunkiem dla niej - mówi: REANIMUJCIE DALEJ!!! Albo: panie
doktorze: JESZCZE NIE, NIECH PAN COŚ JESZCZE ZROBI!!!

Jak zachowalibyście się w takiej sytuacji?

Aspekt polityczny dyskusji oczywiście pomijam...
Obserwuj wątek
    • gorgi112 Re: testament życia 02.12.08, 09:03
      ...gdy jest już więcej niż pewne ,że choroba się nie zatrzyma,że ból będzie coraz silniejszy,nie warto żyć.Przynajmniej dla mnie.Chyba ,że jest się zagorzałym katolikiem i wierzy się ,że cierpienie uwzniośla.Jestem niestety ateistką i dla mnie liczy się komfort,jakość życia a nie jego długość.Wiem ,że mamy tylko to życie ,niestety ...Liczę na to ,że kiedy nadejdzie okres w moim życiu ,gdy choroba zmieni mnie na tyle ,że nie będę już sobą ,gdy moje funkcje życiowe zależne będą od jakiejkolwiek maszyny moi bliscy będą wiedzieli co ja chcę.Zresztą w mojej rodzinie poruszamy szczerze ten temat ,wiec znamy zdanie każdego i je szanujemy.. Jeżeli mimo politycznego (zapewne )targu uda się wprowadzić to prawo do godnej śmierci , podpiszę się pod nim(małe są jednak szanse by takie prawo zostało wprowadzone właśnie w Polsce,każdy wie dlaczego...)
      • jedynystarocie1 Re: testament życia 02.12.08, 09:16
        Witam
        dobrze jest pisać i opowiadać o innych o swoich najbliższych o swoich znajomych
        i przyjacielach.Ale trzeba się zastanowić, czy my chcielibyśmy być w takiej
        sytuacji, w której chcemy już odejść gdzie ból jest już nie do zniesienia a
        rodzina jeszcze chce na siłe to życie w nas podtrzymywać.Myśle że nikt z nas na
        takie coś by się nie pisał i chciałby to już zakończyć.
        Działam w hospicjum i często z takimi przypadkami mam do czynienia, i wtedy też
        zadaje to pytanie.Trudne.
    • pam_71 Re: testament życia 02.12.08, 10:32
      Dzisiaj jestem zdrowa i jestem za godnym umieraniem ... gdy nie ma
      już szans .. gdy chory nie ma już siły walczyć z cierpieniem ..
      pozwólmy mu odejść..
      Nie wiem czy w innej sytuacji życiowej myślałabym podobnie.
      Wiem, że czasami poglądy się zmienia ;-)
      Pozdr.
      Pam
      • pam_71 Re: testament życia 02.12.08, 10:33
        PS: Lulko .. ciekawe tematy poruszasz ... daje do myślenia ;-)
        • nikula28 Re: testament życia 03.12.08, 11:03
          wiem,ze nadzieja umiera ostatnia....
          i tak było w naszym przypadku kiedy umierał mój tata...do końca
          wierzyłam w cud

          Ale z perspektywy czasu,patrząc na cierpienie najbliższej mi osoby
          też jestem za tym aby pomóc godnie odejść,wtedy kiedy cierpiący nie
          ma juz sił i chęci aby dalej życ.Do dzis mam obraz przed oczami-
          cierpiacego taty,fakt nafaszerowanego środkami
          przeciwbólowymi,otumanionego morfina a jednak dalej cierpiącego to
          wyć mi sie chce....i myślę,ze jeśli ktos nie przezyje takiej
          sytuacji,nie będąc obok takiej osoby ,to nie wie jak to na prawdę
          jest
          Bezsilność,wyrzuty,ze nie można pomóc,żal.....złość
    • merosia Re: testament życia 03.12.08, 20:40
      Sama byłam w sytuacji, kiedy musiałam wybierać, czy uporczywa terapia, która i tak nie da spodziewanego efektu, czy spokojne odejście mojego taty. Walczyliśmy razem dopóki widziałam, że tata chce walczyć, i że wyraźnie tego potrzebuje. Mój tata prawie do samego końca nie godził się z tym, że powolutku odchodzi, w ogóle nie dopuszczał do siebie myśli, że jest aż tak poważnie chory.
      Gdy widziałam, że tata jest zmęczony i chce jedynie spokoju i bycia z rodziną, to brzydko mówiąc, odpuściliśmy. Chociaż ciężko mi z tym było, nie miałam wątpliwości, że tak trzeba.
      Rozumiem tych, którzy rozpaczliwie szukają specjalisty, który da im nadzieję i np. zoperuje pacjenta, którego nikt inny nie chce operować. Być może nawet takiego da się znaleźć. Tylko czy ten specjalista, pragnie na pewno dobra dla danego pacjenta. Inwazyjność operacji, walka z powikłaniami itd. może nie być najlepszym wyjściem.

      Bardzo to wszystko trudne i niejednoznaczne niestety...
      • agnieszkax1977 Re: testament życia 04.12.08, 04:20
        Ja sama jestem w sytuacji gdzie wiem ,że niepisane mi 100 lat.I to
        co uparcie powtarzam mojemu mężowi, to to ,że jeśli On się wyliże a
        ja pierwsza się poddam to niech mi da godnie umrzeć - nie chcę być
        roślinką.Lepiej mi tam będzie po drugiej stronie- niestety dawca
        organów nie mogę zostać , sama czekam na części zamienne, ale
        chociaż nie chcę zajmowaćmiejsca tym co mają szansę.Nie chce
        kosztami sztucznego utrzymywania życia odbierać szans leczenia
        innym.To takie moje zdanie....
    • ez-aw Re: testament życia 06.12.08, 22:04
      Cóż, ja w takiej sytuacji pozwoliłam odejść. I to parę dni temu. A była to chyba
      najtrudniejsza decyzja w życiu. Nie chcieliśmy by cierpiał więcej niż trzeba.
      Dziś był pogrzeb.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka