katikaa
06.01.09, 22:16
wysłałam zgłoszenie do tego forum, bo pytań miałam tysiące. Choć
podczytuję Was od dłuższego czasu. Najpierw mama chorowała, potem
teść i teraz dziadziuś. Kolejno więc zgłębiałam wiedzę o nowotworze
piersi, potem była prostata a teraz niestety dopadł nas też rak
płuc. Tu od początku rokowania były najgorsze, ale nikt nie
przypuszczał, że dziadziuś odejdzie tak szybko...
Miałam wizję raczej długiej, ciężkiej i pełnej cierpienia choroby,
ale niestety Bóg chciał inaczej i zabrał nam wczoraj dziadziusia...
Strasznie to boli i bardzo trudno pogodzić się z tym, tym bardziej,
że nastawienie było całkiem inne. Teraz dopiero rozumiem jak bardzo
musiał cierpieć ale do końca nie pokazywał nic po sobie, do końca
dbając o nas zamiast o siebie... Taki dobry i szlachetny człowiek to
mój dziadziuś był...