lulka_0
07.01.09, 01:09
Moja mama kilka tygodni temu poddała się operacji jelita grubego
mającej na celu wycięcie guza nowotworowego. Operacja - jak dotąd -
się udała. Udała się, ponieważ po pierwsze mama ją przeżyła, po
drugie, badanie histopatologiczne z całości pobranego preparatu
(połowa jelita) nie wykazało innych zmian poza tym guzem. I dalej
plaża, bo lekarka, u której mama miała wizytę później (konkretnie
dziś) orzekła, że nie trzeba juz robić żadnych dalszych badań.
Trzeba natomiast prowadzić monitoring. Do tej pory mama nie miała
tomografii, rezenansu, markerów, i (być może) wielu innych, które
zrobić (moim zdaniem) trzeba.
Jakie są Wasze doświadczenie w zakresie opieki pooperacyjnej?
Bo w przypaku mojej szanownej rodzicielki - jednak chyba tylko na
oko - stwierdzono, że sama operacja wystarczy. Nie jestem lekarzem i
na chłopski rozum przemyśliwuję wskazówkę do monitoringu, ale z tego
nic kompletnie nie wynika. I wydaje mi sie także, że wypuszczenie z
gabinetu pacjenta po tak poważnej operacji i z takim wskazaniem jest
chyba jakimś nierozumieniem. Jako kompletny laik spodziewałabym się
diagnozowania w kierunku przerzutów, ale takiego zalecenia jednak
nie było.
Kilkoro z Was już odpisywało wcześniej na mojego posta dotyczącego
wykrywania tychże. A teraz jeszcze zapytam: czy Wy sami lub Wasi
bliscy też byli zostawiani sami sobie po operacji? Sami, czytaj: bez
dalszych zaleceń diagnostycznych?
Pomóżcie, jeśli możecie.
Życzę wszystkim zdrowia!!!! lulka_)