Dodaj do ulubionych

jaką drogą sprowadzić lek z zagranicy?

26.02.09, 17:39
potrzebuję, niedostępny w Polsce bloker angiogenezy pod nazwą
tetrahiomolybdate.Jaką drogą mogę go sprowadzić do Polski? Czy są u
nas jakieś instytucje/apteki zajmujące się sprowadzaniem leków z
zagranicy?Bardzo proszę o podpowiedź.
Obserwuj wątek
    • zielony_listek Re: jaką drogą sprowadzić lek z zagranicy? 27.02.09, 09:34
      Kiedyś apteka na Dworcu Centralnym w Warszawie sprowadzała leki z
      zagranicy. Przy mnie farmaceuta w bazie danych sprawdzał dostępność
      (skąd i za ile mozna ściągnąć), zamawiał i za kilka dni był.
      Cos mi niedawno znajoma farmaceutka tłumaczyła, że apteka wypełnia
      jakies specjalne formularze i jakies zgody sa potrzebne, więc już
      sama nie wiem. Może zadzwoń do tej apteki i dopytaj.
      Zerknij na ten watek:
      www.travelforum.pl/og-oszenia-turystyczne/1392-kupi-lariam.html

      A nie masz kogos znajomego za granicą, żeby kupił po prostu w aptece
      i Ci przesłał?

      Pozdrawiam
      zielony_listek
      • zielony_listek Re: jaką drogą sprowadzić lek z zagranicy? 27.02.09, 09:37
        Tu masz więcej o tym imporcie docelowym i kwitach:
        www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=b13421&ms=342&ml=pl&mi=350&mx=0&ma=2535

        Pozdrawiam
        zielony_listek
        • zielony_listek apteka internetowa? 27.02.09, 13:53
          Jeszcze mi przyszło do głowy, że może da sie zmówić w zagranicznej
          aptece internetowej. Tylko jesli jest potrezbna recepta, to może byc
          kłopot.
          Pozdrawiam
          zielony_listek
    • jedruch Niezły kit 27.02.09, 20:30
      Sorry, powiem brutalnie, ale to jest kolejne bicie piany nad plagą nowotworów.
      Kolejny szarlatan próbuje wmówić ludziom, że ma lek na wszystkie nowotwory...
      Bzdury, bzdury, bzdury.
      • beatka.mezatka Re: Niezły kit 28.02.09, 08:56
        jedruch moze i bzdury a moze i nie ? niestety przewaznie onkolodzy
        nie maja nic .....a on ma cos ....
        • jedruch Re: Niezły kit 28.02.09, 12:49
          Tak jak profesor Tołpa, profesor Nowacki, producenci Vilcacory, chińskich
          kuleczek ziołowych, kwasu mlekowego, wywaru z czosnku i majeranku i inni
          czerpiący nieziemskie zyski z naiwności i potrzeby komfortu psychicznego osób
          bliskich tym umierającym, że zrobiło się wszystko co się da.
          Przez trzy lata pracy w hospicjum widziałem dziesiątki rodzin zadłużonych po
          uszy, bo uwierzyło szarlatanom. Zostali bez bliskich, bez pieniędzy i z moralnym
          kacem, bo więcej energii zajmowało im poszukiwanie panaceum (a znajdowali
          placebo) niż bycie z tym, kto odchodzi.
          • floema Re:Kit,kitowi nie równy! 28.02.09, 18:22
            Powiem tak. Nie jestem naukowcem. Miałam jednak do czynienia z biochemią i
            fizjologią .Rozumiem pewne pojęcia.Praktycznie się zgadzam z Twoimi
            wypowiedziami.Dokończ swoją wypowiedź. Czym jest w takim razie wg. Ciebie Selol.
            Powiem ,że "teoria selenodiglutationowa" w całej koncepcji leczenia raka tym
            preparatem mnie przekonuje,bo ma naukowy sens.Powiem więcej, stosuję ją mąż od
            początku stwierdzenia choroby tzn.od ponad 2 lat.Fakt ,że o wyleczeniu tak jak
            i przy stosowaniu Twoich metod można będzie powiedzieć po 5 latach.Marker
            utrzymuje się jednak na poziomie bliskim zera.
            • jedruch Re:Kit,kitowi nie równy! 28.02.09, 20:26
              Jasne, mogę dokończyć wypowiedź, ale objętościowo to za dużo na dwadzieścia
              postów i zdecydowana większość osób czytających to na tym forum miałaby mętlik w
              głowie i nie potrafiłaby zinterpretować tych faktów.
              Ja oprócz biochemii, fizjologii, wiem też nieco o patomorfologii i genetyce
              nowotworów. Nowotwór to nie wolne rodniki - to WŁASNE (nie obce) komórki
              organizmu, posiadające takie same geny co komórki prawidłowe, tylko inna ich
              sekwencja jest włączona. Moim skromnym zdaniem - im prostszy związek chemiczny,
              tym większa szansa że będzie działał w chorobie nowotworowej "na ślepo". Nie ma
              właściwości cytotatycznych, więc w szeregu postawiłbym go niżej niż stary,
              sprawdzony fluorouracyl...
              To, ze marker utrzymuje się na poziomie bliskim zeru przypisałbym chirurgowi.
    • osmanthus TM 28.02.09, 21:36
      Lek ma status "orphan Drug" w USA ze wzgledu na jego efektywnosc
      przy leczeniu idiopatycznego zwloknienia pluc.
      Jezeli chodzi o inne choroby, w tym nowotwory, to jest w fazie badan
      klinicznych.
      Bardzo watpie, zeby byla jakakolwiek mozliwosc sprowadzenia tego
      leku z zagranicy. I moze just as well.

      Tetrathiomolybdate, a copper chelator for the treatment of Wilson
      disease, pulmonary fibrosis and other indications.

      Medici V, Sturniolo GC.
      University of California, Davis, Division of Gastroenterology and
      Hepatology, Department of Internal Med, 4150 V Street, Suite 3500,
      Sacramento, CA 95817, USA. valentina.medici@ucdmc.ucdavis.edu
      Tetrathiomolybdate (TTM) is a copper chelator that has also
      demonstrated antiangiogenic, antifibrogenic and anti-inflammatory
      actions in preclinical studies. The drug, from the University of
      Michigan was licensed to Pipex Pharmaceuticals Inc for development
      for several indications; development of the drug for cancer was
      later licensed to Attenuon LLC. In a phase III clinical trial, TTM
      stabilized neurological function in patients with Wilson disease,
      causing significant recovery in 81% of patients at 3 years post
      initiation of therapy; a second phase III trial was ongoing at the
      time of publication. A phase I/II clinical trial demonstrated the
      efficacy of TTM in patients with idiopathic pulmonary fibrosis, and
      led the FDA to grant TTM Orphan Drug status for this disease.
      Several phase II clinical trials had also been completed in patients
      with various cancers, and revealed mixed efficacy. TTM was also
      assessed in a phase I clinical trial for age-related macular
      degeneration, but the results reported from the trial were negative;
      no further development has occurred for this indication. TTM was
      assessed for the treatment of psoriasis in a phase II clinical
      trial, but no data have been reported. At the time of publication,
      phase II and phase III clinical trials were ongoing in patients with
      Alzheimer's disease and primary biliary cirrhosis, respectively. The
      most common clinical side effects observed for TTM over the range of
      indications have been anemia, neutropenia, leukopenia and
      transaminase elevations. These side effects were generally resolved
      with either a dose adjustment or temporary suspension of the dosing
      regimen. TTM is predicted to most likely find a niche in the therapy
      of Wilson disease, for which current treatment options are limited.

      Ponizej lista prob klinicznych dot TM.
      clinicaltrialsfeeds.org/clinical-trials/results/intr=%22Tetrathiomolybdate%22
    • beatka.mezatka o floema 03.03.09, 15:43
      Wlasnie jak to jest z tym selolem. Duzo czytalam na ten temat
      naczytalam i nie wiem co myslec dlatego ze w artykulach uzyto sporo
      naukowych slow. Nie jestem lekarzem wiec jestem z tego zielona. Ale
      przekonuja mnie pewne fakty. Koresponduje z ludzmi ktorzy biora
      selol i sa efekty. Czesc z tych osob to te u ktorych chemioterapia
      zawiodla. Jednak zyja juz niekotorzy po dwa lata od odstawienia
      chemioterapii. Jeden Pan czekajac na odbior leku pokazal wyniki
      badan. mial raka pluc....w tej chwili pluca czyste.... Ja juz takze
      odebralam ten lek. I po chemioterapii bedziemy go uzywac. Jednak sa
      namacalne dowody na to ze lek pomaga....
    • bombay.saphire do Jędrucha 18.03.09, 04:23
      Jędruchu, pomijając szukany specyfik, to dość istotny temat.

      Czy można i w jaki sposób sprowadzić leki zza granicy?

      Sprowadzałam Temodal. Doskonale sprawdził się w terapii skojarzonej
      po operacji GBM WHO IV, po wznowie dwa lata późnej [ to sukces w
      przypadku tego glejaka] czołowi polscy neurochirurdzy zgodnie
      oświadczyli: jeszcze raz terapia Temodalem. Wniosek o refundację
      został wypełniony po długiej batalii, ale czas oczekiwania
      przeciągał się do miesięcy [ rozpatrzono wniosek po debacie w
      telewizji na temat Temodalu ]... refundowano dwa ostatnie cykle.
      pacjent nie dożyłby ich zapewne, gdybyśmy w między czasie nie podali
      prywatnie Temodalu.

      Temodal - dawka na wagę pacjenta: w Polsce koszt 9tys. W Wielkiej
      Brytanii dużo mniej, w Turcji o połowę mniej [ nie generyk].
      Sprowadziliśmy Temodal z Ankary , potem z Londynu. Nielegalnie.
      Z pełną świadomością ryzyka. Polski NFZ nie wynegocjował lepszej
      ceny [ jak Turcja, czy Wielka Brytania ].

      Teraz przerasta nas opcja leczenia Avastinem. Każdy neurochirurg i
      onkolog nam o nim nieśmiało wspomina, ale koszty są niebywałe.
      Niestety, podobnie w innych krajach EU. Ale w USA i w Australii
      jest standardem w leczeniu glejaka wielopostaciowego [ razem z
      Terceva].

      Czy można leki sprowadzać legalnie i jaK? Temat ważny, bo nikomu
      nie doradzam przewożenia leków w walizce.
      • jedruch Re: do Jędrucha 18.03.09, 17:18
        Nie wiem skąd się biorą informacje, że Avastin jest standardem leczenia w USA?
        To nieprawda (NCCN guidelines v 1.2008). Jak jest w Australii nie wiem, ale to
        się pewnie da w Internecie sprawdzić.

        Przy tym wszystkim warto postawić pytanie, co terapia ma dać. Jeśli jest to
        poprawa przeżycia o 1 miesiąc, to nie warto się zadłużać.
        Jest różnica zasadnicza pomiędzy robieniem wszystkiego, co się da a troskliwą
        opieką. Jeśli chory jest w dobrym stanie, to jeszcze rozumiem, ale gdy jego stan
        sprawności, stan neurologiczny, świadomość są kiepskawe, to nie warto przedłużać
        cierpienia o terapię, która niestety skutki uboczne ma, a rewelacji nie przynosi
        u większości chorych.
        Pozdrawiam ciepło. Powodzenia.
        Nie wszystkie nowinki są po wszystkich trzech fazach badań klinicznych w GBM.
        • bombay.saphire Re: do Jędrucha 19.03.09, 00:49
          Użyłam zapewne sformułowania 'standard' nieprawidłowo: Chciałam
          tylko przez to wyrazić, że zwykle Avastin w kombinacji z Tercevą
          podawany jest w USA [ część leczenie refundowana z prywatnego
          ubezpieczenia , część nie ] w wielu przypadkach, najczęściej stosuje
          się tam skomplikowaną terapię chemioterapeutykami, daleko
          wykraczając poza Temodal. Podobnie w Australii, NZ i w Kanadzie,
          podobno również częściowo refunduje się go we Francji. Z tego, co
          wiem, Avastin nie przeszedł jeszcze III fazy . Nie jestem lekarzem,
          ale cały ten desperacki research opieram na artykułach naukowych.
          Avastin jest rekomendowany przez naszych neurochirurgów, ale
          niestety wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jest nieosiągalny w Polsce
          [ chyba, że pełnopłatnie, koszt kuracji z Tercevą przeciętnie
          18tys. miesięcznie].

          Jędruchu, nie pamiętam ile wynosi mediana w przypadku leczenia
          poprzez terapię skojarzoną z Temodalem, ale nie zapomnę pierwszych
          słów neurochirurga ' przeżyje maksymalnie 9 miesięcy od diagnozy',
          nie da się nic zrobić oprócz operacji i radio. Siłą internetu jest
          to, że każdą informację podaną przez lekarza można zweryfikować,
          tak zrobiłyśmy i dowiedziałyśmy się o Temodalu. Udało się zmienić
          szpital, operował neurochirurg z podejściem " nigdy nie można
          powiedzieć ile komuś zostało czasu' ... podał medianę przeżycia, ale
          jako punkt odniesienia. Wspomagał nas w ubieganiu się o terapię
          skojarzoną. Mama, oczywiście była w znakomitej formie po
          kraniotomii i cofnął się niedowład.
          Jeden lekarz, nie dawał nadziei, uznał Temodal za temat niewart
          wspominania. Drugi wybrał przedłużenie życia.
          Mama powróciła do codziennej rutyny, w czasie swojej choroby
          cieszyła się każdą chwilą. Pojechałyśmy z nią do Turcji, Wielkiej
          Brytanii i Włoch w między czasie, a w ostatnim stadium choroby do
          Paryża. Mama żyje już prawie trzy lata i oczywiście po trzeciej
          wznowie jest od miesiaca źle, ale wcześniej było dobrze. Warto było
          przemycać Temodal, warto było wyczekiwać godzinami na lekarzy na
          korytarzu, warto było jeździć na terapię 300 km z Poznania do
          warszawy. Myślę, że sami lekarze są dumni z przypadku mojej Mamy -
          bo poprzez zaciekłą walkę podarowali jej tyle miesięcy prawie
          normalnego życia. Wiemy jaka to choroba, wiemy jak się skończy, ale
          każda wywalczona chwila miała sens. I teraz czas na to, o czym
          piszesz: troskliwą opiekę, ciepło.

          To czy Temodal zadziała, można sprawdzić poprzez badanie genetyczne
          w CO w Warszawie. Zgadzam się, że nie warto obciążąć chemią osoby,
          u której nie zadziała.

          Pozdrawiam mocno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka