olbrachta
08.08.09, 20:57
Kochane, jestem szczęśliwą (?) posiadaczką nosidła Red Castle, w którym targam
mojego malucha (wstyd się przyznać) już 3 tygodnie (maluch ma 5). Na swoje
usprawiedliwienie dodam, że targam go tylko po 90 schodach na dół do wózkarni
i potem do góry.
Nie czytałam wcześniej o nosidłach ani chustach, nie interesowałam się tym,
uważając noszenie w chustach za jakąś mało zabawną formę powrotu do
przeszłości. Oczywiście dziecko było wtedy jeszcze u mnie w nosidle
zamocowanym na stałe :) I ani mi się śniło, jak to jest, kiedy będzie na świecie.
A jest tak, ze lubi, żeby go przytulać (to ci odkrycie, wiem, wiem). I że
karmić go trzeba na okrągło. Więc zaczęłam się zastanawiać nad zakupem chusty
(już kupiłam nojo babysling) do noszenia - głównie po domu, celem zajęcia się
"swoimi sprawami", a dzieć byłby przy mnie.
Czy toto, co kupiłam, to jest lepsze niż nosidło Red Castle?
I co teraz z tym nosidłem zrobić? Za prawie 200 zł!!!