Dodaj do ulubionych

Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors!

12.01.10, 09:18
Od przypadku do przypadku ogladam gniota ale to co wymyslaja z
Natalka vel Miotłą to juz lekka przesada.

Najpierw sie podlozyla zboczencowi z internetu, potem zakochala w
ksiedzu i latala do kosciola jak na sraczke, teraz kocha sie
namietnie w dyrektorze szkoly: zostawia mu wyznania za wycieraczka
miedzy innymi. Dyrektor niestety nie wodzi za Natalka wzrokiem tylko
za jej matka, wiec Natalka jest o matke zazdrosna i ponoc ma jakies
anonimy wysylac do Marka o milosci dyra do mamusi....

Ja sie pytam: to nie jest za duzo jak na jedno dziecko? Nawet tak
specyficzne jak Natalka?
Obserwuj wątek
    • xemxija Re: Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors! 12.01.10, 22:28
      Ale juz dobija do niej mamusia Kingi. Najpierw byla z Filarskim, potem z jakims
      absztyfikantem co to juz go dokladnie nie pamietam, potem chyba znow z
      Filarskim, potem zas z Marszalkiem, teraz sie okazuje, ze byla z nimi wszystkimi
      tylko dlatego, ze Jurek czy Julek matros pelnomorski zaginal byl przed laty w
      topieli i tyle go widzieli, a w ogole to Marszalka zdaje sie na dniach rzucac
      bedzie, na korzysc (czy tez na nieszczescie) juz nie pamietam kogo. I to
      wszystko w wieku, kiedy nam sie wydaje, ze juz nic nie mozna:))
      A tu...proszszsz, jak bardzo sie pomylic mozna w tej kwestii!:) Kobiety w MjM
      maja szalone powodzenie i mnostwo adoratorow. Taka Hania na ten przyklad. Co
      rusz to jakis jej pada do stop, zakochany na umor. Obdarowuja ja spadkami bez
      uprzedzenia, kwiaty sla na wies.
      Aha, a w ogole to o ktorej godzinie oni tam wstaja w Grabinie? Bo zdaza jablek
      naobierac, przebrac sie chociaz z raz (Hanka) i dopiero ida do szkoly. Dziwne to
      jakies wszystko. Ale dalej ogladam:)
      • i.wet Re: Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors! 13.01.10, 00:59
        Hanka to chociaż potrafi się ubrać i "powdzięczyć" ;) za to nie mogę
        się nadziwić tłumom adoratorów Marty! Kompletnie niezrozumiałe to
        dla mnie zjawisko ;) co spojrzę to ma sukienke na spodniach albo
        seledynkowe spodnie! nie mówiąc o tym, że włosy to ja mam lepsze,
        jak z łóżka wstaję, a tu takie partie się wokół kręcą, że ho ho
        ho! :D
        A Natalka to chyba po znajomości jest w tym serialu? gdzie oni takie
        dziecko znaleźli?! chyba dłuuugo szukali :D
        • nioma Re: Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors! 13.01.10, 08:42
          Najlepszy jest nowy adorator Marty - facet z kasa, zupelnie
          przyzwoita prezencja, rwacy mlode dupy az milo. I tu nagle zwraca
          swa uwage i pozadanie kieruje w strone Marty.
          Taaaaa
          Marta: wiecznie skwaszona i skrzywiona mina, twarz szara, zmeczona.
          Wlosy w nieladzie, makabryczna figura (stad te sukienki zeby
          wieeelkie biodra zamaskowac) i jeszcze popierdzielona sytuacja
          domowo-emocjonalno-rodzinna.
          Na kut mu taka baba? Nijak nie moge sie doszukac powodu dla ktorego
          go do niej ciagnie.
          Jeszcze sasiada zrozumiem: facet po strasznych przejsciach wzial to
          co mu samo weszlo w rece. Ale ten prawnik?

          A Natalka to jest miotla na ludzkich nozkach + wzrok debila.
          Widac takie tez zyja na tym swiecie.
          • uma76 Re: Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors! 13.01.10, 10:39
            wiecie co, z Natalką to ja się już od dłuższego czasu zastanawiam, czy ona nie
            jest w rzeczywistości lekko zaburzona. Nie macie takiego wrażenia? Już nie
            chodzi o grę, zdaje się w serialu jej jakąś metaboliczną dołożyli, ale tak mi
            jakoś podskórnie przekonanie od jakiegoś czasu naszło... W Klanie gra Maciuś, to
            może tutaj też jakąś ociężałość umysłową obsadzili?

            A z Marty to się też obśmiewam z małżem mym jak spojrzy okiem czasem znad
            książki. :D
            I ja mam taką wizję:
            Krejg ;) się Martą chciał zabawić, miłą odmianę intelektualną :> od dwudziestek
            mieć pragnął i układ w robocie dobry. Lekkoduch dotychczas - z pewnością
            zraniony onegdaj - miłością do Marty zapała wbrew sobie! Będzie się bronił przed
            uczuciem, raniąc ją przy tym przeokrutnie, ale siła miłości będzie tak wielka,
            że w końcu wpadną sobie w ramiona... a potem on umrze!
            zabije go zazdrosna 324 kochanka! :D
            • nioma Re: Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors! 13.01.10, 12:12
              no, niby kumam ale!
              chcial miec odmiane i wzial sie za Marte ale co go kurde urzeklo?
              Historia jej jakas? Bo cos musialo byc, ze sie zakochal?
              Co Marta kryje we wnetrzu?
              • uma76 Re: Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors! 13.01.10, 12:38
                na początku się nie zakochał :D
                chciał tylko sobie odmianę zrobić i do tego niedostępną panią sędzinę popukać :D
                zakocha się dopiero za jakieś 12 odcinków :P
                • xemxija Re: Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors! 13.01.10, 16:37
                  Tam sie zakocha zaraz. TACY sie nie zakochuja. Moze kompleks Edypa posiada,
                  nieszczesny:)
                  • nioma Re: Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors! 13.01.10, 18:08
                    a moze to pokuta jest? on sie tak biczuje spotykajac z Marta?
                    • i.wet Re: Najwieksza ofiara losu? Natalka af kors! 14.01.10, 01:21
                      Ooo, a ja miałam podejrzenia, że te kiecki do kolan Marty zakładane
                      na spodnie (niestety dla mnie to nijak nie są tuniki ;-)) to
                      zakładane są w celu zakrycia nóg i zawsze, jak pokazują ją z daleka,
                      jak idzie to patrzę co ona ukrywa? ;-) nigdy nie miała na sobie
                      niczego blisko ciała (znaczy się nigdy, jak ja patrzyłam ;-) -
                      widział ktoś może takie zjawisko? :-) I w życiu nie wpadłabym na to,
                      że takie stroje kręcą facetów ;-) i ta jej fryzura wciąż mnie
                      zastanawia. Jeśli ona ma robione włosy przed zdjęciami, to jakie ma
                      przed ich zrobieniem? ;-) Do kompletu te minki ;-) czy ona nie ma w
                      sobie troszkę zycia? mimika mikra, żadnego żywiołowego uchachania
                      się, czy czegokolwiek, co wskazywałoby, że "płynie w niej gorąca
                      krew" ;-) zawsze albo cichuteńka jakaś albo zmartwiono/zasmucona
                      albo nijaka. Nawet jej zwierzchnik mam niepokojące wrażenie leci na
                      nią :D poza tym inne pytanie samo się nasuwa: kto nie leci? :D
                      Adwokat się nie biczuje, z kwiatami leciał to chyba go kręci? ;-)
                      niestety nie odkyłam jeszcze, co to jest? :D

                      Natalka wygląda, jak kłoda drewna zarówno z twarzy, figury, jak i z
                      reakcji ;-) co zrobić, niektórzy tak mają ;-) wygląda na ociężałą
                      nie tylko umysłowo, ale i ruchowo ;-) i też tak sobie myślę, jakim
                      cudem ona jakikolwiek casting wygrała?? ;-)
                      • dzidzia_bojowa Dominika Ostałowska 14.01.10, 20:59
                        Słuchajcie, ale to jest naprawdę bardzo dobra aktorka! Ostatnio na TVP Kultura
                        oglądałam "Historie zakulisowe" reż. Zbigniewa Zapasiewicza i ona stworzyła tam
                        świetną postać Klawdii Dolskiej- Kauczukowej. Zagrała z biglem, pełnokrwiście,
                        ekspresyjnie wykorzystując swój talent dramatyczny.
                        Poza tym jest laureatka kilku nagród teatralnych, grała w kilku naprawdę
                        dobrych filmach("33 sceny z życia", "Warszawa", "Daleko od okna", "Wojaczek" czy
                        "Łagodna"- doceniona kilkoma nagrodami).
                        Coś mi się jednak wydaje, że nie samym teatrem żyje człowiek i dlatego gra
                        drętwą Martę. I tę drętwotę próbuję wytłumaczyć na dwa sposoby: albo jej się nie
                        chce i traktuje tę rolę jak chałturę( czego bym jej nie wybaczyła) albo gra tak
                        jak jej reżyser i scenarzysta pozwala.
                        Skłaniam się do pierwszej opcji, ponieważ świetny aktor gdy chce nawet ze
                        słabej roli wydobywa to "coś", co nas urzeka i sprawia, że chcemy go oglądać.
                        Gdy mu się nie chce, wychodzi to co widzimy.
                        • i.wet Re: Dominika Ostałowska 14.01.10, 23:53
                          No nikt tu nie mówi o jej aktorstwie, ale o roli jaką gra i niestety
                          jest w niej niewiarygodna :D nic, a nic nie wygląda na femme fatale,
                          za którą tłum ściele się gęsto. Ani grą, ani strojem, ani wyglądem,
                          ani koafiurą i makijażem nie uwiarygadnia swojej postaci :> Na
                          aktorstwo przy czymś takim to nawet nie ma co zwracać uwagi, bo
                          czuje się dysonans ;)
                          • baaasiiia Re: Dominika Ostałowska 15.01.10, 12:16
                            i.wet napisała:

                            > No nikt tu nie mówi o jej aktorstwie, ale o roli jaką gra i niestety
                            > jest w niej niewiarygodna :D nic, a nic nie wygląda na femme fatale,
                            > za którą tłum ściele się gęsto.

                            I nie wygląda też nic a nic na nobliwą panią sędzię, która jest postrachem mafii
                            i innych wszelakich opryszków tego świata...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka