miia1
01.12.06, 23:04
Specjanie, na prośbę nadziejki ten wątek umieszczam, w ramach odddechu od
banów ;)
Caravaggio. Wiedza o nim jest wybiórcza i niespójna, jak dwoista była jego
osobowość. Geniusz i awanturnik. Wyjęty spod prawa po pojedynku, wrażliwy,
zdolny do współczucia, owładnięty obsesją ścinanych głów, których znanych jest
przynajmniej tuzin, w tym jego własna. Sukces i niepowodzenie przeplecione
ucieczkami, nędzą. Gwałtowność usposobienia, niepohamowany temperament i ta
subtelność światła wyłaniająca się z mroku, która później urodziła
caravaggionistów, tak genialnych, jak de Ribera, de la Tour, H. Terbrugghen,
G. van Honthorst, D. van Baburen, S. Vouet i bracia Le Nain.
www.georgetown.edu/faculty/irvinem/visualarts/Image-Library/Caravaggio/Caravaggio-David-HeadofGoliath-1606-07.jpg
Wrzucam to jako pretekst do dyskusji o hermeneutyce - w obliczu dyskusji, jaką
obserwuje się od jakiegoś czasu w mediach, na temat np Guntera Grass, na
przykład. Bertold Brecht też był kawał sukinkota, a Chagall komuchem,
wspierającym poprawnych ideologicznie kolegów po fachu.