marcin_osikowicz
15.01.08, 17:32
Gen podróży
Jest śnieżny listopadowy poranek. Do biura firmy Tommarg,
krakowskiego dilera Yamahy, wchodzi dwoje ludzi, po których
wyglądzie nie można się domyśleć, że właśnie podróżują dookoła
świata na motocyklach. Na ich ubraniach nie ma śladu kurzu, za
paznokciami silnikowego smaru, a na zębach choćby jednej muchy.
Gustavo Cieslar z Argentyny i Elke Pahl z Niemiec mogliby być
programistami, inżynierami lub tłumaczami. I są - tyle że w ciągłej
podróży.
Gustavo tuż przed Bożym Narodzeniem 2003 roku wyszedł kupić
motocykl – używaną Yamahę YBR 125. W domu powiedział, że wróci za
dwa - trzy tygodnie, ale kiedy ruszył, już nie mógł się zatrzymać.
Przejechał całą Amerykę Południową, Centralną, zwiedził
Meksyk i już po półtora roku przeprawił się do Hiszpanii. Tam poznał
Elke, która chciała przyjmować pod swój dach podróżników i
wieczorami wsłuchiwać się w ich opowieści. Dlatego zamieściła
ogłoszenie na portalu „The Hospitality Club”. Gustavo był jej
pierwszym i ostatnim gościem. Potem - kiedy wspólnie układali plan
dalszej trasy - pewien bogaty Włoch podarował im drugą Yamahę. Może
dlatego, że sam też pragnął ruszyć w świat, ale dwa tysiące powodów
na zawsze przyszyło go do prezydialnego fotela.
Gustavo i Elke wyruszyli w dalszą podróż przez Europę. W czerwcu
2007 wzięli ślub w Niemczech. Jako rodzina potrzebowali domu,
dlatego kupili starą ciężarówkę Mercedesa przerobioną na samochód
kempingowy. W lipcu przekroczyli granicę z Polską i następne siedem
tygodni spędzili na zapleczu warsztatu samochodowego w Lubieszowie,
gdzie stary mechanior nieśpiesznie wymieniał bebechy w dieslowskim
silniku. Pod koniec listopada trafili na mnie.
- Wygląda na to, że macie dość długie wakacje.
Gustavo / Elke – To nie są wakacje. W wakacje się odpoczywa
na leżaku. My musimy zarabiać na swoją podróż. W pewnym sensie cały
czas jesteśmy w pracy. Dzięki Internetowi możemy pracować tłumacząc
teksty, pisząc artykuły i sprzedając płyty DVD z naszymi przygodami.
- To wystarcza, żeby przeżyć?
Gustavo / Elke - Od czasu do czasu dostajemy wsparcie od
różnych firm, zwłaszcza krajowych albo lokalnych przedstawicieli
Yamahy, takich jak Mitsui Motor Polska, czy Tommarg. To nie są
pieniądze ale części i usługi serwisowe dla naszych motocykli. Na
początku było z tym trudno. Teraz działa „łańcuch pomocy” i jeden
diler poleca nas opiece kolejnego. Wspierają nas też inne firmy,
cała ich lista jest na naszej stronie www.tavooo.com.