Dodaj do ulubionych

Instrumenty dęte a rozedma płuc

15.11.10, 21:39
Jak to właściwie jest? Temat jest u nas bardzo na topie, bo Piotrkowi (prawie 11 lat, trąbka) zdarzają się ostatnio przeziębienia, a nauczyciel twierdzi, że powinien grać przynajmniej godzinę dziennie. Gra około 40 minut i podobno ma za małą kondycję.

Rozumiem, że kondycję trzeba podtrzymywać, bo odstawienie tego instrumentu np. na tydzień powoduje bardzo kłopotliwe konsekwencje, ale są też nauczyciele (w innych szkołach), którzy zabraniają w ogóle grać przy infekcji z obawy o rozedmę płuc.

Inne poznane osoby mające głos w temacie (instruktorka gimnastyki korekcyjnej, rehabilitant) twierdzą, że gra na trąbce i instr. dętych jest ogólnie bardzo wskazana dla każdego, a pojemność płuc Piotrka ma wyższą o 10-15% wartość, niż typowa dla jego rówieśników.

Naszym problemem jest też to, że szkoła ogólnokształcąca muzyczna, stworzona przecież po to, aby pomóc dzieciakom w pogodzeniu obowiązków szkolnych z muzycznymi tak winduje poziom przedmiotów ogólnokształcących, że trudno znaleźć czas na wszystko, łącznie z instrumentem i on nie ma czasu na wychodzenie na dwór prawie w ogóle, więc (moim zdaniem dlatego) przeziębia się teraz częściej niż kiedykolwiek wcześniej. Cięgle jeszcze odrabia zaległości wynikające z dojścia do SM od razu do 4. klasy (mam nadzieję, że do Bożego Narodzenia się z tym uporamy). Jestem jak najbardziej za trzymaniem przez szkołę dobrego poziomu, ale jak we wszystkim, co za dużo, to niezdrowo. Takie dziecko nie powinno odrabiać lekcji regularnie do 22 sad, a u nas tak to wyglądało przez poprzednie 2 tygodnie, dopiero teraz, przed przesłuchaniami jest lekka odwilż.
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Instrumenty dęte a rozedma płuc 16.11.10, 00:46
      Nie slyszalam o zwiazku grania przy infekcji i rozedmy pluc, gralam na flecie rowniez w czasie choroby, i ile tylko sie dalo, bo czasem to rzeczywiscie udusic sie mozna bylo, ale problemem byly zawsze u mnie oskrzela albo zasluzowanie, nie pluca. Co innego spiewanie, glos mozna zrabac zupelnieuncertain
      Z tymi czestymi przeziebieniami, to nie jestem wcale taka pewna, czy to przez trabke. Mozliwe, ze przez mniej ruchu na swiezym powietrzu, ale w pierwzej kolejnosci obstawiam ogrzewanie i zbyt suche powietrze. Przy grze na instrumencie detym nie ma wyjscia, trzeba oddychac rowniez ustami (choc sie nie powinno, ale malo ktory muzyk jest w stanie dokonac takiej sztuczki), normalne,z e latwiej cokolwiek zlapac, jesli powietrze jest zbyt suche. U mnie w tej chwili wilgotnosc jest 43% i czuje, ze to juz za sucho. Optymalna wilgotnosc to 50-60%, a w zimie ciezko taka osiagnac przy centralnym ogrzewaniu. Ja w tamtym roku przy mrozach codziennie nawet zlewalam zaslony litrami wody a i tak do 40% nie udawalo sie dobic. Co wiem na pewno? Ludzie grajacy na instrumentach detych poprawiaja wydolnosc pluc i krazenia, a co za tym idzie, maja szanse nawet na zaleczenie (calkowite zlikwidowanie objawow) istniejacej astmy. U mnie cholera wylazla dopiero jak przestalam grac na detych, mimo, ze cale zycie sie cieszylam, ze jako jedyna w rodzinie nie mialam problemow astmatyczno-alergicznych. Ja bym zbytnio nie panikowala. Przy przeziebieniu lepiej sie nie forsowac z ganiem i cwiczyc kilka razy dziennie chocby po kilka minut, przede wszystkim jednak otwieralabym okna kiedy tylko sie da, pozakrecala kaloryfery ( u mnie jest na dole 18-19 stopni, w sypialniach ok 16) i pilnowala nawilzania powietrza.
      • mama_dorota Re: Instrumenty dęte a rozedma płuc 16.11.10, 10:32
        Nie miałam na myśli tego, że on choruje przez trąbkę, tylko to, że nie ma odporności przez brak możliwości czasowych przebywania na dworze i niedostatek ruchu. Pocieszyłaś mnie tym, że może grać nawet w przeziębieniu. Mamy cieplej niż u ciebie (19,5-20 stopni) i tak jest od lat, ale nie za ciepło, zazwyczaj goście u nas trochę marzną, a Piotrek był zawsze bardzo odporny. Mam nadzieję, że to niedługo przejdzie.

        Ogólnie szkoła jest fajna i on ją lubi znacznie bardziej niż poprzednią, mimo nadmiaru zajęć nie wróciłby do poprzedniej, ale wkurza mnie to, że nawet w rzekomo obowiązującym okresie ochronnym przed przesłuchaniami klasa ma 2 sprawdziany w jednym tygodniu. Nie wymagam od niego, aby miał dobre stopnie ze wszystkiego. W tym semestrze to w ogóle postawiliśmy na nadrobienie zaległości przede wszystkim, a z resztą byle nie powstały zaległości, a jednak pracy jest masa i na instrument zwyczajnie brakuje czasu, nie mówiąc o wychodzeniu na zewnątrz. Jak już trochę czasu się pojawiło, to zaczął wychodzić i własnie jest chory.

        Nauczyciel ogólnie narzeka na jego kondycję i ciągle się zastanawiam, z kim go porównuje, bo ma jednego ucznia z III klasy, który wcześniej grał rok na waltorni, a na trąbce ma staż podobny do Piotrka i nie wiem, jak radzi sobie ten chłopiec, a poza tym samych chłopaków z II stopnia, czyli dorosłych lub prawie dorosłych. Piotrek ćwiczy codziennie 40 minut, poza niedzielą, kiedy nie ćwiczy i poniedziałkiem, kiedy gra tylko 10-15 minut na akompaniamencie, bo potem jest basen, z którego wracamy przed 20-tą i on jest zmęczony, a lekcje musi zawsze odrobić przed basenem, jeszcze w szkole. W tym czasie nie ma szans na poćwiczenie w szkole, bo dla tak głośnego instrumentu nadają się tylko klasy sekcji dętej, a tam brak wolnych klas, dlatego się cieszę, że od niedawna ma przynajmniej ten akompaniament w poniedziałki. W te dni, kiedy jest lekcja czasem poćwiczy 10 minut, ale rzadko, tez z braku czasu. Ogólnie to, co ma grać potrafi dobrze zagrać, ale jak trzeba dłużej niż 20 minut, to rzeczywiście się męczy. W chorobie po 10 minutach robi się blady i słabnie, więc można się trochę przestraszyć.

        Poza tym powiedział, że choć lubi trąbkę, fortepian też, to i tak najbardziej zawsze interesowała go informatyka i do gimnazjum chce pójść do klasy informatycznej. Biorąc pod uwagę jego wrażliwość wolałabym, aby został jeszcze w gimnazjum tu gdzie jest. Na wybór zostało jeszcze trochę ponad rok, więc wiele może się zmienić, tym bardziej, że on mnie i tak zawsze zaskakuje i nie sposób przewidzieć cokolwiek. W każdym razie przy zainteresowaniu i ewentualnym ukierunkowaniu informatycznym trzeba angielski potraktować bardzo poważnie i nie można pozostawić zaległości, które ma po zmianie szkoły, tym bardziej, że trafiliśmy w końcu (po 3 próbach) na świetną korepetytorkę i efekty widać wyraźnie. A doba ma zawsze taką samą długość. Nie mogę znaleźć w samej sobie motywacji do tego, aby mobilizować go do bardziej wytężonej pracy z instrumentem, skoro on nie wiąże i nigdy nie wiązał z tym przyszłości. Trąbka to dla niego tylko hobby.
        • michalinata Re: Instrumenty dęte a rozedma płuc 16.11.10, 16:15
          Widze, ze twoj syn jest naprawde pracowity smile Swietnie, ze tyle cwiczy i ta regularnosc nawet przy chorobie mnie po prostu zaskakuje. Moja , gdy jest chora to nawet nie pomysli o pianinie, mimo ze wlasciwie bardzo lubi grac.

          Ale tak jak piszesz, jesli i tak - i to juz od dawna - wie, ze chce zostac informatykiem, to nie ma co zatracac sie w muzyce. Swietnie, ze cwiczy, ale moze troche poluzowac, bo jego przyszlosc to komputer i moze wiec czas na wglebienie sie w tajniki informatyki....? czlowiek jest zawsze najszczesliwszy jesli robi to, co kocha, wiec moze niech skoncentruje sie rzeczywiscie na informatyce nieco wiecej?

          Z drugiej strony wyobrazam sobie jak ciezko musi Ci byc z ta mysla, skoro juz tyle wysilku wlozyliscie w instrument. Ale to nie na darmo. Kazde dziecko grajace na instrumencie rozwija mnostwo dodatkowych synaps w mozgu i to jest juz warte wysilku smile

          Takze moze podczas chorob po prostu nie cwiczyc, bo choroba to czesto tez znak organizmu, ze ma dosc, ze chce nieco regeneracji. Osiagneliscie wiele, skoro jest tak dobry by porownywac go ze starszymi wink

          • mama_dorota Re: Instrumenty dęte a rozedma płuc 16.11.10, 17:10
            michalinata napisała:

            > Widze, ze twoj syn jest naprawde pracowity smile Swietnie, ze tyle cwiczy i ta reg
            > ularnosc nawet przy chorobie mnie po prostu zaskakuje. Moja , gdy jest chora to
            > nawet nie pomysli o pianinie, mimo ze wlasciwie bardzo lubi grac.

            Wcale nie jest pracowity. On jest tylko bardzo zdolny i to widzi każdy, kto z nim pracuje indywidualnie - od trębacza, przez pianistkę do korepetytorki z angielskiego, ale z powodu braku pracowitości (ja muszę swoją nadrabiać tracąc niemal rozum czasami) efekty są mało widoczne. Pracowitości uczy się teraz, jak jest obciążony ponad miarę i zdaje sobie coraz lepiej sprawę jak trzeba się napracować, żeby móc się chwilę pobawić.

            >
            > Ale tak jak piszesz, jesli i tak - i to juz od dawna - wie, ze chce zostac info
            > rmatykiem, to nie ma co zatracac sie w muzyce. Swietnie, ze cwiczy, ale moze tr
            > oche poluzowac, bo jego przyszlosc to komputer i moze wiec czas na wglebienie s
            > ie w tajniki informatyki....? czlowiek jest zawsze najszczesliwszy jesli robi t
            > o, co kocha, wiec moze niech skoncentruje sie rzeczywiscie na informatyce nieco
            > wiecej?

            Informatyką się na razie interesuje całkiem użytkowo. Ja jestem programistą, ale nawet nie mamy czasu na wprowadzenie go w temat. Uczy się od kolegów co jak zrobić, ale w sensie używania różnych narzędzi. Myślę jednak, że póki co wiele nie traci mając mało czasu na komputer i ucząc się muzyki, bo to jest mniej szkodliwe niż te gierki, internet itd. Poza tym mniej kosztowne wink Temat informatyki jest w tym wieku o tyle istotny, że nie można absolutnie zaniedbać angielskiego i matematyki.

            >
            > Z drugiej strony wyobrazam sobie jak ciezko musi Ci byc z ta mysla, skoro juz t
            > yle wysilku wlozyliscie w instrument. Ale to nie na darmo. Kazde dziecko grajac
            > e na instrumencie rozwija mnostwo dodatkowych synaps w mozgu i to jest juz wart
            > e wysilku smile

            Wcale mi nie jest ciężko. Myślę, że dopóki gra choć w jakimś stopniu z przyjemnością, to uczy się jakby nowego języka, którego może użyć w razie potrzeby. Trochę już tu pisałam o tym ile skorzystał na muzyce emocjonalnie, jak się otworzył i poczuł w czymś dobry, ile skorzystał na zmianie szkoły na taką, gdzie dzieci są normalne, spokojniejsze i przyjaźnie nastawione. Temat - rzeka ... Jak masz czas i ochotę, to możesz poczytać w moich starych wątkach co przeżywaliśmy w zeszłym roku szkolnym m/w w marcu. Poza tym nauczyłam się mieć w głowie w każdej sytuacji to, że on jest dość nieprzewidywalny.

            >
            > Takze moze podczas chorob po prostu nie cwiczyc, bo choroba to czesto tez znak
            > organizmu, ze ma dosc, ze chce nieco regeneracji. Osiagneliscie wiele, skoro je
            > st tak dobry by porownywac go ze starszymi wink

            Ustaliliśmy z nauczycielem, że poćwiczy dzisiaj często, ale krócej i choć przy pierwszym ćwiczeniu było naprawdę kiepsko, to przy następnych już coraz lepiej i przy trzecim stwierdził, że czuje się lepiej i naprawdę lubi sobie czasem pograć na trąbce.

            A w kwestii przesłuchań też dziś usłyszałam, że tak będzie, żeby nie pojechał gdzieś dalej, bo nie jest gotowy.

            >
            >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka