08.02.13, 11:53
W grudniu kupowałam flet poprzeczny, więc zanim dokonałam zakupu Młoda została przepytana na okoliczność chęci pozostania w SM i stosunku do dalszej pracy. Młoda obiecała solennie, że będzie ćwiczyć i że chce chodzić.

W styczniu zaczęły się łzy, że zadania z solfeżu się nie nauczęęęęę... i że chór jest beznadziejny. Wychowawczyni mówi, że moje dziecko popłakuje za każdym razem, kiedy ma iść na chór (SM jest w tym samym budynku).
Na solfeż machnęłam ręką, nikt tego nie lubi, w ostateczności znajduję zadanie w midi albo szybko je przegramy i można śpiewać. Rozmawiałam z panią od chóru - nic do Młodej nie ma, stawia jej same piątki i ciągle ją chwali.

A Młoda chce rezygnować z SM.
No i co ja mam robić?
Na razie powiedziałam, że nie ma takiej opcji, bo musiałaby mi za flet z kieszonkowego oddawać i w życiu się nie wypłaci. Że po powrocie do Polski ewentualnie rozważymy zamianę SM na ognisko lub prywatne lekcje, ale dopóki jest możliwość pełnowartościowej edukacji muzycznej, to ma korzysytać. ALe znęcać się nad dzieckiem za bardzo nie chcę...
Obserwuj wątek
    • solaris31 Re: Kryzys? 08.02.13, 12:53
      każdy muzyk prędzej czy poźniej przechodzi kryzys - trzeba go przetrwać. jak sytuacja sie przedłuża, a wyniki nauczania spadają na łeb, na szyję - wtedy się zastanowić. ale nie rezygnować od razu. może coś na tym chórze jest nie tak - wbrew temu, co mówi pani? szkoły rosyjskie są bardzo ostre - moja nauczycielka fotrepianu była Rosjanką, to coś o tym wiem wink

      ja miałam kilka kryzysów w swojej edukacji, pierwszy gdzies w okolicach 4 klasy, potem początek liceum , czyli ok 7 klasy- i to byl poważny kryzys, bo ze spadkiem ocen, i to sporym. ale przeszło.
      • mama_mak Re: Kryzys? 08.02.13, 13:35
        kocianna, wczoraj sie dowiedzialam, ze we Francji zrobiono takie statystyki, ze na poczatku roku, znaczy styczen gdzies wlasnie zawsze spadaja praktyczne umiejetnosci dzieci, bo sa zmeczone (po mojej to bardzo widac) za to cos dzieje sie w ich mozgu i bardzo nadganiaja myslowo. Przyklad : umieja nagle ladnie czytac, za to bazgrza nawet najladniej piszacy. Serio !
        Moze inne wzgledy tez wchodza u Twojej corki, moze zmeczenie szkola ogolnie, moze koledzy na tym chorze cos nie tak ? Nie zalamuj sie, my tez tak mialysmy. Ula 2 tygodnie temu powieziala do kolegi z fortepîanu "co sie tak boczysz, to jest lekcja, a nie przyjemnosc", a przez nastepne dwie to palce sie jej od klawiszy nie odklejalay, a Bacha mam juz powyzej uszu wink

        Bedzie dobrze, nie krzycz na nia i nie strasz tym kieszonkowym, a moze sama pograsz troche, to sie razem pobawicie ?
        • wiola.1230 Re: Kryzys? 09.02.13, 22:05
          Cześćsmile Mój nauczyciel powiedział mi ,że wszystkie dzieci przechodzą załamanie i kryzys,jedne około 2 klasy inne później ale to jest normalne trzeba przetrwać.Opowiadał mi o uczniach którzy zrezygnowali a po jakimś czasie wracali i to ze zdwojonymi siłami.To normalne u mnie też tak będzie, wszędzie jest,nasza rola jest taka ,żeby temu sprostać jako matkismile
          • kalimar76 Re: Kryzys? 10.02.13, 16:14
            W jaki sposób przetrwać to? Jak to zrobić nie "łamiąc dziecka". Do jakiego stopnia odpuścić? Zostawić dziecko, niech samo ćwiczy? Kolejne pytanie jest takie, czy to kwestia instrumentu czy ogólniejszej natury. Przecież dzieci mają różne okresy nierównowagi, buntu, potrzeby samostanowienia.
            Mam ogromne poczucie niedosytu - szkoła wymaga, ale nie mówi w jaki sposób sobie pomóc przetrwać taki kryzys. Rodzic zostaje sam na sam z problemem. A tu na dodatek mamy do czynienia z uzdolnionym i wrażliwym uczuciowo dzieckiem.
            Czy macie na to jakąś radę? sad
            • wiola.1230 Re: Kryzys? 10.02.13, 18:37
              Chyba jedyne co możemy zrobić,to rozmawiać z dzieckiem nagradzać,zmieniać utwory zeby później do nich wrócić,porozmawiać z nauczycielem o problemie ,może odpuści dziecku na czas kryzysu,a jak to nic nie da ,zawsze można napisać podanie i zmienić nauczyciela.Przypomniała mi się historia pewnej dziewczyny ,która skończyła pierwszy stopien i za nic w świecie nie chciała słyszeć o muzycznej.Powiedziała mi ,że powodem była nauczycielka która wręcz biła ją po rękach i była tak surowa,że chodziła tam z musu.Teraz ma 19 lat i wybiera się na studia Muzyczne dodała ,że strasznie żałuje ,że przerwała edukację muzyczną.Może jej przypadek powinien nam rodzicom dać do myślenia,że nie jest ważna renoma nauczyciela ale jaki ma stosunek do naszego dziecka,poz
              • kalimar76 Re: Kryzys? 10.02.13, 22:47
                W pewnym momencie nagrody i rozmowy nic nie dają. Jestem na każdej lekcji, więc nie ma mowy o tym, żeby nauczycielka krzyczała, czy też co gorsza biła. Problem leży po części w tym, że dziecko umiejętnościami znacznie przewyższa swój wiek. Jest spory rozdźwięk pomiędzy rozwojem emocjonalnym a jej rozwojem muzycznym. Jednym z problemów jest brak cierpliwości dziecka do ładnego zagrania. Ćwiczenie można przyrównać do kolorowania obrazka. Jedno dziecko pokoloruje bardzo dokładnie, a inne machnie kilka kresek wyjeżdżając gdzieniegdzie a gdzie indziej zostawiając białe plamy.
                Niedawno usłyszałam, że uzdolnione dzieci mają w szkole "pod górkę". Te mniej zdolne nie muszą tyle pracować, a na egzaminie i tak dostaną 5. Natomiast wymaga się i ciśnie tych pierwszych.
                Cały czas biję się z myślami czy odpuścić, ale mam duże obawy czy to coś pomoże. Dla mnie to strata czasu i poczucie bezsensu robić coś na pół gwizdka. Do tego dochodzą inne problemy związane ogólnie z dorastaniem.
                • mama_mak Re: Kryzys? 11.02.13, 09:18
                  >Problem leży po części w tym, że dziecko umiejętnościami znacznie przewyższa swój wiek. Jest >spory rozdźwięk pomiędzy rozwojem emocjonalnym a jej rozwojem muzycznym.

                  Skad ja to znam ? U nas chyba probelmy tez stad sie biora. I to rozne. A to nauczyciel nie interesuje sie jej naklejkami w nutach, a to z kolei ja za duzo wymagam skupienia, bo gra swietnie, no to niech jeszcze sie skupi nad czyms. A tu juz limit skupienia.

                  A sluchaj, ile Twoja corka ma lat ? Co rozumiesz prze na pol gwizdka? Ze niedokladni gra, czyli co? Np dobrze nuty ale nie staccato albo nie forte, gdzi etrzeba ?
                  • kalimar76 Re: Kryzys? 11.02.13, 10:45
                    W kwietniu skończy 8 lat. Na pół gwizdka,tzn. że będzie rozgrywać utwory poniżej swojej możliwości.Jeżeli jej nie pomogę, to nie będzie zwracać uwagi na wszystkie elementy, na które powinna. Ćwiczenia wtedy będą trwały dłużej i z niezadowalającym efektem. Wychodzę z założenia, że praca powinna dawać satysfakcję, a nie ma nic bardziej dołującego niż fakt długiego ćwiczenia, po którym nie posunęłam się choćby ociupinkę.
                    Dokładnie tak jak napisałaś. Ma np. trzeć smyczkiem o struny, a ona zwalnia nacisk i dźwięk ginie.Albo nie ma wyćwiczonych biegników, a ona robi je w takim szybkim tempie, że nie wyrabia i zalicza wpadki przy zmianie pozycji. Nie chodzi o to, że ma od razu grać jak nie przymierzając Menuhin, ale tylko przy dokładnym określeniu celu i skupieniu się na nim można coś osiągnąć. Małymi kroczkami. A to wymaga cierpliwości, dużej cierpliwości. Wiadomo też, że wiele można osiągnąć przez praktykę. To co nie wychodzi idealnie teraz, za kilka miesięcy, ćwiczone przy okazji w utworach, wyjdzie później.
                    Też myślę, że ten limit skupienia w pewnym momencie wyczerpuje się, ale u niej poszło w drugą stronę czasami nawet już po 5 minutach odrywa się, aby powygłupiać się. Takie odrywanie się strasznie rozwala ćwiczenia, bo zamiast 1,5 h to ćwiczy ponad 2 i z zerowym efektem. Albo mówię jej jak ma daną rzecz wykonać, a ona jawnie mnie nie słucha, a potem robi po swojemu. Gdy każę jej powtórzyć, to ona się wścieka. I tak dalej, i tak dalej...
                    • mama_mak Re: Kryzys? 11.02.13, 13:56
                      > W kwietniu skończy 8 lat.
                      Mala jest... ile lat gra ?

                      > Na pół gwizdka,tzn. że będzie rozgrywać utwory poniże
                      > j swojej możliwości.
                      Taaa, tez mam takie mysli czasem, ze moglaby szybciej i lepiej, ale moze te mozliwosci zaleza od danej epoki, zmeczenia, szkoly, pory roku, fajnosci utworu ? Ma tak zawsze, ze robi wszytko na odwal ? Moze za duzo od nich oczekujemy, zdolne sa i tak, to po prostu widac, inaczej by w tym wieku tak nie graly, a ta rozbieznosc, jak czytanie nut a umiejetnosc grania tez je meczy,t ak sadze

                      > Jeżeli jej nie pomogę, to nie będzie zwracać uwagi na wszys
                      > tkie elementy, na które powinna.
                      Nie, no o tym to sie chyba nawet nie mowi, to logiczne. Ja czasem wytlumacze i zostawiam sama, zeby pocwiczyla 2takty powiedzmy. Czesto robi to lepiej sama, bo nie czuje mojego spojrzenia, a potem jest dumna.

                      > Ćwiczenia wtedy będą trwały dłużej i z niezado
                      > walającym efektem.
                      Stawiasz sobie jakis konkretny cel przed cwiczeniem? Bo ja nie. Cwiczymy i wtedy jest mniej rozcarowan.
                      > ychodzę z założenia, że praca powinna dawać satysfakcję, a
                      > nie ma nic bardziej dołującego niż fakt długiego ćwiczenia, po którym nie posun
                      > ęłam się choćby ociupinkę.
                      Moze dla nich satysfakcja jeszcze ma inne znaczenie ? Raczej dobrze sie bawic? Jesli jest im niefajnie grajac, to sie nie naucza, juz sie przekonalam, choc nie zawsze potrafie to u siebie okielznac.

                      > dokład
                      > nym określeniu celu i skupieniu się na nim można coś osiągnąć.
                      One sie nudza ciwczac ciagle to samo, wiem, nie rozumieja jeszcze tych celow. Ile utworow na raz cwiczycie?

                      > i. A to wymaga cierpliwości, dużej cierpliwości. *
                      Ciekawe jaka jest definicja cierpliwosci osmio czy siedmiolatki wink

                      > iczone przy okazji w utworach, wyjdzie później.
                      Widzisz, madrze gadasz.

                      > Też myślę, że ten limit skupienia w pewnym momencie wyczerpuje się, ale u niej
                      > poszło w drugą stronę czasami nawet już po 5 minutach odrywa się, aby powygłupi
                      Rozumiem, tez bym wolala zwarty czas, a potem inna zabawe. Kiedys robilam z grania zabawe, teraz jest to trudniejsze, ona ma mniej czasu, utwory sa bardziej skomplikowane, zlsoci sie wiecej, jest bardziej zmeczona przez szkole... Chyba jednak powrot do zabawy by nam duzo dal...

                      > ać się. Takie odrywanie się strasznie rozwala ćwiczenia, bo zamiast 1,5 h to ćw
                      Ty jej kazesz cwiczyc 1,5h na raz?! My owszem wyrabiamy, a i nie zawsze, 1,5 ale w sesjach po + - 30 minut, jest efektywniej no i przyjemniej.

                      > iczy ponad 2 i z zerowym efektem. Albo mówię jej jak ma daną rzecz wykonać, a o
                      > na jawnie mnie nie słucha, a potem robi po swojemu. Gdy każę jej powtórzyć, to
                      > ona się wścieka. I tak dalej, i tak dalej...
                      Ojej, czyzby u nas podsluchala ? Moja czasem nie jest w stanie powotrzyc, co jej polecilam. Nie tylko przy pianinie ( bedzie miec 7 lat w czerwcu), moze my za duzo gadamy ? wink wink wink
                      • kalimar76 Re: Kryzys? 11.02.13, 16:18
                        Będzie z tego rok z małym hakiem.
                        To chyba nie do końca jest tak, że wymagam coś ponad jej siły i to męczę z nią. W wielu sprawach łapie bardzo szybko. Np. czytanie nut... nie wiadomo kiedy a nauczyła się tak płynnie czytać, że bez problemu gra avista. Miałam wrażenie, że dla niej granie z nut to drobiazg, więc gdy ćwiczyła jakiś utwór z nut i powiedziałam jej aby zwróciła uwagę jak kieruje smyczkiem, to mi wypaliła, że ona patrzy się w nuty. Niestety nie jestem muzyczna, więc wielu rzeczy nie rozumiałam i jeszcze wiele rzeczy jest mi obce, jeśli chodzi o procesy zachodzące w głowie grającego. Tak naprawdę to chyba tego mi brakuje, pewnej wiedzy o sposobie przyswajania umiejętności jaką jest gra. Od strony psychologicznej też czuję braki.
                        Moja nigdy nie była precyzyjna w pisaniu czy kolorowaniu, ale puzzle układała w mig, to samo dotyczyło klocków. Nie wiem od czego to zależy, czy tylko od osobowości.

                        Tak stawiam sobie cel, bo inaczej się sama pogubię. Np. będziemy ćwiczyć napęd na smyczku, albo grupowanie szesnastek, albo zwracamy uwagę na dynamikę. Na jednym utworze jest wiele rzeczy do wyćwiczenia. Dziś jesteśmy już po lekcji z nauczycielką i mamy zadanie przećwiczyć dwa fragmenty w utworze: najpierw intonację, potem rozłożyć akordy, następnie smyczki i coś jeszcze ale już nie pamiętam (mam zapisane).
                        Co do zabawy masz rację, chciałabym aby to było podane w formie zabawy. Staram się te wszystkie kropki, kreski nad nutami przełożyć na język zrozumiały dla dziecka czyli startujące rakiety, skaczące piłki, odbijające się od ściany etc. Nagrody w trakcie grania. Ty masz naklejki ja miałam płatki do pochrupania, za dobre zagranie, za starania czy nawet na zachętę. Uważam, że dziecko nawet jeśli nie rozumie do końca o co chodzi z satysfakcją, to doskonale wie co to poczucie dumy z nabycia nowej umiejętności. Jeżeli uda zrobić się to szybko (dzielenie na małe cele), to motywuje do dalszego działania. Dlatego też zapodaję jej - teraz np. gramy rytmicznie.

                        Podczas ćwiczeń robimy sobie małe przerwy. Nie mogę sobie pozwolić na większe, bo skrzypce zajmą jej cały wieczór. Dopiero wtedy da mi popalić, że się nie pobawiła czy nie pooglądała bajek. A propos, właśnie odrobiła lekcje i ogląda bajki smile. Może tu coś zakombinuję ?
                      • kalimar76 Re: Kryzys? 11.02.13, 16:19
                        Co do ilości, przeanalizowałam, ze trochę za dużo. Pani chyba też do takiego wniosku doszła i odjęła jej kilka. Na dziś 4 utwory smile
    • kocianna Re: Kryzys? 10.02.13, 21:05
      Ona swoją panią od fletu wielbi miłością wielką i czystą.
      Panią od solfeżu lubi, chociaż wkurza ją, że dostaje czwórki z dyktand.
      Nienawidzi chóru. Twierdzi, że pani na nich (nie na nią personalnie, jej się nie czepia) cały czas wrzeszczy i wszystko, co robią, jest źle. Że są beznadziejni i się nigdy nie nauczą. Że jak tak dalej pójdzie, to będą kiblowali w młodszym chórze z pierwszakami do skończenia SM, bo ona ich do starszego nie przepuści. I kiedy są dumni, bo nareszcie udało im się coś tam, to pochwałą jest: no, zaśpiewaliście nie na jedynkę, a na jedynkę z plusem.
      Poza tym chór jest w czasie, kiedy świetlica idzie na dwór, jeździ na łyżwach i buduje bunkry ze śniegu, i zza okna dobiega ich wesoły śmiech.
      Myślałam, żeby jej zwolnienie z chóru załatwić, jako astmatyczce, ale... ta astma wcale nie przeszkadza jej grać na flecie przecież. Poza tym pani twierdzi, że śpiewać nie musi, a być na zajęciach musi (dotyczy to też np. chłopców z mutacją, rzecz jasna, w starszych klasach), bo ma się osłuchać.
      • mama_mak Re: Kryzys? 11.02.13, 09:21
        No to masz odpowiedz, glupi babsztyl, tez by mi sie nie chcialo chodzic. No i te lyzwy za oknem... ach !
        Moj brat cioteczny, obecnie od 23 lat spiewak operowy powiedzial mi, ze jak gral jako dziec na skryzpcach to przy oknie i widzial kumpli biegajacych za pilka. Szlag go trafial, rzecz jasna i oczywista. I, mowi "teraz ja biegam za pilka w przerwie w probach, a oni siedza w fabryce albo na bezrobociu". Tylko wez to dzieciowi wytlumacz ! wink
    • feniks_z_popiolu Re: Kryzys? 11.02.13, 06:07
      Kryzys w szkole muzycznej? Będzie ich na 200% kilka i na to się psychicznie przygotuj. Rozmowy, groźby, prośby, nagrody, przekupstwa. Przećwiczyłam i przedyskutowałam z innymi rodzicami cały repertuar środków smile. Przetrwałam i moje nastoletnie obecnie dzieci są mi wdzięczne, że nie dałam im zrezygnować. U nas najciężej było z teorią.
    • kocianna Re: Kryzys? 11.04.13, 09:06
      Kryzys nr N zażegnany. Pomocne okazało się... chodzenie na chór z babcią. Pani nie miała nic przeciwko, babcia się cały czas zachwycała, czego oni się uczą (bo tutaj chór to przedłużenie solfeżu), w efekcie miałam w domu duet na dwa głosy z aktualnego repertuaru plus śpiewanie interwałów, gam chromatycznych etc. Babcia wyjechała, a Młoda nadal chętnie chodzi na chór.

      Pani od fletu znów popełniła błąd smile i postawiła dziecięciu 5+ za pracę w ferie wiosenne (dziecię opanowało chromatyczne C-dur, zadęcie do C1 i utworki w tych ramach), więc Młoda poczuła się zwolniona z ćwiczenia przez kolejny tydzień, wrrr.

      A poza tym zaczęłyśmy rozwiązywać problemy natury ogólniejszej z psychologiem i psychiatrą i znów mam normalne dziecko, a nie dziko upartego zapłakanego osiołka.
      • mama_dorota Re: Kryzys? 11.04.13, 11:16
        Bardzo fajnie. Czasem sami nie dajemy z czymś rady, a dla kogoś innego to pestka. Jako ludzie potrzebujemy siebie nawzajem, stąd i to forum ma rację bytu smile.
        • mama_mak Re: Kryzys? 12.04.13, 10:30
          Prawda, ja tez juz mam dosc sluchania "'nie chce mi sie teraz grac", a potem kurde oklaskow na koncercie, tylko skad by sie wziely te oklaski i te smsy do samego wieczora od nauczyciela, gdyby, nie sorry, MOJA praca, zaganianie, cieprliwosc i naklanianie, czasem warkniecie, przeciez najzdolniejszi w ty mwieku sami nic nie zrobia, staram sie sama siebie pocieszyc sad
          • isault Re: Kryzys? 12.04.13, 16:19
            Syn (6 lat) od pół roku skrzypce i córa (7 lat) pianino - no i ja sama zaczęłam grać mając 6 lat. Kryzysów mamy co niemiara - problemy ze skupieniem u synka, niechęć do "ale to łatwych" ćwiczeń technicznych i granie ze słuchu kolejnych utworków na nielegalu u córki itd. Ja postawiłam sprawę jasno od początku: granie na instrumencie jest elementem podstawowej edukacji człowieka kulturalnego i nie ma od niego ucieczki tak jak od pisania i czytania - czyli mogą marudzić, ja zachęcam jak się da, wybrałam taką metodę nauki, która jest nieopresyjna, mają drobne nagrody za granie - ale wiedzą, że się nie wymigają. To tak jakby dziecko nagle stwierdziło że trudno mu się pisze, brzydko mu wychodzi i właściwie po co mu jak ma komputer więc ja bym zwolniła go z ćwiczeń pisania - no way. Po sobie widzę, że gdyby rodzice nie "przepchnęli" mnie przez 3 lata grania na pianinie (z niezwykle miłą i cudowną panią nauczycielką) między moim 9 a 12 rokiem życia to miałabym im bardzo, bardzo za złe teraz.
            Jak słyszę od znajomych: no, uczymy się grać, ale to tak na teraz i zobaczymy czy się spodoba... to daję im max. rok nauki - motywacja rodzica jest podstawą w uczeniu się dziecka. I lubię metodę Suzuki, że tego nie ukrywa. Żeby syn mógł się uczyć na skrzypcach, pierwsze 5 lekcji musiał wziąć mąż (on jest odpowiedzialny za skrzypce a ja za pianino wink) i opanować podstawowe utworki i technikę grania. Mamy z domu 2 skrzypce: jedne 1/8 i jedne pełne - i grają razem smile
            • olga727 Re: Kryzys? 10.05.13, 09:32
              Tylko się zastanawiam:na ile w takim wypadku dziecku zależy na graniu,a na ile mi ?
              • kocianna Re: Kryzys? 10.05.13, 10:34
                O to to. Bardzo poważnie się zastanawiam, czy to przypadkiem nie ja spełniam swoje niezrealizowane marzenie grania na czymś, czy Młoda faktycznie chce. W tej chwili chodzi do SM tylko i wyłącznie dlatego, że jest zakochana w swojej pani. W instrumencie i pozostałych przedmiotach muzycznych zakochana nie jest, na koncerty chodzi jak na ścięcie, i zdecydowanie odmawia zdawania do SM w Polsce.
                • isault Re: Kryzys? 14.05.13, 13:04
                  Kocianna, może to kwestia po prostu "uszkolnienia" instrumentu? Szkoły generalnie nie sprzyjają poznaniu radości gry. Troje moich teraz już dorosłych znajomych, którzy ukończyli pierwszy stopień odpowiednio na pianinie i skrzypcach, mają wręcz odrzut od instrumentu i nie da się ich wrobić nawet w proste kolędowanie po świetach Bożego Narodzenia. To z czegoś musi wynikać.
                  Syn jest właśnie po pierwszym koncercie - z wariacji kurkowych, czyli zaliczenia pierwszego etapu nauki. W atmosferze radości grania, z rodziną i tatą na scenie (również grał wink), braw, bez ocen i porównywania dzieciaków. Chcę pokazać dzieciom, że muzykowanie może być czymś co robimy razem, rodzinnie i ze znajomymi. W wieku 12 lat mogą mi powiedzieć - mamo, wolę teraz grać na gitarze - elektrycznej, skrzypce na drugi plan. Wtedy pewnie się zgodzę... Nie chcę żeby były wirtuozami - chcę żeby umiały czytać nuty, zagrać ze słuchu kolędę na święta i umiały słuchać utworów muzyki klasycznej...
    • kocianna Tia 23.05.13, 22:20
      No i Młoda, jako jedna z 5 osób na całą 50-osobową filię skończyła rok szkolny z samymi piątkami (egzamin ma w terminie dodatkowym, ale dyplom za bardzo dobre wyniki już dostała, więc nie ma wyjścia, musi zagrać na 5). A ja już poważnie zastanawiałam się nad pozbawieniem mojego "mało zdolnego, niezainteresowanego, niezaangażowanego i niepracującego" dziecka wątpliwej dla niej przyjemności muzykowania.
      Znaczy co?
      Znaczy ona jednak jest "zdolna, ale leniwa"? Znaczy, że tyrady naszej pani, których wysłuchujemy średnio raz w tygodniu (jak można nie znać nut oktawy dwukreślnej? widocznie za rzadko widzisz nuty! Jak wygląda twój flet? Będę stawiać dwóje za stosunek do instrumentu! Dlaczego w domu nie ćwiczyłaś? To mamie ma zależeć?? Gdzie zgubiłaś legato, to przecież kantylena?) to... stawianie poprzeczki trochę powyżej możliwości?
      Znaczy... mam ją zostawić w SM?
      Bo ona sama na razie nie prosi, żeby ją wypisać...
    • sylwik30 Re: Kryzys? 24.05.13, 08:28
      Poczekaj, nie śpiesz się z wypisaniem. Niech kontynuuje. Czytałam na forach wpisy nastolatków. Mieli pretensje do siebie, że nie chciało im się grać, jak i do rodziców, że jednak ich nie przypilili.
      Mój synek ma różne dni. Czasem mówi, że gdyby nie ja, to on by nie grał.... ale widzę, jak czasem z przyjemnością bierze skrzypce i gra.
      Nam pomaga rozmowa typu : "Popatrz na (tu wymieniam daną osobę) czy on osiągnie coś w życiu siedząc przed komputerem? Popatrz na XXXXXX uczy się, zwiedza całą Europę, zawsze jest zadowolona i uśmiechnięta. Wolisz być smutasem czy człowiekiem zadowolonym z życia ?"

      Taka rozmowa naprawdę działa...... na jakiś czas.
    • sylwik30 Re: Kryzys? 24.05.13, 08:31
      Miałam napisać na początku i zapomniałam..............
      WIELKIE GRATULACJE DLA CÓRKI !!!!!!!!! I DLA CIEBIE RÓWNIEŻ !!!
      • mama_dorota Re: Kryzys? 24.05.13, 09:22
        Ja też serdeczne gratuluję córce i dla mamie smile
        Ona jest jeszcze mała. Skoro nie domaga się wypisania, to dajcie sobie czas. Pani podejście moim zdaniem też nie jest zachęcające. Wcale się dziecku nie dziwię i pamiętam naszą historię sprzed 2 lat, gdy po pierwszym trudnym roku, ale z dobrą relacją z nauczycielem zaczęło się stawianie poprzeczki za wysoko. Może nie za wysoko na możliwości dziecka, ale na jego motywację i to był czas niemal zatrzymania w rozwoju. To jest sprawa do przemyślenia dla ciebie i omówienia z córką. Mnie też się wydawało, że to w moim dziecku jest problem, bo za mało się stara, bo ćwiczy, ale "bez głowy", bo jej się nie chce, ale nie chce zrezygnować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka