mama_dorota 17.09.13, 11:37 I jak teraz drodzy rodzice? Radzicie sobie z logistyką? Codziennym ćwiczeniem? Rodzinną rewolucją ? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
iwwik Re: Po 2 tygodniach 17.09.13, 12:17 Udało nam się przestawić zajęcia, które kolidowały, więc póki co jest OK. My jesteśmy po pierwszej lekcji u nowego nauczyciela, Bartek bardzo zadowolony, bo może dostawać medale Musimy popracować nad aparatem ale w sumie to i tak wiedziałam - myślę, że jednak Bartkowi nowy sposób przedstawiania tematu lepiej podejdzie. Zobaczymy jak wyjdzie z ćwiczeniem, na szczęście to nie SM i nie trzeba w określonym czasie robić programu, więc idziemy sobie swoim tempem. Przez najbliższe dni wracamy do wczesnych prostych utworów, żeby ręce trochę poprawić, więc musze się uzbroić w cierpliwość przy kolejnym słuchaniu Kurek Z graniem w domu to u nas różnie, to ja pilnuję, jeżeli nie przypomnę to grania nie będzie w ogóle. Jak ćwiczymy, to zajmuje nam ok 25-30 minut. Będziemy mieć jeden dzień w tygodniu trudny, środę, kiedy w domu jesteśmy tylko godzinę między szkołą a judo i myślę, że wtedy może być trudno z graniem, bo jeszcze lekcje trzeba odrobić, najwyżej spróbujemy zrobić okrojoną 10 minutową wersję. Generalnie jeszcze się docieramy, ale jestem dobrej myśli na ten rok z młodszą gorzej, nie mamy jeszcze ustalonych godzin i póki co łapiemy się z nauczycielką z tygodnia na tydzień, no ale to pewnie kwestia 2 tygodni i też się ułoży. Chociaż ona zdecydowanie mniej chętnie ćwiczy, zastanawiam się nad zmianą instrumentu... Odpowiedz Link
mama_dorota Re: Po 2 tygodniach 17.09.13, 12:35 Jakbym miała w jakimś dniu jedyną wolną od zajęć godzinę, to bym dziecku odpuściła, a najchętniej wysłała na podwórko. U nas od samego początku w niedzielę ćwiczyć nikt nie musiał i nic złego się nie dzieje. W niedzielę i tylko niedzielę zazwyczaj ćwiczy tata . Odpowiedz Link
tijgertje Re: Po 2 tygodniach 17.09.13, 13:19 Kasper mial juz 4 lekcje. Strasznie krotkie te lekcje niestety, raz w tygodniu tylko 20min. Mlody juz sie zaczyna buntowac, bo oboj jednak nie jest prosty, a dziecko ma problemy ze stawami, wiec nie ma sily, mimo, ze nauczyciel wymaga, aby rodzic tylko pilnowal, kiedy dziecko ma grac, a nie JAK gra, to musze przy nim jednak siedziec. Kasper wygina kciuki "w druga strone", przez co spina reke i nie dostaje do klap W sobote wymienilismy "opieracz", teraz ma takie dziwaczne, dosc duze cudo obejmujace kciuk i wymuszajace zaokraglenie palcow. Z codziennym cwiczeniem na razie nie ma problemu, mlody gra chetnie, tylko krotko czasem przegra zadanie w 5 minut i uwaza, ze skonczyl Wychodze z zalozenia, zema grac dla przyjemnosci, wiec go nie drecze za bardzo, a jemu sie w sumie podoba, bo postepy robi bardzo szybko i sam z dnia na dzien slyszy roznice. Pani, ktora wynajmuje nam instrument jest dziewczyna Kasprowego nauczyciela i w sobote mielismy niezly ubaw, bo okazalo sie, ze pan jej juz naopowiadal, jaki Kasper obojem zachwycony i jak szybko robi postepy, ale do nas jest z opiniami baaaardzo ostrozny. Mlodego chwali za drobiazgi, ale jak ognia unika oceniania ogolnych postepow. W sumie to i dobrze. Podrecznik z CD baaaaardzo fajny, cwiczenia nie tylko do grania z nut, ale rowniez ze sluchu, od pierwszej lekcji takze improwizacje, wiec bardzo mi sie to podoba, niestety widze, ze metodycznie nie najlepiej ulozony, za duzo nowosci na raz, bez mozliwosci utrwalenia niektorych rzeczy i tu na pewno postepy mlodego sa w duzej mierze zalezne od tego, ze go pilnuje i pomagam w niektorych rzeczach. Na razie udalo sie do intrumentu przekonac tate, ktory w pierwszym tygodniu nauki trzaqskal drzwiami, zeby tego "strasznego beczenia" nie slyszec, teraz przychodzi posluchac i nie moze uwierzyc, ze z tygodnia na tydzien zdawaloby sie problemy nie do przeskoczenia staja sie bajecznie proste Nie wiem, na jak dlugo dziecko zapalu wystarczy, ale na razie ma cel: koncert koled w szkole, wiec nie marudzi za bardzo, bo wie, ze jeszcze sie musi duuuzo nauczyc, zeby w ogole bylo to mozliwe. Logistycznie udalo nam sie na styk i martwilam sie, ze z tych lekcji nic nie wyjdzie. Pan uczy codziennie w innej szkole, miedzy najdalszymi jest ok 100km. Kasper tylko w srode wraca do domu ok 13.00 ( w pozodstale dni okolo 16.00). Akurat tego dnia pan jest w najtanszej i najblizszej szkole. Lekcje mamy o 16.00, potem sprint do domu (20 min samochodem), w ciagu 40 min w domu trzeba zrobic i wrzucic na ruszt jakis obiad, potem sprintem jechac dokladnie w przeciwnym kierunku, zeby na 18.00 zdazyc na basen. W zimie bedzie ciezko i mlody bedzie musial chyba jesc po drodze, inaczej nie ma szans, zeby zdazyl, ale raczej nie bedziemy robic z tego problemu. Odpowiedz Link
mama_dorota Re: Po 2 tygodniach 17.09.13, 13:34 Tijgertje, teraz to już z ciebie 100-procentowa muzyczna mama, nie tylko muzyk . Przez 3 lata jeździłam z dzieciakami na basen dokładnie w przeciwnym kierunku niż dom. Jedliśmy w szkolnym barze lub na mieście. Spokojnie, na mieście i nie były to takie duże koszty, nawet z moją dietą bezglutenową. Odpowiedz Link
iwwik Re: Po 2 tygodniach 17.09.13, 13:39 A nie dacie rady jeść obiadu przed lekcją, a po lekcji ewentualnie przekąskę, owoc itp.? zwłaszcza ze na basen z pełnym ciężkim żołądkiem to też niezbyt dobrze, a małą przekąske łatwo do auta wziąć. My też w środy mamy basen, zaraz po judo, ale taki rodzinny rekreacyjny, nie naukę pływania więc luz. Akurat moi basen uwielbiają i to jest ostatnia rzecz, z której chcieliby zrezygnować nawet kosztem grania Odpowiedz Link
tijgertje Re: Po 2 tygodniach 17.09.13, 16:42 Mlodemu obiad przed basenem w ogole nie przeszkadza Obiad, a wlasciwie obiadokolacja to u nas jedyny cieply posilek w ciagu dnia, normalnie jemy ok. 17.30 z malymi odchylami w jedna i druga strona. Mlody musi miec w miare stale pory posilkow, bo nie czuje glodu. Zjesc przed lekcja nie da rady, bo musialby zaczac o 15.00, po lunchu o tej porze jeszcze nic nie da rady wcisnac, a potem nie wytrzymalby do wieczora i z basenu nici, bo jak jest glodny, to jest wyjatkowo upierdliwy Jedzenie w drodze w ogole mu nie przeszkadza, robie jakies klejace risotto, makaron czy tubylczy stampot (ziemniaki z boczkiem i kiszona kapusta/endywia albo fasola, wszystko razem utluczone i do tego jakies mielone kulki wolowe). Mlody w samochodzie je duzo szybciej niz w samochodzie i w ogole mu to nie przeszkadza Basen mlody tez uwielbia. To zajecia w "specjalnej " grupie, 8 osob, caly basen dla nich i 45 min podzielone na indyidualne szlifowanie techniki, wspolne zajecia i zabawe. Odpowiedz Link
jarkotowa1 Re: Po 2 tygodniach 19.09.13, 10:52 My też już się wdrożyliśmy w nowy rok szkolny i nowe godziny wszystkiego. Radość ze szkoły podstawowej jest taka, że młody chodzi na 1 zmianę (rok temu była 2 czyli masakra). Wraca do domu o ludzkiej porze (12-15) a PSM ma wieczorem więc pomiędzy ma czas na odrobienie lekcji i zjedzenie obiadu i rozegranie się. Po powrocie z muzyki idzie od razu spać. Basen na początku tygodnia wieczorem więc też bez pośpiechu. Angielski w soboty więc też luzik. Z planu zajęć na ten rok jestem zadowolona, choć na początku wizja wręcz wieczorowej szkoły muzycznej mnie trochę przeraziła. W sumie wyszło dobrze. Przyszły rok szkolny będzie trudniejszy i zdecydowanie bardziej napięty. Odpowiedz Link
anatewka11 Re: Po 2 tygodniach 19.09.13, 21:41 U nas też zrobiło się wieczorowo, 2 razy kończy o 20 i 2 razy o 18.15 i też na początku byłam przerażona ale w praktyce okazuje się to nawet dobrym rozwiązaniem. Podstawówkę ma codziennie do 13.25 więc tak jak mówisz, czas na lekcje, zabawę i granie się znajdzie a po muzycznej już szykowanie się do spania. Dla nas dużym wyzwaniem jest 4 klasa Szk. Podst. bo jest to duża zmiana w stosunku do 3 kl. Zwłaszcza na angielskim (5 razy w tygodniu) mają niezłe tempo i niezły poziom jeśli chodzi o słownictwo (ostatnio przyniósł 20 słówek typu: kopyta, szpony, kły, wymiona itp. a dzisiaj kolejne 15 ). Ale co ciekawe, tak nam opowiadali w muzycznej, że gra na instrumencie pomaga w matmie i językach i jestem w szoku, ale to chyba działa! Wojtek te słówka pamięta prawie bez powtarzania, dzisiaj zrobiłam mu kartkówkę to w pojedynczych wyrazach pomylił po 1 literze i 1 zrobił źle (kieł) ale zdecydowaną większość miał bezbłędnie a naprawdę tego nie zakuwał. Z matematyki też całkiem biegle liczy w pamięci a ewidentnie do matmy to on głowy nie ma. Oby tak dalej! Odpowiedz Link
mat.an Re: Po 2 tygodniach 22.09.13, 01:40 W porównaniu z większością z Was mam o wiele łatwiej. Mimo tego, że Karolina przez większość tygodnia kończy późno podstawówkę (15.30) To muzyczna ,,wpasowała" się idealnie, bo jedną lekcję klarnetu + kształcenie słuchu + zespół wokalny ma akurat w ten dzień gdy ogólnokształcącą kończy o 12.30 . ,,Drugi klarnet" jest w sobotę o 9.00. Basen ma w ramach lekcji W-F. Dodatkowo jest jeszcze kółko przyrodnicze. W sumie, to młoda ma jeszcze sporo czasu na to co konieczne (lekcje) i na to co konieczne inaczej Aaa, i to co w tym wszystkim najważniejsze: obie szkoły są b. blisko (mała chodzi sama, oprócz lekcji klarnetu). Odpowiedz Link