viri-palestyna
03.05.02, 02:06
Co łączy 60-milionową muzułmańską Turcję i dziesięciokrotnie mniejsze państwo
żydowskie? Wbrew pozorom - wiele.
* Po pierwsze - poczucie wyobcowania. Izrael jest otoczony przez wrogie mu
państwa arabskie, a Turcja, choć muzułmańska, nie jest krajem arabskim, a z
niearabskimi sąsiadami pozostaje w konflikcie. Alienacja Turcji pogłębiła się,
gdy w ub.r. zostały przed nią zamknięte drzwi do Unii Europejskiej.
* Po drugie - wspólni wrogowie. Syria nie chce słyszeć o pokoju z Izraelem,
wspiera antyizraelską partyzantkę w Libanie i antytureckie powstanie Kurdów. Z
Turcją kłóci się też o granice i podział wód Eufratu. Widać oznaki zbliżenia
Syrii z Grecją. Władze w Atenach protestują przeciw uzbrajaniu przez Izrael
wrogiej im Turcji i szkoleniu tureckich pilotów. Niedawne ocieplenie stosunków
między Irakiem i Iranem, wczorajszymi wrogami, utwierdziło tureckich i
izraelskich generałów w słuszności wybranej drogi. Turcję i Izrael łączy też
wpływowy sojusznik - Stany Zjednoczone. W pierwszych wspólnych manewrach w
styczniu wziął udział niszczyciel "USS John Rodgers".
* Po trzecie - regionalne interesy. Izrael próbuje wykorzystać Turcję jako
pośrednika ze światem islamu - stąd próby wciągnięcia do sojuszu Jordanii i
Egiptu (jedynych krajów arabskich, które podpisały układ pokojowy z Izraelem).
Ich akces pozwoliłby Turcji zachować twarz w świecie arabskim. Dla Izraela
Turcja to również pomost do byłych radzieckich republik centralnej Azji i ich
złóż ropy naftowej. Jerozolima i Ankara konkurują tu z Iranem i Rosją. Turcja
pomaga też Izraelowi w kontaktach z Afganistanem i Pakistanem. Turcy z kolei
korzystają z wpływowego żydowskiego lobby w USA.Sprawdzian na wiosnę