Gość: Andulka
IP: *.kprm.gov.pl / 158.66.18.*
25.06.02, 09:09
Szkoła zgłoszona do "Szkoły z klasą" - gimnazjum Nr 2 na Narbutta. Pani
Dyrektor wydała zarządzenie, że przyjmuje tylko oryginały świadectw. Nawet
wobec uczniów z rejonu. Rezultat: dzieci z tego rejonu, które chciałyby
startować również do innych renomowanych małych gimnazjów tworzonych np. przy
liceach gdze jest kilku kandydatów na każde miejsce, są tej szansy pozbawiani
na starcie. "Renomowane" także żądają na ogół oryginału a jeśli nawet przyjmą
fotokopię - nie łudźmy się - taki uczeń ma mniejsze szanse bo daje widoczny
sygnał, że zgłosił się również gdzie indziej. "Renomowane" żądają licznych
dodatkowych zaświadczeń i wykorzystają każde formalne uchybienie, żeby
kandydaturę odrzucić już na wstępie.
Dyrekcja gimnazjum na Narbutta wykazała tępy pruski biurokratyczny upór. Ważne
jest, żeby się nie narobić, żeby od razu wiedzieć z dużą dokładnością ilu
będzie uczniów. Bo przecież później jest tyle zamieszania z wycofywaniem
papierów... A niektórzy by w ogóle nie odebrali gdyby im pozwolić na składanie
fotokopii... Trzeba by się narobić żeby ustalić ostateczną liczbę uczniów. Po
co. Lepiej niech uczniowie mają problem. Problem zresztą nie bylby taki wielki
gdyby nie uboga oferta jezykowa tego gimnazjum - jako drugi język tylko
rosyjski a jako pierwszy angielski. Dzieci chcą się uczyć niemieckiego,
hiszpańskiego, francuskiego, włoskiego. Narbutta nie daje wyboru, dlatego
dzieci chcą startować i do innych szkół. I tu Narbutta odbiera szanse. Uważam,
że to nie jest szkoła dla dzieci tylko tam dzieci są dla szkoły, której interes
jest ważniejszy niż interes dzieci.
Jestem po kłótni, mało - awanturze z dyrekcją i nic - musiałam podkulić ogon.
Zyskałam pewnie tyle, że teraz moje dziecko bedzie tępione. Do cholery z taką
reformą!