Didasko

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.04.03, 00:29
Chce wszystkich przestrzec(!) przed szkola Didasko, z ktorej coraz wiecej
rodzicow zabiera dzieci (m.in do Platerek. Didasko z miesiaca na miesiac
traci dobra opinie.Charyzmatyczna wlascicielka stara sie wmowic rodzicom i
dzieciom w tej szkole, ze jest znakomicie, ale coraz wiecej rodzicow
rezygnuje z tej szkoly.Wymagajacych zawiedzie w tej szkole: angielski (niski
poziom), wf(brak boiska), swietlica (brak swietlicy), basen-dzieci dowozone
sa do Radosci,obiady.szkola nie jest przyjazna dyslektykom-brakuje -chyba
jako w jedynej szkole niepublicznej w Warszawie-pedagoga i programu pracy z
dziecmi dyslektycznymi. W szkole czesto zmieniaja sie nauczyciele. Mimo
szumnych zapowiedzi, ze szkola z troska patrzy na kazdego ucznia,
dzieciom 'przykleja' sie etykietki, dzieci zle sie czuja w tej szkole. A
Rodzice placa -bardzo duzo, i wiecej za -poza lekcjami- placa za
dodatkowe:angielski, zajecia sportowe, basen, zajecia rozwijajace.Do szkoly
jest sie 'ciezko dostac', ze wzgledu na kilka artykulow, ktore zbudowaly
slawe Didasko. Jednak Rodzice, ktorzy mileli swoje dzieci wczwsniej i maja
teraz zabieraja dzieci do innych szkol. DIDASKO-ODRADZAM!
    • Gość: ja Re: Didasko IP: *.acn.pl 20.04.03, 20:30
      Na czym polega niski poziom angielskiego ? Czy za dziecinny/mało ambitny
      materiał, czy dzieci nie potrafią konwersować po pierwszym roku nauki ? Rodzice
      mają czasem zbyt duże oczekiwania, zupełnie nie przystające do rzeczywistości.

      Wiele szkół nie ma boiska i to nie jest powód do narzekania na wf.

      Rotacja w szkołach jest spora, zwłaszcza w prywatnych. Pewnie, że nie jest to
      dobre, ale z drugiej strony często mają na to wpływ podchody rodziców. Nie
      każdy dobry nauczyciel ma chęć użerać się (niestety czasem tak to trzeba
      nazwać) z niektórymi rodzicami. Mam z takimi rodzicami kontakty. Narzekają na
      szkołę, ale sami ze swoim dzieckiem nie robią nic. Gdyby nie szkoła, to dzieci
      nie byłyby w teatrze, zoo, Łazienkach, muzeum itp. Za to w małym palcu mają
      supermarkety i centra handlowe. Dziecko ma problemy z nauką ? Oczywiście winni
      nauczyciele, a nie rodzice, którzy dzieckiem nie mają czasu się zająć. Dziecko
      nie potrafi dyskutować po angielsku po drugiej klasie podstawówki ? Niski
      poziom języka w szkole, a nie po prostu najnormalniejsze w świecie obawy przed
      rozmową w obcym języku. Mam całkiem dorosłych znajomych, którzy uczą się
      języków od lat i nadal nie mogą się przełamać, gdy są zagranicą.

      Nie dajmy się zwariować !!!
      • Gość: Inna ja Re: Didasko IP: *.chello.pl 21.04.03, 09:41
        Moje dziecko akurat nie chodzi do tej szkoły więc trudno mi ją oceniać. Nie
        należę też do matek, których dziecko ma kłopoty w szkole ( średnia ponad 5,2).
        Mam jednak uwagę do .........zastrzeżeń do rodziców. Dlaczego uważa się, że nie
        mamy czasu, żeby zająć się dziećmi? Ze wszystko "zwalamy" na szkołlę? W
        prywatnej podstawówce, z którą "wspołpracowałam" jako matka 7 lat( z zerówką
        włącznie) szkoła szła po najmniejszej linii oporu, ale wymagania były w
        stosunku do rodziców. Wielu nauczycieli zadawało prace domowe, których ZADNE
        DZIECKO NIE BYŁO WSTANIE ZROBIĆ SAMODZIELNIE. Złośliwość? Bezmyślność? Wygoda?
        Głupota? Zadne argumenty nie docierały. Dziecko, które np. samodzielnie
        wykonało rzeźbę boga greckiego ( adekwatnie do możliwości 4 klasisty -
        otrzymywało mierna ocene w przeciwieństwie do celującej za prace matki
        plastyczki). Wychowawcze? Mądre? Przykładów moge podawać wiele.
        Angielski to sprawa na osobny post.
        Problemy - dysleksja, dysgrafia, skrzywienia kregosłupa - to WYŁACZNIE PROBLEM
        RODZICÓW SZKOŁA NIE JEST OD TEGO.
Pełna wersja